Narcotic....

26.11.06, 19:26
Cześć Wam! Liczę na Waszą pomoc, bo już nie wiem co mam robić. Jestem z
naprawdę fajnym chłopakiem, zależy mi na Nim i wszystko inne byłoby super...
gdyby nie narkotyki... Niestety ma z nimi problem, a ja nie wiem jak mu pomóc.
Powiedział mi, że chce z tym skończyć, żeby wkońcu zacząć normalnie żyć, ale
to jest silniejsze od niego. Powiedzcie mi jak mam mu pomóc, co mam mu mówić,
jakich argumentów używać, żeby wkońcu to przezwyciężył i żeby żyło nam się
lepiej. Może ktoś już to przerabiał i wyszedł zwycięsko z tego pojedynku.
Proszę....
    • Gość: marysienka Re: Narcotic.... IP: *.lan.net.pl 26.11.06, 19:38
      ja przerabialam a co on bierze??
      • help1 Re: Narcotic.... 26.11.06, 19:59
        Kokainę :( I co poradziłaś sobie?
        • Gość: ... Re: Narcotic.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 20:59
          odwyk kochana odwyk, nie licz, że tobie się uda go wyciągnąć a po tem będziecie
          żyć długo i szczęśliwie, jeśli nie zacznie się leczyć, to lepiej daj sobie z
          nim spokój
          • Gość: Lacomia Re: Narcotic.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 21:07
            no ja byłam z kolesiem,który miał ten problem,o czym sie doowiedziałam po
            dłuzszym czasie kiedy juz bylismy ze sobą i mimo że OGóLNIE było nam ze sobą
            świetnie,to zostawiłam go,bo nie pomagały moje prosby ani groźby żeby to
            rzucił,bo on zwyczajnie nie chciał:/ u ciebie jest inna sytuacja,bo twoj facet
            chce z tym skończyc,a o tym czy powinien pójść na odwyk powinien zdecydowac
            specjalista,dlatego jesli w waszym mieście jest jakaś poradnia d.s uzależnień,to
            powinniście sie tam wybrać,tzn ty powinnaś być wtedy przy nim,żeby wiedział że
            ma wsparcie,a poza tym jak pojdzie sam to może wcale tam nie dojść:D życze
            powodzenia żeby mu sie udało z tego wyjść a tobie duuuużo siły
            • Gość: blue Re: Narcotic.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 22:32
              dac sobie spokoj z ćpunem
              • Gość: picobello Re: Narcotic.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 22:37
                no co ty...chlopak tylko zboczyl drogi-zalezy ile tego bierze oraz czy jest
                jeszcze reformowalny
                • Gość: blue Re: Narcotic.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 22:42
                  e tam;/,zadziwiajace jest to ,ze z reguly takie
                  przypadki:alkoholicy/recydywisci itp.maja duże wziecie ,zastanawiam sie z czego
                  to wynika
                  • Gość: gonzo Re: Narcotic.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.06, 22:53
                    Gość portalu: blue napisał(a):

                    > e tam;/,zadziwiajace jest to ,ze z reguly takie
                    > przypadki:alkoholicy/recydywisci itp.maja duże wziecie ,zastanawiam sie z czego
                    >
                    > to wynika


                    często z tego ,że facet jest przystojny, a panna niespecjalnie
        • Gość: marysienka Re: Narcotic.... IP: *.lan.net.pl 27.11.06, 11:58
          tak poradzilam sobie moj facet tez wciagal koks codziennie w duzych ilosciach
          juz jak go poznalam byla taka sytuacja.w pewnym momencie kiedy nasz zwiazek
          zaczal wygladac powazniej i on zakochal sie we mnie i wiedzial ze moze na mnie
          liczyc zaczelismy rozmawiac o jego braniu.powiedzialam ze nie pododba mi sie to
          on zgodzil sie na to ze sprobuje skonczyc brac dla mnie bo wiedzial ze na
          dluzsza mete ja osoba nie bioraca nie wytrzymam z nim.teraz juz nie bierze od
          roku a kidy tylko ma ochote na kokaine dzwoni do mnie i mi o tym mowi wtedy ja
          probuje odwiezc do od tego pomyslu.jak widzisz jest szansa nie jest to latwe
          ale on musi po prostu wiedziec ze ma w Tobie oparcie.powodzenia
          • Gość: picobello Re: Narcotic.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 12:08
            dziewczyno co ty pleciesz przeciez on zachowuje sie jak pajac a ty jeszcze tym
            sie cheelpisz-dzwoni do ciebie i sie pyta-a czy on zostal ubezwlasnowolniony-
            chyba nie-jesli ma takie problemy zareczam cie ze kiedys jak przyjdzie
            zalamanie wroci do tego-bo nie ma czegos tagiego na dwoje babka wrozyla-to nie
            jest ciastko(sa ciastka z narkotykiem w Holandii) tylko bron ktora moze
            strzelac...
            • Gość: marysienka Re: Narcotic.... IP: *.lan.net.pl 27.11.06, 12:31
              ja sie tym nie chelpie!!!po prostu napisalam dziewczynie jaka jest moja
              sytacja.nie znasz mnie i jego wiec nie wypisuj bzdur on nie dzowni do mnie i
              nie pyta sie czesc czy moge sobie wciagnac dzisiaj kokainke??po prostu dzwoni i
              mowi mi o tym i pyta sie czy np mozemy sie spotkac i porozmawiac.nazywasz go
              pajacem bo dzwoni do mnie i chce pomocy????ja jestem w takiej sytuacji i o niej
              napisalam jezeli ty tez w takiej jestes to napisz o niej bo widze ze
              zachowujesz sie jak ekspert a nie krytykuj mnie i mojego faceta.ja wiem ze
              latwiej jest powiedziedz jestes cpunem i i tak kiedys bedziesz bral wiec
              wypierda....ale jak ja bylabym w takiej sytuacji to chcialabym miec kogos z kim
              zawsze moge porozmawiac.
              • Gość: picobello Re: Narcotic.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 12:43
                no zaraz,nie bylem w takiej sytuacji ba nigdy takim swinstwem sie nie babralem-
                masz racje co do tego ze nie mozna kogos z gory skreslac ale musisz wziasc pod
                uwage ze ten ktos musi podajac odpowiednie kroki zeby calkowiecie to
                wyeliminowac ze swojego zycia-a zadalas sobie pytanie-czy kiedys jak ciebie
                zabraknie co wowczas-musisz sobie jasno powiedziec ze nie bedziesz z nim
                24godziny na dobe-ktos kto problem samoocena bedzie ja mial zawsze nic to nie
                zmieni-bladzic jest rzecza ludzka ale tkwic bledzie juz nie...
    • lady_kath Re: Narcotic.... 26.11.06, 22:40
      Odwyk, albo chociaz jakas terapia, a przede wszystkim on naprawde musi tego
      chciec, rozumiem ze o tym mowi, ale co innego mowic (moze zreszta tylko po to
      by Ciebie uspokoic) a co innego scisnac zwieracze i naprawde zaczac dzialac.
      Twoje checi tu nie wystarcza. A wsparcie? Bardzo wazne, ale niech widzi ze
      jestes konsekwentna i jesli nie bedzie efektow z tych jego checi to daj sobie
      spokoj, szkoda Twoich nerwow...ave:)
      • doriii1 Re: Narcotic.... 26.11.06, 23:22
        jak sam nie bedzie chcial to nie przesanie...
        a z reszta Ty nie masz najmniejszego wplywu na to...i nikt inny tylko on
        wedlug mnie powinnas poradzic mu zeby poszedl na odwyk bo tu nic innego nie
        poradzisz...wiem cos o tym..;/
    • zbuntowany_aniol2 Re: Narcotic.... 26.11.06, 23:39
      najwazniejesze zeby on chcial sie leczyc..a ja widze tutaj brak chceci..
    • Gość: jedno wyjscie Re: Narcotic.... IP: *.server.ntli.net 26.11.06, 23:51
      jeszcze poltora roku temu tkwilam po uszy w uzaleznieniu od amfetaminy.odwyki i
      rozne inne rozpaczliwe proby pomocy mi ze strony rodziny nie skutkowaly. chlopak
      z ktorym mieszkam juz od ponad pol roku, a jestem od poltora,postawil sprawe
      jasno. powiedzial:albo ja albo dragi, i mocno sie tego trzyma(do tej pory).
      gdyby nie jego postawa nawet nie chce myslec co by teraz ze mną bylo...
      powiedz mu ze nie nedziesz tolerowac narkotykow, a gdy on wciaz bedzie sie lamal
      i cpal,odejdz od niego. straci Cie, ale byc moze przejzy na oczy i zyska szanse
      na normalne zycie
      powodzenia dla Ciebie i jego
      zuza
      • Gość: ....... Re: Narcotic.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 09:42
        Ja to nie wiem, po co ludzie wogóle zaczynają brać. Żeby się lepiej bawić?
        jeśli tak, to współczuje im smutnego życia, nawet nie potrafią się bawic bez
        dopalacza..eh...
    • Gość: marysienka Re: Narcotic.... IP: *.lan.net.pl 27.11.06, 12:06
      a tak poza tym moj facet tez byla na dwoch odwykach(kiedy jeszcze sie nie
      znalismy)i co???wychodzil i znowu bral bo nie mial w nikim oparcia do kogo mial
      isc do kolegow ktorzy z nim cpali???odkad ma mnie i wie ze ja bede przy nim
      zawsze nie beirze bo wie jak tym by mnie zranil.milosc dziala cuda a odwyki
      niestety nie.a teksty w stylu zostaw cpuna sa chore jak sie kogos kocha to nie
      patrzy sie na te osoba jak na cpuna ktorego mozna zostawic bo nam nie pasuje
      • Gość: ewka Re: Narcotic.... IP: 62.233.178.* 27.11.06, 12:40
        czesc
        ja jestem w troche innej sytuacji
        pozanalam faceta ktory sam z tym skonczyl
        bral byl na odwykach przezyl zapascie
        jak skonczyl?
        po kolejnej zapasci uswiadomil sobie ze jesli nie przstanie to umrze
        od tej pory nie bierze
        mysle ze to jedyny sposob zeby sobie on uswiadomil ze albo narkotyki i smierc
        albo zycie
    • edzia6661 Re: Narcotic.... 27.11.06, 13:49
      nic nie zdziałasz mózgu mu nie uratujesz!!!!!!!!!!!!
      • help1 Re: Narcotic.... 28.11.06, 10:17
        Dziękuję tym, którzy rozumieją moją sytuację... Wierzę, że się uda... A poza tym
        w każdym jest coś dobrego, trzeba to po prostu wydobyć a nie z góry skreślić
        takiego człowieka... Każdemu należy się szansa na normalne życie... Tylko
        czasami brakuje osoby, która mogłaby dać porządnego kopa w d... żeby pomóc
        zrozumieć, że coś jest nie tak. Wiadomo, że na kolegów nie można liczyć...
        Dlatego właśnie z Nim jestem, żeby pomóc mu wrócić do normalności, zniosę bardzo
        dużo, bo tak w gruncie rzeczy to dobry chłopak z niego.
    • sweet_fantasy Re: Narcotic.... 29.11.06, 22:14
      Nie pomozesz mu sama. Najwazniejsze, ze on sam chce z tego wyjsc. jednak
      prawdopodobnie niezbedna okaze sie pomoc specjalisty. I zmiana towarzystwa.
      Powodzenia
Pełna wersja