smiech.na.sali
13.01.07, 00:11
Już mam tego wszystkiego dosyć, gdzie się nie ruszę tam spotykam, idiotów,
(żeby brzydko nie powiedzieć „debil”) , słabo mi się robi na ich widok i jak
ich słucham… W dodatku przyciągam kretynów… Facetów których trzeba traktować
jak dzieci, niedojrzałych, którzy wlepiają swój świdrujący wzrok w mój tyłek
i wcale się z tym nie kryją… inteligencja dwudziestokilkulatków przed
trzydziestką- na poziomie gimnazjum albo jeszcze gorzej…
Urywam kontakt, zmieniam numer, nie odzywam się a oni zdobywają mój numer,
dzwonią, spotykają na mieście, proponują spotkania… Na niektórych jestem
skazana, na co dzień (niestety,- praca), a oni przychodzą do mnie kilka razy
dziennie, siadają obok mnie, zadają głupie, absurdalne pytania… Gdy ich
zbywam mówiąc „nie mam pojęcia”, ciągle nie dają mi spokoju i zadają następne
pytanie i następne i następne i następne… a jak nadal ich ignoruję bądź
zbywam to stają się agresywni, żądają rozmowy na którą nie mam ochoty, bądź
spotkania na które nie mam ochoty albo wyciągają mnie n głupie piwo
(określając je nie piwem ale „bro”-żenujęce), którego nie znosze i nawet jak
bym chciała to bym nie poszła. Gdy odmawiam tego głupiego piwa to słyszę
komentarze „A z Jarkiem to poszłaś na kawę, co? Nie podobam ci się? Dlaczego
z nim poszłaś a ze mną nie chcesz? Głupia jesteś” (owszem, z Jarkiem poszłam,
ale jarek to inteligentny facet na poziomie, który nie zaprasza koleżanki na
piwo do pobliskiego baru, lecz stawia dobrą kawę w miłej kawiarence, w
dodatku nie ma rżącego śmiechu po alkoholu a w dodatku go nie nadużywa…, co
najważniejsze- jarek nie ślini się na widok mojego tyłka a rozmawiając ze mną
patrzy na moją twarz a nie 40cm niżej<dekolt>).
Tak, więc, czy możecie mi poradzić? Jak ich do siebie zniechęcić? Delikatne
aluzje nie skutkują, ignorowanie nie skutkuje, chcę żeby się odczepili ode
mnie, jak ich odsunąć?