Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety :)

08.06.06, 12:16
Czy z wami kobiety zawsze tak jest ze im bardziej facet jest zdesperowany i
zapatrzony w was, tym bardziej go lekcewazycie.

Czym bardziej zdecydownie staralem sie o kobiete, tym trudniej bylo ja
zdobyc, przyklad; Junko. Zaraz gdy zorientowala sie ze jest dla mnie
najwazniejsza, to sobie wymyslila ze bedzie sie ze mna widywac tylko w czasie
wakacji, bo szkola byla dla niej wazniejsza... Ale to moja wina bo Ona wtedy
nie potrzebowala stalego chlopaka, wiec trzymala mnie na dystans i
okazjonalne spotkania w celach seksualno-krajoznawczych jej w zupelnosci
wystarczaly.

Gdy natomiast juz mi bylo wszystko jedno, kogo spotkam, to kobiety same
zaczely sie interesowac mna, wskakiwac do lozka na pierwszej randce, ledwo
kiwlem palcem.

Teraz wcale sie nie staram i mam seks codziennie, i ona codziennie mowi mi ze
mnie kocha.... a wtedy to ile sie oplakalem, ile listow napisalem, ile
tesknilem za tamta glupia dziewucha...Nawet gdy juz dalem sobie z nia spokoj
i umowiem sie wreszczie z inna to na drugi dzien dzwoni Junko, nagle sobie o
mnie przypomniala, jak na ironie losu. Ale kij jej, bylo z pozno.

Baby, dlaczego jestescie takie przewrotne?
    • evel86 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:18
      no co Ty... zupelnie jak faceci! mozna nawet powiedziec ze identycznie!!
      • waldek1610 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:25
        Zdales sobie juz dawno z tego sprawe ze jesli chodzi o uczucia to jestem jak
        kobieta, ale na zewnatrz, wygladam jak twardziel :)

        Wiec moze masz racje, moje rozterki nie sa typowe dla mezczyn.
        • evel86 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:27
          ja to ona
    • agatka_to_ja Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:20
      bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
      bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
      bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee


      no i stalo sie.... zarzygałam laptopa....

      Waldek, dlaczego jestes taki nudny, upierdliwy i beznadziejny?????????








      rada miesiaca: przerzuć sie na facetów! Tez mają oszczane gacie, nasikać do
      kubka mogą łatwiej niż kobieta, tyłek też wypną.... no i ten brak
      przewrotnosci... KORZYSTAJ CHŁOPIE!
      • evel86 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:23
        no nie? znowu ta jUNKO, wspolczuje Ci chlopie, ze juz tyle lat tylko o tej
        glupiej panience myslisz... musisz byc niezle uparty.
        • waldek1610 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:28
          Chyba mnie rozszyfrowalas, mysle ze jestem bardziej uparty bo dlatego ze tak
          bardzo jej chcialem to teraz trudno mi sie przyzwyczaic ze nasze drogi sie
          rozeszly, ale zeczywiscie nadal ja kocham...

          Moglbym miec inna dziewczyne w jej typie, ale to juz nie bylo by to samo, nikt
          nie zastapi dla mnie Junko, nie bylo by tych samych wspomnien, tych samych
          przezyc.
          • evel86 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:31
            bo to co bylo juz nigdy nie wroci!!! pogódź sie z tym, nie masz innego wyjscia.
            czemu nie pomyslisz ze mozesz przezyc cos fajniejszego niz z nia (z tego co
            mowisz nie bylo z nia zbyt cudownie). Ty sie blokujesz na inne kontakty, moze
            sprobuj oddzielic przeszlosc i zyc chwila?
          • evel86 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:34
            pomysl jak zaczalbys zyc gdybys sie dzisiaj dowiedzial ze zostaly Ci 2 miesiace
            zycia. dalej bys tak o niej myslal czy moze dalbys sobie spokoj by cieszyc sie
            zyciem ktore Ci zostalo? no pomysl... i zacznij tak wlasnie zyc!
      • waldek1610 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:23
        ja wcale nie twierdze ze kobiety sa zle jako partnerki, jedynie ze nie warto
        wogole sie o nie starac :)

        Trzeba je trzymac krotko, gora 2 lata!
        • evel86 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:27
          nie zgodze sie. mozna byc z kims nawet przez cale zycie i ten ktos bedzie
          chcial z Toba byc jesli bedziesz odpowiednio go (ją) traktowal nie wchodzac
          przy tym (powiem brzydko) w dupe... inaczej mowiac nie narzucajac sie za nadto;)
        • agatka_to_ja Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:34
          waldek1610 napisał:

          > ja wcale nie twierdze ze kobiety sa zle jako partnerki, jedynie ze nie warto
          > wogole sie o nie starac :)
          >
          > Trzeba je trzymac krotko, gora 2 lata!


          no to kopnij swoją żonę w dupsko i WIO! na podbój kobiet!!!!
          • waldek1610 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:39
            agatka_to_ja napisała:

            > no to kopnij swoją żonę w dupsko i WIO! na podbój kobiet!!!!

            Agatka,
            Czy ty jestes ze wsi? A zona to zasluguje zebym byl z nia.
            • agatka_to_ja Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:42
              nie, to ty jestes ze wsi!
              ZOna zasluguje, zeby byc z kim, kto ją kocha!
              a nie z facetem, ktory jak ją bzyka to myśli o skosnej kretynce, ktora go
              pusciła w trąbę!
              • evel86 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:43
                hahahahahhahhahaha:)))
            • milusidopodusi a co ty chcesz od wsi? 08.06.06, 13:29
            • misscraft Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 09.06.06, 22:38
              ONA ZASŁUGUJE NA KOGOŚ KTO BĘDZIE TYLKO JĄ KOCHAŁ!
    • nglka Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:24
      Uwielbioam generalizowanie.
      Przeczytałam początek i stwierdziłam, że wystarczy, by napisać CO Z TOBĄ JEST NIE TAK - z podejściem "wy kobiety" skończysz "ja samotny".

      Amen.
      • bluefoto Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:26
        Odebrałem ten wątek jako jeden wielki truizm.
        Byleby zapchać miejsce na serwerze..
        • nglka Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:42
          Sprawa indywidualna.
          Że nie jest to oczywiste - widać po pierwszym wątku.
          Jak ktoś szuka dziury w całym, to - rzecz jasna - zawsze ją znajdzie.
    • libertine21 i kto to mowi :-D 08.06.06, 12:25
      czy tobie by naprawde nie pomogl jakis psychiatra?? dziwisz sie sam sobie ze
      tak cie kobiety traktuja? maja cie za nic bo nie jestes wart zachodu...
      • evel86 Re: i kto to mowi :-D 08.06.06, 12:28
        no bo jak po drugiej randce juz pewnie zameczasz kazda gadaniem o junko to
        wcale sie nie dziwie ze uciekaja
        • Gość: mexicana22 Re: i kto to mowi :-D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.06, 12:30
          baby to sa na wsi
        • waldek1610 Re: i kto to mowi :-D 08.06.06, 12:37
          Blad, jest wrecz przeciwnie, gdy zaczniesz gadac o twojej ex, tym bardziej
          twoja nowa dziewczyna zacznie sie starac, od czasu gdy wrocily mysli o Junko
          jak byberang, moja zona zaczela jeszcze bardziej sie o mnie starac, choc i tak
          byla dla mnie cudowna.

          Mysle ze warto byc troche ignorantem, trzeba sie cenic i zastanawiac, wtedy ta
          druga osoba bedzie sie bala nas stracic :)
          • evel86 Re: i kto to mowi :-D 08.06.06, 12:39
            no trzeba sie cenic- kto sie nie ceni tego inni nie cenia!
          • libertine21 Re: i kto to mowi :-D 08.06.06, 13:07

            "Mysle ze warto byc troche ignorantem, trzeba sie cenic i zastanawiac, wtedy ta
            druga osoba bedzie sie bala nas stracic :)"- ignorant to tak masz na imie i tak
            wlasnie jest z toba ale zeby bac sie ciebie stracic to jakis absurd!?


          • milusidopodusi odwalcie sie od wsi 08.06.06, 13:31
          • milusidopodusi hahaha 08.06.06, 13:32
            taki jeden staral sie o mnie na poczatku..a pozniej zaczal olewac i mnie
            stracil..a teraz skamle jak pies a jak go kopnelam w dupe!
            • waldek1610 Zal mi Ciebie 10.06.06, 02:09
              milusidopodusi napisała:

              > taki jeden staral sie o mnie na poczatku..a pozniej zaczal olewac i mnie
              > stracil..a teraz skamle jak pies a jak go kopnelam w dupe!


              Biorac pod uwage twoja wypowiedz, wcale mnie nie dziwi ze facet zrezygnowal z
              takiej arogantki.

              Tak na marginesie wlasnie twoja powyzsza wypowiedz zdradza ze prawda jest
              zupelnie odwrotna. Jesli sie kocha to nie mowi sie o drugiej osobie, tak
              zlosliwie. Tobie po prostu zal dusze sciska ze facet przestal sie interesowac
              Toba, dlatego ze myslalas ze jestes pepkiem swiata. Teraz pewnie jest mu Ciebie
              zal to postanowil sie nad toba zlitowac i dac tobie truga szanse..a ty naiwna
              nie rozumiesz meskiego rozumowania :)
          • misscraft Re: i kto to mowi :-D 09.06.06, 22:51
            Staranie się w związku nie może być operte na strachu, taki związek jest
            toksyczny, to jak jakiś podświadomy szantaż, nie będziesz się starać to cię
            zostawie, albo będę marzył o swojej byłej. Staranie powinno się wywodzić z samej
            czytej i niewymuszonej chęci sprawienia przyjemności kochanemu człowiekowi.
            • waldek1610 Re: i kto to mowi :-D 10.06.06, 02:14
              W zwiazku nie powinno byc strachu, jedynie poszanowanie drugiej osoby i wiara w
              to ze parner/ka darzy nas tym samym. Pomysl, przeciez wlasnie zwiazek polega na
              dawaniu i braniu, niby oficjalnie nie ma szantazu ale wszystko jest brane pod
              uwage.

    • lobotomia_story ileż można 08.06.06, 12:33
      Czy w każdym Twoim poście musimy słuchać o tej junko?
      Nie użalaj się tak gosciu nad soba, bo może rzuciła Cię przede wszystkim
      dlatego, że zachowujesz się jak mazgaj ;P
    • agatka_to_ja Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:33
      My nie jestesmy przewrotne... my kochamy i szanujemy mezczyzn KTÓRZY NA TO
      ZASLUGUJĄ!
      a nie mieczaków, ktorzy sie żalą na forum.....

      ups.... znow mi sie cofa z żołądka....
      • waldek1610 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:42
        wy chcecie mezczyzn ktorzy was nie chca..dlatego sie wydaje tobie ze sa
        tacy "easy going"...A ze faceta latwo zlapac na pupcie albo przynajmniej na
        piekne oczy to wydaje Tobie sie ze panujesz nad sytuacja :)
        • nglka Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:44
          waldek1610 napisał:

          > wy chcecie mezczyzn ktorzy was nie chca..dlatego sie wydaje tobie ze sa
          > tacy "easy going"...A ze faceta latwo zlapac na pupcie albo przynajmniej na
          > piekne oczy to wydaje Tobie sie ze panujesz nad sytuacja :)

          Idąc twoim tokiem myślenia (aż ciśnie mi się "na palce") rzekłabym, że raczej staramy się złapać faceta na intelekt, a... że czasem nie wychodzi, to co się dziwić, że w stosunku do Ciebie tylko pupcia zostaje?

          Siaść i płakać...
        • agatka_to_ja Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 21:02
          waldek1610 napisał:

          > wy chcecie mezczyzn ktorzy was nie chca..dlatego sie wydaje tobie ze sa
          > tacy "easy going"...A ze faceta latwo zlapac na pupcie albo przynajmniej na
          > piekne oczy to wydaje Tobie sie ze panujesz nad sytuacja :)


          co ty znow bełkoczesz????? to co piszesz jest KOMPLETNIE POZBAWIONE SENSU!!!!!!
          • misscraft Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 09.06.06, 22:55
            Waldek, ty masz naprawde jakies spaczone pojęcie o stanie faktycznym, życia nie
            znasz? naprawdę wierzysz w to co piszesz?
            • waldek1610 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 10.06.06, 02:18
              "Stan faktyczny"??? Nasza rzeczywistosc w ktorej sie znajdujemy zalezy w duzej
              mieze od naszej percepcji. Na przyklad dla Ciebie i ogolu Polakow "kryzys"
              zawsze oznacza cos negatywnego, w kulturze wschodu, np w Chinach kryzys jest
              synonimem nadzieji i mozliwosci rozwoju.
              • misscraft Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 10.06.06, 15:23
                wcale nie uważam, że kryzys to coś złego, bo zwykle prowadzi do przełomu, który
                zwykle coś poprawia, i wiem,że rzeczywistość zależy od naszego postrzegania jej
                (studiuje filozofie i właśnie pisałam o tym prace:) chodzi o to żeTy
                generalizujesz, wrzucasz wszystkie kobiety do jednego worka, a to o czym piszesz
                dotyczy wszystkch ludzi, w tym Junko, że tak wypadło, że była kobietą to czysty
                przypadek:)
    • Gość: katja Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety IP: *.e-data.net.pl 08.06.06, 12:40
      Uwierz mi,że o was czasem tez nie warto. Miałam taki przypadek,że bardzo mi
      zależało, starałam sie, a ten idiota tylko to wykorzystywał. Później sie
      obudził, ale dla mnie było juz po wszystkim. Na szczęscie nie wszyscy są tacy
      • waldek1610 Dlaczego kobiety sa takie przewrotne? :) 08.06.06, 12:47
        Katja,
        Masz racje, ale powinienem napisac ze o druga osobe nie warto sie starac, nie
        wazne czy to jest facet czy kobieta.

        Zobacz jakie kobiety sa przewrotne, ja mowielem wiele razy na tym forum ze to
        zerwalem kontakt z Junko, bo jej zasady byly zbyt jednostronne, a pare
        kolezanek uparcie chce mi wmowic ze to ona mnie zostawila...

        Junko nie chciala mnie takim jakim bylem, tylko chciala frajera, dlatego
        skonczylem ta beznadziejna znajomosc, ale i tak mam do niej sentyment.
        • lobotomia_story Re: Dlaczego kobiety sa takie przewrotne? :) 08.06.06, 15:56
          waldek1610 napisał:

          > Junko nie chciala mnie takim jakim bylem, tylko chciala frajera, dlatego

          Junko - srunko - pierdziunko.

          A może junko była kobietą, a nie mamusią i nie chciało jej się niańczyć
          niedopieszczonego mazgaja?
    • evel86 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:47
      reasumujac:
      daj zyc waldek! przestan juz z ta japonka bo znienawidze ten kraj
    • Gość: Bastian Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.06, 12:52
      Tu musze sie zgodzić i doszedłem do tego samego całkiem niedawno....
      Baby to Ch..e !!
      • nglka Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:53
        Zapomniałeś dodać, że dłubią w nosie ;-)
      • waldek1610 Brawo Bastian! 08.06.06, 12:54
        Gość portalu: Bastian napisał(a):

        > Tu musze sie zgodzić i doszedłem do tego samego całkiem niedawno....
        > Baby to Ch..e !!

        Wypowiedziales sie jako pierwszy facet po mnie, i ...od razu sie zgadzasz ze
        mna. Musi cos w tym byc :)
        • agatka_to_ja Re: Brawo Bastian! 08.06.06, 12:57
          waldek1610 napisał:

          > Gość portalu: Bastian napisał(a):
          >
          > > Tu musze sie zgodzić i doszedłem do tego samego całkiem niedawno....
          > > Baby to Ch..e !!
          >
          > Wypowiedziales sie jako pierwszy facet po mnie, i ...od razu sie zgadzasz ze
          > mna. Musi cos w tym byc :)


          NIEPRAWDA... jako pierwszy facet wypowiedzial sie bluefoto i napisał"
          Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety
          bluefoto 08.06.06, 12:26 + odpowiedz


          Odebrałem ten wątek jako jeden wielki truizm.
          Byleby zapchać miejsce na serwerze..




          Ale Waldus, ty widzisz to, co chcesz widziec.....

      • evel86 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:54
        a faceci to Ci*y!!!!
        • evel86 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 12:57
          to spadac, my sobie bez was poradzimy! jak w seksmisji;) a wy bez nas nie! i
          tak bedziecie nas zdobywac i sie starac, wiec o co tyle krzyku? po prostu
          jestesmy wam potrzebne i zawsze bedziemy! to my wybieramy ewentualnego ojca
          naszych dzieci, a dla was samica to samica-byleby byla... bez nas wasz gatunek
          (nedzny bo nedzny) nie przetrwa. haha:)
          • bluefoto Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 13:00
            Przerost formy nad treścią, dobrze że nie wszystkie z Was mają tak
            wyolbrzymione ego..To wszysto do czasu aż trafisz na takiego który Tobie się
            spodoba wtedy zobaczymy.
            • evel86 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 13:18
              ja mam takiego ktory mi sie podoba i dobrze mi z nim:) wcale nie mam
              wyolbrzymionego ego...
    • Gość: zet Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety IP: 212.33.64.* 08.06.06, 13:03
      Kosmos odkryłeś:) W życiu jakoś tak sie składa, że jak jednej stronie zależy to
      druga wrzuca na luz i odwrotnie. fajerwerki są jak przypadkiem te same osoby
      zaczna sie starać w tym samym momencie. Tyle, że z tym jest tak jak z szóstką w
      totolotka. Wiesz, że ktoś trafił ale ciągle to nie TY.
      • bluefoto Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 13:07
        Skąd pewność że chcę trafić ??
        Wiesz co to jest samotność z wyboru ??
      • waldek1610 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 13:12
        Wlasnie! Ja musze przyznac doznalem tych fajerwerkow z moja zona. Oboje bylismy
        w sobie zapatrzeni. Ale teraz po 4 latach przypomina mi sie moja ex, ktora
        kochalem bardziej niz wlasna zone.

        Zycie jest pelne ironi, bo kocha mnie kobieta, na ktorej coraz mniej mi zalezy,
        ale musze przyznac ze rozumiemy sie doskonale, choc ja jej raczej nie kocham.

        Przedtem ja kochlem Junko a ona trzymala mnie w niepewnosci emocjonalnej. Ale
        coz, i tak jest swietnie, jest pelno cudownych kobiet, no i dla was
        kobiety...faceci tacy jak ja :)
        • nglka Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 13:16
          No właśnie, ja na ten przykład uwielbiam takich facetów jak Ty, Wiesiu, Walduś czy jak Ci tam ;-)
          Miłe Panie, doceniajmy! Tak mało jest w życiu gorących chwil, kiedy z zapałem gryziecie myszkę komputerową, wracając do domu odświeżacie forum i co widzicie? Kolejny wątek Wiesia, waldusia czy innego "maczomena'. Tak mało jest urozmaiceń w życiu a chłopak tak się stara zagonić Was do dyskusji. I doprawdy nie jest tu istotne, czy zamiata miotłą, czy kobietą. Ważne, że zamiat.. bo co by takie kury - jak my - zrobiły bez takich prawd nieoczywistych? No normalnie nic jak tylko latać z głową w chmurach i rozbijać się o przeszkodzi.

          Dziękujemy Ci Waldusiowy Wiesiu
          • evel86 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 13:20
            hhhhaaaahhhaaaaahhhhaaaaa:))))))) to bylo dobre:)))
            • libertine21 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 13:23
              dobre haha
              • bluefoto Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 13:26
                Waldek: jakaś cięta riposta ??
                • libertine21 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 13:34
                  brak mu słów.....
                • nglka Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 13:36
                  Śmiem przypuszczać, że wpadłam Waldusiowi w oko (źródła nie zdradzę) w związku z czym domyślam się, że On zwyczajnie traktuje mnie swoją metodą - "ignorancja". No przecież napisał chłopak, że jak ignoruje to kobiecina dwoi się i troi, żeby mu dogodzić, stara się i takie tam.
                  No więc tego, ja się troję i dwoję, żeby mi odpisał - bo przecież żyć bez Jego postów nie mogę!
                  • nglka Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 13:37
                    ...a ponieważ dwoję się i troję, Wiesiu Waldusiu - to już widzisz, że zwyczajnie zastosowałam się do Twojej metody - już możesz do mnie pisać ;-)
    • thereason Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 17:04
      Hmm zgadzam się z autorem tego postu. Ma całkowitą rację, ale wy faceci też
      jesteście przewrotni to działa w obie strony:P
      • waldek1610 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 09.06.06, 03:25
        thereason napisała:

        > Hmm zgadzam się z autorem tego postu. Ma całkowitą rację, ale wy faceci też
        > jesteście przewrotni to działa w obie strony:P

        Wniosek z tego jest taki, ze choc jak najbardziej warto korzystac z okazji,
        spotkania ciekawych nowych ludzi, przyjaciol, kochanek itd, to jendak trzeba
        patrzyc trzezwo na swiat, nie warto tracic glowy dla pierwszej lepszej, i
        zbytnio sie poswiecac. Teraz nie bylbym taki glupi, teraz kierowal bym sie
        zasada jesli nie ona... to jedna z milonow innych wartosciowych kobiet :)
    • Gość: Alicja Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.06, 21:44
      Jak to nie warto. przeciez faceci lubia dziewczyny kore nie sa szybko i latwo
      dostepne lubia sie o nie postarac, a powiedzcie mi czy nie macie satysfakcji
      mpozniej z tego ze po tych wszystkich staraniach wkoncu wam sie udalo??
    • doorciaa Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 22:08
      Hmm..pomijajac komentarz apropo niekonczacego sie konfliktu dwoch obozow-->
      Waldek kontra Agatka, pozwole sobie wyrazic opinie na temat postu =) otoz mysle
      ze mylisz sie tym razem Waldku. Moj obecny chlopak mial takie samo podejscie do
      dziewczyn, zwiazkow jak Ty. Blyskotliwie doszedl do wniosku, ze gdy olewal
      dziewczyny, to te za nim sie wprost uganialy. Ja z kolei, rowniez swego czasu
      dostrzeglam, ze gdy chlopak za bardzo sie staral, czulam sie pewnie i zaczynalam
      go traktowac nieco oschle i pozwalac sobie na zachowania, na ktore pozwalac
      sobie nie powinnam...ALE mi, jak i mojemu chlopakowi czas pokazal ze w gruncie
      rzeczy jest zupelnie inaczej..=) jesli sie trafi na prawdziwa milosc, to
      wczesniej to "nadmierne ubieganie sie i wchodzenie w tylek"(tak to nazwe),
      zamienia sie w najwyklejsze... okazywanie uczuc =) na tym to w koncu polega,
      czyz nie? jak sie kogos kocha, to mowienie i swiadczenie drugiej osobie o tym,
      ze jest dla nas NAJWAZNIEJSZA sprawia tylko ze ta osoba czuje sie szczesliwa i
      bezpieczna u naszego boku..nie sprawia ze (jak to ujales) "trzyma na dystans"
      ..ale to juz zalezy od autentycznosci uczucia =) pozdrawiam
      • evel86 Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 08.06.06, 23:00
        ooo! z tym to sie zgodze... ubralas w slowa moje mysli;)
      • waldek1610 "trzymanie na dystans" czyli chce ale nie dam :) 09.06.06, 03:55
        doorciaa napisała:

        > jesli sie trafi na prawdziwa milosc, to wczesniej to "nadmierne ubieganie
        > sie i wchodzenie w tylek"(tak to nazwe), zamienia sie w najwyklejsze...
        > okazywanie uczuc =)

        Tak, gorzej jest jesli to nie jest prawdziwa milosc, bo pamietaj ze do milosci
        trzeba dwoch ludzi...Ja jestem pewien ze ja kochalem bardzo, bo do tej pory
        mimo wszystko wspomnam ja z wiecej niz sympatia. Mysle ze to wlasnie ja
        zepsulem Junko bo zbyt wczesnie powiedzialem jej ze ja kocham, rzucilem sie na
        kolana przed nia, a jej to sie podobalo, ze sie poswiecam, ale dla niej slowo
        kocham przmialy bardzo zobowiazujaco...Zreszta na te slowa "I love you"
        zareagowala odwrotnie niz mozna by sie bylo tego spodziewac ...

        > na tym to w koncu polega,czyz nie? jak sie kogos kocha, to mowienie
        > i swiadczenie drugiej osobie o tym, ze jest dla nas NAJWAZNIEJSZA sprawia
        > tylko ze ta osoba czuje sie szczesliwa i bezpieczna u naszego boku..nie
        > sprawia ze (jak to ujales) "trzyma na dystans"..ale to juz zalezy od
        > autentycznosci uczucia =) pozdrawiam

        Problem w tym ze Junko byc moze chciala byc najwazniejsza, ale ja nie bylem dla
        niej najwazniejszy. Poza tym nie byla gotowa na prawdziwa milosc. Sama
        powiedziala mi ze chce wyjsc za maz w wieku 27 lat,(najpierw kariera, tak jak
        robie wiele Japonskich kobiet) a gdy my poznalismy sie miala tylko 19. Ona
        cieszyla sie bardzo ze ma bialego chlopaka, co u Japonek to jest powod do dumy,
        lecz zupelnie nie rozumiala na czym polega milosc. Jej wydwalo sie ze milosc to
        seks, chodzenie na randki, trzymanie sie za rece, pozowanie wspolnie do zdjec z
        chlopakiem...

        Wiec, dokladnie tak jak ty powiedzialas, ze gdy sie kocha to chce sie
        uszczesliwic druga osobe, zrobic dla niej wszystko, i wlasnie to wyszstko
        robilem dla Junko, problem ze Ona nie zdawala sobie z tego sprawy i nie byla
        zdolna do tego zeby rowniez dac z siebie cos, oprocz seksu i potem dosc zimnych
        listow i obietnic o ponownym spotkaniu. Nie chcialem, ale musialem odejsc, co
        mialem zrobic upominac sie o milosc ....

        Zreszta dla niej pewnie to wszystko jedno czy jest ze mna czy z innym facetem,
        wazne zeby ja adorowal, i tylko bral pod uwage jej warunki...ale chyba
        prawdziwa milosc na tym nie polega :)
        • doorciaa Re: "trzymanie na dystans" czyli chce ale nie dam 09.06.06, 09:40
          =) rozumiem, rozumiem cala kwestie z Junko.. bo faktycznie, jak zreszta takze
          pisalam, jesli to co laczy partnerow to nie milosc, to faktycznie takie
          zabieganie o druga osobe moze miec odwrotny skutek i rozumiem Cie doskonale..=)
          tylko chodzi mi o Twoje slowa "Czy z wami kobiety zawsze tak jest ze im bardziej
          facet jest zdesperowany i zapatrzony w was, tym bardziej go lekcewazycie."
          Otoz..jak dowiodlam (;)) NIE ZAWSZE =)) bo jak kocha to nie zlekcewazy =) wsio.
          pozdrawiam waldku =)
          • waldek1610 Re: "trzymanie na dystans" czyli chce ale nie dam 09.06.06, 10:21
            Dzieki Doorcia! :) Masz racje, bo ja staralem sie potem o moja zone, i Ona
            odwdziecza sie mi do dzis, i to z nawiazka. Problem w tym ze moja milosc do
            Junko byla bardziej interesujaca, pelna napiecia, sam fakt ze odkrywalismy
            siebie na wzajem i wlasne swiaty czynil ta znajomosc bardziej fascynujaca.

            Pozatym ja jestem z natury ekscentrykiem, artysta i taka znajomosc mi
            odpowiadala, a zona choc jest 1000 razy lepsza od Junko to jest jakby to
            powiedziec po prostu za dobra dla mnie... :)
            • libertine21 Re: "trzymanie na dystans" czyli chce ale nie dam 09.06.06, 10:31
              "zona choc jest 1000 razy lepsza od Junko to jest jakby to powiedziec po prostu
              za dobra dla mnie... :)"-haha ciekawe ile upokorzen z twojej strony zniesie z
              drugiej strony dopiero teraz sie o tym przekonujesz jaka swietna jest ta zonka
              posluchaj sam siebie raz to zrozumiesz
            • misscraft Re: "trzymanie na dystans" czyli chce ale nie dam 09.06.06, 23:14
              widać, że Ty wcale nie chcesz być szczęśliwy w miłości i wcale nie chciałeś,
              żeby Junko sie starała, bo własnie to, że tego nie robiła i trzymała Cię w
              niepewności Cię jeszcze bardziej rajcowało, była inna niż Ty dlatego bardziej
              pociągająca.
              • waldek1610 Re: "trzymanie na dystans" czyli chce ale nie dam 10.06.06, 02:31
                Byc moze, ale dlaczego nie? Czy ty widzialas by sens tego zeby syn sasiada z
                naprzeciwka, ktory zawsze mieszkal obok ciebie i chodzil do tej samej klasy,
                zakochal sie w tobie, podajac Tobie jak na tacy?

                Swiat bylby wtedy szalenie nudny...Milosc ktora jest wyzwaniem jest bardziej
                pasjonujaca, i warta walki, bo zmusza nas do otwarcia sie dla drugiej osoby.

                Mysle ze w Polsce ale i w USA ludzie czesto zenia sie, lub po prostu sa ze spba
                z wygody. Johny mowi; "Wporzadku, Jane ty masz 18 lat, mieszkasz obok mnie,
                chodzisz do tego samego high school, masz cipke, oboje jestesmy nagrzani...".
                Jane mowi; "Johny masz racje widzimy sie codziennie, masz peniska, i jestes tak
                samo nagrzany jak ja wiec...". Johny i Jane dochodza do wniosku; "Bierzemu
                slub" :)

                Tylko gdzie w tym wszystkim jest milosc, romantyzm? Takie zwiazki istnieja
                tylko w opatrciu o wygode.
                • misscraft Re: "trzymanie na dystans" czyli chce ale nie dam 10.06.06, 15:26
                  pewnie że jak trzeba się o kogoś starać to jest bardziej pasjonujące, więc czemu
                  pisze, w tytule wątku, ze nie warto, i tu Cię mam:)
                  • waldek1610 Re: "trzymanie na dystans" czyli chce ale nie dam 11.06.06, 07:33
                    misscraft napisała:

                    > pewnie że jak trzeba się o kogoś starać to jest bardziej pasjonujące, więc
                    > czemu pisze, w tytule wątku, ze nie warto, i tu Cię mam:)


                    Wcale nie :P !!!
                    Warto sie starac.........ale tylko do czasu, potem partner musi sie odplacic
                    tym samym, inaczej nic z tego. Ja Junko po prostu dalem szanse, spotkalem sie z
                    nia, choc nie bylo to wcale takie latwe, bo wydawalo mi sie ze Ona zabiega o
                    mnie.

                    Zreszta poznalismy sie poprzez jej kolezanke, ktora kiedys byla razem z moim
                    rommate. To Junko w pewnym sensie pierwsza mnie znalazla, a nie ja ja... Wiesz
                    nie bawilo mnie to ze to tylko ja sie staram, a ona tylko oczekuje poswiecen z
                    mojej strony, bo nie tak wyglada prawdziwa milosc. Ja potrzebowalem kogos kto
                    odwzajemnia moja milosc, starania i poswiecenie.

                    Czulem sie glupio zabiegajac, jezdzac wciaz za srajda, a Ona wcale nie miala
                    zamiaru zrobic cos dla mnie spontanicznie, od siebie. Robila cos dla mnie,
                    tylko dlatego ze wypadalo podziekowac, ale nic nie zrobila zeby udowodnic mi ze
                    mnie kocha.
    • Gość: hannah Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety IP: *.ipt.aol.com 09.06.06, 19:23
      co jak co, ale najbardziej przeraza mnie w twoich wypowiedziach fakt, ze jak
      piszesz, ozeniles sie z kobieta, ktorej nie kochasz. Toz to kurcze nie
      wiedziales o tym, jak ja prosiles o reke?? byles tak szalenczo zakochany,
      zaslepiony? to nie powinno sie decyzji na cale zycie podejmowac tak
      emocjonalnie. ale przypuszczam ze ta twoja junko dalej chodzila ci po glowie,
      ale myslales ze ci minie z czasem. ale sam widzisz i prawda jest, ze prawdziwe
      uczucie nigdy nie mija a kochac w zyciu tak naprawde mozna tylko raz...

      Rozumiem twoje rozterki, sama stracilam kogos mi bardzo waznego i choc juz tyle
      czasu minelo, wiem ze nigdy nie zapomne i nigdy tak juz nie bede kochac nikogo.
      Ale przykro mi z powodu twojej zony. ja sama pogodzilam sie z samotnoscia i nie
      boje sie jej, ale nie znioslabym zycia z mezczyzna u boku, ktory mnie nie
      kocha. Wole byc sama niz z kims, kto mnie nie kocha. mysle ze to jest najgorsze
      co nas moze spotkac.

      i przykro mi, ze ze swoja zona nie doczekasz starosci. bo to, ze sie wczesniej
      czy pozniej rozstaniecie to jest juz pewne. albo ona kiedys straci cierpliwosc
      i zrozumie, ze to nie jest milosc i odejdzie zrozumiawszy to co wyzej
      napisalam, ze ty jej nigdy nie pokochasz tak naprawde albo ty nie bedziesz mogl
      juz z nia byc bo nie bedziesz szczesliwy. i zycze jej odwagi, by zrobila to jak
      najszybciej, dajac sobie szanse, by ktos ja pokochal z calego serca
      • waldek1610 Milosc to konwersacja, a Junko czesto milczala.... 10.06.06, 02:41
        Hanna,
        Ja mialem ten pech zakochac sie w Junko, dziewczynie ktora nie odwzajemniala
        mojej milosci. Zreszta, nikt nie jest zobowiazany odwzajemniac milosc drugiej
        osoby, ja jej dalem szanse, ona jej nie wykorzystala, wiec musielismy sie
        rozstac. Koniec kropka.

        Naprawde myslisz ze ja bylbym szczesiwy z Junko, tylko dlatego ze ona w koncu,
        po paru latach, doszla by do wniosku ze teraz ja jestem nastepnym punktem na
        jej "shopping list". Ale zycie nie polega na wygodzie, nigdy nie wiemy kiedy
        bedzie nam dane spotkac "tego kogos", nawet jesli jestesmy nieprzygotowani, to
        warto jest pojsc na kompromis. Junko nie byla zdolna zeby isc na kompromis,
        wiec nasz zwiazek nie mial realnuch szans przetrwania.

        Bo czy ty Cieszyla bys sie z tego ze jestes z kims, o ktorego ty zawsze musisz
        sie starac, a ta druga osoba nie daje absolutnie nic, tylko wymaga..Przeciesz
        nie na tym prawdziwa milosc polega.

        Byc moze to co daje mi zona to jest prawdziwa milosc, bo przy mnie jest i sie
        stara, ale rowniez ma wiele do zaoferowania i wiele wymaga. Mysle ze milosci
        trzeba sie uczyc, a nie liczyc na to ze sama nas odnajdzie :)
        • Gość: hannah Re: Milosc to konwersacja, a Junko czesto milczal IP: *.ipt.aol.com 10.06.06, 20:38
          Junko nie odwzajemniala twojej milosci, ale ty nie odwzajemniasz milosci swojej
          zony. Wiec moim zdaniem ani jedna ani druga nie byla/jest ci przeznaczona, bo
          ta prawdziwa milosc po prostu JEST szczesliwa i odwzajemniona- niestety, tylko
          wybrani taka czasem spotykaja...

          Fakt faktem, ze z jednej strony wiesz, ze na milosc trzeba pracowac, i wiesz,
          ze Junko nie chcialo jej sie tego, ale w momencie jak piszesz, ze twoja zona
          jest "taka dobra kochana ....." itd a jednak wiesz, ze nie wystarczajaco sie
          jej odwdzieczasz poniewaz nie kochasz jej tak jak ona Ciebie - A CZUJESZ TO BO
          O TYM PISZESZ I CIE TO PRZERAZA - sam pokazujesz ze nie potrafisz nad swoim
          malzenstwem popracowac. A to dlatego, ze sama chec bycia razem nie wystarczy,
          do tego trzeba silnego uczucia obu stron, a Ty nie masz go (przynajmniej na
          dzien dzisiejszy) do swojej zony, tak jak Junko nie miala go wtedy do Ciebie.

          I masz racje, nie na tym wlasnie polega prawdziwa milosc. Wiec uwazasz, ze
          takowa czujesz do swojej zony po tym, co i w jaki sposob dalej piszesz o Junko?
          • waldek1610 Re: Milosc to konwersacja, a Junko czesto milczal 11.06.06, 07:18
            Hannah,
            Nie jest dokladnie tak jak mowisz, Junko mnie nie kochala, chciala tylko
            powierzchownej znajomosci, seks, spedzanie wspolnego czasu, adoracja, i
            wzajemna uwaga, ona po prostu nie chciala sie zaangazowac za bardzo, chcaiala
            mnie miec jako chlopaka i nic wiecej.

            Wiec twoje prownianie mnie i Junko jako niedobrych partnerow dla drugiej osoby
            jest dosc niefortunne i raczej chybione. Ja naprawde zakochalem sie w mojej
            zonie, dalem jej nieporownywalnie wiecej niz Junko dala mi. Zreszta moja zona
            uwaza sie za szczesliwa, nawet powiedziala mi ze pomimo moich ostatnich
            watpliwosci i wspomnien o Junko, ona nadal mnie bardoz kocha i cieszy sie ze
            mnie spotkala, bo jestem cudownym kochankiem, partnerem. To fakt moja zona jest
            we mnie zauroczona, zapatrzona, zakochana, powiedziala mi ze nic moze odemnie
            odejsc bo zbyt bardzo mnie kocha.

            Zreszta dopiero teraz po 4.5 latach bycia razem zaczynam sie zastanawiac, czy
            w zonie zakochalem sie tylko dlatego ze Junko nie dala mi milosci i bylem jej
            spragniony?

            Ale pomiedzy Junko i zona byl 2 letni zwiazek z Chanieng- choc ona bardziej sie
            poswiecala dla mnie niz Junko, to i tak jej milosc do mnie byla bardzo
            interesowna, i po roku sie rowniez skonczyla, potem zaczela traktowac mnie jak
            meza z duzym stazem...wiec musialem ja zostawic.

            • Gość: hannah Re: Milosc to konwersacja, IP: *.ipt.aol.com 11.06.06, 11:05
              wiec dlaczego nie potrafisz zrozumiec, ze Junko nie byla Ciebie warta, ze nie
              zaslugiwala na to, co jej dales? Wiec dlaczego ciagle o niej myslisz jako o
              niespelnionej milosci zamiast cieszyc sie tym, ze los ci tamto wynagrodzil,
              postawil na twojej drodze kobiete, ktora daje ci taka milosc, jaka ty byles w
              stanie dac Junko! Docen to i ciesz sie tym co masz i zamknij tamten rozdzial,
              moglo cos z tego wyjsc ale nie wyszlo, trudno, tak tez bywa ze strzala amora
              nie trafi dokladnie tak samo, nie ta polowka pomaranczy czy czegokolwiek wiec
              zapomnij i odwdziecz sie zonie! :)
              • agatka_to_ja Re: Milosc to konwersacja, 11.06.06, 11:12
                hannah, szkoda twojego mądrego pisania.. temat Junko jest wałkowany na forum
                chyba od 3 miesiecy, setki ludzi w kilkunastu watkach juz mowilo Waldkowi, zeby
                dal sobie siana z żałosnym łkaniem za durną skosnooką i zeby docenił żone.. i
                co? i nic.. Waldi woli uzalac sie nad sobą....
                szkoda czasu na nawracanie go.. bo logiczne argumenty nie dochodza do tego
                faceta...
              • waldek1610 Re: Milosc to konwersacja, 11.06.06, 11:59
                Gość portalu: hannah napisał(a):

                > wiec dlaczego nie potrafisz zrozumiec, ze Junko nie byla Ciebie warta, ze nie
                > zaslugiwala na to, co jej dales? Wiec dlaczego ciagle o niej myslisz jako o
                > niespelnionej milosci zamiast cieszyc sie tym, ze los ci tamto wynagrodzil,
                > postawil na twojej drodze kobiete, ktora daje ci taka milosc, jaka ty byles w
                > stanie dac Junko!

                Swiete slowa!!!

                > Docen to i ciesz sie tym co masz i zamknij tamten rozdzial,
                > moglo cos z tego wyjsc ale nie wyszlo, trudno, tak tez bywa ze strzala amora
                > nie trafi dokladnie tak samo, nie ta polowka pomaranczy czy czegokolwiek wiec
                > zapomnij i odwdziecz sie zonie! :)


                Probuje zamknac rozdzial mojego zycia pod tytlem "Junko", ale nie jest tak
                latwo od wielu miesiecy, gdy przysnila mi sie Junko zaczalem intensywnie o niej
                myslec kazdego dnia, i niby gdy zaczynam rozumiec ze po prostu Ona nie byla
                ta "jedna jedyna", to zaraz potem przypomina mi sie jakas historia ktora zdaje
                sie swiadczyc ze jednak moze popelnilem jakis blad, ze to jeszcze nie koniec.

                Nie wiem ale cos mi mowi, ze jakims zbiegiem okolicznosci jeszcze kiedys
                spotkam sie z Junko, byc moze w nie jako kochankowie. Nigdy nic nie wiadomo,
                oczywiscie przestalem zabiegac o spotkanie z nia, ale mysle ze zle sie stalo ze
                rozstalismy sie praktycznie bez slowa, Ona napisala ze przyjezdza do Seattle,
                ze zobaczymy sie w czasie feri lub wakacji, a ja przyjalem to jako jej koncowy
                akt ktory swiadczy o tym ze Ona mnie nie kocha. Zmienilem moj adres i nigdy
                wiecej do niej nie napisalem.

                Wlasnie brakuje mi tego co po angielsku nazywa sie "closure" chcialbym zebysmy
                powiedzieli sobie; "Czesc, jak tobie sie powodzi, milo bylo Ciebie poznac,
                powodzenia w zyciu i molosci :)" Ja dalem jej ta satysfakcje i napisalem do
                niej nawet teraz po wielu latach, ale ona nigdy nie odpisala. Nie rozumie
                dlaczego, przeciez nic od niej nie oczekuje. Ale pewnie ona czuje sie glupio bo
                wie ze zachowala sie po chamsku, trzymajac mnie tak dlugo na emocjonalnej
                smyczy, a sama nic nie dawala.
    • gwiazdka69 Re: Nie warto starac sie za bardzo o facetów 09.06.06, 20:16
      nawet nie przeczytałam Twojego postu ;) ale tak mi tylko przyszło na myśl po
      temacie ;P hehe...

      Pozdroofka ;]
    • misscraft Re: Nie warto starac sie za bardzo o was kobiety 09.06.06, 22:32
      No cóż z tą szkoła to się nie dziwie najpierw obowiązek potem przyjemność, dla
      mnie wykształcenie jest dla mnie na pierwszym miejscu.

      Rany ty naprawdę nie możesz się pogodzić z tą sprawą, w każdej Twojej wypowiedzi
      wraca temet Junko. To jakaś obsesja, może powinieneś na terapie pójść, bo myśl o
      niej Cię zatruła, mówię serio. I nas i siebie starasz się przekonać, że masz ją
      gdzieś i wmawiasz sobie, że pewnie teraz cierpi przy jakimś palancie i żałuje,
      że Cię nie doceniała. Choć to że wciąż wracasz do przeszłości i tematu Junko
      przeczy temu, że masz ją gdzieś.
      • waldek1610 Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 10.06.06, 02:53
        Wiesz co ja sadze? Ja jej nie kocham, tylko zaluje ze sie w niej tak bardzo
        zaangarzowalem bo wcale na to nie zasluzyla. Jedyne co mam jej za zle to to ze
        nie byla to "cudowna Junko" jaka sobie wypobrazalem, tylko zwykla dziewczyna
        ktora miala potrzebe bycia adorowana, potrzebowala udowodnic sobie i innym ze
        moze miec chlopaka pomimo jej wlasnego niskiego ego.

        Ona nigdy nie byla szczera ze mna, a na szczerosc zasluguje nawet przyjaciel a
        nie co dopiero kochanek...Gdy ja spotkalem to na poczatku bylem szczesliwy bo
        dala mi seks, i troche przyjazni, ale wogole nie chciala sie otwarzyc na mnie.
        Czy jest sens bycia z takim kims?

        Jesli chodzi o ta szkole, to powiedz mi jesli twoj chlopak mieszkalby w
        Przemyslu, a ty dajmy na to w pol drogi- w Lodzi, to czy wybralabys studja do
        Szczecina, zwlaszcza ze ten sam kierunek byl dostepny na dobrej uczelni w
        Przemyslu...czy to nie daje tobie do myslenia?

        Nikt nie oczekuje zebys zrezygnowala ze szkoly, chodzi jedynie o kompormis...

        • libertine21 Re: Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 10.06.06, 10:09
          "Gdy ja spotkalem to na poczatku bylem szczesliwy bo dala mi seks, i troche
          przyjazni"-a gdzie w tym wszystkim jest milosc?? heh
          • waldek1610 Re: Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 10.06.06, 10:34
            Libertine,
            no wlasnie, gdzie jest milosc? Dlatego napisalem ze na poczatku seks i przyjazn
            mi wystarczyla, ale wkrotce potem ja sie w niej bardzo zakochalem, i mialem
            nadzieje ze Ona mnie tez pokocha. Jednak tak sie nie stalo, oczywiscie chciala
            zebym byl jej "boyfriend/lover" ale ani slowa o milosci.

            Dla niej milosc oznaczala zobowiazanie..byc moze na cale zycie, dlatego unikala
            tego tematu, ale robila dla nas plany i traktowala mnie jak chlopaka. Wiec
            twoje pytanie; "A Gdzie w tym wszystkim jest milosc" powinienes skierowac do
            Junko :)!!!
            • libertine21 Re: Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 10.06.06, 10:37
              to nic dziwnego ze stalo sie jak stalo TAK MI PRZYKRO :-DDDDDDDDDD
              • waldek1610 Re: Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 10.06.06, 10:49
                Dziekuje. Ale to chyba nawet logiczne, nie jestesmy razem o Ona mnie nie
                odwzajemniala mojej milosci, wiec mala strata.

                Tylko ze ona rowniez powiedziala mi na poczatku, zaraz po tym jak przespalismy
                sie pierwszy raz, ze chce zebysmy byli "lovers" i ona chce byc moja dziewczyna.
                Sek w tym ze dla Japonek slowa; "lover/boyfriend" oznacza faceta z ktorym
                spisz, i sie umawiasz na randki, ale nie koniecznie w gre wchodzi milosc ...

                Wiec trudn mi sie z tym pogodzic bo Junko bardzo mi sie podobala, byla w moim
                typie jesli chodzi o wyglad, jej urode, do tego On powiedziala mi ze chce byc
                moja dziewczyna/ kochanka...dlatego trudno mi w to uwierzyc ze skonczylo sie na
                niczym.
                • libertine21 Re: Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 10.06.06, 11:08
                  juz nawet mi sie niechce czytac tych twoich bzdur wkolko to samo piszesz i sie
                  powtazasz jak zdarta plyta widac ze nie masz przyjaciela (procz komputera i
                  cipki zony)nic cie nie interesuje,nie masz pomyslow na zycie tylko ten belkot
                  CZEMU MNIE JUNKO ZOSTAWILA BULEEE.Zrob sobie dziecko malego waldusia i DAJ
                  LUDZIOM SPOKOJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  • waldek1610 Re: Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 10.06.06, 11:13
                    jednym slowem... znieczulica!

                    Swoja droga mie nartw sie, mam przyjaciol, ale czasami dobrze jest zaczerpnac
                    opinia osob neutralnych, obiektywnych, poza tym chyba nikt nie chce zeby ludzie
                    plotkowali dookola ciebie.
                    • libertine21 Re: Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 10.06.06, 11:22
                      znieczulica?!? I kto to mowi :-DDDDDDD Lalus ktory pol miesiaca zastanawial sie
                      czy powiedziec zonie ze sie juz nic do niej nie czuje bo jakas junko srunko
                      zamotala 99% rdzenia mozgowego a to dobre
                      • waldek1610 Re: Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 10.06.06, 11:25
                        O moja zone to sie nie martw, bo jestem z nia szczery, i bardzo mi na niej
                        zalezy. Ale serce nie sluga, i trzeba czasami sluchac jego. Niemniej jednak mam
                        nadzieje z niedlugo mi przejdzie i ponownie zakocham sie w mojej zonie, bo na
                        to zasluguje, poza tym jest piekna kobieta, raczej na pewno piekniejsza od
                        Junko...ale jak juz powiedzialem- serce nie sluga, i wyglad czasami nie jest
                        wogole istotny.
                        • libertine21 Re: Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 10.06.06, 11:28
                          Tak tak wmawiaj sobie ze wolisz zone a i tak zalozysz jeszcze 1500 postow o
                          junko i taki jak dzis czyli nic niewnoszacy do twojej ułomnej psychiki
                          • waldek1610 Re: Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 10.06.06, 11:34
                            Libertine,
                            Byc moze Tobie latwo jest zmieniac partnerow, tak jak zmienia sie skarpety, ale
                            nie mnie.

                            Co w tym takiego dziwnego ze czlowiek sie zakochal, nawet gdyby to byla
                            niespelniona milosc, ale zawsze to uczucie. Jesli dla ciebie to jest nic, to
                            chyba swiadczy o tobie...

                            Moze tobie jest latwo byc z kims i na drugi dzien o nim zapomiec, ale czy to
                            jest milosc?

                            • libertine21 Re: Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 10.06.06, 11:40
                              mowiles o sobie :-DDDDDDDDDDDDDDDD
                              • waldek1610 Re: Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 10.06.06, 11:43
                                czy ty nie potrafisz odpowiedziec na proste pytanie? Zawsze musisz robic cos na
                                przekor...jak dziecko.
                                • libertine21 Re: Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 10.06.06, 11:46
                                  nie tobie :-DDD
                                  • commcia Re: Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 10.06.06, 15:31
                                    a ja uważam że Waldek ma racje , nie w 100% ale cos w tym jest. Ja sama jestem
                                    kobietą i nei znosze facetów pantoflarzy.Owszem lubie jak facet o mnie zabiega
                                    i jest dla mnie miły ale wsyztko w umiarze:]
        • misscraft Re: Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 10.06.06, 15:31
          Daje do myślenia, ale i tak wolałaby studia tu gdzie mieszkam:) nie
          studiowałabym ani w Przemyślu ani w Szczecinie:) bałabym się, że jak zaczne
          studiować blisko niego to się coś schrzani i będąc tam z nim odkryje coś o nim
          co zburzy mi jego obraz i bałabym się, że on sie wystraszy, że jestem na tyle
          zaangażowana,że przeprowadzam się do ingo miasta żeby tam stydiować.

          A co do Junko, to pare razy napisałeś, że ją kochachałeś, że była twoja wielką
          miłością, raz piszesz, że masz sentyment i nie potrafisz dać żonie takiej
          miłości jaką obdarzyłeś Junko, to jak w końcu? Nie jestem pewna czy nie
          napisałeś nawet kiedyś, że nadal kochasz Junko.
          • waldek1610 Re: Junko byla samolubna dziewucha, nic wiecej. 11.06.06, 06:47
            misscraft napisała:

            > Daje do myślenia, ale i tak wolałaby studia tu gdzie mieszkam:) nie
            > studiowałabym ani w Przemyślu ani w Szczecinie:) bałabym się, że jak zaczne
            > studiować blisko niego to się coś schrzani i będąc tam z nim odkryje coś o nim
            > co zburzy mi jego obraz i bałabym się, że on sie wystraszy, że jestem na tyle
            > zaangażowana,że przeprowadzam się do ingo miasta żeby tam stydiować.

            Ja nie sadze ze w naszym przypadku byla to kwestja odleglosci fizycznej,
            raczej... psychicznej (emocjonalnej)..Po prostu znudzilo mi sie byc z
            dziewczyna ktora niedosc ze jest daleko i kaze na siebie czekac, to jeszcze
            jest taka oschla, pomimo tego nazywa mnie nadal "swoim chlopakiem"...

            Ale to proste, Ona nie potrzebowala moich emocji, tylko raczej wygody
            posiadania chlopaka, poza tym ona potrzebowala seksu i uwagi, wcale nie byla
            gotowa na milosc, i chyba nie miala pojecia co to jest milosc. Tylko poco
            gadala mi ze chce byc moja kochanka (dziewczyna) skoro nie potrafila nawet
            powiedziec; "tesknie za Toba" nie mowiac juz o "Kocham"...?

            > A co do Junko, to pare razy napisałeś, że ją kochachałeś, że była twoja wielką
            > miłością, raz piszesz, że masz sentyment i nie potrafisz dać żonie takiej
            > miłości jaką obdarzyłeś Junko, to jak w końcu? Nie jestem pewna czy nie
            > napisałeś nawet kiedyś, że nadal kochasz Junko.

            Wiesz, trudno sobie wytlumaczyc ze ktos kogo kochalismy sie byl dla nas zly,
            nieodpowiednim partnerem...Bo nawet Junko miala przeblyski uczucia, i jej
            zachowanie i jej dotyk zdawal sie mowic ze jednak mnie kocha, cos czuje....

            Ale potem gdy niewidzielismy sie tak dlugo to jej listy do mnie byly co
            najwyzej; "przyjacielskie", niby mowila "czekaj na mnie" ale ani slowa o
            milosci. Nawet nie przejmowala sie tym ze tesknie...po prostu jej chlod mnie
            odpychal do tego stopnia ze wolalem uciec od niej. Wiedzialem ze bede
            szczesliwszy gdy przestane wogole od niej cokolwiek oczekiwac bo i tak tego od
            niej dobrowolnie nie dostane.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja