studia za granicą

12.08.06, 14:48
Mam możliwość studiów za granicą, jednak przeraża mnie wszystko co z tym
związane. Boję się, że nie dam sobie rady, bo za słabo znam język. Choć
najbardziej chyba martwi mnie to, czy poradzę sobie ze względu na mój
charakter. Jestem nieśmiała i cicha, a nie jakaś przebojowa, no i ogólnie to
jestem małomówna, a jak jeszcze będę mieć problem z językiem, to już w ogóle
będzie porażka...boję się, że ludzie będą mnie mnie postrzegać za jakiegoś
odludka Z drugiej strony, jak widzę co się dzieje w Polsce, jak ludzie,
którzy kończą studia, bardzo często nie mogą znaleźć pracy lub zarabiają
marne grosze, to też boję się tutaj zostać. Nie chcę, żeby było tak, że
skończę tutaj studia, a potem będę musiała jechać gdzieś za granicę,
prawdopodobnie sprzątać,bo tam nasze studia nie liczą się zbytnio albo wcale.

Teraz moje pytanie: czy ktoś z Was studiuje za granicą? Jeśli tak, to jak
daliście sobie radę? Na jakim poziomie była Wasza znajomość języka i jak
ciężko było na początku? Czy ktoś z Was już jest po takich studiach, a jeśli
tak, to czy było warto wyjeżdżać?
    • kotek_vel_lol2 Re: studia za granicą 12.08.06, 14:51
      to jak Ty na studia sie dostalas nie znajac dobrze jezyka?
      • brak_slow Re: studia za granicą 12.08.06, 14:56
        nie twierdzę, że aż tak kiepsko z tą znajomością ;) ale wiadomo, że nie jest
        idealnie, czasem się zdarzy, że braknie jakiegoś słówka i można się zamotać :P
        • kotek_vel_lol2 Re: studia za granicą 12.08.06, 15:00
          studia za granica fajna sprawa ...
          moja siostra cioteczna studiuje w holandii ...
          jezyk zna biegle ...
          pierwszy miesiac czy nawet troche wiecej, na pewno bedzie ciezki, ale pozniej to
          juz z gorki ...
          zycze powodzenia ;)
    • cienmotyla hmmm 12.08.06, 15:00
      Ja miałam okazje uczyć się w angielskiej szkole, zdać tam mature a potem na
      studia. Mój angieski jest cienki mimo, że skonczyłam kurs i poziom itermediate.
      Nie zdecydowałam się na nauke tam. Byłam w Angli 1,5 miecha by zobaczyć jak tam
      jest no i ostatecznie zdecydować. Powiedziałam nie. Od razu odetchnełam z ulgą.
      Fakt papierek się liczy, ponad to masz język w kieszeni. Ja jednak strasznie
      sie przywiązuje do ludzi i do miejsc dlatego zostałam. Nie wyobrazałam sobie
      życia tam. Nikt Cię nie rozumie, nie masz z kim pogadać, jesteś sama. To mnie
      przerażało. Stwierdziłam, że w życiu liczy się coś wiecej niż pewna przyszłość.
      Są ludzi i miejsca w których warto być. Sama sobie odpowiedz na pytanie czy
      chcesz tam być, czy poświecisz się tak?
      Ja naprawde jestem zadowolona, że tu zostałam. Z podjęciem decyzji męczyłam się
      pół roku. Na szczęście już po wszystkim...
      Nie mam wyrzutów sumienia, że zmarnowałam "TAKĄ" szanse.
    • adelajda86 Re: studia za granicą 12.08.06, 22:42
      ja z kolei mialam studiowac w oslo, podejmowalam bardzo dlugo dezyzje, az w
      koncu podjelam jedna z wazniejszych decyzji w zyciu... stwierdzilam: kocham-
      zostaje, zwlaszcza ze luby nie chcial jechac ze mna, dostalam sie tez na studia
      w polsce i zostalam, milosc juz dawno sie skonczyla, a ja teraz troche nawet
      zaluje ze nie mialam w sobie tyle odwagi, teraz moj mlodszy brat bedzie tam
      studiowal i bardzo sie z tego ciesze ze jest na tyle odwazny i ma w sobie ta
      sile przebicia, ktorej brakowalo mi... trzymam kciuki za ciebie, na pewno
      podejmiesz dobra decyzje :)
    • Gość: td Re: studia za granicą IP: *.freedom2surf.net 13.08.06, 02:25
      Hej :)

      Ja studiuje A-levels w angielskim college'u.
      Poziom nauczania jest troche nizszy niz na uniwersytetach, mniej przedmiotow,
      ale nauki duzo i egzaminy ciezkie (nie zdalam jednego, czym bylam zaskoczona).

      Z jezykiem u mnie nie bylo problemow bo zanim wyjechalam to angielski mialam
      opanowany perfekcyjnie. Ludzie mnie straszyli, ze mimo tego i tak moge miec
      problemy, bo inaczej sie rozmawia z Anglikami, tymbardziej na polnocy Anglii,
      gdzie maja ciezki do zrozumienia akcent, a ja wlasnie tam wyjezdzalam. Mimo
      tego,ja zadnych, nawet najmniejszych problemow nie mialam.

      Jestem osoba bardzo smiala, wiec od poczatku juz poznawalam mase ludzi.
      Skoro jestes niesmiala to mozesz miec problemy z nawiazywaniem znajomosci, a
      jeszcze poczatki w obcym kraju pewnie spoteguja niepewnosc siebie.
      Ale nie bedzie nikt na Ciebie krzywo patrzyl, ludzie sa tolerancyjni i otwarci.
      U mnie w grupie byla 1 taka niesmiala dziewczyna to zaproszalismy ja na wspolne
      wyjscie na kawe, itp. zeby sie dziewczyna rozkrecila w towarzystwie.

      Poza tym za granica studiuja ludzie z calego swiata i nie wszyscy znaja dobrze
      jezyk.

      Nie bylo mi ciezko, nawet na samym poczatku, bo mialam dobry start, chociaz nie
      znalam ani 1 osoby tam, w dniu w ktorym przyjechalam.

      I byla to jak dotad moja najlepsza decyzja w zyciu :)
      Warto wyjezdzac na studia za granice.
      Jeszcze jak slysze jak moi znajomi z uniwersytetow zyja,
      to im bardziej mozna pozazdroscic.

      A gdzie wyjezdzasz? Mam znajomych studiujacych w roznych krajach, to moglabym
      nawet dac Ci namiary do kogos z kraju, w kotrym bedziesz studiowac.

    • misiu_koala87 Re: studia za granicą 13.08.06, 04:02
      wlasnie siedze sobie teraz na moim "koncu swiata" (800km od mojego domku
      rodzinnego) i tak sie zastanawiam co Ci napisac...po 1. zastanow sie co jest dla
      Ciebie wazne?na czym Ci zalezy i jak widzisz swoja przyszlosc za pare lat--->to
      jest NAJWAZNIEJSZE-sprecyzowanie swoich oczekiwan!wiem ze w tej chwili pewnie
      bijesz sie z myslami i odpowiedz na te pytania jest bardzo trudna,ona jednak
      jest podstawa,i udzielenie jej stanowic bedzie podwaliny pod podjecie dobrej
      decyzji!... nie widze w Twojej wypowiedzi jakiegos sczegolnego entuajazmu
      zwiazanego z potencjalnym wyjazdem i cos mi podpowiada ze planujesz wyjechac w
      celach edukacyjnych a potem wrocic...jesli jedziesz z takim zalozeniem na
      poczatku bedzie Ci szczegolnie trudno(ale tak btw wiekszosc ludzi ktorych znam
      wyjazdzajac nawet z takim zalozeniem-im dluzej tam byli i im bardziej
      przyzwyczajali sie do innego standardu zycia tym rzadziej i niechetniej mysleli
      o powrocie)...te wszystkie mysli o domu,przyjaciolach,znajomych o
      rozrywkowym(przynajmniej w moim przypadku) zyciu licealnym...do tego na pewno
      dojda jakies problemy jezykowe-ale wydaje mi sie...wydaje mi sie... ze bojac sie
      ze "zapomnisz jakiegos slowka" przez co niby masz sie nie dogadac tak naprawde
      kokietujesz troche forumowiczow a jezyk znasz na b.dobrze czyli mozliwa bedzie
      plynna komunikacja a jedno slowko bedziesz mogla zastapic przeciez-nawet jesli
      Twoj rozmowca bedzie musial na to poczekac kilka sekund-innym,ja rowniez mialam
      takie obawy!certyfikat jezykowy w kieszeni ale balam sie panicznie...wlasciwie
      nie wiem do konca jak to nazwac...smiesznosci?wiem ze to glupie bo "errare
      humanum est" i tylko ten ktory nic nie robi i nie stosuje przyswojonej wiedzy w
      praktyce nie popelnia bledow ja jednak jako czlowiek przyzwyczajony do bycia
      zawsze na podjum albo przynajmniej w czolowce,balam sie strasznie ze teraz to ja
      bede musiala prosic o pomoc i bedzie jednak troche trudniej bo jakbym dobrze
      jezyka nie znala(nie mieszkajac w danym kraju a jedynie poglebiajac jego
      znajomosc na kolejnych etapach ksztalcenia) moj jezyk ojczysty poki co to nie
      jest:/ poprostu trzeba wytrwalosci samozaparcia i praktyki!nie wazne ze jestes
      niesmiala!w chwili jakiegos przeblysku zawsze mozesz udac sie do jakiegos
      centrum jezykow obcych(zazwyczaj sa przy uczelni) i skorzystac programu
      tandemowego-dajesz jakas oferte ze pomozesz w polskim w zamiam za pomoc w
      niemieckim/angielskim...jak juz ktos sie do Ciebie zglosi jakos nawiazecie
      kontakt bo beda z tego obupolne korzysci i ...ie bedzie juz odwrotu;]
      gwarantuje ze chetni sie znajda bo Polska wabi niskimi cenami i pieknymi
      kobietami a jej urokom coraz czesciej ulegaja chlopcy z zagranicy obierajac
      sobie ja jakos cel semestru zagranicznego w programie sokretes erazmus(musza
      wtedy zdac test z jezyka danego kraju na srednio zaawansowanym poziomie zeby
      byli komunikatywni)...co by tu jeszcze...aha wracajac do celow i
      priorytetow...nie wiem jak Ty ale ja nie mam zamiaru zapieprzac jak to czyni
      teraz moja kolezanka,polska studentka za 3,5zl/h w jakiejs pizzerii nad morzem
      okolo 10h/dobe w skandalicznych warunkach zeby sobie dorobic na fajny ciuch a po
      studiach zarabiac nieco ponad 1000zl...<no>...nie wiem do jakiego kraju
      konkretnie chcesz sie wybrac ale podejrzewam ze w tych ktore sa najczestszymi
      celami emigracji edukacyjnych sa podobne warunki jak u mnie mianowicie dostajesz
      pozwolenie na prace(bedac studentem oczywisce)-co prawda w ograniczonym
      zakresie...chyba pol etatu...(nie pamietam ile to godzin w roku wychodzi)ja mam
      to szczescie ze finansuja mnie rodzice ale wielu moich znajomych pracuje na tej
      zasadzie czyli od 3-5 h dziennie za nie mniej niz 7€/h zarabiaja od 400€ z
      groszmi(min.dla studenta) do okolo 700€ na miesiac i nawet bez zadnej pomocy
      rodzicow finansowo radza sobie bardzo dobrze!maja na mieszkanie(gdybys juz teraz
      razem z papierami skladala podanie o akademik mozliwe ze juz po w trakcie
      pierwszego semestru go dostaniesz a na bank w drugim, moze to byc albo
      taka...hm...wspolnota studencka-kazdy ma swoj pokoj ale lazienka i kuchnia
      wspolne,albo masz wlasny pokoj,lazienke i taka...takie pol-kuchni:]nie ma
      zadnego gniezdzenia sie po kilka osob w pokoju!to przeciez skandal co sie w
      Polsce wyprawia!tu naprawde sa o wiele lepsze warunki do nauki),jedzenie i
      drobne przyjemnosci,do tego chyba wiesz jakie jest podejscie kadry padagogicznej
      do studentow w naszym pieknym kraju....tez smiechu warte...jezeli chcesz zeby
      traktowano Cie z szacunkiem na jaki kazdy czlowiek zasluguje a nie pomiatano i
      wyzywano na Tobie zle nastroje(znam z opowiesci znajomych ksztalcacych sie w
      Polsce) uciekaj stamtad!!!coz moglabym dodac...pierwsze 2 miesiace na pewno beda
      ciezkie nie oszukujmy sie-czeka Cie wiele lez, poczucie osamotnienia i tesknota
      za rodzina i prawdziwymi przyjaciolmi ktorych takie powierzchowne znajomosci nie
      sa w stanie zastapic...poza tym w tym wieku(okolo 20lat) wiekszosc ludzi ma juz
      jakies swoje grupki znajomych,partnerow i trzeba sie troche bardziej postarac
      zeby zbudowac jakies wiezi bo to raczej Ty bedziesz szukac kontaktu a nie
      oni(oczywiscie bedzie wielu obcokrajowcow poza Toba wiec nie jest tak ze bedzie
      jedyna samotna desperatka!nie:))potem nawet sama nie zauwazysz kiedy nadejdzie
      przerwa swiateczne(ja mialam wolne od 20 grudnia do 10 stycznia:D hihi:] a
      polscy studenci na sylwestrowym kacu musili kulac sie na uczelnie;]-potem
      wrocisz "do siebie"(tam gdzie studiujesz) nieublaganie zacznie zblizac sie
      sesja,nastepnie nadejdzie polowa lutego koniec sesji(i przynajmniej u mnie)
      konic semestru i ....2 miesiace wakacji:)))) do polowy kwietnia:D(m.in dlatego
      studia i zycie za granica sa piekne;D)a potem to samo tylko dwa razy szybciej bo
      nadejdzie lato,przybedzie znajomych,mozliwosci i checi na imprezy tez :)))
      taaaaak...chyba widac ze ja z mojego wyboru jestem baaaaaaaaaardzo
      zadowolona!mimo ze mieszkam daleko i czasami bardzo tesknie zmienilabym tylko
      troszke polozenie MOJEGO pieknego miasta:)przyblizylabym je troche do Polski tak
      zeby co 2,3 weekend moc wpasc na placek drozdzowy do mamy,na warke strong do
      pabu w ktorym spedzilam wiekszosc czasu w trakcie ktorego oficjalnie siedzialam
      w murach mojego liceum i saczyc ja z przyjaciolmi w oparach tanszych (niz
      zlodziejskie 4€!!!!:[[[[[)papieroskow:]no i na zakonczenie pomysl jeszcze raz o
      swojej przyszlosci!!! moi znajomi tez porozjezdzali sie w rozne strony swiata a
      mimo to spotykamy sie kiedy tylko jest okazja,korzystamy z gadu,skypa,piszemy
      maile,smsy!a w codzinnym biegu i tak nie kazdy mialby czas i ochote sie spotykac
      nawet bedac blisko! nie rezygnuj z sibie! z marzen i lepszej przyslosci bo
      znajomosci i przyjaznie ktore beda mialy przetrwac i tak wytrzymaja probe
      odleglosci i czasu a te ktorym pisany jest rozpad nie wytrzymaja nawet jesli
      poswiecisz dla mich perspektywe ciekawszego przedstawiajacego zupelnie inna
      jakosc zycia! nie napisalas nic o kraju/miejscu/czy dostalas sie tylko w jedno
      czy wiecej...ja radzilabym jeszcze zeby znimimalizowac niedogodnosci zwiazane ze
      sporym oddaleniem od domu-oczywiscie w miare mozliwosci czasowych i
      finansowyc-obejrzec kazde a miast na ktorych uczelnie sie dostalas,obejrzec
      uczelnie zobaczyc czy klimat,ludzie Ci odpowiadaja,poprostu czy bedziesz sie tam
      czyla dobrze i czy aklimatyzacja przebiegnie w miare bezbolesnie:] nie wiem
      gdzie chcesz swoja edukacyjna kariere kontynuowac ale wydaje mi sie ze to juz
      ostatnie dni na skladanie papierow:>...zatem!jeszcze raz! przemysl wszystko
      dokladnie 5 razy i kieruj sie tylko i wylacznie swoim dobrem,marzeniami i
      ambicjami zebys do konca zycia nie miala pretensji czy to do rodzicow czy do
      kogos innego ze nie wykorzystalas swojej szansy!a jeszcze a propos znajomosci i
      przyjazni...wiesz...i tak wiezi najtrwalsze i dlugoletnie powstaja w liceum!to
      jest czas poszukiwan,budowania i porzadkowania wlasnego swiata zarowno
      wewnetrznego jak i zewnet
    • waldek1610 to dlugi i mozolny proces.... 13.08.06, 08:33
      Przed zapisaniem sie do college bierzesz tak zwany "placement test" albo "entry
      test" ktory zadecyduje na jakim poziomie jest twoj angielski oraz wiedza
      matematyczna. Zwykla jest tak ze osoby dla ktorych angielski jest jezykiem
      obcym, z reguly traca jeden rok szkolny uczac sie wylacznie jezyka
      angielskiego, zanim moga zaczac studia w wybranym przez siebie profilu studjow.

      Trudno oczekiwac cudow, zwlaszcza natychmiastowo w pierwszym roku pobytu za
      granica, nauka jezyka to zmudne zajecie jesli nie nauczysz sie go jako dziecko
      gdy jestes osoba dorosla zabiera to znacznie wiecej czasu, i nie sa to miesiace
      jak u dzieci w wieku szkolnym tylko lata.

      Ale jesli masz kontakty z tybylcami i osluczasz sie i nie wsytdzisz sie
      kozystac z kazdej okazji konwersacji z tzw; "english speaking people" i
      jednoczesnie przylkadas sie do samodzielnego studiownia jezyka, to na pewno w
      drugim roku bedziesz gotowa zaczac studia jak anglicy czy amerykanie, uczac sie
      materialu w jezyku angielskim.

      • kotek_vel_lol2 Re: to dlugi i mozolny proces.... 14.08.06, 19:53
        ty skonczyles jakies studia?
    • agatka_to_ja Re: studia za granicą 13.08.06, 12:20
      Studiowałam tylko (albo i aż) pół roku za granicą (stypendium naukowe)... i
      powiem ci, ze choc łatwo nie bylo to wspominam tamten okres jako cudowną
      przygode i wyzwanie :)
      Poznałam wspaniałych ludzi, inne kultury, inne zwyczaje ...
      Na pewno poszerza to horyzonty i daje wiele nowych doswiadczen... ale na stałe
      nie zostałabym tam :) Z radością wróciłam do Polski, tym bardziej, ze wracałam
      nie tylko do Rodziny, ale i Ukochanego...
      • Gość: Ania Re: studia za granicą IP: *.olsztyn.mm.pl 13.08.06, 12:53
        Ja równiez chcę wyjechać na pół roku z uczelni.
        Agatka, napisz w jakim byłaś kraju i cos więcej tzn. jak wyglądało życie tam
        itp.:)
        Studiuję socjologie i boję się, że sobie tam nie poradzę:(
        Pozdrawiam!
        Anka
        • agatka_to_ja Re: studia za granicą 13.08.06, 12:58
          byłam w NIemczech.. jak wygladalo zycie? Normalnie.. stypendium nie bylo zbyt
          wielkie, ale dało sie za to całkiem dobrze życ (wliczajac jeszcze stypendium
          naukowe z uczelni i pomoc finansową Rodziców)... akademik - swietny, pokoje
          jednoosobowe, na uczelni trzeba bylo sie skupiac, zeby rozumiec wszystkie
          cwiczenia i wyklady, ale ludzie byli sympatyczni i wyrozumiali. Do tego piekna
          okolica, wycieczku organizowane przez ludzi z uniwersytetu, świetne
          towarzystwo.. to naprawde bylo piekne pol roku i nieocenione doswiadczenie :)
          szczerze polecam.
          • Gość: Ania Re: studia za granicą IP: *.olsztyn.mm.pl 13.08.06, 13:02
            Dzięki za odpowiedź:)
    • Gość: gosc Re: studia za granicą IP: *.pool82105.interbusiness.it 13.08.06, 13:26
      ja skonczylam wlasnie studia we Wloszech. na poczatku tez sie balam bo slabo
      znalam jezyk, ale czas szybko leci i nawet sie nie spostrzegniesz a juz bronisz
      pracy!!!!!
      nie mialam raczej zadnego problemu z egzaminami ale jak pierwszy raz otworzylam
      ksizke (ekonomia przedsiebiorstw) to przeplakalam caly tydzien i potem milalam
      juz tylko tydzien na opanowanie materialu; wynik egzamin zaliczony.
      zycze ci powodzenia i odwagi bo do odwaznych swiat nalezy!!!!!!!!
      jak masz jakies pytania to chetnie odpowiem.
      sylwia
    • brak_slow Re: studia za granicą 13.08.06, 14:59
      Nie chciałam się aż tak bardzo rozpisywać-bo kto chciałby to czytać?-ale
      ominęłam kilka ważnych "szczegółów" ;) Może zacznę od tego, że ten kraj to
      Francja, a studiowałabym na jednej z paryskich uczelni. Nie byłabym tam całkiem
      sama, ponieważ mieszkałabym z mamą, która przybywa tam już od dłuższego czasu.
      Jednak ona kompletnie mnie nie rozumie, a konkretnie moich obaw, to ona na mnie
      najbardziej naciska, bo uważa, że w Polsce nie ma przyszłości. Maturę zdałam w
      tamtym roku, a cały ostatni rok siedziałam w Paryżu i uczyłam się języka na
      Sorbonie. Dlatego jestem już przyzwyczajona do miasta i do mieszkańców, co
      niekoniecznie oznacza, że jestem tym wszystkim zachwycona. Tak jak napisała
      misiu_koala, nie ma we mnie żadnego entuzjazmu, a to dlatego, że gdy tam
      byłam, bardzo ciągneło mnie do Polski i do znajomych i przyjeżdżałam do kraju
      jak tylko mogłam. Prawdą jest także to, że jeżeli bym wyjechała, to tylko na
      studia, a zaraz po nich chciałabym wrócić,bo jak na razie nie wyobrażam sobie
      życia gdzie indziej niż w Polsce. Jedyny powód, dla którego miałabym wyjechać,
      to papierek po studiach, dzięki któremu może miałabym większe szanse na pracę
      tutaj i na lepszą przyszłość...
      • iron_wanienka Re: studia za granicą 13.08.06, 16:46
        ja zaraz po maturze tez wyjechalam, ale do niemiec.mialam zostac rok,
        wytrzymalam pol i wrocilam do polski(w niemczech mieszkalam u mojej
        rodziny).charakterystycznej,polskiej atmosfery nie mozna znalezc w anglii,
        niemczech czy francji-to fakt.jednak na twoim miejscu nie wahalabym sie-nie
        bedziesz mieszkala sama tylko z mama(teoretycznie najblizsza ci osoba),
        zdobedziesz wyksztalcenie i wrocisz.co do polski to tutaj realia bywaja
        conajmniej komiczne i dotycza kazdej sfery zycia, nie uwazasz? zakladam, ze
        teraz masz 20lat i pelno znajomych w polsce. wydaje mi sie ze za pare lat
        wiekszosc mlodych ludzi wyjedzie za granice, a ty(jesli nie zostaniesz we
        francji)bedziesz zalowac, ze nie skonczylas studiow za granica, ktore swietnie
        dzialaja na pracodawcow.ja we wrzesniu chce jechac jako au-pair do niemiec,
        nawet nie zeby zarabiac(to nie jest wyjazd zarobkowy), tylko zeby nauczyc sie
        jezyka i zdac wazny egzamin.jade na min. pol roku. dla pocieszenia powiem ci, ze
        kiedy bylam w niemczech, zaczelam pisac maile do chlopaka ktorego tuz przed
        wyjazdem poznalam w polsce i jestesmy ze soba juz ponad 2 lata:)napisz co
        postanowilas, pozdrawiam!
        • Gość: blue Re: studia za granicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.06, 18:06
          popieram powinnas jechać ,ja narazie bedę sie starać tylko o stypendium
          zagraniczne ale gdyby istniala mozliwosc studiow tam ,to czemu nie? taka okazja
          zdarza sie tylko raz.zaryzykuj
    • brak_slow Re: studia za granicą 23.08.06, 00:19
      dalej nic nie postanowiłam :( a już muszę się zdecydować...nie wiem co robić :(
      • kingadpl Re: studia za granicą 23.08.06, 14:56
        Eh, ja bym sie nawet nie zastanawiala! :)) Studiowalam jako Socrates w
        Niemczech, wspominam jako najlepszy okres moich studiow! Zal bylo rozstawac sie
        z ludzmi, ale dzieki netowi i tanim liniom lotniczym podtrzymujemy nadal
        znajomosc, a bylo to juz 4 lata temu :))) Poza tym, po obronie pracy w Polsce
        zdecydowalam dorobic sobie jeszcze jednego magistra w Holandii. Swietna sprawa,
        bez najmniejszych problemow jezykowych, bo po angielsku. Teraz pisze prace...
        Ogolnie jest wesolo, ale duuuuzo pracy, porownujac studia na stypendium a
        stacjonarne. Pozdrawiam i zycze trafnego wyboru! Jestem na tak :))))
Pełna wersja