Dodaj do ulubionych

Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysla?

28.05.06, 11:43
Nie trzeba byc geniuszem zeby zauwazyc jak kobiety, wszystkie bez wyjatku
zastanawiaja sie, patrza w przeciwnym kierunku, robiac dziwne miny.. gdy
mezczyzna zada im jakies wazne pytanie dotyczace ich zwiazku, uczuc lub sfery
emocjonalnej?

Dlaczego kobiety unikaja jak moga konkretnych odwowiedzi; "tak, nie", albo po
prostu szczerej prawdy? Czy wy kobiety sadzicie ze zyskacie troche czasu lub
pole do manuwru gdy dacie facetowi pokretna odpowiedz? Np; "sama nie
wiem", "dlacego sie pytasz?", "moze", "to zalezy" albo zmieniaja temat itd.

Nie wydaje sie wam, ze takie zachowanie jest wyrachowane, bardziej pasujace
do swiata biznesu a nie do zwiazkow pomiedzy kobieta i mezczyzna, ktore
powinny byc oparte na zaufaniu i kompletnej szczerosci?



Obserwuj wątek
      • waldek1610 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 28.05.06, 12:16
        agatka_to_ja napisała:

        > Kobiety LUBIĄ, kiedy mezczyzna odgaduje ich pragnienia i je realizuje.


        Innymi slowy kobiety lubia bawic sie uczuciami mezczyzn. Oczywisce po co facet
        ma wiedziec wszystko skoro mozna sie z nim troche podraznic...:)


        > I wolą jak sam domysla sie pewnych rzeczy, a nie KAWA NA ŁAWE!
        > a facetom nie chce sie ruszyc mozgiem i chcą gotowych "zamowień"...
        > troche wlasnej inwencji i myslenia oraz empatii przydaloby sie!


        Wiem ze niektorzy nie lubia gdy porownuje sie milosc do swiata biznesu...ale
        zasady i relacje, komunikacja sa tak same wazne w odydwu "relationships".
        Pomysl sobie co by sie stalo gdyby "Toyota" zamowila od "3M" dostawe
        plastikowych czesci...a "3M" na to; "moze tak moze nie" :)

        Agatka, ja uwielbiam urzywac jezyka literackiego, troche poezji, polotu i
        metafor..ale czasami szczerosc jest potrzebna w zwiazku, a pokretne odpowiedzi
        moga tylko zaszkodzic zwiazkowi, bo uniemozliwiaja komunikacjie.

        • agatka_to_ja Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 28.05.06, 12:21
          waldek1610 napisał:

          > Innymi slowy kobiety lubia bawic sie uczuciami mezczyzn. Oczywisce po co
          facet
          > ma wiedziec wszystko skoro mozna sie z nim troche podraznic...:)
          >

          NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          czytac nie umiesz???????????????????????????????????????????????????


          kobiety lubia, kiedy mezsczyzna WIE SAM jak uszczesliwic swoja kobiete.. kiedy
          sam kupi jej kwiaty, kiedy sam da jej jakis prezent... kiedy powie, ze ladnie
          wyglada SAM, a nie wtedy, kiedy kobieta pyta "jak wygladam"... kiedy zabierze
          ją na kolację SAM a nie wtedy, gdu ona tydzien narzeka, ze jest zmeczona i chce
          isc na kolacje....

          to nie dreczenie tylko pragnienie, zeby partner wykazal odrobine inwencji i
          potrafil zobaczyc, czego pragniemy, czego chcemy...


          > Agatka, ja uwielbiam urzywac jezyka literackiego, troche poezji, polotu i
          > metafor..ale czasami szczerosc jest potrzebna w zwiazku, a pokretne
          odpowiedzi
          > moga tylko zaszkodzic zwiazkowi, bo uniemozliwiaja komunikacjie.
          >


          to zacznij "uŻywac" jezyka literackiego analfabeto!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          ja nie mowie, ze szczerosc jest niepotrzebna.. bo takie niewyrazanie swoich
          potrzeb i pragnien jest zle i moze prowadzic do frustracji...
          ale pewne rzeczy mozna, a nwet powinno sie zostawic w sferze niedomowienia :)

          po to czlowiek ma MÓZG, zeby myslal, a nie tylko jak robot wykonywal czyjes
          polecenia.
          • waldek1610 Jest czas na mistyke, i jest czas na szczerosc. 28.05.06, 12:41
            agatka_to_ja napisała:


            > kobiety lubia, kiedy mezsczyzna WIE SAM jak uszczesliwic swoja kobiete..
            > kiedy sam kupi jej kwiaty, kiedy sam da jej jakis prezent...

            Nie mowie o kolacji...tylko o jej prawdziwych UCZUCIACH, i waznych rzeczach.
            Nie odwracaj kota do gory ogonem, nie chodzi mi o takie male prozaiczne
            szczegoly ktorymi mezczyzna uszczesliwia kobiete...


            > to nie dreczenie tylko pragnienie, zeby partner wykazal odrobine inwencji i
            > potrafil zobaczyc, czego pragniemy, czego chcemy...


            Tak, najgorzej jest gdy kobieta chce wykorzystywac faceta...To co ja mam
            zrozumiec ja i dawac sie dalej wykorzystywac, bo jej mazy sie facet ktory daje
            wszystko ale nic nie wymaga :)


            > ja nie mowie, ze szczerosc jest niepotrzebna.. bo takie niewyrazanie swoich
            > potrzeb i pragnien jest zle i moze prowadzic do frustracji...

            To jest strzal w 10-tke!!! Oczywiscie nie ma potrzeby zeby facet pytaj sie jego
            kobiety czy ona go kocha, bo jesli kocha to napewno samia mu to powie, ale
            jesli ona jest z nim ale nie chce sie angazowac to chyba to nie miejsce na
            niedowowienia, nie uwazasz???

            Jesli ja czekam na dziewczyne przez 1 i pol roku to chyba mam prawo wiedziec co
            ona do mnie czuje, kim dla niej jestem, i po co wogole chce utrzymywac
            znajomosc jesli nie dla milosci, prawda?


            > ale pewne rzeczy mozna, a nwet powinno sie zostawic w sferze niedomowienia :)

            Tak, odrobina romantyzmu i mistyki dodaje emocji i uroku zwiazkowi, ale jest
            czas gdy nie ma juz miejsca na "niedomowienia"...moze pierwsze miesiace
            zwiazku, ale nie po 2 latach, wtedy kobieta powinna wiedziec, czy kocha czy
            nie...a nie owijac w bawelne bo nie jest jej na reke pozbyc sie adoranta
            ktorego zawsze mozna w ten czy tamten sposob wykorzystac.




            • agatka_to_ja Re: Jest czas na mistyke, i jest czas na szczeros 28.05.06, 13:00
              Waldek..... o czym ty mowisz??? o uczuciach???????? przeciez ty nie masz uczuc,
              masz fiuta!....

              wykorzystywanie partnera??????? prosze bardzo - wykorzystujesz zone, bo jestes
              nadal z nią, choc jej nie kochasz i chcesz ja zdradzac. jezeli twoja zona cie
              wykorzystuje - ODEJDZ OD NIEJ!!!!!!!!!!!!!! po co sie meczysz??????????? mozesz
              sie od niej uwolnic i do tego rżnąc inne baby!!!!!!!!


              a jesli chodzi o Junko - przestan juz łakć i skomlec za tą durną skosnooką
              baba. Moze cie zwodzila, a moze trafiles na cyniczke!!!!!!!!!!

              ale przestan juz pieprzyc o niej i łkac na forum, bo to zenujące!!!!!!!!!!!!!!!!

              żal ci ze cie zwodzila, czy raczej zal ci , ze cie TERAZ olała????????????? że
              zmienila numer telefonu, a ty sie musisz onbejsc smakiem, chociaz juz sie
              napaliłeś ze ją znow zaliczysz!!!!!!! nawet miales blogoslawienstwo durnej
              zony!!!! a to nici z dymania - skosnooka olała Waldzia cieplym moczem!!!!!!


              skoncz bo od twojego skomlenia rzygac mi sie chce.. mieczaku
              • waldek1610 Dla Junko liczy sie tylko Junko :) 28.05.06, 13:19
                zal mi jedynie ze zaangazowalem sie w takiej egoistycznej babie, ktora nawet
                nie potrafi powiedziec; "Sorry Waldek, mysle ze jestes OK, i glupio mi ze tak
                wyszlo, ale to juz przeszlosc. Co u ciebie, czy jestes teraz szczeslwiwy?"

                Mysle jednak ze ona nadal mysli ze jest cudem i dla Junko liczy sie tylko
                Junko :)

                • agatka_to_ja Re: Dla Junko liczy sie tylko Junko :) 28.05.06, 13:23
                  SKOŃCZ to przezywac mieczaku!!!!!!!!
                  jestes zalosny!!!!!!!!!!!!!!!!


                  zal ci tak naprawde, ze teraz jej nie zaliczyłes, chociaz miales
                  blogoslawienstwo zony.. taka okazja i..... nici z bzykania!!!!!!!!!!


                  dlatego tak to przezywasz!!!!!!!

                  jak zwykle nia ma to nic wspolnego z uczuciami tylko z twoim FIUTEM !!!
                  • laurka2005 Re: Dla Junko liczy sie tylko Junko :) 28.05.06, 13:33
                    Junko zachowała się wyrachowanie - do tego chce, żeby pozostała w pamięci jako
                    ktoś nieosiągalny - przez to jeszcze bardziej magnetyczny i pociągający - bo
                    niby taka niedostepna.

                    Co do tematu głównego:
                    Kobieta bez tajemnicy nie jest kobietą - ztąd te wszystkie kombinajce i zabawy w
                    kotka i myszkę. Kobieta nie pozwlala na dopowiedzenia, bo to tak, jakby przejeść
                    się jakąś potrawą i miec potem na nią uczulenie.

                    Kobiety potrafią manipulować i same nie są tego świadome jak bardzo są
                    przewrotne i niebezpieczne.
                    • waldek1610 Re: Dla Junko liczy sie tylko Junko :) 29.05.06, 05:55
                      laurka2005 napisała:

                      > Junko zachowała się wyrachowanie - do tego chce, żeby pozostała w pamięci jako
                      > ktoś nieosiągalny - przez to jeszcze bardziej magnetyczny i pociągający - bo
                      > niby taka niedostepna.


                      Fige... dala mi dupy w pierwszy dzien, choc wcale sie o to nie prosilem. Uwierz
                      mi znalem Junko wystarczajac duzo ze nie chcialbym byc w jej sercu...a raczej w
                      jej kamieniu :)


                      > Co do tematu głównego:
                      > Kobieta bez tajemnicy nie jest kobietą - ztąd te wszystkie kombinajce i
                      > zabawy w kotka i myszkę. Kobieta nie pozwlala na dopowiedzenia, bo to tak,
                      > jakby przejeść się jakąś potrawą i miec potem na nią uczulenie.
                      > Kobiety potrafią manipulować i same nie są tego świadome jak bardzo są
                      > przewrotne i niebezpieczne.

                      Odrobina mistyki i tajemnicy nawet czyni kobiete bardziej atrakcyjna, lecz nie
                      o tym mowa. Przychodzi czas gdy trzeba powiedziec albo; "Kocham Cie" albo "Nie
                      Kocham Cie"...Kobiety czasami unikaja szczerosci, nie dlatego zeby nie ranic
                      mezczyzny, tylko po to zeby przytrzymac przy sobie adoranta, dla wlasnej
                      wygody, ktorego mozna zawsze wykorzystac w inny sposob.


                      Tak, ale "zli to i tak sa mezczyzni"...bo niby maja szczelnosc wytykac kobietom
                      ich wyrachowanie i przebieglosc :)
      • waldek1610 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 28.05.06, 12:21
        Juz przemyslalem. Moj wniosek? Jest taki ze mysle ze sciemniasz, kobiety czesto
        nie daja prostych odpowiediz bo panicznie boja sie wziecia odpowiedzialnosci za
        swoje czyny.

        Wy kobiety wymagacie zeby facet byl szczery, a same owijacie w bawelne, nie
        chcac przyznac sie ze czasami po prostu jestescie z nim dla korzysci, seksu i z
        obawu przed samotnascia... :)
        • agatka_to_ja Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 28.05.06, 12:27
          KObiety boja sie wziecia odpowiedzialnosci? moze czasami.... W koncu dlatego
          zenimy sie z facedtami, zebysmy mialy oparcie silnego ramienia :)))))))) ale
          kobieta, ktora ciagle boi sie wziecia odpowiedzialnosc stawia sie w roli
          glupiej gesi w domu, ktora niczym nie rozni sie od reszty sprzetu domowego -
          prace wykonuje, nie ma nic do gadania.... takie kobiety sie zdarzają... rownie
          czesto zdarzaja sie faceci, ktorzy podporzaqdkowuja sie kobietom i to oni cicho
          siedza w domu i nie podejmują decyzji!!!!!!!

          waldek1610 napisał:
          >Wy kobiety wymagacie zeby facet byl szczery, a same owijacie w bawelne, nie
          > chcac przyznac sie ze czasami po prostu jestescie z nim dla korzysci, seksu i
          z obawu przed samotnascia... :)


          hahaha.. rownie dobrze mozna powiedziec, ze faceci zenia sie z facetami, zeby
          miec uprane, uprasowan, ugotowane i jeszcze seks na codzien! i tezs jestescie z
          nami dla korzysci, seksu i z obawy przed samotnoscią!!!!!!!!!!!!!!!


          DOKŁADNIE TO SAMO MOZNA POWIEDZIEC O FACETACH!!!!!!!!!!!!!!!

          nie widzisz tego'?????????????




          • waldek1610 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 28.05.06, 12:56
            agatka_to_ja napisała:

            > hahaha.. rownie dobrze mozna powiedziec, ze faceci zenia sie z facetami, zeby
            > miec uprane, uprasowan, ugotowane i jeszcze seks na codzien! i tezs jestescie
            > z nami dla korzysci, seksu i z obawy przed samotnoscią!!!!!!!!!!!!!!!

            Powiem Ci szczerze, od zony wymagam tylko milosci, seksu i wsparcia
            emocjonalnego.... Ugotowac, wyprac to sam potrafie..ja potrzebuje kobiete a nie
            gospodynie domowa.

            • agatka_to_ja Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 28.05.06, 13:06
              waldek1610 napisał:
              > Powiem Ci szczerze, od zony wymagam tylko milosci, seksu i wsparcia
              > emocjonalnego.... Ugotowac, wyprac to sam potrafie..ja potrzebuje kobiete a
              nie gospodynie domowa.


              Ja tez od meza wymagam tylko milosci, seksu i wsparcia emocjonalnego.... i
              partnerstwa!!!!!!!! i wiernosci!!!!!!!!!!


              wiec nie pieprz, ze to KOBIETY wykorzystują mezczyzn!!!!!!!!!!!!!!! bo tak
              naprawde czlowiek wiaze sie z druga plcią zeby cos dac i zeby cos
              dostac!!!!!!!! i to jest wzajemnie wykorzystwanie sie i dawanie!!!!!!
              • waldek1610 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 29.05.06, 06:03
                agatka_to_ja napisała:

                > wiec nie pieprz, ze to KOBIETY wykorzystują mezczyzn!!!!!!!!!!!!!!! bo tak
                > naprawde czlowiek wiaze sie z druga plcią zeby cos dac i zeby cos
                > dostac!!!!!!!! i to jest wzajemnie wykorzystwanie sie i dawanie!!!!!!


                Wiele kobiet glownie mysli o sobie i traktuja faceta jako "dostarczyciela"
                seksu, dobr materialnych, opieki i troski :) Bo jak wytlumaczysz mafte ze moje
                ex dziekowala mi za "mile slowa" ze "to dla niej naprawde wiele znaczy ze mysle
                o niej dobrze"...a nie przyszlo jej nawet na mysl ze ja moge potrzebowac
                dokladnie tego samego...
                • agatka_to_ja Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 29.05.06, 22:40
                  waldek1610 napisał:
                  > Wiele kobiet glownie mysli o sobie i traktuja faceta jako "dostarczyciela"
                  > seksu, dobr materialnych, opieki i troski :)


                  a wielu facetów głównie mysli o sobie i traktuja kobiety jako dostarczycielki
                  seksu, dobr materialnych i domowych, tania siłą roboczą, kucharke, sprzataczke
                  itp.



                  To, ze MOZE wykorzystala cie Junko nie oznacza, ze WSZYSTKIE kobiety sa zle i
                  wlasnie takie.... wiec ODPIEPRZ SIE OD NAS!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                  ciebie nie boli to, ze ona cie "wykorzystała".. ciebie boli, ze po latach nie
                  rzucial ci sie w ramiona i nie dala sie przeleciec, tylko olała cie!!!!!!!!!!!!!

                  i to cie boli!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! a raczej to boli twojego FIUTA!!!!!

                  cholerne niespelnienie!!!!!!
                  • waldek1610 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 01.06.06, 06:05
                    A moze Ona po prostu boji sie konfrontacji, zdajac sobie sprawe z tego ze to
                    ona zachowala sie samolubnie...Ale nigdy nie dojrzala na tyle zeby
                    powiedziec; "Czesc, jak sie masz? , mam nadzieje ze jestes szczesliwy"...

                    Nie, ona tymczasem dalej trzesie gacie, bo wie ze zachowala sie jak samolubna
                    zdzira ktora chce przytrzymac kochajacego faceta, dbajac jedynie o swoje dobro.
      • laurka2005 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 28.05.06, 12:24
        Ja się staram do swojego chłopaka mówić wprost - lepsze przynosi to efekty, niż
        przekazywanie zaowalowanych informacji.
        Może jesteśmy już na etapie, że przekaz informacji jest prosty i łatwy -
        dotarliśmy się w koncu i myślę, że nauczylismy sie komunikowac za sobą.
        Ale masz rację Waldek - kobiety lubią motać i owijać w bawełnę - to czasami
        bardzo przeszkadza, utrudnia i komplikuje :/
        • waldek1610 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 28.05.06, 12:48
          laurka2005 napisała:

          > Ja się staram do swojego chłopaka mówić wprost - lepsze przynosi to efekty,
          > niż przekazywanie zaowalowanych informacji.
          > Może jesteśmy już na etapie, że przekaz informacji jest prosty i łatwy -
          > dotarliśmy się w koncu i myślę, że nauczylismy sie komunikowac za sobą.
          > Ale masz rację Waldek - kobiety lubią motać i owijać w bawełnę - to czasami
          > bardzo przeszkadza, utrudnia i komplikuje :/


          Dziekuje Luaurka,
          To gwoli informacji dla Agatki i Neski :) ktore sadza nie pozwalaja mowic mi
          za mezczyzna a same chca zeby ich glosy uwazano za glosy wszystkich kobiet.

          Na przyklad moja ex Junko potrafila wprost powiedziec mi ze chce byc moja
          dziewczyna i kochanka, ale juz nie chciala mi powiedizec ze mnie nie kocha, bo
          wtedy moglbym przestac jej wysylac prezenty i przestal bym pisac milosne listy
          do niej...

          O to wlasnie mi chodzi, ja nie chcialem wydebic od niej wyznania milosci, ale
          wydaje mi sie ze zaslugiwalem na szczerosc, bo poswiecalem sie dla niej, ona o
          tym wiedziala i nawet jej sie to bardzo podobalo, ale nie mowiac prawdy ranila
          mnie, bo brala a nie dawala nic. To jest wlasnie moj problem przynajmniej z ta
          jedna kobieta.

          • laurka2005 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 28.05.06, 12:56
            Bo może być i tak, że gdy kobieta nie ma nic więcej do zaoferowania prócz takich
            właśnie wodzeń za nos, to uprawia "czary - mary" i kokietuje, bo tylko tyle jest
            w stanie z siebie wykrzesić. Wtedy pozornie wygląda na interesującą.

            Może jest świadoma, że gdy opadnie kurtyna i gdy przyjdzie czas na deklaracje -
            prawdziwe JA będzie mniej interesujące.

            Wszak nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go - gorzej, gdy jedna
            strona ma już tego dość i oczekuje konkretów podpartych szczerością.
            • waldek1610 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 28.05.06, 13:04
              laurka2005 napisała:

              > Bo może być i tak, że gdy kobieta nie ma nic więcej do zaoferowania prócz
              > takich właśnie wodzeń za nos, to uprawia "czary - mary" i kokietuje, bo tylko
              > tyle jest w stanie z siebie wykrzesić. Wtedy pozornie wygląda na interesującą.
              > Może jest świadoma, że gdy opadnie kurtyna i gdy przyjdzie czas na
              > deklaracje -prawdziwe JA będzie mniej interesujące.

              Otoz to!!! Teraz wiem ze wkoncu poszedlem po rozum do glowy i dalem Junko na co
              zasluzyla, czyli "NIC" :) Pracowala na to bardzo ciezka przez 1 i pol roku :)
          • agatka_to_ja Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 28.05.06, 13:02
            a cczy ja IDIOTO powiedzialam, ze nie zgadzam sie ze slowami laurki?????
            NIE!!!!!!!!!
            podobnie jak ona na poczatku oczekiwalam, ze moj facet odgadnie wszystko, co
            mam na mysli... i wyleczylam sie z tych mrzonek :) Porozumiewamy sie
            bezposrednio, mowie mu WPROST, o co mi chodzi... ale rownoczesnie uwielbiam,
            gdy trafnie odgaduje moje mysli, pragnienia i realizuje je :)
      • waldek1610 ranisz faceta nie kochajac go,a nie oszczedzajac.. 28.05.06, 13:13
        ...mu prawdy.

        Gość portalu: lala napisał(a):

        > bo kobietom zalezy na tym zeby nie zranic faceta,

        Lala,
        Kobieta nie mowiac wprost; "Nie kocham Ciebie" tez nie uszczesliwia
        faceta...Zreszta jesli Ona tego nie mowi to napewno tez tego tej milosi mu nie
        ukazuje...To recepta na zlamane serce faceta!
    • cienmotyla Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 28.05.06, 14:27
      A ja zawsze mówię prawdę ( no chyba, że są jakies przypadki, gdzie trzeba być
      cicho). Czasami nawet się kłócimy, ale potem rozmową wracamy na dobry tor.

      "Jest miłość prawdziwa i miłość sztuczna. Sztuczna- macha reką na konflikty,
      mówi: daj spokój, zapomnijmy. Prawdziwa wymaga czystości i rozmowy do końca"

      "Dowód Tożsamości" Aleksander Minkowski
    • Gość: elamodela Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.06, 12:42
      Ale ty śmieszny jesteś. Nie trzeba być geniuszem, żeby chość raz w życiu
      przeczytać gdzieś, że kobieca psychika różni się od męskiej i że w inny sposób
      wyrażamy emocje. To nie jest żadne wyrachowanie, po prostu faceci myślą
      konkretnie, a kobiety bardziej "obrazowo". Lub jaśniej: wy patrzycie w jednym
      kierunku, my rozglądamy się dookoła. To jest fakt, tak samo jak ten, że faceci
      nie lubią rozmawiać o tym co czują. No wiesz.. yy.. ten.. tego.. ym.. no.. ja
      ciebie też.
      • waldek1610 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 01.06.06, 06:18
        Gość portalu: elamodela napisał(a):

        > Ale ty śmieszny jesteś. Nie trzeba być geniuszem, żeby chość raz w życiu
        > przeczytać gdzieś, że kobieca psychika różni się od męskiej i że w inny
        > sposób wyrażamy emocje.

        Doskonale zdaje sobie z tego sprawe. Tylko jak to to nazwac? Moze kobiety po
        rpostu lubia krecic, no chyba ze to one kochaja faceta... to juz wtedy klada
        kawe na lawe? Jednym slowem


        > To nie jest żadne wyrachowanie, po prostu faceci myślą
        > konkretnie, a kobiety bardziej "obrazowo". Lub jaśniej: wy patrzycie w jednym
        > kierunku, my rozglądamy się dookoła. To jest fakt, tak samo jak ten, że
        > faceci nie lubią rozmawiać o tym co czują. No wiesz.. yy.. ten.. tego.. ym..
        > no.. ja ciebie też.

        W takim razie, nie znasz mezczyzn, ja jestem facetem i pierwszy powiedzialem
        Junko ze ja kocham, a ona na to zareagowala tak jakby powiedzial ze ja
        nienawidze...Sama widzisz ze kobiety maja podwojny standart, oczekujac od
        mezczyzn szczerosci, a One same kreca jesli nie chca przyznac sie ze to one nie
        sa szczere w zwiazku.
        • agatka_to_ja Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 01.06.06, 07:49
          waldek1610 napisał:
          >...Sama widzisz ze kobiety maja podwojny standart, oczekujac od
          > mezczyzn szczerosci, a One same kreca jesli nie chca przyznac sie ze to one
          nie sa szczere w zwiazku.


          kolejny raz pisze: moze Junko byla cyniczką, ale NIE WSZYSTKIE KOBIETY TAKIE
          SĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


          wiec nie pusz "kobiety są takie" bo NIE ZNASZ WSZYSTKICH KOBIET!!!!!!!!!!!!!!
            • agatka_to_ja Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 01.06.06, 11:36
              zadna roznica... kobiety czy "wszystkie kobiety".. ocenianie "mezczyzn
              czy "wszystkich mezczyzn" przez twoj pryzmat byloby niezwykle krzywdzace dla
              wielu przyzwoitych i wspanialych przedstawicieli płci męskiej.


              wiec z laski swojej pisz "Junko to, Jubko tamto".. a nie pisz "kobiety to i
              tamto".... to, ze otaczasz sie cyniczkami i idiotkami to juz twoj problem, nie
              nasz...
    • iw78 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 29.05.06, 20:39
      Nie mówią wprost co myslą.... nie zawsze tak jest i nie mówmy o wszystkich
      kobietach. Podobnie jest z mężczyznami :) I nie zaprzeczaj. Ale w sytuacji,
      kiedy dwoje ludzi jest ze sobą, i nie jest to tylko zwykła znajomość wypadałoby
      jak najbardziej zdobyć się na szczerość. Nie powinno być tutaj unikania
      odpowiedzi, a nawet jeśli sa wątpliwości należałoby o nich z partnerem
      porozmawiać. Nietety wiele osób tego nie potrafi. Nie ma znaczenia czy to
      dopiero początek pieknej miłości, czy nawet jeśli jest to małżeństwo z kilku a
      nawet kilkunastoletnim stażem. Taka jest prawda. Nie potrafimy
      rozmawiać...zwłaszcza o uczuciach, a juz napewno nie szczerze. Takie
      wykrzykiwanie na forum "jakiś ty głupi itp" jest naprawde załosne i smutne.

      Kiedy ktoś nas zrani, czujemy żal. I całą swoja złość kierujemy do wszystkich.
      Mało razy na podstawie zachowania jednej osoby oceniliśmy pozostałe podobnie?
      W tym wątku to widać. Zraniła jedna kobieta, a oceniane są wszystkie. My robimy
      podobnie. Skrzywdzi facet, i na jego podstawie ocenimy innych.
      • waldek1610 Kobiece zaklamanie 01.06.06, 06:26
        iw78 napisała:

        > Kiedy ktoś nas zrani, czujemy żal. I całą swoja złość kierujemy do
        > wszystkich. Mało razy na podstawie zachowania jednej osoby oceniliśmy
        > pozostałe podobnie? W tym wątku to widać. Zraniła jedna kobieta, a oceniane
        > są wszystkie. My robimy podobnie. Skrzywdzi facet, i na jego podstawie
        > ocenimy innych.


        Skoro przyznajesz fakt ze kobiety rowniez generalizuja mezczyzn...to dlaczego
        ja jako mezczyzna nie moge rowniez o tym pisac?

        Poza tym to ze kobiety sa nieszczere gdy maja cos do stracenia to jest fakt,
        tylko nieliczne stac na to zeby przyznac sie do bledu. Wiekszosc pan wogole nie
        bierze pod uwage tego ze to one czasami rania facetow, wola o tym milczec...NO
        chyba ze to One sa potrzywdzone wtedy bebnia na caly glos jacy to faceci sa
        zli :)
      • waldek1610 Nie znasz ani mezczyzn ani kobiet :) 01.06.06, 06:33
        Gość portalu: Kasia napisał(a):

        > Dziwi mnie, to co piszesz, ponieważ z tego co wiem, czytałam i uczyłam się,
        > to mężczyżni przeważnie unikają takich rozmów.


        ...mowisz ze "uczylas sie i czytalas"? :) Kobieto, to ja pierwszy
        powiedzialem Junko ze ja kocham...zreszta mialem powody zeby sie zakochac a ona
        unikala takich dyskusji jak ognia. Natomiast jesli chodzi o seks to Ona nie
        miala zadnych oporow, nawet sama pierwsza zaciagla mnie do lozka...

        Nie znasz ani mezczyzn ani kobiet :)
    • Gość: siostra m. Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl IP: 150.254.72.* 29.05.06, 22:49
      a ja mam właśnie odwortny problem. Mówię co myślę. Wobec tego oglądam okrałe
      oczy panów i pań, że jak tak można, że jakiś wyjątek. Walczę z tym by nie
      popaść w stan "normalny" i mówić taemniczo,Owszem potrafię czasami lubię bo
      uwielbaim gry słowane ale nie w poważnych tematach. Uważam, ze podstawą jest
      rozmowa i wyjąsnienie. a nie przeczekiwanie, przez co jestem uważana za kobietę
      o zbyt dużych zasadach, od czasów liceum słyszę, że płeć przeciwna tak na
      dystans do mnie się ma, bo kurcze jestem osobą co wie czego chce. I teraz jak
      ma postępować? Nadal jestemwierna sobie, jak ma ohcote na spacer idę a nie jak
      to panowie, koledzy i koleżanki pyatją: jak to? sama? bez faceta?. a no tak to
      sama bez faceta. I co i w ten sposób moim malutkim smutkiem jest brak ciepła
      faceta obok mnie. Stąd czasami analizuję jak to jest,że te zakręcone, fochaste
      panie(nie wszystkie, prosze sie nie urażać, akurat wiekszosc takich mnie otacza-
      co za pech) mają partnerów i są szczęsliwe, palnują śluby. a ja nie. Wiec może
      doradzisz co was facetó przyciąga w paniach dajacych do myślenia, zagdakowych -
      za pewne ta tajemniczość i inne rzeczy, nie będę się rozpisywać bo nie ma sensu

      Pozdrawiam!
        • waldek1610 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 01.06.06, 06:52
          Gość portalu: siostra m. napisał(a):

          > aha i jeszcze panowie zarzucają mi brak romantyzmu gdy naich pytanie poweim
          > poprostu co myślę. ech...


          Szczerosc jest czyms jak najbardziej porzadanym w powaznym zwiazku...a nie z
          kontaktach z ludzmi z ktorymi nie jestesmy zwiazani uczuciowo.

          Jest spora roznica pomiedzy mowieniem prawdy jakiemus "dupkowi ktory Ciebie
          podrywa" a ktoremu ty sie nie podobasz...a nie mowieniem prawdy facetowi z
          ktorym jestes zwiazana; dzielisz lozko, zwiazek... wspolne zycie itd.

          Dziwisz sie ze faceci Ciebie unikaja bo nie dajesz im szansy polubic Ciebie?


      • waldek1610 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 01.06.06, 06:45
        Gość portalu: siostra m. napisał(a):

        > Owszem potrafię czasami lubię bo uwielbaim gry słowane ale nie w poważnych
        > tematach. Uważam, ze podstawą jest rozmowa i wyjąsnienie a nie przeczekiwanie

        Dokladnie, takie gry slowne, tzw; romans, flirt jest swietny na poczatku, ale
        gdy jest sie "razem" to na niedomowienia nie powinno byc miejsca.


        > czasami analizuję jak to jest,że te zakręcone, fochaste
        > panie(nie wszystkie, prosze sie nie urażać, akurat wiekszosc takich mnie
        > otacza -co za pech) mają partnerów i są szczęsliwe, palnują śluby. a ja nie.
        > Wiec może doradzisz co was facetó przyciąga w paniach dajacych do myślenia,
        > zagdakowych -za pewne ta tajemniczość i inne rzeczy

        To proste; panowie wola zdobywac kobiety, bo wtedy czuja sie mezczyznami, ale
        do czasu, gdy kobieta ktora jestem zainteresowany nie otwiera sie przedemna
        calkowicie, nawet po tym gdy mielismy seks i ona wymaga odemnie szczerosci,
        milosci itd...a sam tego mi nie chce dac...
        • hohoho7 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 02.06.06, 22:44
          > To proste; panowie wola zdobywac kobiety, bo wtedy czuja sie mezczyznami, ale
          > do czasu, gdy kobieta ktora jestem zainteresowany nie otwiera sie przedemna
          > calkowicie, nawet po tym gdy mielismy seks i ona wymaga odemnie szczerosci,
          > milosci itd...a sam tego mi nie chce dac...

          No wiec wlasnie.
          Sama bym tego lepiej nie napisala.
          Jestem w takiej sytuacji, tylko ze to ja jestem szczera a on nie.
          To jest jak flirt, ktory trwa dwa lata.
          Jestem tym zmeczona. Za bardzo mi zalezy, zeby to przeciac i jednoczesnie nie
          moge wplynac na niego, zeby dojrzal:/
          • waldek1610 Jesli On nie angazuje sie to znaczy ze nie chce :( 03.06.06, 07:09
            hohoho7 napisała:


            > No wiec wlasnie.
            > Sama bym tego lepiej nie napisala.
            > Jestem w takiej sytuacji, tylko ze to ja jestem szczera a on nie.
            > To jest jak flirt, ktory trwa dwa lata.
            > Jestem tym zmeczona. Za bardzo mi zalezy, zeby to przeciac i jednoczesnie nie
            > moge wplynac na niego, zeby dojrzal:/

            Czesc Ho!

            Niestety, jest tak ze on moze byc z Toba bo chce luzniego zwiazku, (Junko
            chciala tego samego odemnie). Byc moze on wcale nie bierze Ciebie pod uwage
            jako partnerka zyciowa, ale z oczywistych powodow nie chce sie do tego
            przyznac, tylko zamierza Ciebie wykorzystywac tak dlugo jak sie da.

            Wiesz co sie stalo gdy ja stracilem cierpliwosc do Junko i napisalem w liscie
            wszystko co mialem jej do zarzycenia? Ja napisalem ze "Ona ma kamien zamiast
            serca", ze "rozmowa z nia o (uczuciach) jest jak rozmowa ze sciana" i ze jest
            samolubna...

            Nastepnym razem gdy do niej zadzwonilem, to ona wybuchla furia, ze niby
            ja "chce ja posiasc" i niby chce "kontrolowac jak starszy brat a nie
            chlopak".... Ale to ze Ona odpisuje na moje milosne listy do niej, jakby byla
            moja ciotka, albo kuzynka a nie moja dziewczyna to oczywiscie nic wspomniala.

            A przeciez nikt nie zmuszal jej zeby byla moja dziewczyna. Sama powiedziala ze
            chce byc moja, i ze mozemy byc kochankami, zreszta sama wskoczyla mi do lozka.
            Ale gdy mielismy znajomosc na odleglosc to ona chciala zebym na nia czekal, ale
            nie miala zamiaru nawet napisac "tesknie", nie wspominajac nawet "Kocham
            Ciebie"...
    • netka6666 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 30.05.06, 11:03
      Całe życie obrywam za to właśnie, iż zawsze mówię to co myślę. Odpowiadam
      konkretnie i takich tez odpowiedzi oczekuję, gdyż szkoda mi czasu na bzdurne
      gadanie i lawirowanie. Jeśli mam generalizować: faceci boją się konkretnych i
      zdecydowanych a także silnych psychicznie kobiet. Są słabi w konfrontacjach z
      takimi kobietami. Generalizując dalej: kobiety nie mówią wprost bo nie mają do
      kogo....
      • waldek1610 Jedno jest pewne..... kobiety tez lawiruja! :) 01.06.06, 07:00
        to chyba ja jestem kobieta :) Zawsze bylem szczery, potrafilem powiedziec
        dziewczynie "Kocham Ciebie" i wyznac jej milosc jesli cos do niej czulem.

        Dobrze sie stalo ze przynajmniej moja zona jest ze mna szczera, jestesmy do
        siebie podobni, ale to fakt ze moje byle dziewczyny raczej lawirowaly, i
        probowaly unikac odpowiedizalnosci za swoje czyny tak dlugo jak sie dalo :)

        To prawda, wiele kobiet dalo mi pupe, ale nie potrafily sie zaangarzowac, ale
        to chyba dobrze ze z nimi juz nie jestem :)
    • iw78 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 02.06.06, 16:59
      "Skoro przyznajesz fakt ze kobiety rowniez generalizuja mezczyzn...to dlaczego
      ja jako mezczyzna nie moge rowniez o tym pisac?" - przecież nie powiedziałam,
      że nie wolno Ci tego robić.KAżdy ma do tego prawo. I Ty, i ja. I każda inna
      osoba.

      "Poza tym to ze kobiety sa nieszczere gdy maja cos do stracenia to jest fakt,
      tylko nieliczne stac na to zeby przyznac sie do bledu."- eee...chyba
      przesadzasz tymi nielicznymi, jest nas znacznie więcej :P

      " Wiekszosc pan wogole nie bierze pod uwage tego ze to one czasami rania
      facetow, wola o tym milczec...- Milczeć? Nie wiem. Jeśli kogoś skrzywdziłam,
      zawsze potrafiłam się do tego przyznać i przeprosić. Myślę, że "tych" kobiet, o
      których Ty myślisz jest naprawdę niewiele. Właściwie jestem tego pewna.
      W miłości tak już jest...ranimy i przebaczamy...wszyscy bez wyjątku, kobiety i
      mężczyźni.
      "NO chyba ze to One sa potrzywdzone wtedy bebnia na caly glos jacy to faceci sa
      zli :)" - noooo, naprawde musimy się wykrzyczeć. Lepiej nam z tym :) Potem
      znów was kochamy :). A tak w ogole, to faceci robią inaczej? Święci nie
      jesteście. Każdy kij ma dwa końce.

      A miłość to ogromne ryzyko. Albo będziemy szczęsliwi, albo poznamy smak
      odrzucenia. Ze wszystkim trzeba się pogodzić i wyciągnąć wnioski, że jeśli ktoś
      nas skrzywdzi, nie pozwolimy na to drugi raz, a przynajmniej będziemy
      ostrożniejsi. Ryzyko, które 90% ludzi na tym świecie mimo wszystko chce podjąć.
      Reszta ma to gdzieś, liczy się dobra zabawa, igranie z cudzymi uczuciami. Ma
      pecha ta osoba, która trafi na kogoś z tych 10% :) A te 10% dzieli się na pół:
      kobiety i mężczyźni. A w życiu mieć szczęście to faktycznie "szczęście" :)


      • waldek1610 :) MILOSC :( 03.06.06, 06:10
        Czesc Iw,
        Jesli odpowiedasz na moje pytanie to prosze Ciebie pisz pod maja wypowiedzia,
        tak jest latwiej...wiem, zrobilas to specjalnie, bo jestes kobieta i wolisz
        manipulowac, tak zeby nie wygladalo ze sie musisz tlumaczyc, tylko to ja mam
        sie tlumaczyc :) Ale coz przebaczam Tobie, bo jestem mezczyzna.



        iw78 napisała:

        > A miłość to ogromne ryzyko. Albo będziemy szczęsliwi, albo poznamy smak
        > odrzucenia. Ze wszystkim trzeba się pogodzić i wyciągnąć wnioski, że jeśli
        > ktoś nas skrzywdzi, nie pozwolimy na to drugi raz, a przynajmniej będziemy
        > ostrożniejsi. Ryzyko, które 90% ludzi na tym świecie mimo wszystko chce
        > podjąć.



        Milosc nie zna umiaru, albo jest miloscia spelniona wtedy jest cudowna, albo
        jest niespelniona i moze byc czyms okropnym :(

        Na ironie losu najwieksza zaleta.... i jednoczesnie wada "milosci" jest to ze
        wymaga dwoja uczestnikow. Jesli Ty kogos kochasz i ten ktos ta milosc
        odwzajemnie to jestes w niebie, a jesli druga osoba odrzuca Ciebie to boli
        niesamowicie. Ja na pewno jestem w tych 90% procentach ludzi ktorzy nie boja
        sie tego ryzyka podjac :)



        > Reszta ma to gdzieś, liczy się dobra zabawa, igranie z cudzymi uczuciami. Ma
        > pecha ta osoba, która trafi na kogoś z tych 10% :) A te 10% dzieli się na
        > pół:kobiety i mężczyźni. A w życiu mieć szczęście to faktycznie "szczęście" :)

        Junko na pewno nalezy do tej grupy, zreszta dla niej chlopak/maz jest daleko
        na "shopping list" -liscie rzeczy do zrobienia, zaraz po jej rybkach w akwarium
        i modnych torebkach wieczorowych. Zreszta wedlug niej to ja bylem chodzacym
        penisem, adoratorem oraz dostarczycielem.. jej dobrego samopoczucia i innych
        Fajnych rzeczy :)

        • iw78 Re: :) MILOSC :( 03.06.06, 06:33
          Cześć!

          Jakoś nie zwracam uwagi na to,pod czyją wypowiedzią piszę. Jeśli chcę skierować
          do kogoś moją wypowiedź, najczęściej cytuję słowa danej osoby. Zresztą, nawet
          jeśli tego nie zrobię, to najczęściej wiadomo do kogo słowa są kierowane.
          To żaden rodzaj manipulacji. Ale Ty wiesz swoje.:P Zamiast napisać " cześć Iw,
          napijmy się z samego rana dobrej kawy", to Ty zaraz wyskakujesz z manipulacją.
          To okropne. :P
            • iw78 Re: :) MILOSC :( 03.06.06, 07:30
              Wiem, i moja odpowiedź była zachowana w podobnym klimacie.
              Co do reszty Twojej wypowiedzi....zwróciłam uwagę. I masz rację co do miłości.
              Jeśli chodzi o Junko... za mocno ją pokochałeś i nie możesz przeboleć tej
              straty, ale chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że ta kobieta nie była warta tej
              miłości. A może była? Ty sam to musisz ocenić. Jedno jest pewne...jej już nie
              ma i trzeba się z tym pogodzić. Pamiętać tylko dobre chwile, zapomnieć o
              gniewie i złości.
              • waldek1610 Re: :) MILOSC :( 03.06.06, 08:02
                iw78 napisała:

                > Jeśli chodzi o Junko... za mocno ją pokochałeś i nie możesz przeboleć tej
                > straty, ale chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że ta kobieta nie była warta
                > tej miłości. A może była? Ty sam to musisz ocenić.


                Tak najgorsze jest to ze Ona nawet nie dojrzala na to zeby zapytac sie badz co
                badz bylego chopaka; "Co u Ciebie slychac" albo "czy jestes szczesliwy?"
                Podczas gdy ja przejalem sie tak bardzo snem o niej, choc przyznam sie ze przez
                6 lat prawie wogole o niej nie myslalem. No i ja nawet napisalem jej ze mam
                nadzieje ze wszystko wporzadku.


                Zreszta, to ze nie jestesmy razem nie znaczy ze udawac nigdy nie znalismy sie.
                Ale widocznie, Ona nie dojrzala do tego, i albo nadal wini mnie za to ze
                odeszlem od niej, choc mialem ku temu powod, bo ona mnie nie kochala. Ale
                pewnie teraz dalej mysli ze jest jedna jedyna kobieta w moim zyciu, i bardzo
                sie myli, choc to prawda ze mialem i nadal mam do niej slabosc.

                > Jedno jest pewne...jej już nie ma i trzeba się z tym pogodzić. Pamiętać
                > tylko dobre chwile,zapomnieć o gniewie i złości.



                Mowia ze przeciwienstwem milosci jest...obojetnosc, a nie nienawisc jak mogloby
                sie wydawac. Bo gdy nam nie zalezy to znaczy ze nie kochamy, ale gdy
                nienawidzimy to znaczy ze ktos kogo kochalismy bardzo nas zranil.


                  • waldek1610 Re: :) MILOSC :( 03.06.06, 08:36
                    iw78 napisała:

                    > A Ty? Nienawidzisz.

                    Raczej jestem na nia zly ze zaglodzila nasza milosc na smierc, choc widac bylo
                    ze bardzo chciala kontynuowac nasza znajomosc, to nie zrobila absolutnie nic
                    zeby ten nasz zwiazek przetrwal.

                    Mam jej za zle ze nie potrafila powiedziec; "Waldek ja Ciebie nie
                    kocham" ...zamiast tego ona konsumowala moje milosne listy, nie odwdzieczajac
                    sie tym samym, wiedziala doskonale ze ja kocham, a Ona ani nie odwzajemnila
                    mojej milosci, ani co gorsze nie pozwolila mi odejsc.

                    Gdyby nie bylo miedzy nami nic, to pol biedy, ale przeciez to ona powiedziala
                    mi ze chce byc moja kochanka/dziewczyna po japonksu to to samo, jednak wcale
                    nie musi oznaczac ze uczucia wchodza w gre. Dla niej bylem po prostu jej
                    kochankiem, mezczyzna ktory ja adoruje, teraz wiem ze wogole mnie nie kochala,
                    tylko potrzebowala adoratora i ..penisa :)
                      • waldek1610 Re: :) MILOSC :( 03.06.06, 09:14
                        Dlatego ze zakochalem sie w niej bardzo gleboko. Poza tym gdy ja poznalem i ona
                        miala 19 lat powiedziala mi ze chce wyjsc za maz gdy bedzie miala 27 lat
                        (najpierw kariera) choc wcale sie jej o to nie pytalem. No i tak sie sklada ze
                        wlasnie w tym roku skonczyla 27 lat...

                        I nagle zaraz po jej urodzinach snila mi sie ze przyjechala do mnie tak jak
                        zawsze sobie to wyobrazalem, tak jakby nic sie nie zmienilo, nawet wygladala
                        tak samo jak przedtem, miala wielki usmiech i wyraz twarzy pelen nadzieji...a
                        ja we snie pamietalem ze mam zone i nie wiedzialem co zrobic, bo nie chcialem
                        zepsuc jej szczescia, ani nie chcialem zostawic zony...

                        Nigdy przez ostatnie 6 lat od zerwania z nia tak duzo i intensywnie o niej nie
                        myslalem, ale wydaje sie ze to dlatego ze ucieklem od nieszczesliwej milosci z
                        Junko, do nastepnej dziewczyny Chanieng a potem do mojej zony i nigdy nie
                        mialem czasu zeby pogodzic sie ze Junko to przeszlosc. Zaangarzowalem sie w
                        inne kobiety i wolalem o tym nie myslec bo tak mnie to bolalo, ale wkoncu takia
                        niedokonczona milosc wychodzi na wierzch...
                        • Gość: iw78 Re: :) MILOSC :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.06, 10:51
                          "...a ja we snie pamietalem ze mam zone i nie wiedzialem co zrobic, bo nie
                          chcialem zepsuc jej szczescia, ani nie chcialem zostawic zony..."

                          Co byś zrobił, gdyby Junko chciała do Ciebie wrócić, gdyby Ci
                          powiedziała "bądźmy juz razem na zawsze" ? Kogo wybierzesz? Kto będzie tutaj
                          szczęsliwy? Nigdy nie uwierzę w to, że Twoja żona jest tak naprawdę
                          szczęśliwa...
                          • waldek1610 Re: :) MILOSC :( 03.06.06, 11:17
                            Gość portalu: iw78 napisał(a):

                            > Co byś zrobił, gdyby Junko chciała do Ciebie wrócić, gdyby Ci
                            > powiedziała "bądźmy juz razem na zawsze" ? Kogo wybierzesz? Kto będzie tutaj
                            > szczęsliwy? Nigdy nie uwierzę w to, że Twoja żona jest tak naprawdę
                            > szczęśliwa...

                            Przyznam sie ze gdyby Junko kiwnela paluszkiem to polecial bym za nia, mam do
                            niej slabosc i juz chyba nigdy nie zdolam jej zupelnie wyrzucic z mojego serca.

                            Nic nigdy nie wiadomo, bo gdy z Junko mielismy znajomosc na ogleglosc to Ona
                            dodawala mi otuchy przypominajac mi ze gdy bylismy raze w Osace, to raz
                            poszlismy do sklepu nocnego, i ona przeczytala mi nasze horoskopy; I tam pisalo
                            ze bedziemy razem bardzo szczesliwi i sie znowu spotkamy...dlatego nie moge o
                            niej zupelnie zapomniec. Bo gdy juz bliski jestem pogodzenia sie z tym ze nasze
                            drogi sie rozeszly, to zaraz przypomina mi sie ta historia i co najmniej tuzin
                            innych ktore zdaja sie sugerowac ze to jeszcze nie koniec.

                            Nie wiem czy ja sie tylko ludze, czy mam powod zeby wierzyc w to? Zreszta
                            zrobilem wszystko zeby sie z nia skontaktowac ostatnio, ale ona nie
                            odpowiedziala na moja wiadomosc.

    • Gość: JP2B16 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.06, 18:30
      Kobiety to istoty ze swej natury fałszywe i obłudne. Nie spodziewaj się po nich
      prawdy, nie spodziewaj się tego, że "tak" znaczy "tak", a "nie" znaczy "nie".
      Już w Biblii kobieta oszukała Adama namawiając go do złego. Taka ich chwiejna
      natura. Dlatego za kobiety należy myśleć i należy je trzymać krótko, bo w
      przeciwnym wypadku schodzą na manowce i depruwajuą wszystko czego sie tkną.
      Szybciutki przykład: wystarczy spojrzeć na te idiotyczne pisemka kobiece, na
      ich treść; namawiają one do zła, do grzechu, do zepsucia. Ot, całe kobiety.
      • iw78 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 02.06.06, 21:47
        Gość portalu: JP2B16 napisał(a):

        "> Kobiety to istoty ze swej natury fałszywe i obłudne" - a przy tym jesteśmy
        tak urocze, że oprzeć się pokusie czasami nie możecie. Dlatego tak za nami
        szalejecie. Prawda? No przyznaj :):):)

        Nie spodziewaj się po nich prawdy, nie spodziewaj się tego, że "tak"
        znaczy "tak", a "nie" znaczy "nie".
        To prawda. Jak już mowimy "nie" to znaczy "tak" Zawsze odwrotnie. Jesteśmy
        takie przewrotne kobitki :P I jeszcze niezdecydowane.


        > Już w Biblii kobieta oszukała Adama namawiając go do złego. Taka ich chwiejna
        > natura. - My nigdy nie wiemy czego chcemy:):) My to takie sierotki :P

        Dlatego za kobiety należy myśleć i należy je trzymać krótko, bo w
        > przeciwnym wypadku schodzą na manowce i depruwajuą wszystko czego sie tkną.
        - Dlatego dziękujemy Bogu, że mamy was :):):)


        P.S. Mam nadzieję, że nie wierzysz w to co napisałam. Bo ja sama nie wierze w
        to. Gdybym pozwoliła facetowi myśleć za siebie, to musiałabym ogłosić wszem i
        wobec, że masz rację jeśli chodzi o kobiety.A tak nie jest.

        P.S. Jestem bardzo wrażliwą istotką, więc w swoich atakach na mnie prosze o
        łagodne potraktowanie ( jeśli można oczywiście prosić). Z góry dziękuję.:):):)



        ...........................................................................
        Są szczęścia dwa rodzaje na świecie:
        jedno małe - być szczęśliwym,
        drugie wielkie - uszczęśliwiać innych...


      • waldek1610 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 03.06.06, 06:19
        Gość portalu: JP2B16 napisał(a):

        > Kobiety to istoty ze swej natury fałszywe i obłudne. Nie spodziewaj się po
        > nich prawdy, nie spodziewaj się tego,że "tak"znaczy "tak",a "nie"znaczy "nie".

        Cala prawda!!! Najbardziej bawi mnie gdy kobiecie wytkne jej zaklamanie, bo
        wtedy jest zla i czuje sie naga, bo ja rozszyfrowalem. Wydaje mi sie ze kobiety
        sa naiwne bo czasami bez zadnej zenady traktuja mezczyzn jak dzieci, probuja
        nabrac na swoje klamstwa, intrygi itd.


        > Już w Biblii kobieta oszukała Adama namawiając go do złego. Taka ich chwiejna
        > natura. Dlatego za kobiety należy myśleć i należy je trzymać krótko, bo w
        > przeciwnym wypadku schodzą na manowce i depruwajuą wszystko czego sie tkną.


        Dlatego facet powinien czasami urzywac broni kobiet; troche obludy, zaklamania,
        zimnej kalkulacji i wtedy jakos przezyje...nauczylem sie tego od moich ex-
        Junko i Chanieng :)
    • hohoho7 Re: Dlaczego kobiety nie mowia wprost.... co mysl 02.06.06, 22:33
      Ja staram sie zawsze, aby w moich relacjach zawsze wszystko bylo jasne.
      Jestem konkretna i jesli mi zalezy, to staram sie aby facet to odczul.
      Uwazam (uwazalam?), ze jedynie tak postepujac moge byc szczesliwa i dac komus
      szczescie.

      Teraz sie u mnie popsulo i juz nie jestem tego taka pewna.
      Moze to jest tak, ze w zwiazku musi byc odrobina niepewnosci, jakiejs gry?
      Moze to pobudza faceta do wiekszego starania sie?

      Bo ja swojego przyzwyczailam do tego, ze zawsze jestem.
      Wydaje mi sie, ze takie odpowiedzi, jak piszesz ("sama nie
      wiem", "dlacego sie pytasz?", "moze", "to zalezy")jezeli dotycza uczuc
      nie wynikaja z wyrachowania, tylko z obawy.
      Rozumiesz co mam na mysli?

      Ja po ostatnich moich doswiadczeniach wiem, ze bede sie bala mojej otwartosci i
      zdecydowania.
      Wiem, ze to zaleta i facet niewatpliwie to docenia.
      Ale widze tez, ze potrzebuje jakiegos elementu "polowania", zeby kogos
      pokochac.
      • waldek1610 w milosci nie ma miejsca na niedomowienia......... 03.06.06, 06:38
        hohoho7 napisała:

        > Teraz sie u mnie popsulo i juz nie jestem tego taka pewna.
        > Moze to jest tak, ze w zwiazku musi byc odrobina niepewnosci, jakiejs gry?
        > Moze to pobudza faceta do wiekszego starania sie?


        Zwiazek to nie tylko kobieta ktora trzeba kochac i mezczyzna ktory ta milosc
        dostarcza :)....Moze kobiety rowniez powinny sie starac?


        > Bo ja swojego przyzwyczailam do tego, ze zawsze jestem.

        Nie wszystkie kobiety stac na to zeby dawac z siebie cos, a nie tylko oczekiwac
        milosci oraz poswiecenia ze strony mezczyzny. Az mnie cos trafia gdy pisze te
        slowa bo mam na mysli moja ex Junko.


        > Wydaje mi sie, ze takie odpowiedzi, jak piszesz ("sama nie
        > wiem", "dlacego sie pytasz?", "moze", "to zalezy")jezeli dotycza uczuc
        > nie wynikaja z wyrachowania, tylko z obawy. Rozumiesz co mam na mysli?

        Nie zupelnie, bo czego mozesz sie "obawiac"??? Przeciez zaden facet nie zje
        Ciebie zywcem ani nie weznie sila, no chyba ze bedziez miala pecha i spotkasz
        jakiegos zboczenca.

        Ale calkiem powaznie to ze sie zakochasz w kims nie znaczy przeciesz ze facet
        powinien zakochac sie rowniez, albo zagwarantowac Tobie w 100% dozgonna
        milosc. Milosc to ryzyko, rowniez dla mezczyzn, nie tylko dla kobiet. Zreszta
        Junko latwo bylo sie przespac ze mna, ale serca to nie chciala dac wogole, a
        nie miala nic przeciwko temu zebym ja ja kochal, ale taka jednostronna milosc
        nie mogla dlugo trwac..i nie trwala.



        > Ja po ostatnich moich doswiadczeniach wiem, ze bede sie bala mojej otwartosci
        > i zdecydowania. Wiem, ze to zaleta i facet niewatpliwie to docenia.
        > Ale widze tez, ze potrzebuje jakiegos elementu "polowania", zeby kogos
        > pokochac.

        Szczerosc w zwiazku nie oznacza ze musisz mowic mu wszystko, zwlaszcza
        nieistotne rzeczy takie jak to ze (przykladowo) masz czasami nieswierzy
        usmiech...albo jak to ze jak bylas mala to zrobilas kupe w 1-wszej klasie i
        wszyscy sie z ciebie smiali... :)

        Jednak gdy jestes z kims bardzo dlugo, rok, drugi to chyba On zasluguje na
        szczerosc, jaka ona yb nie byla. Jesli chodzi o uczucia to nie ma miejsca na
        niedomowienia.


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka