Spanie z obcym facetem a zdrada?!?!

17.05.06, 02:29

słuchajcie jakiś czas temu byłam na pewnej imprezie typu rodzinnego nie ważne o co chodzi. mój chłopak nie mógł ze mną być ale
bardzo mi go brakowało, ale w każdym razie byłam
już konkretnie pod wpływem alkoholu kiedy pewnien
chłopak mnie pocałował... poszliśmy do łóżka ale do
niczego nie doszło żadne z nas do tego nie dążyło
poprostu razem poszliśmy spać czy uważacie to za
zdradę? o wszystkim powiedziałam swojemu chłopakowi
i do dzisiaj jesteśmy razem i jest super ale nie
wiem co o tym myśleć a minęło już 8 miesięcy i
nigdy do tej sprawy nie wróciłąm z chłopakiem a
z tamtym nigdy się nie spotkałam co wy na to?
    • skorpionica11 Re: Spanie z obcym facetem a zdrada?!?! 17.05.06, 08:39
      Jesli tylko spalas i nie bylo zadnych kontaktow cielesnych ,to nie jest zdrada
      ale nie mow o tym swojemu facetowi zachowaj to dla siebie.
      Ale ten pocalunek nie byl w porzadku,i nie wymyslaj gupich wymowek ze ci go
      brakowalo,to bylo nie fer w obec parntera.
      • ciukrulka Re: Spanie z obcym facetem a zdrada?!?! 17.05.06, 10:36

        wolałam o wszystkim powiedzieć mojemu chłopakowi i cieszę się że tak zrobiłam bo on mieszka niedaleko mojego faceta i powiedział mu że mnie bzykał na co mój odpowiedział mu że o wszystkim wie i żeby nie szarżował nie potrzebnie bo uwieżył mi że do niczego nie doszło. a pocałunek rzeczywiście był nie fair. i nie usprawiedliwiam się z tego
        • Gość: td Re: Spanie z obcym facetem a zdrada?!?! IP: *.freedom2surf.net 17.05.06, 15:04
          Po strukturze Twojego posta, myslalam, ze to jakis wierszyk :)

          Dziwi mnie to, ze jeszcze o tym myslisz, skoro bylo to 8 miesiecy temu (hoho
          time ago) i "gitarra gra", wiec jest ok. Ciesz sie, ze Twoj chlopak zrozumial i
          ze Ci ufa w takim stopniu.

          Kiedys bylam w podobnej sytuacji tylko moje losy sie niestety inaczej potoczyly.
          Kiedy mialam jeszcze -nascie lat, pojechalam z grupka bardzo dobrych znajomych
          (wszystkich znalam od co najmniej 6-ciu lat) nad zalew. Wynajelismy wtedy 2 male
          domki nad tym zalewem, w ktorych przenocowalismy. Dziewczeta w jednym domku, a
          chlopaczki w drugim. Jednak kilku kolegow zostalo na noc w naszym domku.
          Mielismy w jednym pokoju: 2 duze lozka i 1- jednoosobowe. Dziewczyny spaly w
          jednym duzym, chlopcy sie walneli w drugie duze i tak jakos wyszlo, ze ja z
          jednym kolega wyladowalismy w tej jednoosobowce -> tzn. ja spalam w
          jednoosobowce a kolega sie przylaczyl - nie mialam nic przeciwko temu. Kolega
          najpierw mnie wyglaskal po ramionach , nogach i lekko po tylku, pozniej
          pocalowal w szyje i objal - zasnelismy. Na drugi dzien ów kolega wyznal mi, ze
          chce abym byla jego dziewczyna. Jakiez bylo jego zdziwienie gdy powiedzialam mu,
          ze przeciez od 2 miechów mam chlopaka (ale on myslal, ze z moim chlopakiem to
          juz sprawa byla zakonczona). I kolega sie obrazil stwierdzajac ze go upokorzylam
          (glownie przed znajomymi, bo po tej "wspolnej nocy" myslal ze bedziemy razem i
          sie z tym nie ukrywal przed innymi).
          Po powrocie o wszystkim powiedzialam najlepszej (falszywej jak sie pozniej
          okazalo) przyjaciolce. A ta z kolei poleciala do mojego chlopaka i oznajmila mu,
          ze przespalam sie ze swoim (juz eks, bo sie obrazil na amen) kolega. Zrobila to,
          bo jak sie pozniej okazalo, byla po uszy zakochana w moim chlopaku, ktory i tak
          jej nie znosil. Co prawda sprostowalam te oszczerstwa, ale moj chlopak byl mega
          zazdrosny, nawet o glupie spojrzenia jego kolegow na mnie, a co dopiero o taka
          "nocke". No i tu kolejny facet, ktorego upokorzylam -> wiec zerwal ze mna.

          Mialam wtedy okropnego dola, bo w jednej chwili stracilam chlopaka - ktorego mi
          po tym wszystkim bardzo brakowalo; najlepsza przyjaciolke; fajnego kolege i przy
          okazji innych kolegow, ktorzy sie z nim zsolidaryzowali. A wszystko przez glupie
          nieporozumienie, spanie z kolega w jednym lozku i zawisc pseudo-przyjaciolki.

          Juz nie mowiac o tym, ze po reputacji mi pojechali (moj chlopak nabzdurzyl
          wokoło, ze mu na mnie nie zalezalo i ze mnie wykorzystal (? nie wiem jak, chyba
          materialnie?) , a ze nie pochodze z anonimowej rodziny to wszelkie gadki
          szmatki, w ktorych slyszano moje nazwisko wszystkich rajcowaly, no i ludzie w
          miescie mieli wiele do gadania, plotkowania, itp.
          • Gość: m Re: Spanie z obcym facetem a zdrada?!?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.06, 16:01
            a kolega sie przylaczyl - nie mialam nic przeciwko temu. Kolega
            > najpierw mnie wyglaskal po ramionach , nogach i lekko po tylku, pozniej
            > pocalowal w szyje

            to wiesz co, ja się wcale nie dziwię ze on z Tobą zerwał, jeżeli Ty nie miałas
            nic przeciwko temu, jak Cię inny chłopak obmacywał... Takie zachowanie uważam za
            karygodne i dziewczyny, które na to pozwalają za s.z.m.a.t.y... Wiem, jak to
            jest znalesc się w podobnej sytuacji, bo mnie kiedyś dziewczyna zdradziła w
            podobny sposób, tylko ze doszło między nimi do czegoś więcej.. Dlatego wszelkie
            takie zachowania uważam za godne tylko i wyłącznie najgorszego z mozliwych
            rodzaju dziewczyn - puszczalskich
            • Gość: td Re: Spanie z obcym facetem a zdrada?!?! IP: *.freedom2surf.net 17.05.06, 17:23
              Wiem, ze idiotycznie postapilam. A ta sytuacja wiele mnie nauczyla. Tak na tym
              wszystkim ucierpiala moja osoba, a przy okazji tez i inne, ze wbilo mi sie to
              gleboko w pamiec ~ choc z drugiej strony jest to zawsze na wierzchu i pamietam
              tak dokladnie jakby to bylo rozegrane wczoraj. Ale czlowiek na bledach sie uczy.
              A po tej sytuacji szybko wydojrzalam, nie w glowie mi zadne takie numery i
              pozniej dbalam o swoich facetow, od innych trzymalam sie z daleka, zeby nawet
              glupich podejrzen nie bylo i nigdy w zyciu nie zdradze. A pozniej niektorzy
              faceci sie bali w jakiekolwiek zwiazki ze mna wchodzic (bo plotki sie szybko
              rozrosly i rozniosly),bo nie mieli pewnosci ze i im takiego numeru nie odstawie,
              albo nie daj Boze cos gorszego.
              Chociaz przyznam, ze wtedy nie myslalam o tej nocy z kolega jako o czyms zlym i
              nie uwazalam tego za zdrade.


              Gość portalu: m napisał(a):
              > to wiesz co, ja się wcale nie dziwię ze on z Tobą zerwał, jeżeli Ty nie miałas
              > nic przeciwko temu, jak Cię inny chłopak obmacywał...

              No wlasnie -> to nie bylo tak ze mnie obmacywal. Poglaskal mnie raz, dwa -
              czyli przejechal reka, a nie macal. Do czegos wiecej bym nie dopuscila, a gdyby
              juz mnie chcial calowac po twarzy to by szybciej dostal z pięści niz to zrobil
              :D Poza tym obok byla reszta znajomych, ktorzy slepi nie sa.

              W kazdym razie za zdrade tego nie uwazam.
              Ale stalo a sie i widac dla facetow to zbrodnia okrutna i niewybaczalna (?)
    • Gość: vanite1 Re: Spanie z obcym facetem a zdrada?!?! IP: *.net.pulawy.pl / *.net.pulawy.pl 17.05.06, 16:27
      no pocalunek byl nie fair. Moj facet bytego nie zniosl. jka bym poprostu spala
      z jakims kolesiem. Za nic w swiecie. I nawet jakby to tego pocalunku nie
      doszlo... ale to juz inna bajka. poprostu jest cholernie zazdrosny i nie
      uwierzylby w to.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja