niepewna milosc

20.10.06, 21:06
Drogie czytelniczki. Postanowilam podzielic sie moją beznadziejną sytuacją bo
nie wiem jaki ruch wykonac i może ktos z zewnatrz trzezwiej to oceni.
Poznałam chłopaka dzieki mojej przyjaciółce.Widywałam Go już wczeniej ale było
mi dane poznać go osobiscie dopiero u niej w domu.Na początku nie poszło mi
zbyt dobrze gdyż od wejscia na mnie nakrzyczał.Ale tym akurat zyskał u mnie
plusa bo zastał mnie w swoim łóżku i był niemile zaskoczony że ma tam obcą
osobę.Po wyjasnieniu powodu mojego pobytu uspokoił sie i dało sie z nim
normalnie porozmawiać.Dowiedziałam sie że niedawno zakonczył swój 4-letni
związek z kobietą która go zdradziła,próbował szczęscia z przyjaciółka ale ta
co sie okazało chciała od niego tylko pieniędzy i sexu nic więcej. Drugą
noc też spędzilismy razem,ale tym razem w gorętrzej atmosferze.Poprosił mnie o
jeden pocałunek-ponoć oczarowałam go.Pocałunek obudził we mnie wampa(tak długo
mi sie podobał i miałabym Go nie zjesć?)poprosiłam go o cos więcej.Spytał sie
czy na pewno tego chcę.Po moim potwierdzeniu spełnił moje marzenia.Było
cudownie. Ten stan uniesienia trwał kilka nocy poczym zaczeły mi sie
otwierać oczy że nie chcę być dla niego tylko kochanką.Więc wyjechałam.
On zaczął do mnie pisać,dzwonić bardzo chciał spotkania lub chociaż spotkania
ze mną.Po tygodniu zgodziłam sie z nim być.Choć prosiłam o czas do namysłu tak
naprawde potrzebowałam czasu aby zastanowić sie czy będę umiała żyć z nim
czując że nigdy nie będę szczęsliwa.Wiedziałam że bardzo ciężko pracuje,jego
praca wiąże sie z ciągłymi wyjazdami.Wiedziałam że bardzo żadko spędza w domu
więcej niż 2 dni a mimo tego zgodziłam sie. Nie widywałam Go prawie
wcale.Sama pracuje wiec było mi łatwiej zapełnić wolny czas.Okazało się że
jestem w ciąży.Zareagował własciwie.To nic że prawie wszystkie miesiące ćiaży
byłam sama bynajmniej nie widział jak tyję. O jego byłej nie rozmawialismy
prawie nigdy chyba że chciał zwrócić mi uwage że zachowuje sie jak
ona(przeważnie jak cos szło nie po jego mysli
W łóżku nam sie nie układało.Miał częste problemy z wytryskiem.Jego psycholog
mówił że to wina przeszłosci,że to przez nią.
Mimo usilnych starań nie mogłam przestać myslec o sobie że jestem
beznadziejna. W końcu co ze mnie za kobieta która nie potrafi zaspokoić
własnego chłopaka.W głębi duszy myslałam że On nadal kocha ją.Nigdy nie
usłyszałam z Jego ust że mnie kocha. Napisał mi to w mailu i w sms-ie.O
przepraszam dzisiaj mi to powiedział podczas wygłupów.Ale to było raczej
zdanie typu-jestes fajną kumpelą-.Jego matka zaczęła ponaglać go do
slubu.Dzisiaj powiedział mi że tego nie zrobi.Bynajmiej wiem że to nie ja
jestem tą jedyną na całe życie.Sama nie wiem dlaczego sie w to wplątałam. W
końcu zrobiłam to swiadomie wiedząc że tak naprawde nigdy mnie nie pozna bo
nie będzie miał czasu.Ale łudziłam sie że kiedys mnie pokocha.Pewnie tak by
było gdyby mu ktos wyczyscił mózg z obrazów przeszłosci.Jego przyjaciele mówią
że On zawsze będzie ją kochał.Popełnia ten sam błąd drugi raz.Znalazła sobie
kogos kto by wypełnił jej czas jak jego nie ma.Teraz ja walczę z zegarem.Co to
za związek jak partnerzy widzą się 8razy w miesiącu. To koszmar.A jednak
kocham.Nie wiem na ile starczy mi cierpliwosci. Mam czasem ochotę Go pobić.Nie
mogę Go zranić duchowo bo mnie nie kocha ale chociaż cielesnie jakby poczuł to
co ja byłoby mi łatwiej.Staram sie być dojrzałą,wyrozumiałą kobietą ale
zaczynam sie wypalać od srodka.Kiedys usmiech zejdzie z mej twarzy nawet ten
sztuczny przyklejony.


    • Gość: kasiarzyna Re: niepewna milosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 21:16
      Hmmm...przykro mi to mówic ale wydaje mi sie ze jego koledzy maja racje.Wciaz
      kocha swoja byłą:(Ale nic sie nie martw :)jesli odpowiednio go podejdziesz
      mozliwe ze zdobedziesz jego serce.Ja od 1.5 roku jestem z chłopakiem Ktorego
      rzuciła jego wielka miłosc.Cierpiał to fakt...ale teraz jest ze mna i jest
      bosko...kochamy sie szalenie...Sprobuj...Do niczego go nie zmuszaj...Badz
      (kiedy jestescie razem)taka niewinna bezbronna dziewczynka .NIech wie ze
      potrzebujesz opieki...Ty i jego dziecko .Powodzenia:)
      • Gość: anka8329 Re: niepewna milosc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.10.06, 16:58
        zgadza się wszystko...tkwisz w nieciekawym związku,ale to nie znaczy że nie da
        się go poprawić.a ślubem się nie przejmuj-pewnie nie chce być zmuszany do
        niego,bo dziecko w drodze. poprozmawiaj z nim spokojnie jak widzi wasz
        związek.może on tak barzdo boi się kolejnej zdrady,że nie chce się angażować??
        życzę ci powodzenia,a raczej wam:))
    • titona Re: niepewna milosc 21.10.06, 21:04
      bardzo mnie zaciekawil twoj list! jestes modra kobieta nawet kiedy twierdzisz
      ze wiedzialas na co sie palisz,zdajesz sobie z tego sprawe,teraz.....ale co
      moglas przewidziec na poczatku...skoro zauroczenie zacmiewa nam oczy,a
      pozytywne myslenie nieraz powoduje ze depczemy po g...e!ciezkie....bo
      twierdzisz ze go kochasz!!! to jest problem!!!w tym momencie musisz sie skupic
      czego naprawde Ty potrzebujesz .Wsparcia i osoby ktora cie podtrzyma na duchu!
      co ci z osoby kltora jest wiecznie nie obecna i ma glowe zajeta
      sprawami "milosnymi"z ktorymi tak naprawde sobie nie radzi.Moze i twoje
      pèodejscie by sie zmienilo gdybys byla z nim blisko-zakazany owoc najlepiej
      smakuje to juz tkwi w naszej naturze!dla tego tak cierpisz.Gosc nie jest tego
      wart.Badz pewna siebie sprobuj szczeze z nim rozmawiac tak jak ze mna na tym
      forum.pozostaje mi pozyvczyc ci wszystkiego dobrego! zastanow sie czym jest
      milosc! to nie tylko chemia!Ona nam zawraca w glowie kiedy dorastamy pozniej
      musimy sie jej wyzbyc....a jesli uda nam sie ,bo sie zdarza to jestesmy
      szczesciazami!nie wierze ze masz 40-stke na karku a wiec....wiele przed
      toba...ufaj sobie...a moze wy tak naprawde sie nie znacie!!!bylo by ci ciezej
      zmagac sie ztym problemem wiedzac ze on zawsze,ale to zawszejest z toba!!!z
      takim charakterem?podejsciem do zycia?...!!!powodzenia
      • zwyczajnie_niezwyczajna Re: niepewna milosc 22.10.06, 09:59
        "bardzo chciał spotkania lub chociaż spotkania
        ze mną" buehehehenaucz się pisac kobieto zanim chcesz się wypowiadać na
        forum....:// po prostu uśmiałam się, bo robisz śmieszne stylistyczne błędy jak
        dziecko 10 letnie. A twoja historia mnie wzruszyła i urzekła. Serio
        • agness25 Re: niepewna milosc 23.10.06, 09:53
          Boszszeee...Dziewczyna się zwyczajnie pomyliła a ty na nią najeżdżasz....Co za
          ludzie........
    • zbuntowany_aniol2 Re: niepewna milosc 22.10.06, 23:16
      urzekla mnie twoja historia ale z przykroscia musze stwierdzic ze sama jestes
      sobie winna...
Pełna wersja