ehh Nie chcesz - Nie wchodz...

22.02.06, 20:42
Podobno zawsze jest dobrze sie z kimś wygadać albo raczej komuś...
Ja mam taki nietypowy problem... dość hmm dziwny...
Mam 18 lat i cudownego chłopaka z którym jestem już 1,5 roku...
Jestesmy powaznymi ludzmi, którzy widza rzem przyszłośc i ja planuja. Nie
jestesmy nastolatkami którzy bzykaja sie po kątach a potem martwia o ciaże
zadajac głupie pytania na forum... my jeszcze ze soba nie spaliśmy, dopiero
zamierzamy... On ma 20 lat i studiuje kilkadziesiat km ode mnie... Zanim
postanowilismy być razem było dużo problemów...nimili przyjaciele, były
chłopak, który ciagle mnie nekał oraz moja obawa ze nie potrafie nikogo
pokochac i jestem "zimna" (to dlatego ze to ja zawsze zrywałam i ja nudziałam
sie zwiazkiem) Uwazam siebie za odpowiedzialna osobe, która potrafi trafnie
podejmowac decyzje i wie cos niecos o tym swiecie gdyz juz nie jedno w swoim
zyciu przeszłam... Douki mój chłopak ie wyjechał na studia po roku naszego
bycia razem wszystko było znakomite... Spotykalismy sie niemal codziennie,
rozmwialismy, robilismy sobie wycieczki i nie potrzebowalisy jakichkolwiek
przerw gdyz cały czas mielismy sobie cos ciekawego do powoiedzenia. Nie
nudzilismy sie przysobie. Gdy raz wyjechał na tydzien myslałam ze uschne...
on z reszta tez.. dla niego nie wyjade za granice studiować powiewaz wiem ze
ani ja ani on nie moglibyśmy wytrzymac bez siebie i to by strasznie wpłynęło
na nasz zwiazek. i nie chodzi o brak zaufania ale o to ze stalibysmy sie
sobie w gruncie rzeczy obcy.. a ja go strasznie kocham i nie mogłabym sobie
tego wybaczyc, szczegolne ze to on pokazał mi co to znaczy miłośc i jak
bardzo mozna kochac druga osobe..
no i gdy juz wyjechał na studia widujemy sie raz na tydzien albo raz na dwa
tygodnie... Spotkania nie sa długie... Ja mam nauke i on tez...
Problem tkwi w tym ze on bardzo sie zmienił na tych studiach...
nie jest juz takim spokojnym chłopakiem który dba o swoja dziwczyne...
Gdy on ma problemy ja jestem w stanie zrobić dla niego wszystko ale gdy tylko
je rozwiaze to ja schodze na drugi plan.... nie odzywa sie do mnie tak czesto
jak kiedyś... jest bardziej rozrywkowy, bardziej rozluzniony ze tak powiem i
beztroski... Chodzi na imprezy gdzie jest tysiace dziewczyn, gdzie opowiada
mi o nich itp... mnie to bardzo rani bo po pierwsze jestem bardzo zazdrosna a
po drugie ufam mu a nie tym dziewczynom...Próbowałam z nim porozmawiać o tym
ze mnie "zaniedbuje", ze czuje sie jak jakas zalegajaca połówka...
Jednak ja wiem ze on mnie kocha i jestem pewna ze sie nie łudze bo tyle co ja
wiem o nim i tyle co razem przeszlismy...ehhh no po prostu jestem z nim 1,5
roku i to chyba cos znaczy, znam sie na ludziach....
Ostatnio czesciej sie kłócimy... o kompletne bzdury, o jakies zle
wypowiedziane słowo, o sytuacje, o kogos...
nie wiem... chciałabym zeby było tak jak dawniej, zeby od czasu do czasu
przyniół mi kwiatka( nawet z pola), napisał miłego smska albo okazał mi to
jakoś ze mu na mnie zalezy...
naprawde próbowałam z nim o tym rozmwiać... raz powiedziałze mam okres i
teraz wszystko mnie denerwuje i ze sie czepiam...
a drugim razem powiedział ze postara sie ale jakos o tym zapomniał...
Jest mi po prostu przykro, bo cholera piszac to teraz mam łzy w oczkach ze
kiedys było tak fajnie a teraz... ehhh jestem przy nim kiedy on mnie
potrzebuje... miał problemy ze studiami, musiał zaliczyć egzamin i nie
spedzilismy walentynek razem ( co wiedziałam ze tak bedzie) ale nawet sobie
nie oidblismy tego tak jak mi obiecał, nic nie mówiłam, wiedziałam ze musze
być cierpliwa i poczekac i nie moge go w tej trudnej sytuacji dla niego
denerwować.. tak samo jak impreza u moich kolezanek tez mi przed nosem
poleciała... nie mógł ze mna isc a juz nie pamietam kiedy razem gdzis
tanczylismy ... chyba pół roku temu... a tak czekałam na to zeby z nim na nia
isc... nawet sobie bluske i spodnie nowe kupiłam aby mu sie podobac....i
lipa...teraz kiedy on zaliczył własnie ten egzamin.... sam poszedł balowac a
ja siedze jak głupia w domu i rycze... fakt ze mogłby sie wytłumaczyć ze
przeciez teraz razem nie pojdziemy bo jest on daleko ale... no nie wiem...
przykro mi.. jestem chora, nie moge z domu wychodzic... a on na to nic...
jak mam traktować ten zwiazek... nie mowcie ze mam sie z nim rozstac bo i tak
tego nie zrobie... nie wiem jak mam z nim rozmwiać...co powiedziec jak
przedstawić te sytuacje zeby nie wyszło ze jestem jakas okropnie zaborcza???
prosze o pomoc bo moze to ze mna jest cos nie tak...
    • agatka_to_ja Re: ehh Nie chcesz - Nie wchodz... 22.02.06, 20:55
      Wch.. tu tylko czas moze pokazac, czy cos z tego zwiazku bedzie, czy nie..
      szczerze mowiac jest wiele zwiazków, ktore w ten sposob sie rozpadają: jedno
      idzie na studia, drugie zostaje w rodzinnym miescie, to piersze sie zmienia,
      drugie teskni... i koniec
      ale u was tak nie musi byc.
      Nie mozesz mu robic jakis awantur, musisz sie starac troszczyc o niego,
      rozmawiac, utrzymywac kontakt... ale nie byc zaborcza. Tak naprawde czas pokaze
      jak mocne jest uczucie, ktore was łączy... Im dluzej trwa rozłąka - tym wieksze
      (statystycznie) prawdopodobienstwo, ze zwiazek nie przetrwa.
      • agatka_to_ja Re: ehh Nie chcesz - Nie wchodz... 22.02.06, 20:56
        mialo byc oczywiscie "pierwsze" ( a nie piersze)...
        • cienmotyla :D 22.02.06, 21:08
          hihi wiem ze "pierwsze":)
          a jakbym tak pokazała ze mi tez hmm niezalezy?? tzn nie oddzywała sie za
          czesto, nie przysyłała miłych smsów, konczyła rozmowe tak bezpłciowo...
          wspomne tylko ze oboje mamy internet, mamy darmowe rozmowy do siebie czyli
          pełen kontakt psychiczny ale nie fizyczny ( co jest gorsze) no i to ja zawsze
          dzwonie, ja zawsze "wystawiem reke" moze to ukrócić??? moze przestac na jakis
          czas?? to dobry pomysł??? jak myslisz Agatko??
          • agatka_to_ja Re: :D 22.02.06, 21:11
            Mozesz sprobowac.. rzadziej sie odzywac.. nie koncz rozmowy "bezplciowo", bo to
            do niczego nie prowadzi.. ale pozwol, zeby on przejal inicjatywe...

            ale czy to zadziala"? nie wiem... bo z drugiej strony on moze sie tlumaczyc
            potem, ze myslal, ze tobie na nim nie zalezy, bo sie nie odzywalas...

            Szczerze ci wspolczuje takiego zwiazku, bo bardzo trudno utrzymac takiego typu
            zwiazki.
            • cienmotyla ehh 22.02.06, 21:18
              no to juz nie wiem...
              ale jak wczesniej pisałas wszystkiego uczymy sie metoda prob i bledów wiec
              chyba spróbuje najpierw jeszcze raz pogadac a potem własnie skróce nasz
              kontakt... w koncu jak nie bedzie rezultatów to bedzie rozmowa o rozstaniu.. i
              ciekawe co wtedy powie.. oczywiscie to nie bedzie szantaż...ok... dzieki za odp
              DOBRANOC:)
              • agatka_to_ja Re: ehh 22.02.06, 21:21
                Trzymam kciuki!
                Dobranoc :)
                • Gość: sgfsiufg Re: ehh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 22:46
                  twoj facet znalazł sie w nowej sytuacji zyciowej poznał nowych ludzi, ich styl
                  zycia mu imponuje- od imprezy do imprezy, zapewne wyjechał do duzego miasta,
                  gdzie wszystko jest takie 'nowe' i 'inne'. To samo sie tyczy dziewczyn..
                  Dlatego bedziesz musiała troche zawalczyć o niego. Najlepszym sposobem byłoby
                  aby zakochał sie w Tobie jakby 'na nowo', zacznij byc miła, czuła i czarująca..
                  Niech zobaczy w Tobie kobiete, niech przypomni sobie wasze cudowne chwile.. Nie
                  rob mu scen zazdrosci ani awantur przez jakis czas.. Daj sobie ostroznie na
                  wstrzymanie i sprawdz jak na to zareaguje. Moze on sobie mysli: Ta moja
                  dziewczyna caly czas sie czepia a ta Hanka z 5 grupy to jest taka super, na
                  pewno by mi tak nie robila.. przekonaj go ze jest w błedzie i ze jestes
                  wspaniałą kobietką, a przyjdzie do Ciebie skruszony. Jezeli jednak to nic nie
                  da, i wszelkie próby zauroczenia i rozkochania go w sobie na nowo spełzną na
                  niczym, to znaczy ze cos jest na prawde nie tak, mozesz oczekiwac najgorszego..
                  Innej baby nawet. No ale mam nadzieje ze to nie prawda, tylko ze nowe zycie mu
                  troche zawirowało we łbie i głupek wkrotce zmądrzeje, bo teraz to on Cie
                  ewidentnie olewa! Trzymam kciuki zeby sie udało. I nie mysl ze juz spotkałas
                  faceta z ktorym spedzisz reszte zycia, ja tez tak myslałam, ale jestesmy w
                  takim wieku ze zwiazki nie są super trwałe i ten moze nie byc własnie 'tym'.
                  Bedziesz miala jeszcze z 10 facetow w zyciu jak nie wiecej:P powodzenia zycze
                  • cienmotyla Dziekuje 22.02.06, 22:53
                    Jejku wszyscy tacy mili... dla mnie:) dziekuje. fajnie jest ze mój problem
                    kogoś zainteresował:) bo w gruncie rzeczy ja wiem ze dzieci w afryce z głodu
                    jmieraja a ja z takimi bzdurami ale te bzdury to całe moje zycie:)
      • czsrna12345 Re: ehh Nie chcesz - Nie wchodz... 22.02.06, 23:28
        szczerze to kiedys mialam bardzo podobna sytuacje.Mialam 18 lat a moj luby
        wyjechal na studia zostawiajac mnie sama w naszym rodzinnym miescie.Bylam
        rozpaczona nie widzialam sensu aby wstac z lozka.Rano szlam do szkoly wracalam
        i nic nie robilam...tylko czekalam kiedy on wroci.wyjezdzal w niedziele a w
        czwartek wieczorem byl w domu.Jestem chorobliwie zazdrosna kobieta i bylo
        bardzo ciezko przebolec to ze on ma nowych znajomych.Codziennie pisalismy do
        siebie miliony smsow dzwonilismy...ale to mi nie wystarczalo.Jak przyjezdzal i
        opowiadal mi ze byl tu i tam to serce mnie bolala mimo tego ze bardzo mu
        ufalam.Bylam pewna ze Przemek mnie kocha i swiata nie widzi-tylko mnie.Pozniej
        zaczely sie smsy od kolezanek ze szkoly-nic specjalnego nie pisaly<np.czy
        zaliczyl kolo...> A ja wpadalam w furie.Wytrzymalam tak od pazdziernika do
        kwietnia.postanowilam zakonczyc to wszystko i wiecej nie meczyc sie.Bylo to
        bardzo trudne dla mnie.Przemek wydzwanial,prosil abym zmienila zdanie.Ja
        lezalam na lozku i wylam ale mialam dosc tej meczarni...Po pewnym czasie
        telefon umilkl i dwa lata zwiazku odeszlo na bok.pozniej ja skonczylam szkole i
        wyjechalam na studia-zobaczylam co sie dzieje na okolo.Otworzylam oczy i
        ujrzalam troszke czarny swiat.Poznalam nowych ludzi ktorzy tak jak i ja
        wyjechali do innego miasta.Zostawili swoje polowki w domu.Zobaczylam te
        wszystkie zdradu,uklady.Byla tez takie sytuacje ze chlopacy sypiali,bawili sie
        z laskami majac swoje kobiety.Pozniej slyszalam jak rozmawiaja z nimi i mowia
        jak tesknia i je kochaja...szok!! Ja z "moim" Przemkiem jestesmy teraz
        swietnymi przyjaciolmi.Zawsze jak wracamy do naszego rodzinnego miasta to
        widzimy sie.Poruszylam z nim ten temat.U niego w nowym miescie jest tak
        samo.Mimo ze on twierdzi ze nigdy mnie nie zdradzil-ale szczerze ciezko mi w to
        uwierzyc jak widze co sie dzieje.Nawet powiedzial mi ze nadal mnie kocha ale
        cieszy sie z jednej strony ze to wszystko zakonczylam bo i tak to nie
        przetrwalo by.Bysmy tylko meczyli sie.Teraz jak widzimy sie to zawsze
        wspominamy nasze sprzeczki,moja zazdrosc... Dodam ze ja mam teraz 22lata a on
        23 i szczerze czuje ze jeszcze bedziemy razem... Moze gdybym nie zakonczyla
        tego nie byloby tak fajnie jak jest teraz:)
        A wiec powiem ci tak... zadko kiedy zwiazki na odleglosc przetrwaja..
        Twoj chlopak jeszcze musi sie wylatac,poznac jedna kobiete,druga.... Ja daje
        swoja reke bo jestem przekonana ze on predzej czy pozniej cie zdradzi.Napewno
        spotyka sie na soczek z innymi kobietami.Wiwm ze to nie sa mile slowa ale ja
        tak to widze.wiem jedno ze jezeli jestescie sobie pisani to moze bedzie inaczek
        albo moze tak jak w moim przypadku...
        Trzymam kciuki za ciebie i zycze ci powodzenia
        Pamietaj facetow jest duzo na swiecie a wiec jak nie ten to nastepny:)
        • cienmotyla Bosiiiee 22.02.06, 23:42
          Jaka ja jestem naiwna... jak ja sie łatwo zakochałam i jak ja trwam w tym
          trujacym zwiazku i jak przez to cierpie... nawet nie umiałabym podac mu
          argumentu zerwania... "sory Kochanie ale za bardzo cie kocham???"""
          • cienmotyla teraz płacz 23.02.06, 00:51
            Rozmawiałam z nim... i w gruncie rzeczy to ta rozmowa dziwnie poleciała na
            rózne strony, tak zeby tylko nie rozmwaić o tym o czym chciałam...
            dziwnie sie czuje jakbym kosztem czegos cos spieprzyła i nawet tego nie
            załatwiła...
            to była rozmowa przez telefon a on powiedział ze na zywo powinnismy... tylko on
            tak mowi potem zapomina... to ja mu przypome!
            ale sie popłakałam to moje... wywalił wszytskie brudy... kiedy sie kłócimy i
            dlaczego... czego nie lubi, czego nie moze zrobic i ze to nie jego wina ze
            studiuje, zebym mu nie kazała wybierac miedzy mna a studiami..
            no i obrócił wszytsko tak ze to ja czuje sie winna...
            Pi..rdole!!!Fuck!
            mam tego dość!
            To jest chore! jak ja moge tak trwać!!!??
            • Gość: czsrna12345 :( IP: *.ds.univ.gda.pl 23.02.06, 01:10
              Nie przezywaj tego!! nie warto!! zapewne wszystko niebawem sie juz
              wyjasni.Podejdz do tej calej sytuacji z dystansem bo szkoda nerwow...
              • cienmotyla Re: :( 23.02.06, 07:30
                ehh to nie takie łatwe kiedy na głowie ma sie tysiace innych problemów i to
                wcale nie takiech prostych i nagle zwiazek który był dla mnie wszystkim co
                miałam stał sie udreka...
                Nic musze zyc... musze sobie poradzic choc tak trudno jest uwierzyc ze to
                koniec..
    • lala9999 powodzenia 23.02.06, 22:40
      Cień motyla... wiem ze zciełysmy sie niedawno ale mimo to chce ci pomóc...Moim
      zdaniem powinnas troszke powalczyc o niego.. półtora roku to nie jest tak znowu
      strasznie duzo bys mogła byc tak pewna ze on cie nie zdradza czy cos.. mi sie
      wydaje ze on po prostu baluje, korzysta z zycia, ma nowych kumpli, mozliwe ze
      jest tak jak ktos ci tu juz napisał ze jest jakas laska ktora wydaje mu sie
      ciekawsza od ciebie.. byc moze on zastanawia sie no wiesz czy warto tak na
      odległość skoro tu moze miec tez dziewczyne.. Jak tylko sie spotkacie zrób dla
      niego cos spontanicznego, cos co sprawi ze bedzie chciał jak najszybciej do
      ciebie wrocic..Np troszke go sprowokowac tzn mówic ze poznałaś wielu nowych
      fajnych ludzi zwłaszcza facetów ze masz jakas nowa kumpele z ktora chodzisz na
      imprezki i wogole i ze fajnie sie bawisz... wtey zobaczysz po jego reakcji czy
      zalezy mu na tobie czy nie..( normalny facet byłby pewnie zazdrosny choc
      troszke:)=normalny czyli zakochany hehe:P zrob to co czujesz.. trzymam
      kciuki... napisz do mnie prosze i daj znac co dalekj... JESTEM Z TOBA!!!
      • cienmotyla I co ja mam mysleć?? 23.02.06, 23:28
        No i powiedz mi tutaj dziewczyno co ja mam o Tobie mysleć??? najpierw na mnie
        wjezdzasz jakbym conajmniej chciała ci tego faceta odebrac albo co innego
        gorszego a teraz mi chcesz pomóc?? nie wiem, kompletnie nie wiem...
        i wez tu zrozum człowieka...
        ale znac dam w sobote sie zobaczymy... i wieczorem powiem co postanowiłam i czy
        moje "rzadsze odzywanie sie" do niego cos daje...
        na razie jestem chora i on mysli ze spie i dlatego tak rzadko...
        a i moge sie pochwalić ze zdałam dzis test z angielskiego prywatnego na 15,5/20
        pkt:))))
    • ania66666 Re: ehh Nie chcesz - Nie wchodz... 23.02.06, 23:59
      bedzie dobrze.zobaczysz.on skonczy studia i bedziecie razem.wiesz co??powiedz
      mu to ze chcialabys zeby on sie odzywal czesciej...zeby wiecej pisal..itd...on
      napewno zrozumie...faceci sa tacy ze trzeba im rozne rzeczy mowic..:)
      • Gość: OL@ Re: ehh Nie chcesz - Nie wchodz... IP: *.range86-140.btcentralplus.com 24.02.06, 00:08
        Moim zdaniem ta zmiana to przez nowe otoczenie znajomych itd,co nie zmienia
        faktu ze cie kocha,na studiach ludzie zazwyczaj baluja probuja nowych rzeczy
        chca byc COOL w otoczeniu,po prostu mu powiedz jak kiedys bylo wspaniale i jak
        bardzo bys chciala by to wrocilo:)Zycze powodzenia w rozmowie:)
    • lala9999 Re: ehh Nie chcesz - Nie wchodz... 24.02.06, 08:38
      OK powinna juz zapasc zgoda chyba nie???? A wogole to ile ty masz lat?? Bo
      wypowiedziałąś sie ze jestes starsza ode mnie... Co do mojego listu to
      zapomnij, swoje juz wiem. twoje zdanie tez znam wiec juz nic nie pisz oki???
      Gratuluje angielskiego...Powodzenia z facetem,pa
      • cienmotyla ojjj tam 24.02.06, 12:41
        no ok to zgoda:PP
        a lat mam wystarczajaco duzo zeby hmmm zeby wiedziec co to jest zycie:)
    • zbuntowany_aniol2 Re: ehh Nie chcesz - Nie wchodz... 24.02.06, 18:04
      mecz sie z nim dalej
    • Gość: aga Re: ehh Nie chcesz - Nie wchodz... IP: *.xcore.pl 24.02.06, 18:34
      prosilas aby tego nie pisac,ale...zerwij z nim,albo czekaj az on z toba zerwie
      (a zrobi to).najwidoczniej znudzilo mu sie poukladane zyczie i chce poszalec,a
      ty przypominasz mu o tamtym zyciu.kiedys zrozumie swoj blad,wtedy bedziesz
      mogla mu wybaczyc lub zignorowac.teraz mu jestes potrzebna tylko wtedy gdy ma
      problem i jest mu zle,a gdy wszystko sie uklada...zapomina i zyje pelnia
      wolnosci
      • cienmotyla a dziś... 24.02.06, 19:54
        A dziś był u mnie i mu powiedziałam co mnie gnębi. Powiedziałąm ze jest mi w
        takiej sytuacji ciezko, ze bardzo go kocham i za kazdym razem kidy go nie ma to
        za nim strasznie tesknie i nie chce sie tak dłużej meczyc...
        on powiedział ze tez bardzo teskni ale nigdy nie myslał ze dojdzie do czegos
        takiego, nie widział ze ja tak to czuje (a dziwne bo czesto mu to powtarzałam)
        prosił mnie zebym nie odchodziła, zebym wytrzymała, ze on musi sam sie tam
        zaklimatyzować, ze postara sie zrobić wszystko abym zmieniła swoje nastawienie
        do naszego zwiazku. Powiedział ze on by nie dał beze mnie rady tam. Ze jakby
        mógł to by poszedł na studia do naszego miasta ale co z tego jesli on mysli o
        naszej wspólnej przyszłosci i specjalnie ma taki zajebiscie trudny kiedrunek
        aby w przyszłosci miec lepsza prace i móc utrzymac nasza rodzine...
        Był bardzo smutny i wiem ze nie rzucał słów na wiatr, przeciez dobrze go znam...
        Powiedział tez ze kiedy jego koledzy chodza na imprezy to on nie bedzie sam w
        domu siedział... no szczególnie ze teraz jest ten czas szaleju.. no i z tym sie
        zgadzam nie chce go do siebie przywiazywac... kazde z nas ma prawo do jakis tam
        swoich wolnosci... tak samo ja...
        Postanowilismy oboje troche popracowac nad tym co staralismy sie stworzyc przez
        1,5 roku... Gdy to mowił zaczełam wierzyc ze wszystko wróci mniej wiecej do
        normy... ahh zeby tylko tak było...
    • lala9999 Re: ehh Nie chcesz - Nie wchodz... 24.02.06, 20:04
      No widzisz??? nie jest wcale aż tak źle.. grunt to rozmowa.. Ciesze sie ze
      wszystko ci sie ułożyło:) U mnie tez powoli coraz lepiej:) moze poklikamy na
      gg?? tylko nie wiem jak to zrobic zeby no wiesz..:)
      • Gość: Ewelina-wawa :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.06, 01:48
        Powiem Ci dziewczyno tak: Co z tego, że on Ci mówił? Faceci mowia wiele rzeczy.
        Wiesz ile mi mój facet obietnic złożył, że się zmieni, że się postara, żeby
        było lepiej? Tysiące... A jak już było lepiej, to na dwa dni:/ Teraz juz nawet
        nie chce, żeby się zmieniał, bo zrozumialam przynajmniej tyle, ze zadnego
        czlowieka nie zmienisz, ze dana osoba moze zmienic tylko swoje postepowanie,
        ale to i tak musi byc jej swiadomy wybor, jej chec zmiany, jej staranie sie o
        to. Ja jestem ze swoim 19 miesięcy, tak samo jest to toksyczna miłość. Jestem
        przy nim, trwam przy nim, ale wiem, że nie jest mnie wart. Zerwałabym, ale tak
        bardzo go kocham, że się nie da, a próbowałam. Na początku było świetnie, ale
        poczatki zawsze sa wspaniale. I tez myslalam, ze znam go na wylot. I wiesz co?
        Zrobil cos ostatnio czego sie nie spodziewalam... Uderzył mnie... Nigdy bym nie
        pomyślała, że stać go na coś takiego. Otwórz oczy kochana, patrz na niego
        realnie, a nie przez różowe okulary, używaj zmysłów, a kiedy poczujesz, że się
        już wypalasz, że juz nie mozesz, patrz sie na niego przez pryzmat jego wad.
        Będzie Ci łatwiej powiedzieć "żegnaj". Ja jestem za słaba psychicznie,
        fizycznie również, na takie coś, ale wiem, że tak własnie bym zrobila jakbym
        byla nieco silniejsza. Powiesz, że łatwo mi mówić. Nie kochana... Po tym jak
        mnie uderzył, zerwałam z nim. I wiesz co? Na drugi dzień wylądowałam w
        szpitalu, miałam poważne kłopoty z sercem, nie mogłam oddychać, w każdej chwili
        serce mogłoby mi odmówić posłuszeństwa. Zeszliśmy się, rzecz jasna, inaczej bym
        ze szpitala nie wyszla. Bez niego nie potrafię zyc. Niestety- serce nie sługa,
        nie wybiera... Ku..:/ Pozdrawiam:*
        • cienmotyla ahh a ze mna jak jest?? 25.02.06, 09:39
          no to ja ci powiem ze wiele sie nie róznimy...
          tez nie jeste na tyle silna zeby z nim zerwac... i dlatego tak trwam..
          ale powiem Ci ze ja niczego nie jestem pewna oprucz tego ze go kocham i ze on
          naprawde kocha mnie.... tylko to jakos dziwnie sie toczy...
          On naprawde by nie starał sie do mnie jezdzic co jakis czas, jak go tylko ma...
          nie oszukiwałby rodziców jak idzie do mnie na noc bo z nimi tez jest bardzo
          zzyty...
          on po prostu nie jest lovelasem ale jak on jest tam daleko to ja straszne
          rzeczy sobie wyobrazam..
          bo jestem cholernie zazdrosna...
          poza tym ja tez jestem chora i to nie sa zarty...
          on był przy mnie, on wszytsko o mnie wie, akceptuje to i moje wady...
          tylko ze te bzdurne kłótnie o nic...
          no i ja wiem ze wiele rzeczy sie teraz wyklucza ale tak włąsnie jest w naszym
          zwiazku..
          jak on jest tutaj to ja nawet nie chce nic mowic, nie chce psuć tej chwili
          kiedy jest nam tak dobrze...
          ale jak jest tam to mnie kurr...wica bierze bo nie wiem co sie dzieje i on
          zaczyna tez cos odpierdzielać...
          i dlatego wczoraj była ta rozmowa...
          ale wiesz jesli bym miała pewnosc ze on mnie tam zdradza albo zdradził raz to
          pewnie bym odeszła...
          co wiecej jakby mnie uderzył...
          kurczak! nie raz widziałam jak mój ojciec napierdzielał moja matke i nie raz
          musiałam w wieku 8 lat w srodku nocy uciekac do babci...
          a ile razy miał byc rozwód..
          ale co ja ci bede mowic ty i tak przy nim bedziesz tak samo pewnie jak ja przy
          swoim ...
      • cienmotyla :))) 25.02.06, 09:40
        no wiem wiem, wszytsko niby sie wyjasniło, ale teraz bede czekac na dalszy
        ciag... tak jak powiedziała ta dziewczyna pode mna:PP ze to moga byc tylko
        obietnice..
        jednak ja tak bardzo chce mu wierzyc...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja