Związek z żonatym...to tylko kłopoty

31.03.06, 18:24
Nie rozumiem tego. Kobiety wiążą się z facetem, który ma juz rodzine a potem
żalą sie ze życie jest brutalne.Mają depresje, nerwice, często tracą orace,
pozrywane kontakty ze znajomymi itp Tylko niewieleki odsetek takich
znajomości kończy sie pomyslnie dla dziewczyny. Czy naprawde jest o co
walczyć?
    • doreen2 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 31.03.06, 18:27
      Miałam sto razy szansę wyrwać żonatego i zawsze uciekałam... i co, samotne
      sylwestry, bo on z żoną, samotne święta, kradzione godziny, wieczne kłamstwo? Do
      dupego z takim związkiem. Nawet na romans nie bardzo.
      • stokrotka101 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 31.03.06, 18:36
        Ja też miałam niejedną okazje i też rezygnowałam.
        Napisałam ten post po przeczytaniu paru dzienników dziewczyn które dały sie
        skusić i.. wszystkie rozżalone, zrezygnowane, tęskniące itp itd. Serio, nie
        rozumiem ich. Romans w takiej sytuacji to chyba dla lasem uzależnionych od
        adrenaliny. Z tym, że chwała im, ze umią w pore zrezygnować z takiej znajomości
        a nie brnąć dalej.
        • Gość: claudi Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.06, 18:14
          to nie ma sensu,sama przez to przeszłam:(predzej czy pozniej to sie skączy, a
          ty sobie narobisz nadzieji!!!
          • jaona27 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 11.04.06, 21:25
            ja tez przeszlam...nie zaluje,,,,mamy jedno zycie...do tej pory sie
            spotykamy...taki uklad wystarcza...a poza tym pozdrowki dla anais.....duzo sily
            masz.....naprawde...
    • Gość: troja Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.06, 20:58
      A ja zupełnie nie rozumiem takich dylematów - JAK JEST ŻONATY TO NIE MA TEMATU i koniec kropka. Po co gdybać co by było gdyby? Poza tym małżeństwo to nie związek chłopak-dziewczyna, tylko mąż-żona, a to już jest diametralna różnica. Szokują mnie, a nawet śmieszą wypowiedzi "nieszczęsliwie zakochanych w żonatych". A propos, zauważyłyście, że dużo rzadziej zdarza się to w sytuacji odwrotnej, tzn. faceci zakochani w męzatkach...?
    • Gość: Anais Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: *.04-47-6c756e10.cust.bredbandsbolaget.se 01.04.06, 02:05
      No wlasnie - ja tez tego nie rozumiem - ja tez SIEBIE nie rozumiem, bo od ponad
      roku jestem nieszczesliwie zakochana w swoim wlasnym szefie. Jest niewiele
      starszy ode mnie, po prostu facet z moich snów dziewczecych i zaluje, ze
      zamiast tracic na studiach czas na wszystkich tych kolesiow 'moich bylych' -
      moglam go gdzies tam poznac, bo okazalo sie ze chodzilismy w te same miejsca,
      uprawialismy ten sam sport, prawie ze tych samych znajomych naszych znajomych
      moglismy miec....A jednak- on mi umknal gdzies w zyciu... No coz, spotkalismy
      sie w pracy, do ktorej ja dolaczylam jako specjalistka w jego zespole. Kilka
      wyjazdow na delegacje, niekonczacych sie rozmow w czasie dlugich godzin jazdy
      autem i.... nie bylo szans zeby on sie we mnie nie zakochal a ja w nim. Dlugi
      czas uplynal nim sie to zauroczenie znalazlo swoj final w lozku - ale ...w
      koncu znalazlo. Mi przestalo zalezec, czy on ma zone czy nie, ale jemu jest zle
      ze krzywdzi nas obie... Odchodzimy od siebie i wracamy. To nie jest tylko seks
      z jego strony, ja czuje to uczucie ale wiemy obydwoje ze od od rodziny nie
      odejdze, bo ma dwojke dzieci. I kocha te dzieci. I w jakis dziwny sposob kocha
      zone, ale zona z nim nie chce na narty jechac,nie chce po gorach chodzic czy na
      mecze kosza jego ulubionej druzyny. Wiec zabiera tam, w swoje miejsca, swoje
      ukochane corki a od roku rowniez mnie.... Czy jestem nieszczesliwa? tak, bo
      mam swiadomosc ze na cudzej krzywdze nie zbuduje swego szczescia,a jednoczesnie
      kocham go niesamowicie. Nie wywieram na niego presji, nie zadaje trudnych
      pytan. Spotykam sie z innymi, bo chce sie z tego kregu wyrwac ale...nie porafie
      juz byc z nikim innym. wiem, ze jestem atrakcyjna i faceci 'latają' za mna ale
      ja juz nie potrafie nikogo innego pokochac, bo on mi dal wiele - przede
      wszystkim przyjazni, cierpliwosci, ciepla, rowniez nieziemski sex i to
      zrozumienie... Zazdroszcze jego zonie, wiem ze ma mily glos, dba o dzieci i o
      niego ale czuje ze nie do konca im sie w sypialni uklada , no i jeszcze ze nie
      podzielaja wspolnych zainteresowan.....Z reszta ta niewazne , ponoc kazdy facet
      mowi kobiecie to, co ona chce uslyszec, zeby ja do lozka zaciagnac. Ale on mnie
      nie musial zaciagac- obydwoje nas ku sobie ciagnelo...
      Od kilku miesiecy jestem zagranicznej placowce mojej firmy (stad moja
      ortografia- nie mam polskich znakow na komputerze).Zgodzilam sie na wyjazd po
      to, aby dac sobie i jemu czas na zapomnienie.... Zadne z nas nie moze zapomniec
      i ta tesknota przybiera na sile.... On nie moze juz beze mnie zyc, chce odejsc
      od zony. Ale nie chce odejsc od corek. Wielki dylemat.....Dla niego i dla mnie.
      Bo to mnie ludzie beda juz na zawsze oskazrzac, ja bede ta zla. Dlaczego,
      dlaczego nie mozna kontrolowac milosci? Mam 32 lata, on niewiele wiecej.... 10
      lat temu mialam wychodzic za maz, ale przylapalam mojego narzeczonego na
      zdradzie. Nie potrafilam wtedy wybaczyc, a teraz sama stoje po drugiej stronie
      barykady... Zycie jest bez sensu. Kocham Go jako mezczyzne, i uwielbiam go jako
      szefa. Przy jego wsparciu moja kariera zakwitla, bo on odkryl we mnie i pozwoli
      sie rozwinac moim naturalnym talentom. Za 3 miesiace wracam do Polski. Zal ze
      bede musial zmienic moja uwielbiana prace, ale czy mam inne wyjscie skoro serce
      nie chce sie zmienic?
      • stokrotka101 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 01.04.06, 09:58
        Anais jesli on cie naprawde kocha to rozwiedzie się z żoną! Jesli są to tylko
        dekralaje, to...ty wyjdziesz na tym najgożej, skończ to i daj sobie szanse na
        prawdziwy zdrowy, szczęśliwy zwiazek. Powodzenia.
        • Gość: doreen2 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: *.unused.derbynet.waw.pl 01.04.06, 12:10
          Wiesz, Anais, ja jestem takim dzieckiem. Moj ojciec zakochal sie (?) w innej
          kobiecie, kiedy ja mialam 4 lata, a moja siostra rok. Nigdy nie przeskoczysz
          tematu porzuconych dzieci. Uwierz: szczerze nienawidziłam tej kobiety. A teraz
          (ojciec nie żyje, niestety nagle zmarł - btw bardzo go kochałam i całe źycie mi
          go brakowało, a teraz wiem, że utraciłam go bezpowrotnie)czuję do niej
          obrzydzenie i pogardę. Głupia krowa, skrzywdziła bezmyślnie dwoje dzieci. Jaka
          to miłość, która niszczy innym wszystko? W życiu nie rozbiłabym komuś rodziny.
          Ta baba ''podarowała" mi poczucie niższości, bo już jako dziecko wbiłam sobie w
          głowę, że tata odszedł, bo jestem gorsza. Zaowocowało to nadwagą (zajadałam
          problemy), niemożnością znalezienia dobrej pracy (zawsze chciałam mniej, niż
          inni) i porażkami w związkach. Właściwie do tej pory nie mogę się pozbierać.
          • Gość: Anais tak, jestem ta trzecia.... IP: *.04-47-6c756e10.cust.bredbandsbolaget.se 01.04.06, 15:06
            Och Doreen, ale ja przeciez jestem tego swiadoma! Wiem ile znaczy ojciec w
            rodzinie bo sama zawsze mialam tate przy boku.... Dlatego rozumiem milosc
            mojego ukochanego do corek! Choz przez rok obcowania z ta sytuacja czytam
            miedzy wierszami cala historie jego malzenstwa i ojcostwa. Mam wrazenie ze
            Milosc do Corek zastapila mu to,czego brakowalo mu w zwiazku z zona. On jest
            mezczyzna z pasjami, niebanalnym, chce 'odkrywac' swiat a zona?..... Jego pasje
            jej nie interesuja, woli przyslowiowy swiety spokoj. Tak wiec zaszczepil te
            pasje w corki i to one mu wszedzie towarzysza, one chodza na spacery, mecze,
            tata chodzi z nimi na angielski i sam sie na angielski zapisal aby corki mialy
            przyklad. Corki z nim zima na narty jezdza a latem - na rowerze. Zona? W tym
            czasie woli wylegiwac sie na plazy albo siedziec zima w domu. Mam wrazenie ze
            jest nudna, brakuje jej tego glodu zycia i odkryc- co z kolei spowodowalo ze
            jej maz skierowal sie ku mnie.
            Doreen , ja widzialm lzy w jego oczach z bolu, ze chce byc i ze mna i z
            corkami. ale wie ze corki potrzebuja matki. Stad zdecydowalismy sie na tajemny
            zwiazek, na kradzenie godzin, ale nie kradene tych godzin jego corkom, kradene
            je jego zonie. Bo corkom przeczyta ksiazke do snu, mimo ze wraca pozno z
            delegacji, zonie powie komplement, pomoze w domu, beda mieli szybki sex, zeby
            zatrzec podejrzenia, wymowi sie zmeczeniem i pojdzie spac. Nastepnego dnia,
            kiedy corki jeszcze spia, wstanie o 5 rano zeby na 6 do pracy pojechac, bo na
            drogach male korki wtedy - a tak naprawde przyjezdza do mnie. Prawie
            codziennie, na 1,5 godz (miszkam blisko neszego biura), jemy sniadanie, kochamy
            sie, dyskutujemy o polityce, kinie, sporcie. Te 1,5 godziny jest dla mnie
            wszystkim. Widzimy sie potem w pracy, jadamy razem lunch, ale staramy sie aby
            nie rzucalo sie w oczy ze laczy nas cos wiecej niz stosunki szef-podwladna.
            Tak bylo przez kilka miesiecy, wyniki w pracy byly doskonale, nasze zycie
            intymne kwitlo, uczucie sie wzmacnialo, byl zazdrosny o innych, ja o jego zone
            nie. A potem zaczelo mu mnie brakowac w weekendy, bral corki na rower
            ispotykalismy sie 'przypadkiem' na kilka minut na nadmorskim bulwarze.... Znam
            te jego coreczki, sa przesliczne, madre i takie ciekawe zycia. Chcialabym byc
            ich matka.....
            A teraz siedze sama na zagranicznej placowce, placze nocami bo tesknie za nim,
            on tez teskni- slysze jego lamiacy sie glos w sluchawce, prawie codziennie.
            to jest proba dla nas. Wiem ze jak wroce cos sie bedzie musialo zmienic.
            Liczylam ze tu kogos poznam, zakocham sie, zapomne o moim zonatym szefie. Nic z
            tego - to moja druga polowka, no ale co mam zrobic jak jakas dziewczyna - jego
            obecna zona, okazala sie sprytniejsza i wrobila go w ciaze na studiach? Takiego
            faceta kazda by chciala zatrzymac, wiec sie jej nie dziwie. ale skoro chce go
            teraz zatrzymac, niech na litosc boska zadba o jego potrzeby psychiczne i
            fizyczne, niech zauwazy ze to jest mezczyzna a nie tylko ojciec jej corek i
            zywiciel rodziny.... Niech zadba troche o siebie - jestesmy prawie
            rowiesniczkami a ona wyglada przy moim ukochanym jak starsza siostra, nie
            zona...

            Ech, szkoda pisac, bo zaraz uslysze komentarz ze zazdrosc przeze mnie
            przemawia, ze facet na pewno nie jest krysztalowy....
            Byl krysztalowy przez 10 lat malzenstwa. Wychodze z zalozenia, ze do zdrady
            przyczynialja sie zawsze 2 strony, cos musialo nie grac w tym malzenstwie,
            skoro mezczyzna zwraca sie ku innej kobiecie. Chce zaznaczyc, ze moj ukochany
            to spokojny , niepozorny i uporzadkowany facet, dla ktorego rodzina
            (czytaj 'corki') byly najwazniejsze. A ja nie probowalam tego na sile zmienic,
            ja go nie podrywalam a i on sie opieral temu uczuciu... No coz, ale bylam na
            tyle cikawa osoba, a on na tyle osobowosciow pasujacy do mnie ze- stalo sie.

            Kochamy sie. Ale nie wiem jak to sie potoczy. Zawsze mu powtazala, ze nawet jak
            zona jego nie bedzie juz jego zona, to corki na zawsze pozostan jego corkami i
            onie musi dbac najbardziej. Dba o nie. I kocha mnie. To cierpienie widac na
            twarzy. Dlatego tez zgodzilam sie na ten wyjazd. Gdybym byla do konca zepsutym
            czlowiekiem walczylabym bez pardonu, co by mnie obchodzilo ze ma rodzine, wazne
            by bylo ze to jest facet moich marzen. Ale obchodzi mnie to. I chce uniknac
            budowania swego szczescia na cudzym nieszczesciu tak dlugo jak sie da...
            Ale czy dzieci sa szczesliwe jesli widza ze rodzice nie sa szczesliwi? znam
            takie historie z zycia kilku doroslych obecnie moich znajomych. Rodzice byli ze
            soba, dla dobra dzieci, choc te dzieci dobrze wiedza co sie swieci. Ten chlod
            rodzicow z czasem sie na nie przelewa. ...
            Czasem slysze od mojego szefa ze on daje milosc swoim corkom, bo sam tez
            otzrymuje milosc. Ode mnie. Zona na pewno tez go kocha, ale brakuje tej nici
            porozumienia. Jesli ktos sie zeni bo 'musi' (ciaza) to potem to sie jakos
            odbija na zwiazku. Ze mna on CHCE byc.

            Ulzylo mi ze moglam to wszystko z siebie wyrzucic. Stane sie niedlugo cieniem
            ze zmartwienia jak to dalej sie wszystko potoczy. Moja rodzina nic nie wie,
            przyjaciolka i brat pracujacy w tej samej firmie - tez nie. Na razie ucieklam,
            nie jestem jeszcze przygotowana na osad otoczenia , ze rozbilam rodzien. Ona
            juz byla rozbita emocjonalnie, ja tylko wypelnilam luke u mezczyzny.....



            Przynioslo mi t
            • stokrotka101 Re: tak, jestem ta trzecia.... 01.04.06, 17:09
              Cieszę sie ze moglaś to z siebie wyrzucić. Mam nadzieje, że wszystko potoczy
              się pomyślnie dla twojej osoby. zyczę powodzenia.
            • naisi Re: tak, jestem ta trzecia.... 03.04.06, 23:53
              Anais, bardzo ci współczuję. Prawie czułam przez skórę twoją historię, twoje
              rozterki i uczucia do tego żonatego szefa. Przeczytałam dokładnie twoje posty.
              Nie masz 20 lat, tylko trzydzieści kilka. Potrafisz ocenić swoją sytuację a ja
              podziwiam cie za swoista odwage i ten wyjazd.
              Nie jesteś typem niszczycielki i chyba masz rację w tym, że ty tylko wypełniłaś
              lukę w emocjonalno-fizycznym życiu tego mężczyzny. Wydajesz się niebanalną
              kobietą, ciepło piszesz o innych ludziach z tego związku wielu ludzi. Dlatego
              życzę ci powodzenia i mimo wszystko mam nadzieję,że właśnie z 'tym' facetem.
        • Gość: slicznotka Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: 82.160.156.* 13.04.06, 16:25
          a ja powiem Wam coś z własnego doświadczenia...byłam z zonatym chłopakiem
          prawie 3 lata!! po roku rozwiod się dla mnie,szalelismy za sobą,było wspaniale!!
          kłodom rzucanym nam pod nogi stawialism czoła!! teraz on wyjechał...nie ma go
          juz prawie rok...zostały smsy i miłe wspomnienia:) gdyby nie wyjechał z
          pewnością bylibyśmy juz ,małzenstwem!na samo wspomnienie mam motylki w
          brzuszku!!ON był(jest)fantastycnym facetem!pod kazdym względem.. nie mogłam
          pojechac do niego(studiuję:( ) i tak podzieliły nas złe kilometry!!tęsknie za
          nim okropnie!!on chyba tez....live is brutal :( c o tym myślicie??
          • jaona27 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 13.04.06, 16:37
            a on ci nie daje znac ze cie kocha?
      • Gość: Agnieszka for Anais IP: *.b-ras1.lmk.limerick.eircom.net 01.04.06, 18:33
        Vad tycker du om Sverige???
        • zbuntowany_aniol2 Re: for Anais 02.04.06, 17:45
          wzruszyla mnie twoja historia...rozumie cie.
          • stokrotka101 Re: for Anais 03.04.06, 10:37
            Wczoraj dowiedzialam się, że moja kumpela ze studiów rozpoczęła romans z facetem
            ( żonatym) z pracy. Nie wypowiedzialam sie co o tym myśle. Była tak
            rozpromieniona i szczęśliwa, że nie chciałam psuc jej nastroju. Jakieś 6
            tygodni temu rozstala się z facetem z którym była 5 lat, więc podejrzewam że
            ten romans to taki klin na ból.
        • Gość: Anais Re: for Anais IP: *.04-47-6c756e10.cust.bredbandsbolaget.se 03.04.06, 11:41
          Jag tycker det är fint här men...någonting saknas... Svårt att förklara...
          • stokrotka101 Re: for Anais 03.04.06, 13:54
            Anais podziwiam twoją zdolność posługiwania się jezykiem obcym, ale jesteśmy
            na forum, na którym posługujemy się językiem polskim i w takim języku wypada
            pisać wątki i dopisywać na nie. Można powiedzieć, że zachowuje się
            niekulturalnie.Więs po polsku proszę
            • Gość: Anais Re: for Anais IP: *.04-47-6c756e10.cust.bredbandsbolaget.se 03.04.06, 17:30
              Bardzo przepraszam, ale sprowokowalo mnie do tego pytanie zadane wlasnie wtym
              jezyku.
              Nie chcialam byc niekulturalna. To nie chodzilo o to....
      • gabi35 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 03.04.06, 14:28
        Moja Droga Anais!
        Gdy czytam co napisałaś to zupełnie jakbym czytała o sobie....może nie do końca.
        Różnica między nami jest taka, że ja mam 25 lat.a mój żonaty ukochany nie jest
        moim szefem...ma 33 lata,jest 9 lat po ślubie, ma dwie cudne córeczki...i moje
        serce od pół roku.
        Niecały rok temu rozstałam się z facetem, z którym mieszkałam.Byliśmy ze sobą 5
        lat.Bardzo go kochałam,ale czułam się zaniedbywana, niedowartościowana i ze
        wszystkimi problemami zostawałam zawsze sama. Dużo mnie to kosztowało,ale
        wiedziałam że tak będzie dla mnie lepiej. Dwa dni po wyprowadzce wyjechałam do
        pracy na 4 miesiące za granicę, aby mnie nie szukał, aby zapomniec.
        Tydzień po powrocie poszłam ze znajomymi do clubu...i poznałam jego.Facet z
        moich snów, przystojny, błyskotliwy, starszy o 8 lat(mój były był w moim
        wieku), imponował mi aparycją, manierami,wiedzą...zaczeliśmy sie spotyklać!Sex-
        najleprzy w moim życiu!!Powiedziałam mu,że nie ma mowy o uczuciach, on ma swoje
        życie, a ja tylko chcę do końca zapomnieć o byłym. Nie udało się. Mówi, że nie
        mogę mu zabronić mnie kochać. Zapytał niedawno czego od niego oczekuję, czy
        chcę aby zostawił rodzinę. Powiedziałam, że jesli kiedykolwiek podejmie taką
        decyzję to więcej mnie nie zobaczy. Sama wychowałam się bez ojca(zmarł gdy
        miałam 5 lat) i wiem jak było ciężko mnie, mojej siostrze a przede wszystkiem
        mamie.Nie chcę być odpowiedzialna za czyjeś nieszczęście, ale z drugiej strony
        kocham go do szaleństwa!Jest moją bratnią duszą, moim przyjacielem,
        opiekunem...wszystkim!Próbowałam chyba ze 20 razy powiedzieć mu, że to koniec i
        nie umiem!
        Boję się, że przez ten związek nie ułożę sobie życia, a przecież też chcę mieć
        dzieci, rodzinę, białą suknię do ślubu....Nie chcę aby przez niego mnie to
        ominęło,ale jestem w martwym punkcie.
        Do tego moi znajomi nie tolerują mojego zachowania..i im się nie dziwię....


      • Gość: Magda8o do Anais IP: 150.254.89.* 04.04.06, 12:42
        Ja cie rozumiem, nic nie jest tylko biale i czarne. Ja tez bylam z zonatym
        mezczyzna. Nie mial dzieci i nigdy nie mowil zle o zonie. Zawsze powtarzal
        gdzie bylam 6 lat temu zanim poznal zone albo gdyby nie byl zonaty to bylibysmy
        razem. Poznalismy sie w pracy w Angli. Ja musialam wrocic do Polski a on
        zostal. Dzis wiem ze jest tam z nim zona bo ja sprowadzil i teraz to ona
        pracuje tam gdzie ja. Od ostatniego razu gdy go widzialam minelo 7 miesiecy i
        nie umiem o nim zapomniec. Ktos powie ze jesli jest z zona to ja kocha naprawde
        a ona jego. Ale kto z reka na sercu powie ze ja go nie kocham bardziej niz ona
        i ze on mnie tez nie kochal. Moja najlepsza przyjacolka powiedziala mi ze jesli
        go kocham to pozwole mu odejsc i tak zrobilam. Jesli do mnie wroci ta milosc to
        znak ze byla prawdziwa jesli nie, to nigdy nia nie byla. Naprawde nie chcialam
        tego zwiazku, do Angli jechalam zarobic pieniadze. Ale Wojtek byl wyjatkowy,
        rozmawialo mi sie z nim jak n nikim wczesniej. To miala byc tylko przyjazn ale
        nie wytrzymalismy i stalo sie. Bylo mi z nim dobrze mimo ze ma bardzo trudny
        charakter i nigdy mnie nie oklamywal. Zawsze powtarzal ze nie odejdzie od zony.
        Nie wiem ile jeszcze mam czekac na Niego. Nie jest latwo zapomniec tym bardziej
        ze zaden facet ktorego spotykam nie dorownuje Wojtkowi chociaz w polowie. Ja
        tez tak jak ty wiem ze nie zbuduje szczescia na czyims nieszczesciu dlatego nic
        z tym nie robie tylko czekam.
        Twoja sytuacja jest jednak inna niz moja. U Ciebie widac ze On bardzo chce byc
        z Toba tylko boi sie o dzieci. Ty jestes w tym zwiazku wolna dlatego chyba to
        on powinien podiac decyzje i rozwiesc sie z zona skoro jej nie kocha.
        Naprawde zycze Ci powodzenia i jak najlepszej decyzji. Pozdrawiam
        • Gość: cyniczna Re: do Anais IP: *.grupalotos.pl 21.04.06, 14:51
          Ech, banalne te nasze historie ale takie jest życie...
          Ja też spotykam się z żonatym facetem, też znam go z pracy, i też jestem w nim
          zakochana po uszy. I on również się mnie pytał gdzie byłam 10 lat temu, gdy
          zastanawiał się czy ze swoją ówczesną dziewczyną ma się żenić. Tak wyszło -
          ożenił się.
          A teraz tak wychodzi,że sie nieregularnie spotykamy. Nie mam wyrzutów sumienia.
          Gdyby nie chciał sie spotykać to by sie nie spotykał. Widocznie nie przeszkadza
          mu fakt, że ma żone- to dlaczego mi ma przeszkadzać? Jestem cyniczna. Ale życie
          jest za krótkie,żeby cynicznym nie być.
          Anais - nie rezygnuj. Jeśli gościu z małżeństwa sam 'rezygnuje' i spotyka się z
          tobą to dlaczego ty masz myśleć za niego? Liczysz się ty i tylko ty. No i on
          oczywiście. Trzymaj się!
      • tinndra wruszyłaś mnie 04.04.06, 13:14
        wzruszyłaś mnie.
        Czytając twojego posta pomyślałam o swoim kochanym bracie.
        On - 38 lat, 12 lat po slubie, żona lat 34, nauczycielka, 11-letni syn,
        pracoholik. Pracoholik? Wybral to, aby byc jak najrzadziej w domu. Nigdy nie
        rozumiałam dlaczego się ożenił właśnie z tą kobietą. Nie lubimy się, nie
        odbieramy na tych samych falach, ale to nie w tym rzecz- najgorzej że ja i moi
        rodzice często rozmawiamy jak i mój brat i jego żona są 'niedopasowani'. Nawet
        chyba przestali zupełnie ze sobą sypiać. Ale trwają w tym związku- bo jest syn.
        Syn MUSI mieć rodzinę. Pozory rodziny. A ten syn często mnie, swoją mloda
        ciocię (mam 28 lat), pyta- 'a czemu tatus jest taki smutny?'. Ja znam odpowiedż
        ale przecież dziecku nie powiem wprost, że tatus nie kocha mamusi ale jest z
        nią , bo jest synek.
        Wiem jeszcze o czymś. Że ten tatuś ma kogoś. Długie godziny w pracy są również
        dlatego, że tam jest też jego serce. Widziałam ich kiedyś na ulicy po pracy.
        Rozpromieniona twarz mojego brata mówiła sama za siebie. Nie potępiam go.
        Uważam, że powinien się rozwieść z żoną, i tak to tylko pozory a po co sobie
        samemu życie dodatkowo marnować. I tak jest teraz 'niedzielnym' tatusiem, choc
        nieformalnie.
    • 1jujka1 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 03.04.06, 14:37
      Wydaje mi sie ze dziewczyna(wolna) decydujaca sie na zwiazek z zonatym powinna
      zdawac sobie sprawe z tego ze zawsze scenariuszy wyglada tak: zauroczenie-
      spotkania-sex...trwa to jakis czas, pozniej ona chce jakis deklaracji a on mowi
      ze nie zostawi rodziny. Wiec po co swiadomie w cos takiego sie pakowac, czy
      jest sens "niszczyc sobie" zycie swiadomie mam tu na mysli to ze dziewczyna sie
      zakochuje a pozniej cierpi. A poza tym czy jest sens niszczyc zycie komus?
      • stokrotka101 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 03.04.06, 16:48
        1jujka1, wiesz, moze to są takie osoby, które lubi same wplatywać się w takie
        klopoty, które lubią być nieszczęsliwe i płakać w poduszke.
        • Gość: Anais Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: *.04-47-6c756e10.cust.bredbandsbolaget.se 03.04.06, 17:33
          Jasne, 'bardzo lubie sie pakowac klopoty' - to nie jest takie proste
          Stokrotko101...
          • Gość: eska Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.06, 11:16
            a czy ty anasis chcialabys zeby ciebie tak oszukiwano??zdradzano??postaw sie na
            miejscu tej kobiety napewno jestes atrakcyjna kobieta nie potrafisz znalesc
            sobie faceta wolnego ??jeszcze takie powiedzeinie ze nikt sie nie dorobil na
            nieszczesciu innych ....czasami los sie odwaca i twoj ukochany pojdzie po prostu
            do innej kobiety
        • 1jujka1 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 04.04.06, 07:37
          Moze to i racja, ale czasem lepiej pomyslec wczesniej niz pozniej zalowac.
      • Gość: mała Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: 82.210.179.* 03.04.06, 20:11
        o tym żadna kochanka nie myśli, tak samo jak zdradzający mąż. myślą tylko o
        swojej przyjemności,o swoich uczuciach i mają gdzieś , że ktoś przez nich
        cierpi.Który mąż myśli o cierpieniu żony, gdy ją zdradza z inną? Kochanka ma
        się nią przejmować? :( Ma gdzieś żonę a często ma nawet satysfakcję,że żona
        kochanka cierpi.Nie potępiam kobiet romansujących z zajętymi facetami, ja ich
        po prostu nie rozumiem! Może chcą się dowartościować?
    • Gość: Kasia Do Anais IP: *.milc.com.pl / 213.17.131.* 03.04.06, 20:33
      Mam wrażenie, że ten mężczyzna przedstawił swoją żonę jako przysłowiową zimną
      s*kę, a Ty w to wszystko uwierzyłaś. Niestety mężczyźni zazwyczaj tak mówią
      swoim kochankom.
      • Gość: mala Re: Do Anais IP: 82.210.179.* 03.04.06, 20:42
        zgadzam sie z Tobą Kasiu-żaden zdradzający mężulek nie powie miłego słowa o
        swojej żonce!Jakby wtedy zdobył kochankę? ;)
      • stokrotka101 Re: Do Anais 03.04.06, 20:52
        do małej: nie napisalam tego postu bo potenmiam te dziewczyny tylko dla tego,
        ze tak jak ty ich nie rozumiem.
        Pozdrawiam.
        Kasia faktycznie jest tak,że faceci mówią kochankom źle o ich żonach, to w
        zasadzie standart.
        • Gość: Anais Re: Do Anais IP: *.04-47-6c756e10.cust.bredbandsbolaget.se 03.04.06, 23:09
          problem polega na tym, ze On nigdy zlego slowa nie powiedzial o swojej zonie...
          Wrecz przeciwnie - ze jest wspaniala kobieta, bo wychowuje jego dzieci.
          Dlaczego nikt nie moze zrozumiec, ze czasem jest tak, ze ludzie sie rozchodza
          emocjonalnie z roznych wzgledow? On jest z nia ze wzgledu na coreczki. Pewnie
          tez z przywiazania. Ach, z reszta, co tu wiecej pisac- i tak dla wszystkich
          problem wyglada bardzo plasko: na linii Zona-facet-kochanka.
          Zeby tak plasko bylo!
    • Gość: Artur Przezywacz Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: 195.69.82.* 04.04.06, 03:40
      > Nie rozumiem tego. Kobiety wiążą się z facetem, który ma juz rodzine a potem
      > żalą sie ze życie jest brutalne.Mają depresje,

      Kobiety lubia miec depresje i sie zalic i tyle.
      • stokrotka101 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 04.04.06, 10:45
        Gość portalu: Artur Przezywacz napisał(a):
        <Kobiety lubia miec depresje i sie zalic i tyle.>
        ..to bardzo celna uwaga:-)...
        i co jeszcze jest dziwne. Inna sprawa jeśli dramatyzujemy z nieszczęsliwego
        wydażenia, gdy nie przewidziało się złego obrotu sytuacji. A w tym wypadku
        wiadomo, że prawie zawsze znajomości ten kończą się na niekożyść kochanki.
        • naisi Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 04.04.06, 12:51
          Stokrotko
          > a w tym wypadku wiadomo, że prawie zawsze znajomości ten kończą się na
          niekożyść kochanki.

          No właśnie Stokrotko PRAWIE zawsze. Ale NIE zawsze.
          Wydaje mi się, że nie mozna tak jednoznaczenie oceniać kochanki. A mąż? A żona?
          Kochanki by nie było gdyby małżeństwo dobrze funkcjonowało. Zgaduję, że coś
          temu facetowi musiało brakować w związku z żoną, że związał się z inną kobietą.
          Inna rzecz, że Anais wydaje się być niebanalną kobietą, sposób w jaki pisze
          odzwierciedla dla mnie to kim jest. Zobaczcie jak ciepło Anais się wyraża o
          jego rodzinie, córkach, nawet żonie - i wyrażnie pisze, że nie chce budować
          swojego szczęścia na cudzej krzywdzie. Z resztą przecież dlatego wyjechała, nie
          tak? Jeśli rozłam w związku jej ukochanego trwa , to czy ona będzie czy nie -
          to ten rozłam będzie trwał dalej.
          Ja tam jej życzę wszyskiego najlepszego. I myślę, że nawet jej mężczyzna będzie
          szczęśliwszy z nią. córki kiedyś z domu odejdą i tak , i co - on wtedy zostanie
          sam z żoną? Tą żoną, przy której i tak marzył o innej kobiecie? Ojcem się jest
          zawsze, mężem już nie musi się być koniecznie.

          Do Anais:
          Powodzenia dziewczyno! Ja przeszłam przez to, co ty teraz. I skończyło się
          szczęśliwie. Jestem ciocią jego synka. I żoną Jego.
    • Gość: dankaaa Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: *.ks.k.pl / *.ip.WRO.Korbank.PL 04.04.06, 14:05
      Wcale sie nie dziwię!!! Facet zonaty jestjuz sprawdzony , ma pewne
      doswiadczenie a nowicjusz???? To co? Same problemy???
      pozdrawiam
      • stokrotka101 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 04.04.06, 15:50
        patrząc się pod kontem doswiadczenia seksulanego faceta, to pewnie że facet
        żonaty wygrywa.
        • zbuntowany_aniol2 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 04.04.06, 19:10
          facet szuka kochanki wtedy jak sie nudzi zona
        • lizzan Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 04.04.06, 19:44
          Dlaczego uważasz, że żonaty meżczyzna ma "lepsze" (cokolwiek to znaczy)
          doświadczenie seksualne ?
          Myśle ze to nie jest prawda.

          pozdawiam,
          lizzan
          • Gość: dankaaa Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: *.ks.k.pl / *.ip.WRO.Korbank.PL 06.04.06, 14:28
            Ja tam osobiście nie lubie nowicjuszy w tym względzie , więc od takiego faceta
            co nie ma doswiadczenia w tych sprawach to bym go omijała z daleka. Ja ide do
            łożka w jakims celu a nie po to by jeszcze kogos uczyc lub wprowadzac w ta
            tematyke albo stracic czas z powodu jakiegos tam nieudacznika.
            pozdrawiam
    • lizzan Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 04.04.06, 19:52
      Dlaczego żonaty...śmiem twierdzić że to źle postawione pytanie.
      Nie sądze żeby to było tak że kobiety polują na żonatych facetów - bo relacja
      taka (nieważne czy wiąze ich tylko seks czy cos głebszego) do łatwych nie należy.
      Poprostu spotykaja sie i tyle...a ze on jest żonaty to inna sprawa.
      Owszem, bardzo prawdopodobne jest ze w malżenstwie sie nie układa i jest jakis
      kryzys i ze wtedy akurat na horysoncie pojawia sie ONA, ktora jest spelnieniem
      wszystkiego tego co by mezczyzna chcial....

      Nie mozna szufladkować wszystkich w jedna kartoteke...sa rozne zwiazki, rozne
      relacje miedzy ludzmi.
      Czasami zwiazek zonatego mezczyzny z inna kobieta ma faktycznie podtekst
      faktycznie czysto seksualny, ale czasami jest to prawdziwe uczucie...


      pozdrawiam,
      lizzan
    • lord.destruction Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 04.04.06, 20:16
      Ja wiem, że sa upadki i wzloty.
      Dziewczyny to nic wiecej jak tylko kłopoty
    • Gość: Madzia. Są pewne zasady... IP: 83.238.225.* 04.04.06, 20:36
      Nigdy nie potrafiłabym rozbić komuś związku-starać się o zajętego już faceta.
      Ciekawe co taka "odbijająca" by zrobiła, gdyby ułożyła już sobie życie z owym
      mężczyzną a tu nagle zjawia się jakaś "lafirynda", która jej go odbiera... Jest
      pewna zasada: "Nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe".
      • Gość: Anais Re: Są pewne zasady... IP: *.04-47-6c756e10.cust.bredbandsbolaget.se 05.04.06, 00:14
        Madziu,- ja tez tak myslalam i tez tak mowilam kiedys moim kolezankom
        romansujacym z zajetymi facetami. I co? pare lat pozniej przytrafia sie to mnie
        samej! Ironia losu? Serce nie sluga Madziu.... Poza tym do tanca trzeba dwojga.
        Oprocz takiej 'lafiryndy' jest jeszcze jednak facet. Zonaty. Ale z jakis
        powodow przyciagany przez inna kobiete niz zona.
        • ninkaa4 Re: Są pewne zasady... 05.04.06, 09:47
          Więc najlepiej by było jakby tobie się trafiła właśnie taka "lafirynda" i wtedy
          raz na zawsze nauczyłabyś się zasad. W końcu też kiedyś możesz zrobić się nudna
          albo nie mieć ochoty na rower bo musisz np zajmować się dziećmi...I zanim
          zechcesz puścić się z jakimś żonatym pomyśl o krzywdzie jaką robisz dzieciom i
          żonie.
          • stanlukas Re: Są pewne zasady... 10.04.06, 12:05
            > Masz rację, ale niestety dla wielu ludzi zasady nic nie znaczą. Oni mogą
            > rozbijać małżeństwa, pozbawiać dzieci ojca lub matki dla własnej próżności.
            > To co wczesniej powiedziała Anais "serce nie sługa" jest tylko frazesem
            > na własne usprawiedliwienie. A gdzie jest rozum, gdzie zasady.
    • kohinor Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 05.04.06, 10:27
      stokrotka101 napisała:

      > Nie rozumiem tego. Kobiety wiążą się z facetem, który ma juz rodzine a potem
      > żalą sie ze życie jest brutalne.Mają depresje, nerwice, często tracą orace,
      > pozrywane kontakty ze znajomymi itp Tylko niewieleki odsetek takich
      > znajomości kończy sie pomyslnie dla dziewczyny. Czy naprawde jest o co
      > walczyć?



      Hi, hi. A ja znam takie, ktore dzieki takiemu zwiazkowi sie rozwinely :) I to naaaaapraaaawde
      imponujaco! :)))

      I spotkalem sie tez z podejsciem do zwiazku z zonatym, ze to jak wystawna kolacja w restauracji. No -
      zaplacic trzeba, ale za to same przyjemnosci: facet zawsze czysty, pachnacy, bez brudnych skarpetek w
      koszu, prania, drapania po jajach, nieswiezego oddechu nad ranem, nudnego ogladani tv :)))))))

      Nie, ja tylko DODAJE swoje uwagi :))))))
      • stokrotka101 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 05.04.06, 11:52
        Jasne, że są takie laski, które celowo wybierają takich facetów dla kolacujek,
        drogich prezentów, wypachnionych ,szarmanckich och i ach- wiedzą co robią.I
        zdaja sobie sprawe, zę to tylko zabawa i dobry seks. Umieją też w pore odejść
        lub rozumieją kiedy facet mówi, ze dalszej zabawy nie bedzie.
    • Gość: ja Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 19:45
      Tak sobie czytam Wasze posty, bo niespodziewanie znalazlam sie w podobnej
      sytuacji. W mojej pracy jest facet, z ktorym mi sie swietnie rozmawia, nadajemy
      na tych samych falach, w powietrzu wisi tez "chemia". Facet jest starszy ode
      mnie o wiecej niz tylko kilka lat, no i jak mozecie sie domyslac zonaty,
      dodatkowo dzieciaty. Wczoraj na imprezie firmowej sporo czasu spedzilismy tylko
      ze soba, rozmawiajac i tanczac. Momentami robilo sie mocno klimatycznie.
      Odprowadzajac mnie nad ranem na przystanek autobusowy ni z tego, ni z owego
      zaczal mnie calowac. Zmeczenie po calonocnej imprezie i zaskoczenie sprawilo,
      ze nie bronilam sie tak zdecydowanie jak powinnam, choc jednak sie bronilam.
      Dotad granice tego, co wolno, a czego nie, byly przestrzegane. Teraz z lekkim
      strachem mysle, co bedzie w poniedzialek w pracy. Jak mam sie zachowywac? Udac,
      ze nic sie nie zmienilo, ze nic intymnego mi nie powiedzial, ze mnie nie
      calowal? Ja jestem calkowicie swiadoma, ze mimo, ze w jakis sposob mnie do
      niego ciagnie, nie chce sie pakowac w zwiazek z zonatym facetem. Nie chce sobie
      fundowac tego wszystkiego, o czym piszecie. Mysle, ze jestem w stanie
      powiedziec sobie stop, podejsc do sprawy na chlodno. Chce faceta wolnego, ktory
      nie bedzie dzielil swojego czasu i uczucia na mnie i zone. Pytanie, co zrobi
      ten moj kolega z pracy i czy mnie z czasem "nie urobi".
      Czy ktoras z Was byla w takiej sytuacji?
    • Gość: Jolka Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: 212.244.27.* 08.04.06, 19:57
      Cześć. Ja też zakochałam sie w żonatym facecie. Jak by to mi nie wystraczyło to
      jest moim nauczycielem; nie znam jego żony i raczej nie chiałabym poznać; dzieci
      nie mają. Podoba mi się bardzo ale wiem na ile to jest ryzykowne rozbicie komuś
      małżenstwa, poza tym wiem ze nie ma to przyszłosci. Kiedyś smiałam sie z
      dziewczyn które wypisywały, albo mówiły ze kochają sie w swoim nauczycielu. Dziś
      wiem że już nigdy nie skrytykuje takiej osoby, ale będe próbowala ją nakierowac
      na moj tok myslenia. Jest to wielka męczarnia kiedy widzisz osobe która kochasz
      i nie możesz z nią byc, a jeszcze cięzej jest jesli on cie dotknie np za rekę..
      ja tak mam i nie wiem co dalej z tym bedzie, gdybym mogła zrezygowałabym z zajęc
      z nim ale jest to nie możliwe. Nie wiem co mam z tym wszytkim zrobić....
      • zbuntowany_aniol2 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 09.04.06, 13:41
        to nie prawda ze mezczyzni lubia tylko zdobywac..kobiety ciagnie do
        nieosiagalnych,trudnych do zdobycia facetow..zonaty mezczyzna to spelnienie
        najskrytszych marzen kobiety..trzeba miec tylko troche rozsadku i godnosci
        zeby umiec powiedziec nie a nie tlumaczyc sie ze serce nie sluga..
        • stokrotka101 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 10.04.06, 10:37
          zbuntowany_aniol2 napisała:

          > to nie prawda ze mezczyzni lubia tylko zdobywac..kobiety ciagnie do
          > nieosiagalnych,trudnych do zdobycia facetow..zonaty mezczyzna to spelnienie
          > najskrytszych marzen kobiety..trzeba miec tylko troche rozsadku i godnosci
          > zeby umiec powiedziec nie a nie tlumaczyc sie ze serce nie sluga..



          To cenna uwaga. Są kobiety, które szczególnie ciagną do facetów
          typu "zimny drań"lub facetów, którzy maja już rodzine.
          Mnie kiedyś ciagnełó do facetó w tajemniczych, niepokornych, ktorych trudno
          zdobyć, w zwiazku którym jest dużo adrenaliny...ale juz sie z tego wyleczyłam.
          Znalazłam faceta, przy którym czuje się bezpiecznie , przy którym mam
          adrenaline ale w pozytywnym tego słoiwa znaczeniu.
          • Gość: claudiax Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 15:18
            Hej! Rozumiem Cie Anais doskonale i inne dziewczyny, ktore sa w takiej
            sytuacji. Ja jestem w takim zwiazku 7 miesiecy i moja historia jest taka
            pokrecona ze szok! Nie wiem jak to sie wszystko potoczy...
            • Gość: Jolka Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: 212.244.27.* 12.04.06, 17:09
              claudiax...życze ci dużo siły i powodzenia, mam nadzieje ze bedzie dobrze, ja
              jutro jade sie spotkac z moim nauczycelem w nocy... kocham go ale on wie ze ja
              jestem dziewica i podobnie jak ty nie wiem jak sie potoczy, nie wiem co robić,
              czasami poprostu mam ochote rzucic sie na niego i całować, ale to głupie ..marze
              zeby byc z nim.Ja chiałabym tylko zeby był młodszy i nie zonaty
    • Gość: temperówka Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: *.gorzow.mm.pl 13.04.06, 20:00
      claudiax .. a ja rok. pokręcone jak cholera i jest coraz gorzej. witaj w klubie
      • Gość: claudiax Re: do Jolki i temperówki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 21:41
        Dziewczyny i jak dajecie sobie rade? Ja nie potrafie zyc bez mojego ukochanego,
        spotykamy sie prawie codziennie, przezylismy wiele wspanialych i przykrych
        chwil, ale mimo tego jest cudownie i chcialabym zeby tak zawsze bylo. Jola
        roznica wieku mi nie przeszkadza, a miedzy wami duza jest? Dziewczyny macie gg
        to bysmy pogadaly? pozdrówkiiii
        • Gość: Kinga Re: do Jolki i temperówki IP: *.aster.pl 13.04.06, 23:04
          A ja po roku i paru miesiącach spotykania sie zonatym mam naprawde
          dosyc..myslałam że on do mnie cos czuje ( i nawe nie e-mowie tu o miłosci lecz
          tylko o przyjażni bo wiedzialm ze sie nie rozwiedzie) a on ma teraz pretensje
          że ja sie zakochałam!!! No szok!!! Ale numer mu wykręcilam, co? Wiecie co teraz
          to chetnie bym sie na niego wyrzygała...
        • Gość: Jolka Re: do Jolki i temperówki IP: 212.244.27.* 14.04.06, 09:29
          mam gadu-gadu. bardzo bym chciała z Toba pogaać bo czje sie w tym wszyskim
          zagubiona.. mhmm róznica wieku jest spora on 12 lat. Też nie potrafie życ bez
          niego, ale on raczej nie zostawi zony jest podobno bardzo ładna i zadbana i
          wogole laska. Odezwo sie skarbie i zostaw twoj nr gg:)
          Buziaczki
    • asiabrodzik Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 13.04.06, 22:47
      a ja wcale sie nie dziwie.Zalezy to od sytuacji i polozenia obojga. spotykam
      sie z zonatym prawie od roku rozwod jest w toku poniewaz pomoglam mu zrozumiec,
      ze ona na niego nie zasluguje i dalam mu sile zeby powiedzial STOP. Ona go
      wykanczala psychicznie, prawie rujnujac mu zycie i zerujac na jego krzywdzie.
      Marze o tym zeby poniosla kare za to co zrobila
    • Gość: diablica Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: *.lsbnet.pl 14.04.06, 11:44
      uuuuuu! zwiazek z zonatym to NA PRAWDE same klopoty (no moze z wyjatkiem
      udanego, goracego sexu. ja bylam w takim zwiazku 5 lat i ... ZALUJE. dziewczyny
      nie badzcie glupie!!! p.s. a jak bys sie czula gdybys miala rywalke w postaci
      sexi malolaty???
      • Gość: Jolka Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: 212.244.27.* 14.04.06, 11:56
        wiesz ja w poruwnaiu do jego zoy wcale nie jetsem taka sexy ;/ hehehehe
        • klara59 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 14.04.06, 12:14
          Ja jestem w podobnej sytułacji i nie umiem się uwolnić bo on jest
          BOSKIIIII.....sex kosmiczny. Podajcie gg!pogadamy!
          • Gość: Jolka Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: 212.244.27.* 14.04.06, 12:24
            7574085 to moje podłaczajcie sie skarbenka:*
    • ona214 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 14.04.06, 12:40
      nie potępiam tego - różnie w życiu bywa - ale sama (mam nadzieję) się na coś
      takiego nigdy nie zdecyduję... Za dużo bólu, cierpienia, tęsknoty
      Miłość niestety nie wybiera - wiem z własnego doświadczenia.
      Pozdrawiam i życzę wszystkim powodzenia - tym które są kochankami, żonom i
      mężom. Trzymajcie się ciepło.
      • Gość: claudiax Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.06, 15:01
        No tak, ale jak juz wszystko zajdzie za daleko to trudno sie z tego wycofac. Ja
        np nie potrafilabym na dana chwile...tak bardzo go kocham:)
        • Gość: Iwa Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty IP: *.gaja.net.pl 14.04.06, 23:50
          no własnie, kochasz go, tak jak ja. Wmawiam sobie ze nic z tego dobrego nie
          wyniknie, ze jak w koncu bede chciala czegos wiecej, to wszystko sie po prostu
          skonczy. Boje sie,juz raz sie zakochalam i bardzo dlugo nie moglam zapomniec
          (na szczescie tamten nie byl żonaty). Ja tylko chce czuc sie kochana, czy to
          tak wiele...
    • agnie_cha1 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 16.04.06, 10:18
      Prawie 4 miesiące byłam z żonatym facetem (15 lat starszym). Na początku było
      cudownie: spacery, wycieczki, kolacje w restauracji, kawiarenki, potem
      dowiedziałam się, że jest żona i 2 dzieci, dwa tygodnie luzniejszej znjomości a
      potem powrót do tego co było na początku. Z nim był pierwszy pocałunek,
      przytulanie i tak naprawdę wszystko poza tradycyjnym stosunkiem seksualnym
      (choć gdyby to trwało 2-3 tygodnie dłuzej to pewnie i do tego by doszło). A jak
      się skończyło? Poznałam mojego narzeczonego i skończyłam ten związek. Kilka
      razy zastaniawiałam sie dlaczego w to weszłam. Pewnie dlatego, że to był
      pierwszy facet, który zobaczył we mnie kobietę, adorował mnie i dbał o mnie.
      Wtedy nie liczyła sie jego rodzina, bo oboje wiedzieliśmy, ze do rozwodu z żoną
      nie dojdzie. Dla mnie to było szaleństwo młodości, które utwierdziło mnie w
      przekonaniu, ze nie chciałabym być zdradzana, mało tego, że ja sama męża nigdy
      nie zdradzę.
      Ale się rozpisałam.
      Papa
    • aktsieta Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 21.04.06, 14:57
      ale też ile w tym przyjemności
    • Gość: Els a ja rozumiem IP: *.dyndsl.versatel.nl 03.05.06, 10:18
      A ja rozumiem. Babka korzysta z okazji, co jej do tego ze facet jest zonaty i
      ma dzieci np. Jakmon chce, i ona chce - to co sie tu zastanwaiac. Ona jest
      wolna i robi co chce- jak sie facet sam napatacza i jest atrakcyjny dla niej-
      to czemu ma w taki romans nie wchodzic. To facet zdradza wiec czemu potepiamy
      kobiete? Nie ona- to bedzie nastepna, z ktora taki niewierny bedzie romansowal.
      A swoja droga jak zony sa jedzami to co sie potem dziwia ze mezowie od nich
      uciekaja
    • libertine21 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 03.05.06, 14:50
      z góry mówie że nieeeeeeeeee
      • suri6 Re: Związek z żonatym...to tylko kłopoty 03.05.06, 15:21
        Hej! Jestem Suri też zakochałams ie w starsyzm facecie, to przekleństwo.
        Uiwerzyłam w to ze on mnie kocha, ale on kocha moje ciało, i ma jkegos bzika
        zebym mnie przeleciec, potem penwie mnie zostawi. Wole być sama niż zostać
        upokożona. Jesli chcei to przeczytajcie sobie moj wątek "NIE CHCE ROZBIJAC ICH
        ZWIAZKU" na tym forum
Inne wątki na temat:
Pełna wersja