izunia_milo
20.01.07, 12:29
Witam
i proszę o pomoc...
Jestem z facetem 3 lata, narazie jeszce tak całkiem nie mieszkamy razem ze
względu na czynniki wyższe, ale to MIAŁO się zmienić jesienią. Tzn mieliśmy
już tak całkeim na 100% zamieszkać razem.
Wspólną naszą decyzją były starania o dziecko i po kilku cyklach się udało :-)
Jestem w 19 tygodniu ciąży...
No i tu się zaczynają ALE...
Jak to zwykle bywa, przyszły masakryczne problemy. Facet stał się bardziej
zamknięty i opryskliwy. Gdy chcę z nim rozmawiać o dziecku, wspólnych planach
itp. odpowiada pytaniem na pytanie, gdy wypowiadam zdanie w formie
oznajmiającej nie mówi nic. Np. jeszcze przed ciążą rozmawialiśmy o budowie
domu. Ja już dużo wcześniej kupiłam działkę i od tamtego czasu wiele o tym
rozmawialiśmy i planowaliśmy. Ale jeszcze nie teraz (czynniki wyższe). Gdy
teraz wspomniałam o nowym lokum ze wzglkędu na dziecko (żeby miało swój pokój
itp itd) to mi wręcz "odpysknął": a ty to co masz za wymagania? idź do
sąsiadów do góry zobacz jak z dziećmi mieszkają!" Spokojnie zapytałam co w
takim razie z budową? A on mi na to: "ja nie mam 300 tyś na dom i ci nie
pomogę." Hm. No ok. Przecież NIGDY nie wymagałam ani nie miałam roszczeniowej
postawy. Pracuję, nieźle zarabiam, jestem samowystarczalna, odkładam pieniądze
na dom itp itd.
Stał się też strasznie skąpy. Przykład: musiał oddać swój samochód (służbowy,
więc firma płaci) do warsztatu i przyjechał do mnie pociągiem. Planowaliśmy
wyjazd do dwóch innych miast moim autem, ale niestety pechowo też miałam
usterkę naprawioną tylko prowizorycznie i po rozmowie z serwisem (musiałam
czekać na części zamienne) nie chciałam nim jechać w daleką trasę. Oczywiście
zaraz foch, że niby co ma się stać itp itd. Więc zaproponowałam, żebyśmy
pojechali pociągiem. Niby ok, następnego dnia sprawdził połączenia kolejowe i
powiedział że mamy intercity o tej i o tej godzinie i że musimy jechać TYM, bo
o którejś tam ma spotkanie. No to powiedziałam ok, w piątek koło południa
jedziemy. W czwartek znów foch, bo stwierdził, że BILET na intercity jest dla
mnie ZA DROGI i kolejny raz to samo pytanie dlaczego nie możemy jechać moim
samochodem? Zrobiłam wielkie oczy, popłakałam się i powiedziałam, że w takim
razie nie pojadę. No i następnego dnia pojechał sam.
W czasie tej podróży pojechał też do swoich rodziców. Zadzwonił i powiedział
mi, że zostanie u nich do niedzieli, miedzyczasie zajdzie do swojego kumpla
jeszcze z czasów szkolnych. No ok. Gdy wrócił, zapytałam się go jak
zareagowali na wieśc o tym, że zostaną dziadkami ale odpowiedział mi znów
pytaniem na pytanie iwykręcił się od jednoznacznej odpowiedzi. Po jakimś
czasie wydało się, że jego rodzice NIE WIEDZĄ o tym, że jestem w ciąży!!!! To
już był dla mnie szok... Pogadałam o tym z przyjaciółką, potem z moją
najbardziej zaufaną ciocią... I zadzwoniłam do jego matki. Powiedziałam jej,
że spodziewamy się dziecka i że on od czasu, kiedy na 100% ten fakt
potwierdziliśmy był już u nich trzy razy. Kobieta była w szoku i nie wiedziała
co ma odpowiedzieć... Cała rozmowa była dość krótka, absolutnie żadna awantura
czy coś takiego. Spokojnie i rzeczowo. Powiedziałam jej, żeby nie myślała że
dzwonię z pretensjami, żalami czy czymś takim. Chcę ich poinformować, skoro ON
nie ma odwagi bo wcześniej czy później się i tak by o tym dowiedzieli. Teraz
mają czas na przemyślenie, psychiczne przygotowanie itp itd.
Teraz on jest u siebie, ja u siebie. Wcześniej gdy byliśmy osobno
komunikowaliśmy się na skype. Z pracy i z domu. Ostatnio gdy do niego coś
napisałam na skype odpisał mi: CZY JA TOBIE PRZESZKADZAM W PRACY????
Wcześniej, gdy był zajęty czymś pisał, że sorry, ale później się odezwie bo
tel czy coś innego robi.
Gdy po trzech dniach wcale się nie odezwał, napisałam do niego maila (telefonu
też nie odebrał ani nie odpisał na sms) z kilkoma pytaniami. W odpowiedzi
dostałam: NIE BEDE SIE DO TEGO USTOSUNKOWYWAL. FACECI REAGUJA INACZEJ NA PEWNE
SPRAWY.
Jak mam to traktować? Nie rozmawiamy już od ładnych kilku dni. Może jakaś
mądrzejsza ode mnie dusza wie, co w takim męskim umyśle się kłębi? Jestem w
totalnej krpoce. Odezwać się do niego czy nie? Czekać? Denerwuję się, jest mi
źle... w środę idę na USG 3d...