iron_wanienka
28.06.06, 21:16
mam 22 lata, moj brat 21 a jego dziewczyna 18.moja "szwagierka" ma zwyczaj
namawiania mojego brata, zeby pozyczal ode mnie moje ubrania, ktorych ona nie
zwraca przez nastepne dwa miesiace.prawdopodobnie proceder nie wyszedl by na
jaw(podczas studiow mieszkam w innym miescie i rzadko jestem w domu, ale teraz
wrocilam)gdyby nie czujnosc kolezanek.od 3 dni(oddala mi ubrania i buty)wie ze
sobie tego nie zycze(krzyczalam o tym tak glosno, ze gluchy by uslyszal oraz
powiedzilam o tym wprost), ale co z tego, jesli po jej wyjsciu z pokoju brata
widze np.moja podstawke pod swieczke w roli popielniczki??ozdobny wachlarz
zamiast na moim regale lezy kolo lozka mojego brata...jak mnie nie ma chodzi
po calym domu...ludzie napiszcie co mam robic, jestem cierpliwa, ale nie
glupia.tylko nie piszcie o uleglosci mojego brata-zdaje sobie sprawe ze Bog
mnie pokaral zarowno nim jak i jego panienka.tylko ze ja znam ja juz
wystarczajaco dlugo i wiem ze jest zdolna do takiego wyludzania.ja mam
przecietny dom a ona mieszka w willi wiec nie piszcie,ze robi to z biedy(moze
to jakas forma kleptomanii?)moja rodzina nie widzi zadnego problemu,nie
jestesmy zbyt "zzyci" wiec dzieki za wszelkie rady!