lalunia24
19.12.06, 19:13
4 mce temu rozstalam sie z moim partnerem po poltorarocznym zwiazku(ja
odeszlam, ale to bylo wlasciwie postawienie kropki nad i). Mamy tzn dobry
kontakt, codziennie gg, telefony, wlasciwie z boku wygladamy jak 'biale
malzenstwo', ale zalozenie bylo takie, ze w razie czego kazdy moze zaczac
budowac nowy zwiazek. No i tu pojawil sie problem-spodobalam sie pewnemu
panu(znaja sie, ja z owym panem poznalam sie przez mojego bylego) z
wzajemnoscia. Zaczely sie problemy ze strony mojego bylego, wlasciwie nic
takiego nie robi, ale 'znaczy teren':dopytuje sie(to nie jest taka zwykla
ciekawosc), kontroluje wieczornymi rozmowami telefonicznymi, jesli mnie nie ma
w domu to dostaje smsy z pytaniami jak i z kim mija wieczór, jesli mowie, ze
mi sie nudzi to dostaje zlosliwa 'propozycje' spedzenia wieczoru z tym jego
znajomym. Jednym slowem-mam wrazenie, ze on jest o mnie zazdrosny, mimo tego,
ze po tym jak z nim zerwalam przemyslalam sprawe i chcialam zaczac nasz
zwiazek od poczatku-nie przystal na to.
Nie mam pomyslu co zrobic, juz wiele razy obiecywalam sobie, ze od ...(jakas
data) nie bede mu sie spowiadac, albo najlepiej zerwe z nim kontakt. Ale jakos
tak nie potrafie, bo nie jest mi zupelnie obojetny. Wiem, ze takie spotykanie
sie na zasadzie-nie jestemy ze soba, ale spotykamy sie czesto, do niczego nie
prowadzi, bo zarowno on jak i ja nie poznamy nikogo nowego, bo z zewnatrz
wygladamy jak para.
Intuicja podpowiada mi, ze on cos do mnie czuje, ale ja nie chce znow zaczynac
rozmowy pod tytulem 'wrocmy do siebie', bo on jak kazdy facet pewnie woli
zdobywac. Dodam, ze gdy nikt nie kreci sie wokol mnie jest
spokojniejszy-problemy zaczynaja sie, gdy pojawi sie inny mezczyzna na
horyzoncie(poronuje sie do niego itp)