mój mąż wymyślił sobie, że go zdradzam

06.11.06, 14:37
jw.
nie wiem skąd mu to przyszło do głowy, może jego fantazje mu zaszkodziły.
rozmawiamy o wszystkim jesteśmy ze sobą szczerzy a on mi z takim tekstem
wyskoczył, wyobrażacie sobie?
ps.standardowo wątek zamieszczę jeszcze na innym forum.
    • Gość: bosto Re: mój mąż wymyślił sobie, że go zdradzam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.06, 14:41
      kobiecie i psu nigdy nie ufaj...
      • malybialymis Re: mój mąż wymyślił sobie, że go zdradzam 06.11.06, 14:58
        a facetą to niby można ufać w 100%???
    • jurek_dzbonie To go zdradz 06.11.06, 15:53
      Moze inny bedzie lepszy te klocki. Meza mozna zmienic, tylko matke sie ma jedna.
      • malybialymis Re: To go zdradz 06.11.06, 21:23
        i myślisz , że to jest rozwiązanie..? nie wydaje mi się....
        • jurek_dzbonie Re: To go zdradz 06.11.06, 21:32
          Wy kobiety jestescie meczennice. Facet wyciera jak szmata, podejrzewa o tabuny
          kochankow, czasem leje, a kobieta siedzi z nim dalej.... Skoro ciebie
          podejrzewa, to podejrzewac bedzie obojetnie ile sie bedziesz deklarowala. Czas
          pomyslec realnie, zlac goscia i poszukac takiego, ktory bedzie kochal i
          szanowal.
          • Gość: blue Re: To go zdradz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 00:42
            olej kobieto palanta ,nie dosc ,ze zboczek to jeszcze paranoik ehh
            • Gość: picobello Re: To go zdradz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 00:55
              no jesli spelnia sie jego zachcianki to pozniej tak bywa i nie ma panie zmiluj
              sie-to jest konsekwencja takowych igraszek
    • Gość: kali Re: mój mąż wymyślił sobie, że go zdradzam IP: *.ztpnet.pl 07.11.06, 03:32
      Widocznie dalas mu jakis powod zeby tak myslal.
      • Gość: picobello Re: mój mąż wymyślił sobie, że go zdradzam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 03:36
        pewno tak
    • libertine21 jestem sama i jest mi z tym dobrze 07.11.06, 11:27
      7 miesiecy temu przyjechalismy razem do stolicy do pracy bylo ładne mieszkanie
      fajna praca ludzie.po prawie trzech latach zwiazku usłyszałam ze kogos mam nie
      tłumaczyłam sie bo po co skoro nie mam to nie musze odgrywac szopki.Po pewnym
      czasie byłam na takim etapie w zwiazku na takim wyczerpaniu psychicznym ze
      dalej nie mogłam tego ciagnac.Nie mogłam z zadnym znajomym rozmawiac bo zaraz
      był płacz ze go juz nie chce ze on dla mnie wszystko robi a ja tego nie
      szanuje...tyle ze nigdy go niekrytykowałam zawsze było dziekuje prosze
      przepraszam ale to nie moja wina ze miałam prace w ktorej wiekszosc osob to
      faceci.po za tym chcial zebym ja zmieniła na taka gdzie nie ma meskiego
      towarzystwa wkurzało go to nawet jak siedziałam na internecie zaraz byly
      awantury ze z kims romansuje na czacie.Był taki wredny ze pod nieobecnosc mnie
      i mojej siostry wszedł na strone porno i wiedzial doskonale ze gdy to zobaczy
      siostra to jemu sie nie dostanie tylko mnie i zablokowala komputer i nie tylko
      to juz zabolało zabolało jak to ze powiedział mi prosto w oczy ze nigdy mi nie
      ufał nazwał mnie przy znajomych pi..... tego juz miałam dosc oddałam
      pierscionek spakowałam wszystkie jego rzeczy i kazałam mu sie wynosic..Teraz
      przekonałam sie co tak naprawde by mnie czekało gdybym tkwiła w tym dalej bo
      przynajmniej przejzałam na oczy.Przed wczoraj wrocił z Niemiec obdzwaniał
      wszystkim moich znajomych zebym mu dali moj nowy numer telefonu ze mnie kocha i
      nie wie co ze soba zrobic..
      • aniiatka Re: jestem sama i jest mi z tym dobrze 07.11.06, 11:35
        tez miałam do czynienia z taką chorą zaborczością, ale na szczęscie to już za
        mną, choć to nie minęło w tydzień, trwało i trwało...w kołko dzwonił to
        zmieniłam nr, pozniej maile jeden za drugim co robie czy sie z kims
        spotykam...po czym że mnie kocha i nie wie jak sobie poradzić. Bardzo dobrze ze
        tak postąpilaś bo to są nienormalni ludzie od ktorych trzeba sie trzymac jak
        najdalej...
    • minsi Re: mój mąż wymyślił sobie, że go zdradzam 07.11.06, 11:39
      wiesz co młoda, tak sobie czasem czytuje Twoje wątki i widze ze powinnaś tego
      swojego meza wysłac do jakiegos dobrego psychologa (niestety, ci dobrzy sa
      drodzy, a ci tani nic nie warci ), bo on chyba ma problemy z własną samooceną.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja