zjawisko - tzw. "fucking friend"

04.02.06, 19:31
co myślicie o takim zjawisku? sex z przyjacielem, bez wspólnego codziennego
życia. Tylko cielesność, fizyczność.
    • Gość: zmora Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 19:33
      Myslimy że to dość często obecnie wytępujące zjawisko niezdolności do przeżywania uczuć wyższych związane z fizycznymi deficytami w korze mózgowej.
      • agatka_to_ja Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 04.02.06, 20:12
        WOw, zmora - mysle ze zdefniowalas to genialnie :)
    • Gość: meganka Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.06, 19:34
      Ostatnio się dowiedziałam, że moja dobra koleżanka i kolega (od niego)... Wiesz co? Ja to chyba jestem starej daty (ups. raptem 88', czyli osiemnasteczka), ale wymiękam przy takich sprawach! Dokąd ten świat zmierza??????

      Pozdrawiam!
      • Gość: vereker Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 19:53
        Eeee tam się dowiedziałaś... Ja ostatnio dowiedziałem się o sobie (!), że mam nieslubne bliźnięta z jakąś starszą kobietą i płacę rujnujące mnie alimenty !
        Ludzie są po prostu niesamowici !
    • Gość: amelka Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 19:35
      dobre tylko na chwile
    • Gość: ona20 Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.biskupice.sdi.tpnet.pl 04.02.06, 19:36
      mam wrazenie ze spotykam to na kazdym kroku, szczegolnie w opowiastkach z tego
      forum. nic tylko ru.chanie
      a tak swoja droga - wymysli ktos obco brzmiace "fucking friends" i mysli ze to
      nowosc.... a prawda jest taka ze istnieje to od dawien dawna, tylko inaczej sie
      teraz nazywa. przeciez w kazdym czasie dochodzilo do przygodnych stosunkow
      seksualnych. tylko teraz wszystko wymawia sie po zagranicznemu i z angielska,
      zeby bylo jazzy (albo trendy)
      • agatka_to_ja Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 04.02.06, 20:13
        tak:
        "ficking friend", "one night stand" = a chodzi o jedno - k.u.r.wienie sie :)
        • Gość: A Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.aster.pl 04.02.06, 23:05
          Friend with benefits znane od dziesiątek lat:)
    • misiu_koala87 Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 05.02.06, 16:57
      jedna wielka bzruda!!!jak "fucking" to jush niestety nie "friends"...taka prawda...
      • agatka_to_ja Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 05.02.06, 16:59
        jush? a po jakiemu to??????


        nie mozna PO POLSKU?
        • misiu_koala87 Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 05.02.06, 17:03
          przepraszam uprzejmie to taka nalecialosc z komunikatora internetowego pod nazwa
          gadu-gadu...tak mi weszlo w nawyk i czasami tego nie kontroluje:)
          • agatka_to_ja Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 05.02.06, 17:08
            spoko.. tylko mam dosc tych "jush", "tesh" i "bosz" ... wrrrrrrr
            • Gość: last_rebel Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.acn.waw.pl 06.02.06, 12:47
              no wrrr jest po polsku przynajmniej
          • agatka_to_ja Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 05.02.06, 17:10
            aq co do twojego zdania, ze jak"fucking" to juz nie "friend" - zgadzam sie w
            100% :)
            • misiu_koala87 Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 05.02.06, 17:30
              cieszy mnie to:)pozdrawiam:)
    • Gość: nocka Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 17:08
      Jezeli Oboje tego pragna to czemu nie,czasem moze wyjsc cos wiecej niz przyjazn. Jak nie beda uwazac to beda rodzicami :)
    • reese18 Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 05.02.06, 18:19
      Powiem jedno : Może to nie jest estetyczne , ale napewno ekscetujace.
    • Gość: Joasia Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 11:18
      Co myślicie o tym, aby swój pierwszy raz przyżyc z przyjacielem? Mam prawie 20
      lat, nie mam nikogo. On aktualnie też jest wolny. Ufam mu, jest mi najbliższą
      osobą, znamy sie od przedszkola, ale wiem że nie będziemy razem. To przyjaciel
      i to najwspanialszy jakiego moglam sobie wymarzyć :) Kiedyś w żartach
      powiedziałam, że to musi być chyba wspaniałe przeżyć pierwszy raz z
      przyjacielem, z kimś naprawde bardzo zaufanym, kto zna cie juz baardzo długo,
      akceptuje cie taka jaka jestes, jest bliski no i nie ma tego problemu ze kiedyś
      moglby zerwac i okazalby sie ch*** ktoremu zalezalo na seksie ;) Ale potem w
      rozmowie sie rozeszło się jakoś i nie wracalam do tego. Przyjaźń to pewien
      rodzaj 'miłości', wynika z bliskości i zaufania dwojga ludzi do siebie.
      Chcialabym wejsc w sfere erotyki wlasnie z nim :) Myslicie że to ma sens?
      • agatka_to_ja Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 06.02.06, 12:12
        moim zdaniem to NIE MA SENSU! Bo przyjazn to nie milosc... a sypiając z
        przyjacielem BARDZO ŁATWO stracic go, stracic przyjazn.
        Przyjaciel tez moze zdradzic i porzucic, jak facet, ktorego pokochasz... ale
        moim zdaniem seks powinien opierac sie na MIŁOŚCI, a nie na przyjazni.
        • morfeusz_mark Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 06.02.06, 12:17
          Agatka szanuję Twoje zdanie ale .. wszystko zależy od ludzi. Ja kiedyś miałem
          sytuacje, że tak się złożyło, że się przespałem z przyjaciółką. Nie było to
          ustalone ani zaplanowane, tak wyszło a po tym totalnie nic się nie zmieniło. To
          tylko seks. Wsadzenie penisa w c... to seks, a miłość to uczucie... Jedno może
          występować niezależnie od drugiego. A jesli ma do niego zaufanie, on ja
          szanuje, to dlaczego nie maja czerpac z tego przyjemnosci?
          • agatka_to_ja Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 06.02.06, 12:35
            Jezeli ona chce ZARYZYKOWAC swoją przyjazn dla seksu - prosze bardzo... ale
            taki seks moze miedzy ludzmi wiele popsuc.. zwlaszcza, jak jednej osobie to sie
            spodoba, albo sie zakocha.. naprawde chwilami bardzo cienka jest granica miedzy
            przyjaznia a miloscia... a wtedy te niezrealizowane uczucia i pragnienia moga
            podzielić te dwie osoby.

            ja bym do przyjazni seksu nie mieszala... tym bardziej, ze zazwyczaj mezczyzni
            podchodza do seksu bardziej przedmiotowo np. jak sam napisales "To tylko seks.
            Wsadzenie penisa w c... to seks, a miłość to uczucie..."

            Ja nie wyobrazam sobie seksu z osoba, ktora TYLKO jest moim przyjacielem...
            osoba, z która poszlabym do łózka musi mnie pociagac fizycznie, musi miedzy
            nami iskrzyc, a przede wszystkim musze do niej zywic jakies UCZUCIA...

            a taki seks z przyjacielem to moim zdaniem wyrachowanie.. i wielkie ryzyko dla
            przyjazni...
            • morfeusz_mark Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 06.02.06, 12:45
              Dwoje podobnie i rozsądnie myślących ludzi przyjmie do wiadomości, że seks
              niczego nie zmieni i nie zepsuje, będzie zaspokojeniem popędu seksualnego i to
              w dodatku razem z osobą do której ma się szacunek i zaufanie. Mówie to z
              pozycji osoby, która przeżyła taką historię. Nie widze w tym żadnej patologii.
              I myslę ze dla niej on jest AŻ przyjacielem, zywi do niego UCZUCIA, sama
              twierdzi że jest jej bliski jak nikt inny.
              • agatka_to_ja Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 06.02.06, 12:51
                morfeusz_mark napisał:

                > Dwoje podobnie i rozsądnie myślących ludzi przyjmie do wiadomości, że seks
                > niczego nie zmieni i nie zepsuje,

                rozsadnie myslacy ludzie... ech... tam, gdzie pojawia sie SEKS trudno o
                rozsadek i myślenie! A juz do PIERWSZEGO SEKSU trudno podejsc jak do "bułki z
                masłem".. i zdania nie zmienie! Tym bardziej, ze wiem, jak kobiety przezywaja
                swoj PIERWSZY RAZ i ze to bardzo wazne i pamieta sie o tym do konca zycia!

                Co innego przyjazn, a co innego seks!
                • morfeusz_mark Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 06.02.06, 13:06
                  Mozliwe ze ja jestem facetem, ze inaczej do tego wszystkiego podchodze, niż
                  kobieta. Ale seks w ramach bliskiej przyjaźni tez zaspokoi strone emocjonalną,
                  nie musi byc czystym wyładowniem swojej chuci. Pierwszy stosunek traktowany jak
                  coś nadzwyczajnego i wzniosłego, pamietany na cale zycie? Pierwszy raz jest
                  dokładnie taki sam jak następne, z tą różnicą że ten jest pierwszy. A jesli
                  faktycznie ma byc czyms niesamowitym, pamietanym do konca zycia, to rowniez
                  bedzie dla niej plusem, ze zrobila to z osoba jej bliska, ktorej ufała?
                  Dlaczego nie moze tego pamietac i postrzegac z lezka w oku i usmiechem na
                  twarzy?
                  • Gość: Miss Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 13:17
                    U mnie wyglada to tak, ze zrobilam to ze swoim najlepszym kolega, prawie
                    przyjacielem a teraz ze soba nie rozmawiamy i udajemy ze sie nie znamy.
                    Przykre. Zaluje
                    • morfeusz_mark Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 06.02.06, 13:22
                      Ja sie przespałem z przyjaciółką. Nie byliśmy naćpani ani pijani, mieliśmy
                      pełną świadomość co robimy i przysięgam że nie żałuje i ona też nie. NIC się po
                      tym nie zmieniło, widuję ją nadal codziennie, czasem to wspominamy nawet.
                      Fakt - to nie był ani mój ani jej pierwszy raz, ale nawet gdyby był ocena tego
                      zdarzenia nie zmieniłaby się. Stosunki miedzy nami nadal bylyby te same. Chyba
                      ze mowimy o przypadku niedojrzałych gó..arzy (nieobrazajac nikogo) to wiadomo
                      ze nie ma co tego robić, bo potem faktycznie sprawa bedzie wygladac jak u Miss.
                  • agatka_to_ja Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 06.02.06, 13:18
                    Ale ten pierwszy raz powinien byc WYJĄTKOWY! i nie mow, z pierwszy raz jest
                    taki jak i inne...no, chyba ze dla gruboskórnego hipopotama!

                    A co do tracenia dziewictwa - wolałabym je stracic z facetem, do którego cos
                    czuje, nie tylko przyjazn, przyjazn to za malo na seks, ZWŁASZCZA PIERWSZY! Ma
                    ją przelecieć kumpel Z LITOŚĆI? bo mu bedzie jej żal? że taka stara, taka
                    biedna i jeszcze na dodatek dziewica? Żenada... A poza tym nie rozumiem jej
                    uporu co do rozdziewiczania - uwiera ją to dziewictwo? wstydzi sie go? Dla mnie
                    wiekszym obciachem niz dziewictwo bylby tekst do kumpla " wiesz co? jestem
                    jeszcze dziewica, c hce sie tego pozbyc, wez mnie przeleć, tak po kolezensku!"

                    żenada!
      • Gość: ona20 Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.biskupice.sdi.tpnet.pl 06.02.06, 12:41
        >jest bliski no i nie ma tego problemu ze kiedyś
        >moglby zerwac i okazalby sie ch*** ktoremu zalezalo na seksie

        A na czym Tobie zalezy jak nie na seksie? I jemu tez - na czym jak nie na
        seksie? Oboje nie chcecie byc razem wiec chodzi o seks, nie liczysz na
        płomienna milosc. Wiec co za roznieca czy to bliski przyjaciel czy ktos obcy
        skoro chodzi o jednonocną przyjemnosc? Jak przyjaciel wydupczy to spoko, a jak
        ktos obcy to ch** ktoremu na seksie zalezy?
        • Gość: Joasia Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 12:58
          Czesto o tym myslalam i uwazam ze jest roznica miedzy seksem z przyjacielem niż
          z kims poznanym na disko. Najwazniejsze, by osoba z ktora sie to robi szanowala
          mnie prawda? Skoro jest mi bliski, ufamy sobie, nie jest byle kim ani obcym, to
          dlaczego nie? "I jemu tez (...) Oboje nie chcecie byc razem wiec chodzi o seks"
          Przeciez to nie jest tak ze nam tylko na seksie zalezy. Nie jestesmy przeciez
          jako znajomi w luznym zwiazku bez zobowiazan, bo zalezy nam na seksie. Jestesmy
          bliskimi przyjaciolmi, a seks z bliska osoba jest chyba czyms innym niz seks
          z "ch** ktoremu na seksie zalezy" Nie podchodze do tego w sposob, jak to
          napisalas, "jak przyjaciel wydupczy" .. Gdyby zalezalo mi na takim
          potraktowaniu to faktycznie zrobilabym to np. z jakimś znajomym ze studiow.
          • agatka_to_ja Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 06.02.06, 13:01
            to co? chcesz, zeby przyjaciel przespal sie z toba Z LITOŚCI? że jestes jeszcze
            taka biedna dziewica, której nikt jeszcze nie chcial?

            Dziewczyno, szanuj sie i zachowaj ten pierwszy raz dla kogos, kogo bedziesz
            kochala!

            Kumpel to jest dobry NA PIWO... a nie do lozka!
            • Gość: Joasia Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 15:36
              Nie z litości. Łatwo sie ocenia innych, kiedy ma sie kochajacego faceta i udane
              z nim zycie (lacznie z tym seksualnym)? Bo wszyscy inni to tacy niedojrzali i
              jakies takie paranoidalne problemy maja prawda?

              Mialam 15 lat, moj owczesny chlopak 18. Wiadomo: szczeniackie zauroczenie. Było
              fajnie. A ja coraz bardziej sie w to angażowałam, mijaly dni a ja calym sercem
              zaczynalam czuc do niego cos naprawde mocnego. Wydawalo mi sie ze to byla
              milosc. Bylismy razem 4 lata. W dniu moich 19 urodzin rozstalismy sie. Teraz
              wiem ze to nie mogla byc milosc, bo wiem juz ze milosc nie istnieje :( 7
              miesiecy po tym po prostu sie przeslizgiwalam przez zycie. 7 miesiecy
              wegetowania. Teraz sie juz z tego wszystkiego otrzasnelam. Chce zyc pelnia
              zycia, pomimo tego ze sie nie zakocham i nie bede miala ksiecia z bajki. I mam
              juz 20 lat i jestem gotowa na seks. Chce wejsc juz w ten swiat, chce czuc te
              radosc, te satysfakcje ktora czuje miliony ludzi na swiecie uprawiajac seks.
              Ale nie chce 'dac dupy' byle komu. To nie jest sprawa tego, ze jak to Agatka
              powiedzialas wczesniej 'uwiera mnie dziewictwo' Ja po prostu chce to juz
              przezywac. Czy mam sie tego wyrzekac na niewiadomo ile lat (bo nie planuje
              zadnego zwiazku z mezczyzna ani w tej rychlejszej ani odleglejszej przyszlosci)
              albo po prostu przespac sie z byle kim?
              • agatka_to_ja Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 06.02.06, 20:02
                Joasiu, ja rozumiem, ze chcesz przezywac seks, ze chcesz go sprobowac.. ale
                warto przezywac go z KIMŚ, kogo sie KOCHA.. a nie tylko LUBI!

                Nie mów, ze milosci nie ma.. bo jest.... inaczej nie byloby o niej tylu
                wierszy, ksiazek, filmów i miliardy ludzi codzinnie nie wyznawaliby jej. Mialam
                kolezanke w twoim wieku... tez po przejsciach, tez mowila, ze milosci nie ma,
                ze seks jest niczycm specjalnym i ze juz przezyla swoje... i los strasznie z
                niej zakpił i udowodnil, ze nie ma racji - spotkala faceta, którego powoli,
                powoli BARDZO pokochala.. stawała dla niego "na głowie", zakochana była
                nieprzytomnie, seks z nim byl NIEBIAŃSKIM doswiadczeniem.. pech polegał na
                tym, ze ON jej nie kochał.. i po jakims czasie sen sie skonczyl... ona wiele
                przezyla od rozstania, ale w koncu znalazla kogos, kogo znow pokochała z
                wzajemnoscia. Kiedy rozmawiamy o tym mowi sama, ze byla głupią smarkulą
                wygadując takie glupstwa, uwazając jako 20-latka, ze jest dowiadczona i ze
                MIŁOSCI nie ma...

                Wiec nie mów, ze milosci nie ma, a seks z przyjacielem jestv lepszy niz z
                jakims facetem, ktory NA PEWNO okaze sie chu.. em. Mozesz potem załować, że
                dziewictwo straciłaś z kolegą, a nie z facetem, ktyórego poznałaś pożniej i
                którego obdarzylas uczuciem....

                Acha.. wierz mi, ze seks to nie tylko gimanstyka, pozycje, slina, soki itp. ...
                To OGROMNY ŁADUNEK EMOCJI, które trudno kontrolować, to uczucia, które budza
                sie nie wiadomo gdzie i są trudne do okiełznania. Warto przeżyć tro z osobą,
                która podziela twoje uczucia, a nie "bzyka po kumplowsku"... Seks to naprawde
                wielka siła emocji i nie jestes teraz w stanie stwierdzic, jak taki seks moze
                wplynac na ciebie i na twojego przyjaciela... a czy wart tracic przyjaciela?
                czy warto ryzykowac prawdziwa, dlugoletnia przyjazn dla kilku chwil seksu?

                ale i tak zrobisz jak chcesz...
                • Gość: Joasia Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 08:59
                  Mam mętlik w głowie. Dziekuje za wszystkie rady Tobie i Morfeuszowi :) Bede
                  jeszcze nad tym myslala, duzo myslala .. Moze faktycznie przyjaciel nie jest do
                  seksu. Jakbym jeszcze jego miala stracic to dopiero byłby cios: przyjazn,
                  milosc - we wszystko bym przestala wierzyc. Wytrzymalam 20 lat, to i pewnie
                  przyjdzie mi czekac kolejne 20 na tego jedynego :) Moze warto czekac.. Pomysle!
                  Pozdrawiam :)
          • biuna Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 06.02.06, 13:12
            Nie sądzę, zeby to było zwyczajne - sex z przyjacielem, a nie z chłopakiem.
            Może warto zastanowić się, czego to może być wynik? Tzn. może boisz się porażki
            w łózku z mężczyzną i sądzisz, że z przyjacielem jest lepiej, bo Cie nie
            odepchnie, bo on Cie akceptuje? Zwichnieta przyjazn jak dla mnie
          • Gość: ona20 Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.biskupice.sdi.tpnet.pl 06.02.06, 14:39
            Poniekad rozumeim co masz na mysli.
            >Jestesmy bliskimi przyjaciolmi, a seks z bliska osoba jest chyba czyms innym
            >niz seks z "ch** ktoremu na seksie zalezy"
            W pewnym sensie rzeczywiscie jest czyms innym. Lecz skutki są chyba takie same,
            bo nie ma zadnej przyszlosci. Nie ma budowania zwiazku.
            No ale mniejsza o to. mam pytanko - pomyslalas o tym ze gdybys robila to z
            obca osoba, to bardziej mozliwe jest ze pozniej jej juz nie spotkasz, a
            tymzcasem przyjaciela widzisz czesto? Czy sfera intymna jest w 100%tach
            nadajaca sie do tego zeby pokazac ja swojemu przyjacielowi? Hmm ja bym miala
            opory. Wlasnie dlatego ze to nie jest nikt obcy tylko przyjaciel.

            PS. Jedna rzecz mnie zainteresowala.
            >Gdyby zalezalo mi na takim
            > potraktowaniu to faktycznie zrobilabym to np. z jakimś znajomym ze studiow.

            Jak to jest wsrod mlodych ludzi? Bo ja nei jestem chyba w temacie...
            Jak sie komus chce seksu to owija sobie kogos wokol palca, szepcze mu do
            uszka "chodzmy do lozka" i uprawia sie seks? To takie latwe zrobic to z jakims
            znajomym ze studiow, tak poprostu? Ot tak?
            • Gość: telka_es Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 14:45
              heheh zebys wiedziała ze tak jest !!!ja jak mówiłam ze jestem dziewica akurat
              weszlismy na taki temat - to nikt w moim towarzystwie nie chciał mi uwierzyć -
              jak to 20 lat i dziewica?? a ile propozycji sie posypało ze pomoga rozwiązać
              ten problem hehehe i do dzis są chetni tylko ze ja nie traktuje tego jak
              problem chociaż oporów tez nie mam ze do slubu bede czekac... więc się
              dziewczyno troszeczkę zastanów zanim podejmiesz ten krok i przespisz się z
              przyjacielem
      • Gość: drumla Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.gdynia.mm.pl 06.02.06, 16:12
        śpieszmy sie kochać ludzi... w całym pojęciu słowa kochać.
    • Gość: anita Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 12:34
      Same cnotki niewydymki na tym forum.Juz w to wierzę.
      Wszystko zalezy od ludzi, od tego czego chcą i co sie dla nich liczy.
      Wszystko jest ok jeżeli nam jest z tym dobrze.
    • Gość: szyszkownik Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 13:23
      Ciurlać się chcą !!!!
    • spinka125 Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 06.02.06, 17:40
      Mialam taka realcje- i bylo clakiem w porzadku. Spedzalismy razem troche czasu,
      wyruszalismy na wspolne wypady, bylismy czescia jednej paczki ( mielismy po
      23+) lat. po prostu cieszylismy sie seksem, bylismy sobie "wierni" w tym
      czasie, ale nigdy nie byl to klasyczny zwiazek i nigdy zadne z nas sie nie
      zaangazowalo. Nie jest to dobry pomysl na tzw "pierwszy raz", ale jesli 2 osoby
      czuja do siebie pociag fizyczny, ufaja sobie i jest im dobrze, to nie rozumiem
      o co ten raban i komentarze o brakach kory mozgowej.
    • lilarose Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 07.02.06, 13:21
      Seks niszczy przyjaźń, wyklucza ją...Jesli dwoje ludzi przyjaźni się, sa dla
      siebie bliscy duchowo, zwierzają sie sobie, radzą, moga na sobie polegać, to
      nie powinni tego niszczyć przez przypadkowy seks. Co sie stanie z przyjaźnią?
      Ze szczerością? Z możliwością porozmawiania o wszystkim? Będzie udawanie, że
      nic się nie stało, że wszystko jest ok, tak jak przed zdarzaniem. I sto
      zapewnień o wzajemnej przyjaźni. A w rzeczywistosci - skrępowanie, obserwowanie
      się nawzajem - jaki bedzie dalszy krok drugiej strony? Czy ona liczy na coś
      wiecej, czy nie? Głupia sprawa. Istnieje wyjątek: gdy przyjaźń przekształci sie
      w miłość.
      • spinka125 Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 10.02.06, 02:15
        A nieprawda. jestesmy przyjaciolmi po dzis dzien, nigdy tego nie
        kwestionowalismy, jest jedna z niewielu osob, na ktora zawsze moge liczyc.
        zawsze.
    • asixcho Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 28.02.06, 11:59
      Seksualny fast food
    • Gość: zadrzemiona Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.net-serwis.pl 28.02.06, 13:40
      ja bardzo lubię przyjaźń erotyczną :))
    • cienmotyla Mi sie to nie podoba 28.02.06, 16:45
      i tyle chciałam powiedziec...ja bym sie nie zgodziła.. to za blisko dla mnie....
      przyjaciel + sex = to prawie jak kochanek
    • Gość: j kurestwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.06, 22:37
    • Gość: maciek33 Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.06, 22:39
      zgłaszam się, daj namiary
    • Gość: lala9999(ja) Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.06, 00:00
      Nie chce mi sie logować... sorki...moim zdaniem to zwykłe ku..two-tak jak juz
      ktoś tu napisał... Nie stać cie na nic wiecej??? jest przyjazn i jest miłość..
      mysle ze seks powinien wystepowac tylko i wyłacznie w tym drugim aspekcie...
      • Gość: magda Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.35.rev.vline.pl 01.03.06, 19:09
        tez tak uwazam i zgadzam sie w 100%
        jESLI JUZ FUCKING TO NIE Z FRIENDS tylko z Twoja miloscia:)
    • zazulka.1 Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" 02.03.06, 20:09
      Połączenie słów fucking i friend to chyba jakas pomyłka.
    • Gość: anita Re: zjawisko - tzw. "fucking friend" IP: *.com.pl / *.cn.com.pl 05.03.06, 11:57
      moze i macie racje sex i przyjazn w parze nie idea. ja to sprawdzilam i wiem
      jedno to NIE WYCHODZI . traci sie przyjaciela , powstaje atmosfera ciaglego
      napiecia nie rozmawia sie tak jak wczesniej i predzej czy pozniej ktos mowi
      dosc !!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja