nieznajoma222
27.12.06, 19:32
Witam!Znowu w moim związku jest coś nie tak.Niby jest dobrze-rozumiemy się,a
nagle jest kłótnia,jakieś sprzeczki o głupoty.Zawsze to jest z mojej winy,bo
to on się na mnie obraża!A chodzi o to,że np. dzisiaj zwróciłam mu uwage,żeby
mnie przepuszczał pierwszą w drzwiach(prawie zawsze wchodzi gdzies do sklepu
pierwszy,potem ja)to się na mnie obraził,ze wymyslam jakieś głupty...
Pózniej gdy wróciliśmy do domu(mieliśmy razem posprzątać i.t.p)a on robił coś
przy samochodzie,a ja sprzatałam,zmywałam i.t.p.Jak przyszedł do domu(od paru
dni mieszka u mnie)to zaczał "niby sprzątac" t.z.n zaczął z moich półek
wyrzucać pocztówki, które dostałąm od siostry i od znajomych(powiedziął,że
to tandetne stawiać na półkach kartki)-nie zgodziłam się na
to,powoiedziąłm,że kartek od siostry napewno nie wyrzuce!To się na mnie znów
obraził!...że nie pozwoliłam mu ingerowac w moje zycie...i poszedł spać.
Zastanawiam się o co mu tak naprawde chodzi?Co ja robie nie tak,że zawsze
musze być powodem kłótni?!?O co tu chodzi,przeciez nie moge na wszystko się
zgadzać!...Nie wiem jak mam postępowac w takich sytuacjach!Smutno mi jest z
tego powodu i nie wiem co mysleć.Może ktoś mi pomoże mi to wyjaśnić lub
zrozumieć?Dziękiuje za pomoc i pozdrawiam!
Ps.dodam,że mamy po 22 lata i jestesmy ze sobą ponad 3 lata.