niebieskooki-aniolek
31.10.06, 23:22
Hej! Nie wiem czy robię dobrze opisując tu swój problem, ale chciałabym
poznać opinię osób obiektywnych aby właściwie ocenić sytuację i podjąć
odpowiednie kroki.
Prawie rok temu zostawił mnie chłopak z którym byłam 2lata. Bardzo to
wszystko przeżyłam, wylałam chyba morze łez zwłaszcza gdy okazało się, że
zerwał ze mną dla innej. Na dodatek jego nowa dziewczyna, on i ja uczymy sie
na jednej uczelni także ich codzienny widok nie ułatwiał mi życia.Rozstaliśmy
się w bardzo niemiłych stosunkach i od tamtej pory nie zamnieliśmy ani
jednego słowa, nawet nie mowiliśmy sobie glupiego "czesc" mijajc sie na
korytarzach. Starałam się jak najszybciej wymazać go z mojej pamięci,
zapomnieć, zacząc życ własnym życiem jednak wtedy nawiązał sie konflikt
między mną a jego dziewczyną. Nie wiem jak, skąd i dlaczego ona uroiła sobie,
że ja robię z niej dziwkę, szmate itp. Ja nigdy nie ukrywałam swojej niecheci
do niej ale nigdy czegos takiego o niej nie powiedziałam. Staralam sie unikac
jakichkolwiek komentarzy, własne przemyslenia pozostawialam dla siebie. Ona
natomiast zaczela mnie obgadywac, wymyslac niestworzone historie na moj
temat. Wplatala w to swoich znajomych, doszlo nawet do tego ze wysylano mi
wiadomosci przez gg z bluznierstwami na moj temat, nawet mi grozono. Wtedy
napisalam do swojego bylego zeby cos z tym zrobil, ze to juz chyba lekka
przesada, zeby w koncu dali mi spokoj bo ja jej przeciez nic nie zrobilam a
ona zamienila moje zycie w koszmar. On jednak napisal ze ona sie tylko broni,
ze tylko odpiera moje ataki, ze ja to wszystko zaczelam. Stwierdzilam ze nie
ma sensu go przekonywac, ze to nieprawda bo przeciez raczej uwierzy swojej
dziewczynie a nie mnie. W koncu uodpornilam sie na to wszystko, on stal mi
sie obojetny, tym co ona mowi przestalam sie przejmowac. Znowu zaczelam
cieszyc sie zyciem. Jendnak niedawno spotkalismy sie na imprezie. Ona zaczela
mnie prowokowac wiec w koncu nie wytrzymalam i powiedzialam jej pare
niemilych slow wtedy ona mnie uderzyla, wiec z mojej strony posypaly sie
jeszcze gorsze slowa. Moj byly jakos ja uspokoil ale sam jakby cieszyl sie z
tego konfliktu miedzy nami :/ Po jakims czasie gdy juz troche ochlonelam po
tym incydencie i zaczelam sie bawic ze swoimi znajomymi on do mnie podszedl i
spytal czy mozemy porozmawiac. Na poczatku nie chcialam, ale w koncu sie
zgodzilam. Wtedy on zaczal mnie przepraszac za zachowanie swojej dziewczyny
tlumaczac ze po prostu za duzo wypila. Powiedzial tez ze on chcialby
zalagodzic jakos ten konflikt, ze on mi wierzy ze ja nigdy nie mowilam o niej
ze jest dziwka i ze od dawna juz chcial ze mna o tym porozmawiac. Ciagle
mowil ze mi wierzy, ze mu przykro ze tyle przykrosci mnie spotkalo ze nigdy
tego nie chcial itd. Poprosil zebym sie do niego odezwala niedlugo zebysmy
mogli o tym wszystkim na spokojnie porozmawiac. A na koniec powiedzial, ze
nadal cos dla niego znacze :/ Nie rozumiem po co mi to wszystko mowi po tak
dlugim czasie, po co to znowu rozdrapuje? Jaki ma w tym cel? Nastepnego dnia
znowu zachowywal sie tak jakbysmy sie nie znali. Juz nie wiem co mam o tym
myslec, co robic. Odezwac sie do niego? Z jednej strony nie chce miec z nim
juz nic wspolnego ale z drugiej chcialabym w koncu to wszystko wyjasnic i
miec spokoj. Co o tym myslicie? Jak postapić? Gratuluje i dziekuje wszytkim
ktorzy dotrwali do konca tej skomplikowanej historii :)