linhay
05.04.06, 00:03
Jak to się u Was przedstawia, kochane dziewczyny? I jak do tego podchodzicie?
Ja osobiście jestem bardzo zazdrosna, ale się z tym kryję. Nie chcę zadusić
mojego faceta, który jest bardzo towarzyski. Mam masę dowodów jego uczuć, ale
no nie mogę z tymi jego przyjaciółkami, mam poczucie, jakby ktoś "jadł z
mojej michy".
Sama nie jestem towarzyska. Pewnie gdybym też wychodziła na piwo z kumplami,
to bym nie czuła się "poszkodowana". Ale nie ciągnie mnie do latania z
facetami po mieście, choć mogłabym. Kocham "mojego" i nie potrzebuję rozmów,
żartów, zwierzeń z nikim innym.
Zresztą, takie przyjaźnie damsko-męskie zawsze postrzegałam jako kuszenie
losu... Nasz wspólny znajomy właśnie wplątał się w coś takiego. Koleżanka z
jego miejsca pracy od rangi przyjaciółki awansowała do rangi kochanki. Żona
mówi, że mu ufa, że tamta jest tylko jego przyjaciółką - i dlatego sama chyba
nigdy nie zaufam. Po ich przykładzie widzę, jak właśnie kończą ufające
kobiety. A kiedyś tak się kochali...