satelitka
04.05.06, 17:54
nie znosze mojego ojca...Kiedys byl inny, dbal o nas,obdarowywal prezentami (
ale nie o to chodzi,chcialam podkreslic jaki byl-normalny) z biegiem czasu
schodzil na dni,na psy tam po potocznego....nie wiem czy jest alkoholikiem czy
pijakiem.....ale w kazdym badz razie tym juz najgorszym....wino za
3,50....zadaje sie z laziorami,bezdomnymi,jest lumpem w pobliskim
sklepie,gdzie wszyscy go znaja...dla kumpli jest dobry i mily...dlanas,rodziny
trze sie,afery,wojny,ciagly stres brak spokoju, nie moge nawet myslec o
zaproszeniu kogokolwiek..........to zwykly PIJAK,MENEL,nie mam dla niego
szacunku,chcialabym zeby odszedl,ale odpada ta opcja....daje marne krocie i
nigdzie lepiej mu nie bedzie...........nie pije woodki i tych spraw...pije
najtandetniejsze wino...jak mu kto postawi ledwo dochodzi na nogach....nie
moge juz wytrzymac...jest nerwowy,drze ryje o wszystko (zly bo nie ma alkoholu
plus wyniszczony uklad nerwowy przez alkohol) Rodzina go nie poznaje, babcia
nie dociera, nie ma z nikim kontaktu...wstydze sie go, nie moge na niego
liczyc jesli mialabym klopoty.Nie interesuje go czy mam co jesc, czy mam w co
sie ubrac, czy musze isc do dentysty...jego to nie interesuje,zadne
studniowki, imprezy,potrzeby NIC !!! I HATE HIM!