23091979martika
20.10.06, 21:06
Drogie czytelniczki. Postanowilam podzielic sie moją beznadziejną sytuacją bo
nie wiem jaki ruch wykonac i może ktos z zewnatrz trzezwiej to oceni.
Poznałam chłopaka dzieki mojej przyjaciółce.Widywałam Go już wczeniej ale było
mi dane poznać go osobiscie dopiero u niej w domu.Na początku nie poszło mi
zbyt dobrze gdyż od wejscia na mnie nakrzyczał.Ale tym akurat zyskał u mnie
plusa bo zastał mnie w swoim łóżku i był niemile zaskoczony że ma tam obcą
osobę.Po wyjasnieniu powodu mojego pobytu uspokoił sie i dało sie z nim
normalnie porozmawiać.Dowiedziałam sie że niedawno zakonczył swój 4-letni
związek z kobietą która go zdradziła,próbował szczęscia z przyjaciółka ale ta
co sie okazało chciała od niego tylko pieniędzy i sexu nic więcej. Drugą
noc też spędzilismy razem,ale tym razem w gorętrzej atmosferze.Poprosił mnie o
jeden pocałunek-ponoć oczarowałam go.Pocałunek obudził we mnie wampa(tak długo
mi sie podobał i miałabym Go nie zjesć?)poprosiłam go o cos więcej.Spytał sie
czy na pewno tego chcę.Po moim potwierdzeniu spełnił moje marzenia.Było
cudownie. Ten stan uniesienia trwał kilka nocy poczym zaczeły mi sie
otwierać oczy że nie chcę być dla niego tylko kochanką.Więc wyjechałam.
On zaczął do mnie pisać,dzwonić bardzo chciał spotkania lub chociaż spotkania
ze mną.Po tygodniu zgodziłam sie z nim być.Choć prosiłam o czas do namysłu tak
naprawde potrzebowałam czasu aby zastanowić sie czy będę umiała żyć z nim
czując że nigdy nie będę szczęsliwa.Wiedziałam że bardzo ciężko pracuje,jego
praca wiąże sie z ciągłymi wyjazdami.Wiedziałam że bardzo żadko spędza w domu
więcej niż 2 dni a mimo tego zgodziłam sie. Nie widywałam Go prawie
wcale.Sama pracuje wiec było mi łatwiej zapełnić wolny czas.Okazało się że
jestem w ciąży.Zareagował własciwie.To nic że prawie wszystkie miesiące ćiaży
byłam sama bynajmniej nie widział jak tyję. O jego byłej nie rozmawialismy
prawie nigdy chyba że chciał zwrócić mi uwage że zachowuje sie jak
ona(przeważnie jak cos szło nie po jego mysli
W łóżku nam sie nie układało.Miał częste problemy z wytryskiem.Jego psycholog
mówił że to wina przeszłosci,że to przez nią.
Mimo usilnych starań nie mogłam przestać myslec o sobie że jestem
beznadziejna. W końcu co ze mnie za kobieta która nie potrafi zaspokoić
własnego chłopaka.W głębi duszy myslałam że On nadal kocha ją.Nigdy nie
usłyszałam z Jego ust że mnie kocha. Napisał mi to w mailu i w sms-ie.O
przepraszam dzisiaj mi to powiedział podczas wygłupów.Ale to było raczej
zdanie typu-jestes fajną kumpelą-.Jego matka zaczęła ponaglać go do
slubu.Dzisiaj powiedział mi że tego nie zrobi.Bynajmiej wiem że to nie ja
jestem tą jedyną na całe życie.Sama nie wiem dlaczego sie w to wplątałam. W
końcu zrobiłam to swiadomie wiedząc że tak naprawde nigdy mnie nie pozna bo
nie będzie miał czasu.Ale łudziłam sie że kiedys mnie pokocha.Pewnie tak by
było gdyby mu ktos wyczyscił mózg z obrazów przeszłosci.Jego przyjaciele mówią
że On zawsze będzie ją kochał.Popełnia ten sam błąd drugi raz.Znalazła sobie
kogos kto by wypełnił jej czas jak jego nie ma.Teraz ja walczę z zegarem.Co to
za związek jak partnerzy widzą się 8razy w miesiącu. To koszmar.A jednak
kocham.Nie wiem na ile starczy mi cierpliwosci. Mam czasem ochotę Go pobić.Nie
mogę Go zranić duchowo bo mnie nie kocha ale chociaż cielesnie jakby poczuł to
co ja byłoby mi łatwiej.Staram sie być dojrzałą,wyrozumiałą kobietą ale
zaczynam sie wypalać od srodka.Kiedys usmiech zejdzie z mej twarzy nawet ten
sztuczny przyklejony.