atlantis80
10.05.06, 19:07
Jak czytam niektóre posty to wydaje mi się, że wszyscy mają strasznie
cholernie trudne życie. Ja wyszłam za mąż w wieku 18 lat. Trochę z miłości,
trochę na przekór rodzicom. Mój mąż w przeciwieństwie do mnie nie jest
wykształcony, zarabia też tyle o ile. Ale jesteśmy szczęśliwi. Nikt nie ma do
nikogo prestensji. Mamy stary samochód, mieszkamy w przyczepie kempingowej,
kochamy się trzy razy dziennie i jest cool:) Nie wyobrażam sobie, żebyśmy
mieli mieszkanie takie betonowe, zamkniete, wielkie. Kiedy zbliża sie lato
mąż urywa się z pracy (pracuje na czarno) i jedziemy gdzieś na wakacje.
Jesteśmy małżeństwem siedem lat. Razem chodzimy na koncerty, razem pijemy
piwko. Nie mamy dzieci bo nie chcemy mieć. Wiadomo, że jak w każdym związku
są problemy, kłótnie... A może jesteśmy jacyś inni? Wiem jedno: nie wyobrażam
sobie rozliczania męża z wypłaty, szpiegowania go, zmuszania do czegokolwiek,
ani też siedzenia i płaczu, że na wszystko brakuje kasy. Brakuje kasy- nie ma
piwa, tylko zupki chińskie, jest kasa- robimy sobie wykwintną kolację z
dobrym winem. Ludzie więcej luzu i życie może być piękne:) Pozdrawiam Atlantis