nie umiem byc konsekwentna:(

19.12.06, 19:13
4 mce temu rozstalam sie z moim partnerem po poltorarocznym zwiazku(ja
odeszlam, ale to bylo wlasciwie postawienie kropki nad i). Mamy tzn dobry
kontakt, codziennie gg, telefony, wlasciwie z boku wygladamy jak 'biale
malzenstwo', ale zalozenie bylo takie, ze w razie czego kazdy moze zaczac
budowac nowy zwiazek. No i tu pojawil sie problem-spodobalam sie pewnemu
panu(znaja sie, ja z owym panem poznalam sie przez mojego bylego) z
wzajemnoscia. Zaczely sie problemy ze strony mojego bylego, wlasciwie nic
takiego nie robi, ale 'znaczy teren':dopytuje sie(to nie jest taka zwykla
ciekawosc), kontroluje wieczornymi rozmowami telefonicznymi, jesli mnie nie ma
w domu to dostaje smsy z pytaniami jak i z kim mija wieczór, jesli mowie, ze
mi sie nudzi to dostaje zlosliwa 'propozycje' spedzenia wieczoru z tym jego
znajomym. Jednym slowem-mam wrazenie, ze on jest o mnie zazdrosny, mimo tego,
ze po tym jak z nim zerwalam przemyslalam sprawe i chcialam zaczac nasz
zwiazek od poczatku-nie przystal na to.
Nie mam pomyslu co zrobic, juz wiele razy obiecywalam sobie, ze od ...(jakas
data) nie bede mu sie spowiadac, albo najlepiej zerwe z nim kontakt. Ale jakos
tak nie potrafie, bo nie jest mi zupelnie obojetny. Wiem, ze takie spotykanie
sie na zasadzie-nie jestemy ze soba, ale spotykamy sie czesto, do niczego nie
prowadzi, bo zarowno on jak i ja nie poznamy nikogo nowego, bo z zewnatrz
wygladamy jak para.
Intuicja podpowiada mi, ze on cos do mnie czuje, ale ja nie chce znow zaczynac
rozmowy pod tytulem 'wrocmy do siebie', bo on jak kazdy facet pewnie woli
zdobywac. Dodam, ze gdy nikt nie kreci sie wokol mnie jest
spokojniejszy-problemy zaczynaja sie, gdy pojawi sie inny mezczyzna na
horyzoncie(poronuje sie do niego itp)
    • gadalinska Re: nie umiem byc konsekwentna:( 19.12.06, 19:56
      echh wiem że to trudne...
      ja też nie więc nie bardzo Ci pomogę
      ale dobrze wiedzieć że mają kobiety też takie problemy..
      :)
      czas pokaże... chyba;)
      • lalunia24 Re: nie umiem byc konsekwentna:( 19.12.06, 20:00
        Tylko ten czas juz pokazuje 4 miesiace i nic z tego nie wynika-ani w jedna ani w
        druga strone:(. Boje sie, ze bede tak sie krecic w kolko kolejny rok...
        • gadalinska Re: nie umiem byc konsekwentna:( 19.12.06, 20:02
          hehe ja kochana kręcę się tak już 7 lat , z 2-letnią przerwą na małżeństwo i związek z innym mężczyzną...
          • lalunia24 Re: nie umiem byc konsekwentna:( 19.12.06, 20:05
            Ooo, 7 lat to bym chyba oszalala z niepewnosci:)
            • gadalinska Re: nie umiem byc konsekwentna:( 19.12.06, 20:08
              ale fajnie jest!
              serio :)
              czasami są takie chwile że rzuciłabym się na niego a czasami mam go po dziurki w nosie!
              mam nadzieję że Wy przynajmniej do jakiegoś mądrego porozumienia dojdziecie :)
              • lalunia24 Re: nie umiem byc konsekwentna:( 19.12.06, 20:28
                Mnie ta cala sytuacja meczy. A do porozumienia nie dojdziemy, bo nie chce, by
                rozmowa byla z mojej inicjatywy, a on raczej z propozycja poruszenia tego tematu
                nie wyskoczy:(
                • gadalinska Re: nie umiem byc konsekwentna:( 19.12.06, 22:37
                  wiesz co właściwie to ja sama nie wiem czego chcę z jednej strony chciałabym być z nim ale boję się ze się pozabijamy pewnego dnia, bo raczej temperamentni jesteśmy... A z drugiej właśnie chciałabym zamknąć ten rozdział życia i nie odwracać się za siebie...nie patrzeć mu w oczy...
                  echh
                  a gdyby jeszcze on był zdecydowany... tzn. on właśnie twierdzi, że jest. Chce żebym była jego koleżanką i tyle. Tylko czasami to wygląda trochę dziwnie... od jakiś 2 mcy w piątki,soboty spotykamy się zawsze, z różnymi znajomymi, ale zawsze jesteśmy my dwoje...
                  u Ciebie pewnie jest podobnie?
                  jak wpadniesz na jakiś pomysł, jak się z tego wyplątać to ja chętnie skorzystam z rozsądnej opcji.
                  :)
                  • zbuntowany_aniol2 Re: nie umiem byc konsekwentna:( 19.12.06, 23:51
                    A moim skromnym zdaniem powinnac ograniczyc wasz kontakt,nie mowie o calkowitym
                    zrywaniu ale o ograniczeniu smsow,telefonow czy spotkan.Nie jestescie juz razem
                    to jakim prawem on sie wpie.. w twoje zycie?Masz prawo robic co chcesz i
                    spotykac sie z kim chcesz a on nie ma prawa sie porownywac do twoich znajomych
                    (czyt.kolegow) Nie wiem czy bardziej mu zalezy na twoim szczesciu czy na tym
                    zebys nikogo lepszego niz on nie znalazla..Rozumiem ze jest ci ciezko ale
                    zrozum ze bedzie jeszcze ciezej jak on znajdzie sobie inna dziewczyne..ciekawa
                    jestem czy wtedy tez bedzie tak do ciebie wypisywac..Mi to wyglada na toksyczny
                    uklad on nie ma to ty tez nie bedziesz miec..Rozumiem rowniez to ze twoje mysli
                    kraza tylko wokol niego ale tym samym tracisz szanse na budowanie nowego
                    normalnego zwiazku z kims innym..Gdyby mu na tobie naprawde zalezalo to
                    bylibyscie razem..A sama pisalas ze to trwa miesiace..Zycze ci jak najlepiej i
                    slusznej decyzji..Pozdrawiam:)
                    • lalunia24 Re: nie umiem byc konsekwentna:( 20.12.06, 22:06
                      Sprawa jest o tyle skomplikowana, ze gdy nie odezwe sie przez jeden dzien on
                      zaczyna sie 'niepokoic'-dzwoni, zaczepia na gg, pisze smsy. Jak mam mu teraz, po
                      takim czasie jaki uplynal powiedziec, ze tak po prostu nie chce z nim
                      rozamawiac(inna sprawa, ze sama nie wiem czy chce czy nie chce, bo jak nie mamy
                      kontaktu to tez czuje dziwny niepokoj). Na pewno bedzie drazyl temat:a czemu?a
                      co? a jak? No i oczywiscie powie, ze mielismy byc przyjaciolmi a przyjaciele jak
                      wiadomo sie nie obrazaja bez powodu.
                      Co do jego innych, nowych milosci-podoba mu sie kolezanka z pracy, z jednej
                      strony opowiada o niej z zachwytem, z drugiej jesli widzi, ze mi sie cos nie
                      podoba w tym ich 'ukladzie'(ona mu sie podoba, nie wiem czy on jej tez) to
                      zaczyna mi sie tlumaczyc, ze o tylko kolezanka z pracy, ze on nic z nia nie
                      kombinuje itp. Mam takie dziwne wrazenie, ze ta cala historia jest po to, zebym
                      byla o niego zazdrosna, bo kolezanka z tych co moze miec kazdego(sliczna lala),
                      wiec niekoniecznie on jest idealem pod wzgledem wygladu(ale wredna jestem;)
                      Przyszlo mi tez do glowy, ze on jest teraz w bezpiecznej pozycji-ma mnie, bo
                      zawsze moge do niego wrocic, a jest na etapie poszukiwan kogos bardziej
                      zblizonego do idealu i ten ukald mu pasuje. Jesli znajdzie to powie, ze nie moge
                      byc zla, bo przeciez jestesmy przyjaciolmi, jesli nie znajdzie-bedzie chcial wrocic.
                      ps. jestem taka glupia, ze na randce z tym jego kumplem, on mnie pocalowal, ale
                      nie odwzajemnilam pocalunku(wiadomo o co chodzi;), czulam sie zle, jakbym
                      zdradzala mojego BYLEGO, ale jednoczesnie czulam mrowki na calym ciele. Kolega
                      podjal druga próbe-znow nic, wiec sobie podarowal.
                  • lalunia24 Re: nie umiem byc konsekwentna:( 20.12.06, 21:53
                    Jest prawie tak jak u Ciebie-niby nie chcial(to stan na 3mce temu powiedzmy),
                    ale mamy zostac przyjaciolmi. Tylko przez te nasza przyjazn, gdy podobnie jak w
                    Twoim wypadku, wychodzimy razem na imprezy, (wszedzie nas kojarza razem i
                    wszedzie musimy sie tlumaczyc, ze nie jestesmy razem) zepsulam jeden z
                    potencjalnych zwiazków zanim on tak na dobre sie rozpoczal. Jego kumpel, ten o
                    ktorym wspominalam wczesniej, widzac moje niezdecydowanie oraz chcac byc w
                    porzadku wobec mojego bylego(w koncu sa kumplami) chyba sobie mnie
                    odpuscil...stwierdzil ostatnio, ze jest miedzy mlotem a kowadlem.No i
                    podejrzewam, ze jesli tak dalej pojdzie to kazdy kolejny moj zwiazek skonczy sie
                    zanim sie rozpocznie.
    • Gość: Iva fajny watek IP: 82.160.17.* 20.12.06, 13:20
      tez nie jestem konsekwentna i to mnie GUBI, postanowiłam sie zmienic, byc twarda
      i opanowana.
    • Gość: pliszka Re: nie umiem byc konsekwentna:( IP: *.echostar.pl 20.12.06, 17:37
      mam ten sam problem...bylismy razem 4 lata, teraz juz zbliza sie rok od
      rozstania. i co? mamy kontakt prawie codzinnie, widujemy sie ostatnio
      przynajmniej raz w tygodniu, a teraz nawet czesciej. czasem ze soba sypiamy.
      najgorsze ze on sam nie wie czego chce, gubi sie, za kazdym razem odpowiada
      inaczej na to samo pytanie "co dalej?" .. przestalam go rozumiec. z jednej
      strony on nie chce wrocic, z drugiej urzadza sceny zazdrosci, podtrzymuje
      kontakt. probuje z nim rozmawiac ale to nic nie daje, bo za kazdym razem taka
      rozmowa ma inny charakter i inne wnioski mozna z niej wyciagnac... ehhh
      pozdrawiam.
      • lalunia24 Re: nie umiem byc konsekwentna:( 20.12.06, 22:08
        To masz podobnie jak ja, z tym, ze ja z 'moim' do lozka nie chodze.
        • Gość: pliszka Re: nie umiem byc konsekwentna:( IP: *.echostar.pl 21.12.06, 15:24
          no tak, wiem ze u Ciebie nie ma seksu. u mnie ten seks tylko jeszcze bardziej
          komplikuje sprawe i jestem tego swiadoma. nie jest tak ze on sie ze mna spotyka
          dla seksu, bo to najczesciej ja go proponuje. zawsze sobie obiecuje ze tym
          razem tak nie bedzie, ale gdy z nim spedzam czas to nie umiem sie powstrzymac.
          on jest silniejszy i potrafi nad soba panowac, a ja nie. :))
          ostatnio ustalilismy, ze nic juz miedzy nami nie ma i zostajemy "znajomymi".
          tylko ze to juz ... chyba trzeci raz ustalamy w tym miesiacu....:))) wiec nie
          bardzo biore sobie to do serca, chciaz mam nadzieje ze tym razem sie uda
          wyprostowac sytuacje raz na zawsze.
          • lalunia24 Re: nie umiem byc konsekwentna:( 22.12.06, 12:25
            Ja chyba z nim 'zerwe' po sylwestrze:)) A poki co umowilismy sie, ze jedziemy
            razem na Pasterke do pewnego slicznego kosciola;(
    • Gość: iva Re: nie umiem byc konsekwentna:( IP: 82.160.17.* 20.12.06, 18:15
      Postanowilam sie zmienic. Miałam faceta który imponował mi tym jaki jest,
      twardy, dumny, opanowany, chce byc taka jak ON i bede taka. Juz raz facet
      zabawił sie moim kosztem wiecej sobie na to nie pozwole.
      • zbuntowany_aniol2 Re: nie umiem byc konsekwentna:( 21.12.06, 17:48
        konsekwentnosc nie jest rzecza nabyta musisz sie tego nauczyc.pozdr.
Pełna wersja