Mężczyźni reagują inaczej...

20.01.07, 12:29
Witam

i proszę o pomoc...

Jestem z facetem 3 lata, narazie jeszce tak całkiem nie mieszkamy razem ze
względu na czynniki wyższe, ale to MIAŁO się zmienić jesienią. Tzn mieliśmy
już tak całkeim na 100% zamieszkać razem.

Wspólną naszą decyzją były starania o dziecko i po kilku cyklach się udało :-)
Jestem w 19 tygodniu ciąży...

No i tu się zaczynają ALE...

Jak to zwykle bywa, przyszły masakryczne problemy. Facet stał się bardziej
zamknięty i opryskliwy. Gdy chcę z nim rozmawiać o dziecku, wspólnych planach
itp. odpowiada pytaniem na pytanie, gdy wypowiadam zdanie w formie
oznajmiającej nie mówi nic. Np. jeszcze przed ciążą rozmawialiśmy o budowie
domu. Ja już dużo wcześniej kupiłam działkę i od tamtego czasu wiele o tym
rozmawialiśmy i planowaliśmy. Ale jeszcze nie teraz (czynniki wyższe). Gdy
teraz wspomniałam o nowym lokum ze wzglkędu na dziecko (żeby miało swój pokój
itp itd) to mi wręcz "odpysknął": a ty to co masz za wymagania? idź do
sąsiadów do góry zobacz jak z dziećmi mieszkają!" Spokojnie zapytałam co w
takim razie z budową? A on mi na to: "ja nie mam 300 tyś na dom i ci nie
pomogę." Hm. No ok. Przecież NIGDY nie wymagałam ani nie miałam roszczeniowej
postawy. Pracuję, nieźle zarabiam, jestem samowystarczalna, odkładam pieniądze
na dom itp itd.

Stał się też strasznie skąpy. Przykład: musiał oddać swój samochód (służbowy,
więc firma płaci) do warsztatu i przyjechał do mnie pociągiem. Planowaliśmy
wyjazd do dwóch innych miast moim autem, ale niestety pechowo też miałam
usterkę naprawioną tylko prowizorycznie i po rozmowie z serwisem (musiałam
czekać na części zamienne) nie chciałam nim jechać w daleką trasę. Oczywiście
zaraz foch, że niby co ma się stać itp itd. Więc zaproponowałam, żebyśmy
pojechali pociągiem. Niby ok, następnego dnia sprawdził połączenia kolejowe i
powiedział że mamy intercity o tej i o tej godzinie i że musimy jechać TYM, bo
o którejś tam ma spotkanie. No to powiedziałam ok, w piątek koło południa
jedziemy. W czwartek znów foch, bo stwierdził, że BILET na intercity jest dla
mnie ZA DROGI i kolejny raz to samo pytanie dlaczego nie możemy jechać moim
samochodem? Zrobiłam wielkie oczy, popłakałam się i powiedziałam, że w takim
razie nie pojadę. No i następnego dnia pojechał sam.

W czasie tej podróży pojechał też do swoich rodziców. Zadzwonił i powiedział
mi, że zostanie u nich do niedzieli, miedzyczasie zajdzie do swojego kumpla
jeszcze z czasów szkolnych. No ok. Gdy wrócił, zapytałam się go jak
zareagowali na wieśc o tym, że zostaną dziadkami ale odpowiedział mi znów
pytaniem na pytanie iwykręcił się od jednoznacznej odpowiedzi. Po jakimś
czasie wydało się, że jego rodzice NIE WIEDZĄ o tym, że jestem w ciąży!!!! To
już był dla mnie szok... Pogadałam o tym z przyjaciółką, potem z moją
najbardziej zaufaną ciocią... I zadzwoniłam do jego matki. Powiedziałam jej,
że spodziewamy się dziecka i że on od czasu, kiedy na 100% ten fakt
potwierdziliśmy był już u nich trzy razy. Kobieta była w szoku i nie wiedziała
co ma odpowiedzieć... Cała rozmowa była dość krótka, absolutnie żadna awantura
czy coś takiego. Spokojnie i rzeczowo. Powiedziałam jej, żeby nie myślała że
dzwonię z pretensjami, żalami czy czymś takim. Chcę ich poinformować, skoro ON
nie ma odwagi bo wcześniej czy później się i tak by o tym dowiedzieli. Teraz
mają czas na przemyślenie, psychiczne przygotowanie itp itd.

Teraz on jest u siebie, ja u siebie. Wcześniej gdy byliśmy osobno
komunikowaliśmy się na skype. Z pracy i z domu. Ostatnio gdy do niego coś
napisałam na skype odpisał mi: CZY JA TOBIE PRZESZKADZAM W PRACY????
Wcześniej, gdy był zajęty czymś pisał, że sorry, ale później się odezwie bo
tel czy coś innego robi.

Gdy po trzech dniach wcale się nie odezwał, napisałam do niego maila (telefonu
też nie odebrał ani nie odpisał na sms) z kilkoma pytaniami. W odpowiedzi
dostałam: NIE BEDE SIE DO TEGO USTOSUNKOWYWAL. FACECI REAGUJA INACZEJ NA PEWNE
SPRAWY.

Jak mam to traktować? Nie rozmawiamy już od ładnych kilku dni. Może jakaś
mądrzejsza ode mnie dusza wie, co w takim męskim umyśle się kłębi? Jestem w
totalnej krpoce. Odezwać się do niego czy nie? Czekać? Denerwuję się, jest mi
źle... w środę idę na USG 3d...
    • hobbitfrodo a nie powiedział... 20.01.07, 12:37
      "to nie jest tak jak myślisz" - myślałam że to ich ulubiony text

      życzę Ci żeby to była tylko przejściowa deprecha i próba pogodzenia się ze
      zmianami w życiu... a może się przestraszył, że to już tak na poważnie trzeba
      dorosnąć i zająć się rodziną??? faceci reagują inaczej to fakt, ale czy to
      inaczej ma znaczyć, że żyjesz w niepewności? Akurat teraz powinien Cię wspierać,
      a nie denerwować!!!
      • izunia_milo Re: a nie powiedział... 20.01.07, 12:45
        no wyobraź sobie, że tego JESZCZE nie powiedział :D :D :D

        Dzięki za ten tekst, chociaż trochę się uśmiechnęłam...
        • agatelek2 Re: a nie powiedział... 20.01.07, 15:36
          Współczuję...Najważniejsze,że nie jesteś od niego zależna.Mam nadzieję,że
          wszystko ułoży się po Twojej myśli.
          • izunia_milo Re: a nie powiedział... 20.01.07, 17:10
            Agatelek, fakt że nie jestem od niego zależna wcale mnie nie raduje :-(

            Ja sama sobie palcem dziecka nie zrobiłam i chciałam, żeby ono miało normalną,
            pełną rodzinę.
            • Gość: Pan Dobra Rada Re: a nie powiedział... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 21:52
              Przepraszam, że to napiszę, ale biorąc pod uwagę okoliczności i różne
              scenariusze, na wszelki wypadek pamiętaj, że "normalna rodzina", to nie rodzina
              klejona na siłę.. :/ Warto dziecku ofiarować spokój i szeroko pojętą normalność,
              w zamian za brak ojca, niż podarować ojca i Wasze ewentualne kłótnie i dołującą
              atmosferę w domu, w zamian za brak spokoju.. Niestety taka jest prawda.. I
              niestety wiem, co mówię..
              • Gość: picobello Re: a nie powiedział... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 21:58
                co ty wiesz,guzik,po prostu facet dostal szoku,z dnia na dzien stal sie
                ojcem...to ze nie powiedzial w domu,bo poczul sie jak dziecko a nie jak
                mezczyzna,moim zdaniem gosciu musi ochlonoc i sobie to na chlopski rozum
                wytlumaczyc-to nie jest takie proste...zawinila dziewczyna(oni) ze zyje w
                nieformalnym zwiazku ,wiec musi troche pocierpiec-tez takie typy sie zdarzaja
                • izunia_milo Re: a nie powiedział... 20.01.07, 22:06
                  sorry, ale z Twojej wypowiedzi niewiele zrozumiałam. Jakiego niby szoku dostał??
                  Że ZOSTANIE (a nie został) ojcem?? Dziecko było planowane i jak pisałam post
                  wyżej - do pewnego czasu było OK! To po kilkunastu tygodniach ciąży facet może
                  dopier "załapać", że będzie tatusiem?
                  • Gość: picobello Re: a nie powiedział... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 22:13
                    kobiety maja szok po porodowy,a faceci maja szok rodzicielstwa
                • Gość: Pan Dobra Rada Re: a nie powiedział... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 23:56
                  "Zawiniła dziewczyna, że żyją w wolnym związku".. :| Omg..
                  • Gość: picobello Re: a nie powiedział... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.07, 00:11
                    do kogo to bylo,czytaj uwaznie jesli do mnie
                    • izunia_milo Re: a nie powiedział... 21.01.07, 00:13
                      ja mam posortowane od najnowszych i odpowiadam na KONKRETNY post klikając na
                      "+odpowiedz"...
                    • Gość: Pan Dobra Rada Re: a nie powiedział... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 01:55
                      Zdecydowanie do Ciebie.. :] Czytaj, co piszesz, ewentualnie sprawdzaj, jeżeli
                      pamięć zawodzi.. :]
                      • Gość: picobello Re: a nie powiedział... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.07, 03:28
                        dziekuje za wskazowki,coz dziesiec lat temu bylem stary to teraz juz pewno
                        pamiec zawodzi
              • izunia_milo Re: a nie powiedział... 20.01.07, 22:00
                nie chcę kleić rodziny na siłę i w pełni Twoje zdanie popieram. W każdym domu są
                jakieś nieporozumienia i nigdzie nie jest idealnie. Nie chcę go do niczego
                zmuszać, ale taka nagła "przemiana" jest conajmniej zaskakująca, nie sądzisz?? W
                zasadzie do 14 - 15 tygodnia ciąży było wszystko ok...
                • Gość: picobello Re: a nie powiedział... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 22:09
                  zmiana,zmiana,ale wszystko zalezy co mowilo sie przed tym stanem
                  blogoslawionym,trudno powiedziec co w trawie piszczy tym bardziej ze mamy
                  relacje jednej strony,bo kazdy kij ma dwa konce-zycze jak najlepiej ale w tym
                  przypadku musi zaistniec rozmowa i jeszcze raz rozmowa oraz jakis podstep zeby
                  sprawdzic czy faktycznie ta zmiana wynika z powstalej sytuacji czy juz
                  jestescie sobie obcy....
                  • izunia_milo Re: a nie powiedział... 20.01.07, 22:29
                    Też uważam, że MUSI zaistnieć rozmowa, ale JAK MAM ROZMAWIAĆ??

                    Przykład rozmowy przy sobotnim śniadaniu (no nie jak z dyktafonu ;-), zawsze
                    lubiliśmy przy sobotnich i niedzielnych śniadaniach rozmawiać o ważnych
                    sprawach). Normalna atmosfera, przyjemnie:
                    Ja: Musimy pomyśleć pomału jak rozwiążemy sprawę mieszkania, bo gdzieś trzeba
                    będzie postawić łóżeczko no i w ogóle trochę się dostosować (mam malutkie
                    mieszkanko). Myślałeś o tym? No bo teraz jak jest to ciężko będzie cokolwiek tu
                    zrobić.
                    On: Co? A co ty masz za wymagania? Idź do góry do sąsiadów i zobacz sobie jak
                    mieszkają!
                    Ja: No tak głośno myślę, że powinnismy pomału planować albo dostosowanie tego
                    mieszkania, albo zamiana na większe, ale chyba najbardziej bym chciała zacząć
                    już budowę domu (którą i tak planowaliśmy). Co o tym sądzisz?
                    On: A co ty myślisz, że ja mam w kieszeni 300 tyś na dom?
                    Ja: No wiem, że nie masz. Ja też nie mam, ale naprawdę to nie znam nikogo kto
                    buduje za gotówkę... Rozmawialiśmy o tym.
                    On: Acha, czyli chcesz teraz szybko, już koniecznie DO CZERWCA dom, tak? Wiesz,
                    że to nierealne?
                    Ja: Wiem
                    Czując już focha i pretensję w jego głosie nie odzywałam się już. Pozmywałam po
                    śniadaniu ze łzami w oczach. A on za chwilę mnie zawołał do kompa "chodź, zobacz
                    teledysk z kononowiczem". Rozwalił mnie tym...
                    • Gość: picobello Re: a nie powiedział... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 22:38
                      w sumie mnie tez by rozwalil,ale powaznie poszlas zbyt odwaznie,moglas mu
                      powiedziec przez kwiatek ze trzeba miec wieksze mieszkanie nie koniecznie-
                      budowac dom od razu-poki co przejmujesz inicjatywe wiec to dobrze nie wrozy,a
                      poza tym gosciu ma glowe doradzcy inwestycyjnego-budowa domu to jak stac sie w
                      jednej chwili bankrutem-czyli jest sie bez grosza przy duszy-powodzenia CI
                      ZYCZE-chyba chlopak nie dorosl skoro taka osoba go rozsmiesz(przykro to
                      stwierdzic ale sam jest jeszcze dzieckiem)
                      • izunia_milo Re: a nie powiedział... 20.01.07, 22:51
                        Skoro uważasz, że budowa domu powoduje to, że jest się od razu bankrutem to
                        fakt, jesteś jeszcze dzieckiem...
                        • Gość: picobello Re: a nie powiedział... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 22:57
                          jesli ktos inwestuje pieniadze w instrumenty finansowe to naprawde zostaje
                          bankrutem,a mowienie ze sa kredyty to mozna sie grubo przeliczyc...a tak w
                          ogole w pocztkowej fazie dorastania dziecka nie jest wskazane budowa domu,jak
                          juz kupno gotowego, badz kupno mieszkania(o ile ma sie gotowke)-wiec na pewno
                          nie jestem dzieckiem, ale racjonalnie myslacym czlowiekiem
                          • izunia_milo Re: a nie powiedział... 20.01.07, 23:10
                            Każdy ma jakieś tam swoje poglądy na tematy finansowe. Oczywiście uważam, że
                            "zarzynanie" się finansowe żeby za wszelką cenę mieć dom i poganianie kredytu
                            kredytem to bzdura. Ale gdyby każdy kupował dom/mieszkanie za gotówkę (prawdę
                            mówiąc nie znam NIKOGO takiego) to rynek deweloperski by w PL nie istniał. Nie
                            chcę Cie urazić, ale nie znasz dokładnie sytuacji finansowej. A JEŚLI
                            zdecydowalibyśmy się na budowę, to naprawdę kredytu nie musielibysmy brać
                            kosmicznego no i nie trzeba od razu budować "willi z basenem". Poza tym ja nie
                            powiedziałam, że muszę mieć dom, ale rzuciłam temat do rozmowy. Nawet sprzedając
                            działkę, mogłabym w tej chwili kupić dwa razy większe mieszkanie. Bez potrzeby
                            brania kredytu. Ale jak powiedziałam, dałam temat do rozmowy. Nie chciałam
                            decydować sama, bo chcę abyśmy mieszkali razem i razem o wszystkim rozmawiali,
                            razem podejmowali ważne decyzje. Te mniej ważne też.
                            • Gość: picobello Re: a nie powiedział... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 23:18
                              tak sie sklada ze moj kolega ma spolke z.o.o developerska-wiec cosik wiem, bo
                              sam czekam na odpowiedni moment w zakresie tej dzialalnosci,a jesli chodzi o
                              finanse to znam sie i nie...ale na pewno w Polsce nie wziolbym zadnego kredytu,
                              bo nie jestem szalencem...dzialek sie nie sprzedaje, a jedynie sie je
                              uszlachetnia:)
                              • izunia_milo Re: a nie powiedział... 20.01.07, 23:31
                                no właśnie chcieliśmy jakąś kupić do "uszlachetnienia". Ale zbaczamy z tematu...
                                Czyli uważasz, że nie powinnam była w ogóle poruszać tematu? Zauważ proszę, że
                                jak pisałam wcześniej, w tej chwili mam małe mieszkanie i NAPRAWDĘ nie ma w nim
                                miejsca na dziecko (o czym wczesniej - przed zajściem w ciążę - z nim
                                rozmawiałam). Trzeba je albo "dostosować" albo zamienić na większe albo, albo,
                                albo... Nie chciałam tego robić sama (w sensie podejmować decyzję co z tym
                                zrobić). A to wszystko wymaga czasu. Za tydzień już połowa ciąży...
                                • Gość: picobello Re: a nie powiedział... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 23:44
                                  temat jak najbardziej wskazany,wszak dziecko musi miec warunki rozwoju,mi sie
                                  wydaje ze twoj partner ma problem dotyczace malzenstwa-zna twoje zdanie i juz
                                  wiecej nie chce na ten temat rozmawiac,a obawia sie reakcji rodzinny
                                  swojej,mysle ze sytuacja zostalaby zalagodzona jakbys ty przejela inicjatywe
                                  odnosnie zawarcia zwiazku...
                                  • Gość: picobello Re: a nie powiedział... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 23:49
                                    poza tym musisz mowic jaki to cud ze jestes w ciazy-nie kazda kobieta moze miec
                                    dziecko,poszukac jakis film co obrazuje taka sytuacje i razem z twoim partnerem
                                    cos takiego zobaczyc,nie wiem co zrobic,nie znam tego gagatka-wybrac sie na
                                    jakies zakupy dla dziecka,moze pojsc do szkoly rodzenia wspolnie z nim(no ja
                                    bym nie poszedlbym)
                                    • izunia_milo Re: a nie powiedział... 21.01.07, 00:06
                                      do tej pory (tzn do końca 2006) chodził ze mną na wszystkie USG, planowaliśmy
                                      zakup konkretnego modelu wózka, czytaliśmy forumy "ciążowe" i "dzidziowe", razem
                                      zrezygnowaliśmy ze szkoły rodzenia itp itd. Ale po nowym roku... :-((( (za drogi
                                      bilet na intercity dla mnie, rozmowa o mieszkaniu i inne takie)...
                                  • izunia_milo Re: a nie powiedział... 21.01.07, 00:00
                                    Myślisz, że może mieć taki problem? Hm. Wprawdzie wcześniej mi to "przemknęło"
                                    przez myśl (kiedy mój dziadek się zapytał o ślub) ale nie w sensie takim, że to
                                    MOŻE być dla niego problem... Bo przecież gdyby to był problem to by powiedział.
                                    To znaczy ja tak myślałam, że by powiedział. Ale no jest teraz opcja taka, że
                                    się myliłam... Noi trochę mnie oświeciłeś :D. Staram się być zawsze ugodowa i
                                    dążyć do porozumienia i gdyby TYLKO powiedział że zależy mu na formalnym związku
                                    to byśmy do zawarli już!

                                    No ale teraz przecież nie mogę ni z gruszki ni z pietruszki wyjechać do niego z
                                    pytaniem "chcesz mnie za żonę?" :D :D :D. Pisałam, że od tygodnia się do mnie
                                    nie odzywa... I właśnie nie wiem, co dalej zrobić? Nie wierzę że w ciągu
                                    krótkiego czasu przestał mnie kochać. Ja też bardzo go kocham, jego wady też ;-)
                                    • Gość: picobello Re: a nie powiedział... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.07, 00:15
                                      kobieta w ciazy to jak jajko,wiec nie bede sie wiecej wypowiadac bo moge
                                      jeszcze Cie urazic badz zle mnie mozesz zinterpretowac,a tak poza tym ja nie
                                      mam zadnego doswiadczenia w tym wiec tylko teoretyzuje tak z powietrza i z
                                      obserwacji,inteligencja ma to do siebie ze drugi raz nie podejmuje sie rozmowy
                                      jesli wczesniej zostalo powiedziane to i owo-ja juz nie wiem co jest grane
                                      skoro tyle dzialan podjelas
                                      • izunia_milo Re: a nie powiedział... 21.01.07, 00:19
                                        Należę do tej części społeczeństwa, które potrafi czytać ze zrozumieniem ;-)))

                                        Dziękuję za Twoje przemyślenia, że chciało Ci się "poteoretyzować".

                                        Jakbyś jeszcze jakieś nowe teorie wysnuł to daj znać ;-)

                                        pozdrawiam
                                        • Gość: picobello Re: a nie powiedział... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.07, 00:22
                                          ja na ogol teoretyzuje i spekuluje:)narazie tutaj jestem-zgadzam sie z dobra
                                          rada,ze jemu swiat stanol na glowie i teraz ma problem
                                          • izunia_milo Re: a nie powiedział... 21.01.07, 00:31
                                            dziwne tylko że zorientował się dopiero o "świecie do góry nogami" w połowie
                                            ciąży... No nic.

                                            Dzięki za dyskusję, bo mi pomogła. Prześpię się z Waszymi spekulacjami i pomyslę
                                            co dalej.
                        • Gość: Pan Dobra Rada Re: a nie powiedział... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 00:18
                          Nie.. Nie o to chodziło.. Chodziło o to, że chłopakowi skurczyło się życie..
                          Totalnie.. Na dodatek rozmawiasz z Nim o budowie domu, co jest inwestycją na (
                          powiedzmy ) 30 lat ( oczywiście w zależności od kredytu itd.. :] ).. Czyli przez
                          30 lat będziecie oboje związani opłatami za dom.. Dla kogoś, kto nie jest pewny
                          ścieżki po której kroczy brzmi to jak wyrok.. :/ Niestety najwyraźniej Twój
                          partner nie jest pewien, czy chce z Tobą wiązać swoją przyszłość.. :/
                          Przeprasza, że to napisałem, ale tak to wygląda i oszukiwanie się w niczym
                          nikomu nie pomoże.. :/ I taka mała rada na przyszłość.. Chcąc zrozumieć
                          mężczyznę zawsze szukaj najprostszej przyczyny.. ;)
                  • izunia_milo Re: a nie powiedział... 20.01.07, 22:33
                    aaa, masz pomysła na jakiś podstęp?? ;-)
                    • Gość: picobello Re: a nie powiedział... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 23:06
                      co do podstepu...hmmm:)nie powiem...cos mi sie nasunelo-bo fantazja jest od
                      tego,aby bawic sie na calego
                • Gość: Pan Dobra Rada Re: a nie powiedział... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 00:05
                  Oczywiście, że jest to co najmniej podejrzane.. Nie chcę Cie oszukiwać, dlatego
                  powiem, że gdybym ja miał dziecko z kobietą, którą na prawdę i bez żadnych
                  wątpliwości bym kochał.. Nie widziałbym najmniejszego problemu.. Tylko bym się
                  ucieszył.. Natomiast najprawdopodobniej facet nie potrafi się pogodzić z tym, że
                  dziecko to poniekąd wyrok.. Dla niektórych przyjemny, dla niektórych nie..
                  Widocznie dla Niego oznacza w tym momencie zakończenie okresu życia, którego nie
                  chciał zamykać.. :/ Czyli okresu, kiedy WSZYSTKO można odwrócić i ZAWSZE ma się
                  wybór.. Mając dziecko trudno o taki komfort, bo dziecko to nie koncert życzeń, a
                  przyjemność obarczona masą obowiązków.. ;)
    • Gość: magda Re: Mężczyźni reagują inaczej... IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 15:54
      A może on zarabia mniej, wiesz, może sobie pomyślał, że jak dziecko to i też
      zwiększone wydatki, że nie da rady, że wszystko spadnie na twoją głowę... Albo
      boi się być tatusiem (chociaż skoro planowaliście ciąże już wcześniej to raczej
      był zdecydowany, prawda?) Faceci czasem tak mają, może mu przejdzie za jakiś
      czas. W najgorszym wypadku może mieć wątpliwości czy to jego dziecko lub mieć
      kogoś na boku. Trudno ocenić.
      Jak się zachował na wiadomość o ciąży?
      • Gość: &&& Re: Mężczyźni reagują inaczej... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 15:58
        a moze ma juz kilka dzieci w drodze:)
        • Gość: blue Re: Mężczyźni reagują inaczej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 16:10
          taak ,w tym jedno z tobą...
          • Gość: &&& Re: Mężczyźni reagują inaczej... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 16:12
            to by musial byc cud natury...
      • izunia_milo Re: Mężczyźni reagują inaczej... 20.01.07, 17:08
        Magda, on zarabia więcej ode mnie. Nigdy nie mieliśmy problemów natury
        finansowej. Wiadomo, nie było nas stać na willę z basenem, ale na dość dostatnie
        życie tak... Wątpliwości nie ma, zresztą nigdy nie negował tego że to nie jego
        dziecko. Wiemy oboje dokładnie kiedy zaszłam w ciążę, lekarz potwierdził termin
        jednoznacznie na podstawie kalendarza i usg. Nie ma mowy o pomyłce. Poza tym,
        jak zaszłam w ciążę to wtedy byliśmy 2 tygodnie za granicą na urlopie... 24 h
        bez przerwy...

        Na wiadomość o ciąży się ucieszył bardzo, mówił że wreszcie się doczekaliśmy i
        będziemy mieć NASZE, WSPÓLNE... Ogólnie radość na maxa. Dlatego dziwi mnie
        bardzo, że nie powiedział rodzicom...

        Na boku nie ma nikogo. Wiem o tym. Chyba, że "flirtuje" w pracy przez internet,
        ale raczej nie bo to nie jego styl.
        • zbuntowany_aniol2 Re: Mężczyźni reagują inaczej... 20.01.07, 18:51
          a moze to taki bunt tatusia?
          • izunia_milo Re: Mężczyźni reagują inaczej... 20.01.07, 21:04
            a mogłabyś "rozwinąć" swoją wypowiedź??
            • zbuntowany_aniol2 Re: Mężczyźni reagują inaczej... 20.01.07, 21:09
              moze boi sie ze juz nie bedzie najwazniejszy w twoim zyciu(bo nie bedzie;p) i
              ze bedziesz mu poswiecala mniej czasu albo ze sie od niego odsuniesz..wiadomo
              jak kazdy normalny mezczyzna w zdrowym zwiazku pragnal dziecka a gdy sie to juz
              stalo to poprostu go to przerasta..radze szczerze z nim porozmawiac bo moze on
              nie widzi albo nie chce widziec ze cie rani swoim zachowaniem postrasz go to
              moze sie przestraszy;p i odrzuc mysli i zlosliwe komentarze typu on ma inna na
              boku albo ze mu sie cos odwidzialo..nie jestem facetem i trudno jest mi
              cokolwiek stwierdzic ale mysle ze kazdy przypadek jest inny.Ja podalam Ci tylko
              przyklad aby cie choc troszke uspokoic.Zycze duzo szczescia i nie denerwuj sie
              tak,musisz dbac o dzidzusia:0pozdrawiam trzymaj sie cieplutko:*:*:*
              • izunia_milo Re: Mężczyźni reagują inaczej... 20.01.07, 21:21
                Może boi się, ale niestety porozmawiać się z nim nie dało do tej pory. Jak
                pisałam wyżej, odpowiadał pytaniem na pytanie, a jak mówiłam w innej formie to
                twierdził, że ja już wszystko sobie sama "dopowiedziałam". W mailu którego
                napisałam wcześniej wspomniałam mu też o tym, że mnie krzywdzi i że mi smutno.
                Odpowiedź była jaka była, że nie będzie się ustosunkowywał...

                Dziękuję Tobie, ale nadal nie wiem co robić?? Czekać?
                • betti22 Re: Mężczyźni reagują inaczej... 20.01.07, 21:40
                  to bardzo przykre ze Twoj facet Cie tak traktuje...powinien za to kopa dostac i
                  to takiego co by bardzo zabolalo:/ co mozesz zrobic izuniu_milo ..
                  -mozesz tez sie do niego nie odzywac ..to moze szybciej dojdzie do tego ze moze
                  Cie stracic jak bedzie Ci tak dalej trakyowc..w koncu masz gdzies jak kazdy
                  granice wytrzymalosci
                  -mozesz wciaz probowac uzyskac odpowiedzi na swoje pytania..

                  co zrobisz? sama musisz podjac decyzje bo to wszystko zalezy od tego jak
                  czujesz sie na silach..nie powiem Ci co zrobilabym na Twoim miejscu bo tego nie
                  wiem..spodziewacie sie dziecka wiec nie jest to zwiazek nastoletnich
                  gimnazjalistow ktorzy bawia sie w kotka i myszke..ale szczerze mowiac..moze
                  powinnas przez dwa trzy dni sie nie odzywac..on ochlonie z jego (dziwnych)
                  emocji..dasz mu czas na przemyslenia..zateskni za Toba..zmartwi sie i sam
                  przyjdzie..
                  • izunia_milo Re: Mężczyźni reagują inaczej... 20.01.07, 21:56
                    Narazie sie nie odzywam. To już trwa tydzień. Widzę, że na skypie jest jak
                    zwykle, praktycznie cały dzień widoczny (z pracy i z domu), zmienił zdjęcie i
                    opis...

                    Nie, nie jesteśmy gimnazjalistami ;-)))) już dawno oboje pokończyliśmy średnie
                    szkoły i studia, pracujemy.

                    Czekam. Ale nie rozumiem tez tego, że NIE POWIEDZIAŁ rodzicom. Oni mieszkają na
                    drugim końcu Polski, więc kontakt bezpośredni jest dość, hmmm, ograniczony. Są
                    raczej konserwatywnymi katolikami, każda niedziela w kościele itp. Mój (no nie
                    wiem czy jeszcze :-(() nie chodzi do kościoła, ja też nie i nie planowaliśmy
                    nawet ślubu kościelnego. Ale czy ich poglądy mogą być powodem ukrywania przed
                    nimi tego faktu? Według mnie absolutnie nie.
                    • Gość: GW Re: Mężczyźni reagują inaczej... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 23:06
                      trzeba było zrobic po Bożemu - najpierw ślub,potem kilka lat wspolnego życia i
                      dopiero dziecko, a teraz masz po prostu przegwizdane, a dziecko tym bardziej
                      • izunia_milo Re: Mężczyźni reagują inaczej... 20.01.07, 23:15
                        dziękuję za radę a przede wszystkim pocieszenie. Ale nie chodzę do kościoła i
                        nie mam zamiaru, bo w naszym katolickim kraju "po bożemu" to się zabija,
                        kradnie, morduje, gwałci.
                        • Gość: picobello Re: Mężczyźni reagują inaczej... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 23:20
                          kolezanko,kolega mial na mysli zeby sformalizowac zwiazek pod wzgledem prawnym-
                          czyli wobec prawa bysci byli razem-legalizacja zwiazku
                          • izunia_milo Re: Mężczyźni reagują inaczej... 20.01.07, 23:25
                            tak, wyraźnie napisał o legalizacji "po bożemu" :D

                            Ale to nieistotne w jakiej formie bo co by mi to dało? Pod względem prawnym
                            praktycznie nic. Miałabym papierek, że mam męża.
                            • Gość: picobello Re: Mężczyźni reagują inaczej... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.07, 23:31
                              dla dziecka pod wzgledem prawnym by nic nie zmienialo,jedynie tobie daloby
                              papierek,ale jak on jest wazny to wlasnie teraz tego doswiadczasz-coz polskie
                              spoleczenstwo ma jednak utarte sposoby myslenia-np.jego rodzice,czyli jesli on
                              wie ze nie chcesz z nim byc na papierze ,to on tez nie chce byc z toba w
                              rzeczywistosci,bo co bedzie budowal fatamorgane-ten papierek niby nic ale
                              czasem duzo znaczy
                              • izunia_milo Re: Mężczyźni reagują inaczej... 20.01.07, 23:35
                                ten papierek dla mnie nic by nie zmienił. Jeśli on by chciał (chociażby ze
                                względu na rodziców) wziąść ślub, to bym go wzięła.
                                • Gość: GW Re: Mężczyźni reagują inaczej... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.07, 00:46
                                  to ciekawe jak wiele osób deklaruje, że "papierek" nie jest im do niczego
                                  potrzebny, chociaz tak naprawdę ułatwia wiele rzeczy w życiu codziennym, a
                                  jednak nie decydują się na ślub jakby się czegoś bali, np. tego że związek może
                                  nie przetrwać, więc po co robic sobie klopoty z rozwodem, a jednocześnie
                                  decydują się na dzieci
    • aniiatka Re: Mężczyźni reagują inaczej... 21.01.07, 11:19
      Wiele sprzeczności i jak dla mnie nieodpowiedzialnośći, naiwności.

      "Jestem z facetem 3 lata, narazie jeszce tak całkiem nie mieszkamy razem" -
      trzeba bylo poczekać na stabilizacje i wspólne zamieszkanie, efektem byłoby
      uniknięcie tych chorych nieporozumień..
      "Wspólną naszą decyzją były starania o dziecko" - obawiam sie ze raczej to ty
      pragnelas dziecka a on łaskawie sie zgodził nie patrzac na konsekwencje.

      Cieżko jest stwierdzić jednoznacznie o co mu chodzi, ale na pewno nie jest to
      szok wywołany ciażą, bo jak twierdzisz planowaliscie to.
      Facet niedojrzały, nieodpowiedzialny, nie szanujący Cie przede wszystkim i
      traktujący w sposób lekceważący mając swiadomosc ze jestes w ciazy!!
      Napisałabym wiecej swoich mam nadzieje błednych wnioskow, ale daruje sobie bo
      coz to pomoze. Tu nie ma miejsca na fochy i niedomówienia, zadzwon i stanowczo
      powiedz zeby przyjechał, porozmawiajcie i sama wywnioskuj jaki jest jego
      problem, bo skoro teraz prezentuje takie zachowanie to co bedzie pozniej.
      Pozdrawiam..
      • izunia_milo Re: Mężczyźni reagują inaczej... 21.01.07, 12:05
        Dzwoniłam, ale niestety nie odbiera telefonu.

        Tak, też stwierdziłam, że jestem naiwna i głupia. Mogłam się z nim wcale nie
        wiązać. Też bym uniknęła tych chorych nieporozumień.

        Dziecko chciał tak samo mocno jak i ja. Pisałam wczesniej, że do pewnego momentu
        chodził ze mną na usg, interesował się wszystkim co z tym związane i w ogóle
        zachowywał się normalnie jak na tą sytuację.

        Nie mogliśmy do tej pory zamieszkać na 100% razem ze względu na inną sprawę i
        naprawdę ani trochę niezależną od niego ani ode mnie.
    • bestia4u Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus 21.01.07, 11:54
      nie wiem co pisali moi poprzednicy, ale faceci potrzebują PODOBNO dużo więcej
      czasu na oswojenie się z myślą, że zostaną TATUSIAMI. Czasem czują
      się "osaczeni" naszym macierzyństwem, które u nas ujawnia się na dłuuugi czas
      przed zajściem w ciążę i co...? Chowają się do swoich "jaskiń", szukają azylu,
      gdzie dorosną do sytuacji... albo i nie... (jestem w dziewiątym miesiącu i mój
      facet, powiedzmy, że zachowywał się podobnie. Lecz stał się nerwowy do tego
      stopnia, że po prostu od niego odeszłam. Każdy stres ma wpływ na rozwój
      płodu... -za bardzo kocham moje dziecko, żeby przypłacać jego zdrowiem lub
      życiem męczarnie z takim człowiekiem.)
      Daj czas swojemu mężczyżnie, jeśli go nie wykorzysta... -zrób wszystko, żeby
      Tobie i Twojemu Maleństwu było dobrze. Dbaj o siebie.

      życzę powodzenia!!! :)
      • izunia_milo Re: Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus 21.01.07, 12:08
        Dziękuję :-)

        Denerwuję się bardzo. Cały czas o tym myślę i nie mogę przestać. Nic nie jest w
        stanie odwrócić mojej uwagi...
        • Gość: wanda Re: Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus IP: *.chello.pl 21.01.07, 13:10
          jak on Cie traktuje!!
          co to znaczy 'jest w szoku'?
          przez polowe ciazy nie byl?, cos tertaz zrozumial?

          przestan go balgac, zabiegac-to juz nie tedy droga, odzioluj sie, niech on sie
          zastanawia
          cos tu jest nie tak skoro trwa to juz tydzien...i to tak 'nagle' sie pojawilo
          tu juz trzeba sie zadeklarowac, a nie stroic fochy i zastanawiac sie
          a to ze nie odbiera telefonow od kobiety w tak zaawansowanej ciazy to naprawde
          fatalny znak
          u mnie ciaza byla przypadkowa, znalismy sie od lat, ale i tak jestem mlodziutka-
          byl na kazde wezwanie, badanie, kazdy moj kryzys-mimo ze on tez byl zaskoczony
          i niermiej go to przerazilo
          kryzysy w naszym zweiazku byly, a owszem, tylko ze przed ciaza, takie wzloty i
          upadki, duperele, ale tez 'sprawy na serio', z ciaza przestlo to istniec, bo
          sprawa stała sie zbyt powazna
          na Twoim miejscu -balabym sie, bo takie nieodpowiedzialne zachowanie nie wrozy
          nic dobrego, i to jest wielie oszukanstwo z jego strony, bo pewnie wczesniej
          tak sie nie zachowyweal-wczesniej, kiedy jeszcze mozna bylo...
        • bestia4u Faceci to po prostu inna rasa... 22.01.07, 15:52
          nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem... Długo nie mogłam dojść do siebie i
          nie będę ukrywać, że wdalszym ciągu myśląc o tym co było, jak i o tym co będzie
          włosy stają mi dęba :/ w takich sytuacjach ważne jest żebyś nie była sama... -
          myśl o Dziecku, które potrzebuje Twojej miłości i spędzaj czas z przyjaciółką,
          znajomymi, którzy nie będą zadręczali Cię niestosownymi pytaniami oraz z
          Rodziną... Mój zwariowany brat kiedyś powiedział mi "nie smuć się, bo ze
          smutnej dupy nie wydzie wesoły pierdziel..." -może takie troche beszczelne, ale
          rozbawiło mnie to ;)))
          Skup się na odpowiednim odżywianiu, na wyprawce dla Maluszka, zatop się w
          marzeniach i planach o pokoju, ewentualnym remoncie... Jest mnóstwo rzeczy do
          zrobienia i uwierz, możesz zrobić to sama...
          A jeśli chodzi o Twojego faceta... daj mu czas. Nie przejmuj się na zapas, bo
          nie wyjdzie to na zdrowie ani Tobie, ani Dzidzi :(

    • Gość: kali Re: Mężczyźni reagują inaczej... IP: *.ztpnet.pl 21.01.07, 14:34
      To przykre co robi Twoj facet. Ale pewnie ma racje.
    • kotek_vel_lol2 Re: Mężczyźni reagują inaczej... 22.01.07, 22:10
      poszukaj pomocy u specjalisty a nie na forum ...
      dobra rada ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja