głupi problem:/ (wyjścia) :(

11.03.06, 15:28
Mój związek jest naprawdę "po przejściach", wróciliśmy do siebie po
półrocznym rozstaniu,i jak w każdym związku są problemy, mniejsze i większe,
które z czasem rozwiązujemy.Ale jest jedna głupota która ciągnie się
niezmiennie od początku:/ Mój chłopak nigdzie ze mną nie chce wychodzić.Wiem
że może robię problem z niczego, bo w innych sprawach nam się układa, ale
męczy mnie bardzo ta sytuacja.Nie pomagają prośby, rozmowy, NIC.
Można by powiedzieć że taki jego charakter, ale nie.Zawsze był stałym
bywalcem barów, pubów, imprez, dusza towarzystwa po prostu,na imprezie
właśnie się poznaliśmy.Nie mam pojęcia co moze być tego przyczyną, nie uważam
się za jakiegoś potwora zeby się np wstydził ze mną gdzies pokazać!więc o co
chodzi..? nie zmuszam go do chodzenia na dyskoteki bo tego nie lubi,nie
wymagam super atrakcji, wystarczyłoby mi normalne wyjście w piątek wieczorem
do pubu na SOK:( nie chce co tydzień, wystarczyłoby raz na jakiś czas.Mówię
mu to i co słyszę?"przecież chcę kochanie.Nie wstydzę się ciebie kochanie.od
przyszłego tygodnia będzie inaczej." nadchodzi przyszły tydzień i... lądujemy
w kapciach przed tv.Dołujące, naprawdę, uważam że siedzenie w objęciach przed
tv przegryzając frytki jest bardzo przyjemne, ale nie jest jedynym sposobem
na spędzanie KAŻDEGO weekendu:( na to będzie czas jak będziemy mieli po 60
lat i wzwyż.Oczywiście mogę sobie zorganizować czas bez niego, już
próbowałam, myślałam że coś go ruszy, ale oczywiście NIC.Ileż można plotkować
z koleżankami albo chodzić gdzies jak piąte koło u wozu??poza tym to chyba
nie o to chodzi żebyśmy byli parą tylko w domu..?a teraz hit: kiedy ja np idę
na babski wieczór do kumpeli to mój ukochany od razu znajduje z sobie chęć i
siłe aby gdzieś się pobawić, poaszaleć na imprezie czy gdziekolwiek!!!
przykro jest mi bardzo, niewiem o co chodzi, bo niby nam się układa tak na
codzień,ale kiedy tylko przychodzi piątkowy wieczór wszystko pryska:( o co
chodzi..? ktoś wie moze..? no i co robić..?
    • Gość: bastian Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 15:35
      Ja mam takie małe pytanko kto pracuje i utrzymuje rodzine ty czy on?? i czy
      czasami ty niepochodzisz z jakiejś zamożniej rodziny....mozliwe ze ten koleś
      jest z tobą dla kasy, udaje że wsio ok a tak naprawde na boczku kręci z
      innymi...wcale bym sie nieździwił
      • matyldka22 Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( 11.03.06, 15:38
        nie nie, u nas to nie tak:) my nie mieszkamy razem, utrzymujemy się odzielnie,
        nie pracujemy tylko się jeszcze uczymy:) ale dzięki za komentarz, potrzebuję
        opini kogoś "z boku"
        • Gość: ja Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.06, 15:49
          Mialam podobnie, ale u mnie okazalo sie, ze facet poprostu jeszcze nie dorosl i
          tyle :/ Otoz po naszym roztaniu wrocilismy do siebie po okolo 4 miesiacach i
          tez nigdzie nie wychodzilismy, malo tego nawet nie zabieral mnie do jego
          znajomych, jak sie pozniej dowiedzialam od jego kumpla, facet nie przyznal sie
          nikomu, wrocilismy do siebie, a poza tym na boku krecil z jakas znajoma laska :
          ( Przykre no i nie jestesmy juz razem.
          • matyldka22 Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( 11.03.06, 15:51
            :( smutne:( my się rozstaliśmy z hukiem ale i powrót był wielki:) o inną
            staram się (BARDZO się staram) go nie podejrzewać... ehh..:(
            • Gość: ja Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.06, 16:03
              Moze rzeczywscie nie chodzi o inna laske, ale mimo to badz czujna ;) W moim
              przypadku gosciu gral przed kumplami dalej wolnego i do wziecia, poza tym jak
              mi sie tlumaczyl potem glupio mu bylo przyznac sie innym, ze mimo tego co na
              mnie po roztaniu nagadal (a nagadal, jaka ja niedobra jestem), znowu jest ze
              mna :/ Coz gosciu nie dorosl i tyle...Jedyne co mozesz zrobic to szczerze
              porozmawiac, a jak nie pomoze to postawic sprawe na ostrzu noza i zobaczyc co z
              tego wyniknie.
              • Gość: matyldka22 Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( IP: *.dabnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.06, 16:19
                co za koleś..:/ naprawdę jeszcze nie dorósł do czegokolwiek:/ a mi już
                niedobrze od rozmów na ten temat, nic nigdy z nich nie wynika:( podjeżdżam go
                na wszelkie możliwe sposoby bo uważam że musi być jakiś konkretny powód takeigo
                zachowania! ja kiedyś np nie chciałam z nim wychodzić bo się upijał (już się
                opamiętał naszczęście)
                • krokiecica Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( 11.03.06, 16:38
                  > ja kiedyś np nie chciałam z nim wychodzić bo się upijał (już się
                  > opamiętał naszczęście)

                  A może o to chodzi. Może nie chce z Tobą wychodzić, bo będzie się czuł
                  skrępowany? W końcu przy Tobie nie będzie się upijał, pomijam fakt, że bez
                  Ciebie może flirtować z innymi dziewczynami. I może właśnie dlatego, czeka na
                  moment, gdy Ty będziesz gdzieś umówiona, a jemu AKURAT w tym samym momencie
                  "zachce" się iść do baru, żeby sobie bez skrępowania wypić, pogadać z facetami
                  <i nie tylko>. Echh.. pesymistka ze mnie. Mam nadzieję, że to nie o to Mu chodzi:)
                  • matyldka22 Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( 11.03.06, 16:47
                    ehh...:( staram się niedopuszczać takich myśli do siebie, ale... pewnie sporo w
                    tym prawdy:( ja nie chcę mu zabronić wyjść z kolegami, wiem że potzreba trochę
                    być bez siebie ale to że nigdy nie chce ze mną jest naprawdę trochę dziwne..
                    wkońcu jakieś wspólne wyjścia czy to na pizzę czy ze znajomymi to jakaś część
                    związku prawda..?:(:(:(
                    • Gość: meg.888 Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 18:02
                      u mnie jest to samo :( ehhh nie rozumiem czemu i wogóle :(
    • Gość: xyz Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( IP: *.range86-140.btcentralplus.com 11.03.06, 18:09
      Moja bliska przyjaciolka miala chlopaka on rowniez byl dusza towarzystwa zawsze
      bywal na imprezach z kumplami i tam wlasnie sie poznali...
      zaczeli sie spotykac zawsze u niej w domu nie byli z jednego miasta ale nigdy
      nie spotykali sie ani u niego w miescie ani u niej on zawsze wybieral 3 miasto
      spotykali sie przez 4 lata!!!!!!!WIEKI!!!!
      wszyscy mysleli ze slub juz tuz tuz a tu sie okazalo ze on ma inna i mial przez
      cale te lata i nigdy by sie to nie wydalo gdyby tamta nie wpadla !
      i on zerwal oczywiscie z moja kolezanka bo ktoras musial wybrac bo tamta byla w
      ciazy oczywiscie moja kolezanka sama by z nim zerwala ale nie o to chodzi!
      Chodzi o to ze to byly 4 lata przezyte w klamstwie!!!nikt ich nigdy razem nie
      widzial bo siedzieli w domu!!!
      Na twoim miejscu zaczelabym z nim wychodzic i sie pokazywac!!!
      • matyldka22 Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( 12.03.06, 05:44
        okropna historia:( u mnie mam nadzieję nie jest dramatycznie, mieszkamy blisko
        siebie, uczymy się też w jednym miejscu, spotykamy się codziennie... tylko ten
        głupi problem pozostaje.. staram się niedopuszczać do siebie tej myśli, ale
        bardzo się boję życia w kłamstwie...:(:(:(:(:(:(
    • zbuntowany_aniol2 Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( 11.03.06, 18:20
      nie wiesz ze najlepsza impreza jest bez dziewczyny????
    • Gość: pieguska Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( IP: *.net.autocom.pl 12.03.06, 14:51
      Ja mam dokładnie tak samo. Dowiedziałam się, że przy mnie się nie umie bawić.
      Myślę, że wstydzi się pokazać mnie kolegom, no i poflirtować może spokojnie... a
      do tego jest skłonny, niestety...
    • Gość: gosia z bravo Rozwiazanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.06, 14:59
      Witaj!
      Mialam podobna sytuacje. Tez poznalismy sie na dyskotece. I tak - najpierw to ja
      nie chcialam wychodzic - a dlaczego? dlatego ze uwielbialam wyjscia z kolezanka,
      poznawanie nowych ludzi- nigdy nawet nie pomyslalam o zdradzie ale jak kazda
      kobieta uwielbialam wzbudzac zainteresowanie...
      Potem on nie chcial wychodzic ( a ja chcialam w koncu moc sie do kogos
      poprzytulac w tancu ;) ), ano nie chcial bo byl zazdrosny o mnie, denerwowaly
      go spojrzenia innych i to ze mialam wszedzie dookola meskich znajomych :P
      No ale jestem z M juz przwie 4 lata i wszyscy w miescie wiedza ze jestesmy para
      :)), bo nawet pracujemy razem, wszedzie chodzimy razem wiec i na dicho chodzimy
      razem
      Jest fajnie z tym ze jak kazde z nas chodzilo osobno to bywalismy na imprezkach
      do bialego rana, teraz o 1 wijamy sie do domku :)
      Wiec pewnie u Was jest podobnie, przeczytaj moj post i sprawdz czy opisana
      sytuacja was nie dotyczy!
      PS. i nie wierz w slowa ze chodzi o inna itp. bo skoro jestescie razem to zawsze
      ktos z "zyczliwych" donioslby o skoku w bok czy to z jednej czy z drugiej strony!
      • matyldka22 Re: Rozwiazanie 14.03.06, 10:20
        my też robimy wszystko razem: uczymy się, chodzimy na zakupy, widzimy się
        codziennie, tylko w tej jednej kwestii nie możemy się dogadać... o inną staram
        się go nie podejrzewać bo nie mam za bardzo podstaw, ale jakiś powód musi
        być... czy jest zazdrosny... sama nie wiem...
    • pieguska83 Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( 12.03.06, 15:11
      Zapomniałam dodać, że mój pierwszy chłopak przez 8 miesięcy nie zaprosił mnie na
      żadną imprezę. Nikt z życzliwych nie doniósł, dowiedziałam się po rozstaniu już,
      że wielokrotnie mnie zdradzał, właśnie naan tych imprezach. Fakt, że tak czy
      owak by zdradził, no ale to nie zmienia faktu, że chodził sam po to,po co
      chodził...
      Zamotałam :)))
    • moj_glos Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( 13.03.06, 12:19
      Ja mam taka sytuacje, ze z moim lubym, jak idziemy na jakas imprezke, to sie
      osobno bawimy, bo po co razem, skoro mamy sie na codzien??? Nikt nie stwarza
      sobie problemow, zapoznaje sobie nowych ludzi, robie co chce (oczywiscie w
      granicach przyzwoitosci!) a jak bede miala ochote sie przytulic do kogos, to ide
      do swojego faceta i to robie.

      A w Twoim wypadku, to on moze kasy nie ma? Albo szkoda mu jej, bo np. na cos
      zbiera? Jak idzie sam gdzies, to nie placi za dwoje tylko za siebie i juz.. A to
      roznica, tymbardziej, jesli ktos nie pracuje.

      Jesli wszyscy wasi znajomi wiedza, ze jestescie razem, to nie ma sie czym
      przejmowac, ze on ma inna. Z reszta to najczarniejsza wizja i na szczescie zadko
      sie (chyba??) sprawdza:)
      • realaustin Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( 13.03.06, 12:35
        matyldko22 - o ile to ta sama matyldka :). Może po prostu woli spędzać z Tobą
        czas sam na sam a nie w większym towarzystwie. Nie wiem z czego to może
        wynikać, może nie macie wspólnych znajomych, pochodzicie z różnych środowisk a
        On nie jest duszą towarzystwa?. Najlepiej po prostu zapytać chłopaka. Nie chcę
        go zbytnio bronić ale ja miałem taką sytuację po drugiej stronie, gdzie moja
        dziewczyna wolała siedziec w domu. Ja chciałem gdzieś wyjść na piwo a Ona
        niekoniecznie. Też Jej się czasem nie dziwiłem bo to byłi moi rówieśnicy (
        starsi od Niej o kilka lat ) i trudno było o damskie tematy przy w przewadze
        męskim towarzystwie. Na wielki problem to chyba nie wygląda chyba , że ( nie
        chcę krakać ) moi poprzednicy mają rację. Porozmawiaj z Nim, nie zaszkodzi.
        • matyldka22 Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( 14.03.06, 10:40
          ta sama:)wszyscy tutaj mi piszą coś w stylu że nie można ciągle być razem, że
          trzeba czasem wyjść osobno itp, ale to trochę mija się z moim problemem.
          Widzimy się prawie cały czas, więc jak się spotka z kimś innym to naprawdę nie
          jest dla mnie tragedia.Chodzi mi tylko o to że nie ma siły żeby go wyciagnąć z
          domu, i nie mam pojęcia dlaczego:( zrozumiałabym jakby nie chciał jeździć ze
          mną np na zakupy bo nie każdy facet to lubi, ale niewiem co jest takiego złego
          w wyjściu ze swoją dziewczyną GDZIEKOWLIEK w piątek/sobotę wieczorem??jak już
          pisałam ja naprawdę nie mam wielkich wymagać, chciałabym po prostu CZASAMI nie
          siedzieć w domu przed tv jak 60-letnia staruszka tylko jakoś się pobawić,
          wyjść, posiedzieć w barze czy zjeść pizzę (nie zamówioną do domu!).Wie o nas
          każdy więc odrzucam opcję ze nie chce się ze mną pokazywac bo ktoś się dowie
          czy coś takiego.tą "inną" tez staram sie odrzucić bo nie mam podstaw do takich
          podejżeń... wiec o co chodzi? piszesz zeby pogadać... robiłam już to wiele
          razy, bez skutku, rozmowa jest w sumie bez celu, ja pytam "czemu nie chcesz ze
          mną nigdzie wyjść" on mówi ze chce:/ i tak w kółko:/ to prawda że nie lubi
          niektórych moich znajomych, ale dla mnie to nie problem, z nimi mogę się
          spotykać sama, nie zmuszam go do przebywania z nimi.Słyszałam opinię że musimy
          robić tylko to co ja chcę chodzić tam gdzie ja lubię itp.ale co mam robić kiedy
          on nigdy mi nie powiedział ze np ma ochotę na kręgle albo zagrać w bilard?? nie
          umiek czytać w jego myślach więc propnuję to co ja lubię, zresztą zawsze
          bezskutecznie:(:(:(
      • matyldka22 Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( 14.03.06, 10:24
        wszystko zależy oczywiście od tego jakie są zasady w związku... u nas raczej
        nie rozdzielamy się tak jak u ciebie. co do kasy... no faktycznie, nie przelewa
        mu się, mi zresztą też, ale jak coś to zawsze każdy płaci za siebie a ja nie
        mam wymagań typu kolacja w resteuracji, kino czy inne atrakcje. to oczywiście
        też mogłoby się zdarzyć, ale mozna również wyjść na colę za 2,50 zł,tylko po to
        żeby nie gnić cały czas przed tv... postaram się tą "inną" nie zamartwiać...:)
        • realaustin Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( 14.03.06, 10:32
          Inej nie ma, k... każdy doszukuje się zdrady w odmiennym niż oczekiwane
          zachowanie. Ludzie są naprawdę różni nie ma co sobię podcinać nóg, gdy stąpa
          się po równym.
          • matyldka22 Re: głupi problem:/ (wyjścia) :( 14.03.06, 11:15
            obyś miał rację (sama nie wierze w "inną" ale tyle się pojawiło głosów że
            jednak jest ze juz sama nie wiem..)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja