vanilia891
31.07.06, 21:03
Lubię słuchać muzyki, lubię też obejrzeć teledyski, a co za tym idzie -
często oglądam stacje muzyczne typu mtv albo viva. Ale denerwuje mnie to, że
większość klipów jest przesycona seksem. Bez przerwy widać mnóstwo lasek,
którą kręcą tyłkami, a zresztą nie tylko nimi, ale wszystkim czym się da,
robią różne ruchy erotyczne, całują się, dotykają, oblizują usta, odkrywają
coraz więcej ciała, takie naoliwione i błyszczące, z ostrymi makijażami itp.,
itd... Wygląda to tak, jakby same ze sobą uprawiały seks. Ja rozumiem, że
facetów to na pewno kręci, przyciaga widownię. Przyjemnie jest popatrzeć na
ładne ciałko, pofantazjować trochę, a do tego posłuchać muzyki, jasne, że
tak. No ale bez przesadyzmu! Ileż można?! Czy jest jakaś granica? Jak widzę
coraz więcej takich teledysków, to czasem nawet odniechciewa mi się słuchania
tej piosenki, bo źle mi się kojarzy. Przez to, że ciągle gdzieś widać seks,
staje się on nudny, rutynowy, taki ogólnodostępny, tandetny, a nie wyjątkowy!
A jeśli już musi go być tak dużo, aż do zbrzydzenia, to może chociaż częściej
byliby w tych klipach jacyś fajni meni, a nie ciągle te ciziowate panienki (a
tak w ogóle to zayważyłam, że ostatnio dają do klipów więcej brzydkich i
niezbyt zgrabnych, za to bardzo wytapetowanych, sztucznie udoskonalonych
lasek, bo chyba zużywają się już te ładne...). Naprawdę, co za dużo to nie
zdrowo! W ciekawym teledysku wcale nie musi być aż tyle seksu. Ja tak uważam.
A Wy co o tym myślicie?