za_hukana
19.10.06, 13:42
Hej, czuje potrzebe napisania tego bo pomalu zaczyna irytowac mnie moj wlasny
charakter i niezaradnosc. Mimo 20 lat czuje sie niezaradna, mala dziewczynka,
ktora na dobra sprawe nie potrafi sobie nic zalatwic (mam na mysli
takie ,,zyciowe" sprawy). Poza tym z pilnej ,,czerwonopaskowej" uczennicy na
studiach zrobilam sie leniem. Z biegiem lat robie sie coraz bardziej
melancholijna, nie rozwijam zadnych pasji, mimo, ze nic na dobra sprawe nie
robie czuje sie zmeczona i czas szybko mi ucieka. Jestem niesmiala, denerwuje
sie nawet jak mam wykonac jakis telefon (ostatnio do znajomego ginekologa),
jaby przyszlo mi szukac pracy, otworzyc konto w banku itp nie wiedzialabym
wogole, od czego mam zaczac, nie znam sie na wielu ,,zyciowych" rzeczach i
sama na dobra sprawe nie wiem, dlaczego tak jest! Pewnie wychowanie zrobilo
swoje bo bylam "trzymana" w domu, chwalono mnie jaka to grzeczna dziewczynka,
nauczona mowic starszym ,,dzien dobry" i ,,do widzenia" i teraz np nie
potrafie rozmawiac ze starszymi od siebie o 10, 20 lat ludzmi, to sa dla mnie
osoby ktorym trzeba mowic niesmialo ,,dzien dobry" i isc w swoja strone, a
jak widze gdy rowiesnicy ze studiow gadaja na ludzie w wykladowcami, lapia
wspolne tematy z nimi to zazdroszcze. Czuje sie taka mala dziewczynka i
zastanawiam sie jak to jest, ze wiele osob nawet mlodszych ode mnie sa
zaradni, przebojowi - np ostatnio dowiedzialam sie, ze chociazby ta
Piotrowska z tanca z gwiazdami ma 19 lat - a jest tak obyta, wygadana, pewna
siebie, juz pracuje i to na jaka skale. Nie wiem czy z takim przypadkiem jak
moj idzie sie do psychologa czy co, zaczyna mnie to meczyc. Czasem nawet mam
opory przed pozyczeniem notatek od kolezanek bo sadze, ze beda z tego
niezadowolone, sa dni kiedy wstydze sie wyjsc do ludzi (chociaz to akurat
moze miec zwiazek z cyklem, mam takie fazy - raz jestem pewna siebie, raz mam
ochote siedziec jak mysz pod miotla). Co sadzicie o takiej osobie, jak ja? :/