prosze o rade...trudna decyzja

21.11.06, 21:52
wiem ze to co napisze wszytskim moze wydac sie banalne, smieszne etc. ale
chce poznac Wasz punkt widzenia.
poznalam na jednym z portali chłopaka/mezczyzne/faceta...piszemy ze soba
ponad 5 miesiecy...dzwoni do mnie...chce sie spotkac...bo chce mnie poznac...
wszystko byloby pieknie i cudownie ale dzieli nas spora odleglosc...on jest
za granica...zaprasza mnie na do siebie na sylwestra.. jest starszy ode mnie
o rok..wydaje sie byc cudownym, opiekunczym i troskliwym facetem...ostatnio
jednak nasz kontakt sie troche ograniczyl...on to tłumaczy brakiem czasu,
mnostwem zajec, praca( probuje otworzyc swoj wlasny biznes)...pewnie dlatego
te moje wapliwosci...
wszyscy ktorzy mnie znaja uznali ze to wariactwo i nie powinnam nigdzie
jechac, jestem ładna, zadbana wszednie moge znalesc faceta...a ON to nie
wiadomo kto...i nie wiadomo co mnie tam czeka...mimo ze to tylko pare dni...
a ja sie zastanawiam...moze to wlasnie ON?i warto jechac...a nie czekac z
zalozonymi rekami...z drugiej jednak strony mam tez obawy...wiadomo...w koncu
nie widzielismy sie na oczy...
pojechałybyscie?? a moze macie podobne doswiadczenia?
dziekuje za wszytskie odpowiedzii pozdrawiam
    • Gość: kinga naiwna i pusta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 22:15
      mam pytanie ile masz lat?? nigdy nie slyszalas o takim czyms jak zobeczenie
      internetow, jezeli pisze z toba od 5 miesiecy to skad wiesz ze to nie jest
      jakis debil ktory chce cie wywalowac??? skad wiesz czy to jest facet za ktorego
      sie podaje jezeli jest tak toba zainteresowany to dlaczego sam nie przyjedzie??
      np. weekend??? dziewczyno pomysl troche to ze ci napisal pewnie ze cie juz
      kocha i obiecywal zlote gory to nie znaczy ze jest tym kims za ktorego sie
      podaje... a pozniej kobiety dziwia sie dlaczego wyszlo tak a nie inaczej...
      jezeli masz troche rozumu w swojej pustej glowie to sie zastanow nad swoja
      dziwna naiwnoscia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: kinga Re: naiwna i pusta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 22:16
        zboczenie!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • krooopka1 Re: naiwna i pusta 21.11.06, 22:34
          nie mowil ze kocha....
          niczego nie obiecywal...
          mam 22 lata...
          i pusto w glowie nie mam....moze ewntualnie tylko pustke...
    • femme-marie Re: prosze o rade...trudna decyzja 21.11.06, 22:17
      nie zaryzykujesz, nie sprawdzisz, ale ..moim zdaniem lepiej spotkać sie u
      siebie na swoim terenie, na początek w miejscu publicznym, jechać zagranicę do
      nie widadomo kogo, to jednak zbyt duze ryzyko.
    • Gość: blue Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 23:15
      a czemu on do ciebie sie nie pofatyguje?
    • sweet_fantasy Re: prosze o rade...trudna decyzja 21.11.06, 23:39
      Dziewczyno przeciez Ty go w ogole nie znasz, w internecie moze podawac sie za
      kazdego! Glupia bys byla gdybys tak pojechala w ciemno, pomysl o wlasnym
      bezpieczenstwie. Na poczatek sprobuj zaprosic go do siebie. Jesli mu zalezy
      przyjedzie, a jesli nie to najwidoczniej to nie "ten".
    • xxonaxx Re: prosze o rade...trudna decyzja 22.11.06, 00:29
      Nie pojechałabym.
      Zapros go do siebie,niech on do Ciebie przyjedzie.
      Później napisz co zdecydowałaś, bo będe się martwiła no ... ;)
      Trzymaj się!
      • Gość: baba Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 00:40
        dziewczyna nie glupia bo nie mowi ze pojedzie, tylko sie pyta o zdanie:) uwazam
        ze nie warto ryzykowac, beda inne okazje na spotkanie sie:) a tu jest zbyt
        niebezpiecznie:/ jak z tego cos ma wysjsc do wczesniej czy pozniej wyjdzie
        samo:) nawet niech ten pan pomysl ze to jest niebezpieczne:)
    • Gość: picobello Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 01:03
      no co ty-jak juz to facet pwinnien do Ciebie przybyc-no chyba tak powinno byc
    • agatka_to_ja Re: prosze o rade...trudna decyzja 22.11.06, 07:54
      Byłam w podobnej sytuacji jak ty - tez mialam kilka znajomosci internetowych,
      ktore przenosily sie na dluzej lub krocej do "reala"...
      NIGDY ja nie hjechalam do faceta, tylko faceci do mnie.. i uwazalam, ze to
      PODSTAWA! Jezeli facetowi zalezy - niech przyjedzie, spotkajcie sie w jakiejs
      kawiarni, pogadajcie, moze pojdzcie sie gdzies pobawic...

      ale W ZADNYM PRZYPADKU NIE JEDZ DO NIEGO!!!!!!!!!!!
      czys ty zwariowała?????????

      do tego za granice?????????????

      po pierwsze - stawiasz sie w swietle "mnie bardziej zalezy" - a to , moim
      zdaniem, facetowi powinno bardziej zalezec i to on powinien bardziej sie starac
      (przynajmniej na poczatku znajomosci)...

      po drugie - za granicą bedziesz zdana tylko na niego... takk naprawde go nie
      znasz, nie wiesz, kim jest, jaki jest, do czego jest zdolny... Nie wiesz, jak
      on odczyta twoj przyjazd - moze zrozumie to jako przyzwolenie na wszystko - na
      seks, na posiadanie ciebie na wyłącznosc? a moze zostawi cie gdzies...

      jechanie do niego to OSTATNIO GLUPOTA, ktora mozesz zrobić...


      PS. jedna z moich znajomości internetowych skonczyła sie ślubem.... jestesmy ze
      sobą kilka lat... ale to ON przyjechał... :)

      powodzenia.. ale z głową...
      • krooopka1 Re: prosze o rade...trudna decyzja 22.11.06, 20:22
        <<po drugie - za granicą bedziesz zdana tylko na niego... takk naprawde go nie
        znasz, nie wiesz, kim jest, jaki jest, do czego jest zdolny... Nie wiesz, jak
        on odczyta twoj przyjazd - moze zrozumie to jako przyzwolenie na wszystko - na
        seks, na posiadanie ciebie na wyłącznosc? a moze zostawi cie gdzies...>>

        wszytko co napisalas to wlasnie moje najwieksze watpliwosci i
        obawy....chcialabym zeby okazal sie taki jaki jest dla mnie w tym wirtualnym
        swiecie :))...jesli nie pojade,a pewnie sie nie odwaze...to najwczesniej jezli
        to przetrawa bedziemy mogli sie zobaczyc dopiero w marcu,bo ON wtedy bedzie w
        Polsce...a w Polsce tez dzieli nas duza odleglosc :((....boje sie jednak ze do
        tego czasu to nie przetrwa :(( ehhh takie wlasnie jest to
        zycie...moje.przepraszam zagalopowalam sie, a mialo byc bez smutow.

        PS.gratuluje serdecznie!!! tez bym bardzo chciala zeby i do mnie Takie
        Szczescie przyjechalo.
        • agatka_to_ja Re: prosze o rade...trudna decyzja 23.11.06, 07:52
          zrozum, ze jesli to nie przetrwa w Internecie - to zapewne "w realu" tez nie.
          Jesli on bedzie chciala o ciebie walczyc - zrobi to, jesli facetowi zależy -
          przyjedzie albo poczeka do marca i wtedy sie spotkacie.
          NIGDY, powtarzam NIGDY nie przyjechalabym pierwsza do faceta, zwlaszcza za
          granice.
          Nie nalezy rzucac sie na każdą okazje, sądząc, ze inne sie nie trafią...
          Mój mąż nie byl moja pierwsza randką z internetu tylko.. czwartą... Poprzednie
          byly wiekszymi lub mniejszymi porażkami... ale to zawsze faceci do mnie
          przyjezdzali, zawsze stalam na stanowisku, ze mozemy sie spotkac, poznac, ale
          NIC im nie obiecuje - i dzieki temu nie mialam problemu z wycofywaniem sie z
          takich znajomości...
          WIem, ze znajomosci internetowe mają swoją magie, ale pamietaj, ze ty go nie
          znasz, znasz tylko swoje wyobrazenie jego osoby... Ja tez znalam facetów z
          rozmów, ze zdjecia, wydawalo mi sie, ze do siebie pasujemy, ale nagle okazywalo
          sie, ze podczas spotkania nie ma tego iskrzenia... z ich strony - bylo, z
          mojej - nie...
          Pamiętaj, ze to moze nie ten, ze moze TEN WŁAŚCIWY, jedyny czeka zupelnie gdzie
          indziej... w jakiejs dyskotece, na innym czacie, u znajomych na imprezie...
          Jak ma sie udac - to sie uda, jak nie - nie ryzykuj zdrowia i bezpieczenstwa.
          Nie jedź - zachowaj zdrowy rozsadek i szacunek dla siebie.
          Powodzenia
    • zbuntowany_aniol2 Re: prosze o rade...trudna decyzja 22.11.06, 09:36
      sprawa jest prosta..nie jedz..to on powinien;/pojechanie do niego za
      granica=samobojstwo
      • aniiatka Re: prosze o rade...trudna decyzja 22.11.06, 11:15
        ja bym miała obawy spotkać sie we własnym miescie a co dopiero za granicą hehe
        • Gość: vegeta100 Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.mofnet.gov.pl 22.11.06, 13:06
          Nigdy ale to przenigdy nie jedz. Poproś by to on przyjechał i wtedy zobaczysz
          co to za facet. Posłuchaj naszych rad.
    • Gość: MZ Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: 217.168.193.* 22.11.06, 14:10
      Jedz... jedz....
      Tylko nie placz potem, ze zostalas zgwalcona przez stado arabusow za co
      zaplacili twojemu 'ukochanemu'. A i moze na jakims pornolu sie potem
      zobaczysz....
    • Gość: grzeszny-aniol Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 21:52
      Hmm.. mam doswiadczenie w spotykaniu sie z ludzmi z internetu ale nigdy nie byly
      to znajomosci nawet wychodzace po za stefe mojego miasta. Mimo to wydaje mi sie,
      ze moze warto jednak najpierw poprosilabym tego czlowieka aby do mnie
      przyjechal, abysmy sie lepiej poznali itp... Wiesz - nigdy nic nie wiadomo, a
      jechanie za granice w ciemno moze byc niezbyt bezpiecznym wyjsciem.
    • Gość: sara Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.bielsko.dialog.net.pl 23.11.06, 20:12
      ja bym nie jechała, za duze ryzyko, a jakby był prawdziwym facetem to on
      przyjechałby do ciebie pierwszy. wiesz, tak naprawde nie wiesz co to za
      czlowiek, przez internet mozna pisac wiele rzeczy niekoniecznie prawdziwych
    • awa87 Re: prosze o rade...trudna decyzja 23.11.06, 23:19
      Skoro tak fajnie sie wam gada i wogole to niech on przyjedzie do polski :D
      Sytwek w kraju tez moze byc ciekway ..... hymmmmm troszkie pusc sie pomyslowosci
      :PP bedzie gicior !! i bezpieczniej itp
      • Gość: perka Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.red-213-37-191.user.auna.net 16.12.06, 17:25
        i co postanowilas?Mam nadzieje,ze nie jedziesz...
        • Gość: krooopka1 Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.amplus.net.pl 21.12.06, 22:06
          nie jade na pewno...juz postanowilam....ehh ciezko jest :((
      • Gość: zuzienka Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.06, 17:43
        wszyscy maja racje,to on powinien przyjechac,nie slyszalas co sie dzieje z
        kobietami ktore wyjezdzaja i..juz nie wracaja?
    • senowarszawie Re: prosze o rade...trudna decyzja 16.12.06, 17:34
      ..... zapomnij o nim .
      z mojego punktu widzenia.
      wiem z doświadczenia.
      powodzenia.



      wcale nie czuje,ze rymuje:p
      • gaballa Re: Oj, naiwna, naiwna ,naiwna.................... 16.12.06, 18:01
    • Gość: DAYdarknessNO.1 Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.06, 23:06
      jak wiekszosc uwazam, ze nie powinnas jechac, postaraj sie go zaprosic do siebie
      bo z takiego wyjazdu nie wiadomo co wyniknie. Wybór należy do Ciebie
      • Gość: picobello Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.06, 23:08
        ona kilka wpisow wczesniej napisala,ze nie jedzie
        • Gość: DAYdarknessNO.1 Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.06, 23:11
          dzieki za sprostowanie, sie nie wczytywalem ;-)
      • blueska3 Re: prosze o rade...trudna decyzja 22.12.06, 02:19
        A jednak potrafisz być człowiekiem.
    • Gość: Damian Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.srg.vectranet.pl 21.12.06, 23:39
      A ja mam mile doswiadczenie w tym zgledzie :P tak znalazlem fajna dziewczyne
      ktora mnie bardzo lubi :)
      • Gość: mia... Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.srg.vectranet.pl 23.12.06, 19:43
        kocha Kotku :*
    • Gość: stokrotka Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.telpol.net.pl 22.12.06, 17:38
      ja moze bylam w podobnej sytuacji, poznalam faceta wirtualnie, rozmawialismy
      przez jakis czas mieslismy sie spotakac tylko jakos nie mialam czasu. Az ktorego
      dnia napisal mi ze zaprasza mnie na sywestra zebym wybrala gdzie chce jechac
      wlochy, hiszpania itp... I sie wtedy wystraszylam na dobre, napisalam pare slow
      co o tym mysle i przestal sie odzywac do mnie. Po sylwestrach mielismy sie w
      koncu spotkac tak na luzie, ale jakos nie doszlo do tego....w koncu wyjchal do
      pracy do anglii i tak sie historia skonczyla. Czasem mysle ze cos moze
      stracilam, ale byc moze duzo zyskalam podejmujac taka decyzje. Bezpieczenstwo
      przede wszystkim najwazniejsze to zeby myslec o sobie, bo tak na prawde nigdy
      nie wiadomo kto jest po drugiej stronie. Zreszta co ma byc to bedzie jak
      jestescie sobie przeznaczeni to na pewno sie spotkacie. Pozdrawiam

      Zycie jest pelne niespodzianek
    • Gość: krooopka1 Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.amplus.net.pl 22.12.06, 21:51
      dziekuja Wam wszytskim za poswiecenie czasu i napisanie tu paru słow....przyznam
      ze Wasze zdanie tez mialo udział w mojej decyzji ;) nie wiem moze rzeczywiscie
      nie warto a moze trace szanse na cos pieknego...coz wiac w moim zyciu nie moze
      byc pieknie...
      pozdrawiam Wszystkich serdecznie i zycze Wam Wesołych Swiat i sniegu bialego bo
      bez niego jakos tak mniej swiatecznie....
    • gwiazdka_na_niebie Re: prosze o rade...trudna decyzja 23.12.06, 19:15
      Nie pojechałabym. Niech on przyjedzie jak taki mądry.
    • Gość: malusia Re: prosze o rade...trudna decyzja IP: *.wyszkow.tnp.pl 24.12.06, 00:20
      Ja bym nie pojechała. Nie znaczy to, że nie chciałabym poznać tego chłopaka,
      ale poprostu bałabym sie pojechać za granicę do zupełnie obcej osoby. Jeżeli
      chcecie się poznać, to poproś go, żeby przyjechał/przyleciał do Polski, umowcie
      się gdzieś w neutralnym miejscu i wtedy chociaż trochę sprawa się wyjaśni. Byc
      może to jest Twoja druga połówka...:) Pozdrawiam.malusia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja