czy to moja wina????

25.01.07, 23:44
tak sie zastanawiam...mam pecha,czy jestem nieostroznym gamoniem?
bo jakas godzine temu bylam w saunie i omal nie zabilam tam innej golej
laksi,spadajac na nia!bo zmieniajac pozycje chwycilam sie takiej
deseczki,ktora byla jak sie okazalo zlamana i razem z ta deska spadlam na
laske lezaca nizej!to nic,ze swoim golym cialem na obce gole cialo-to akurat
szczegol,bo w momencie,kidy na nia spadlam-jej twarz znalazla sie 10 cm o
stosu rozzazonych wegli!

a wczoraj potluklam lampe swojej szefowej!dwia miesiace temu tez jej
potluklam lampe! w sumie to nie do konca moja wina-bo kto by sie spodziewal
lampy pod lozkiem i za zaslona!kiedys jej chyba rozwale mikrofalowke,bo ta
jej mikrofalowka stoi na takim stoliku z rozchwianymi nozkami!
dwa razy mi ukradli nowa i droga kurtke siostry!(znaczy dwie rozne kurtki)
kiedys wywalilam wozek z moja miesieczna siostrzenica(dziecko zlapalam,wozek
sie przewrocil
jak wracam spocona,cala czerwona i rozczochrana i w rozciagnietym starym
dresie z przebiezki to oczywiscie musze spotkac obiekt swoich westchnien!

pomijam to jak ojciec mojego bylego wpadal do domu niespodziewanie-bo w
godzinach pracy w momencie kiedy my stosowalismy zaawansowane pieszczoty w
jego lozku!
i ze wychodzil,my zdazylismy ochlonac i zaczac od nowa a ten wracal,bo czegos
zapomnial!
i to jak dostalam okres 5 minut po przywitaniu sie z moim bylym kiedy to on
wychodzil z wojska na przepustke.
i duzo,duzo innych teg typu sytuacji...ja sie czuje jak debil co najmniej
kilka razy w tygodniu...dlaczego zawsze ja???
    • Gość: blue Re: czy to moja wina???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 23:57
      hahhahahaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa,ale mi poprawialas humor
      ps.byl taki film francuski o wiecznym pechowcu ,tzn.zawsze cos mu sie
      dzialo ,na rozmowie z szefem zawsze wybieral krzeslo ,kotre bylo
      zepsute ,wpadal w drzwi itp.potem zaangazowano go do odnalezienia corki
      szefa ,która tez byla pechowa bo stwierdzono ,ze tym sposobem ja odnajdzie
    • Gość: picobello Re: czy to moja wina???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.07, 00:05
      coz kazdy ma jakies wpadki,ja mam cosik takiego ze jak pije musze zawsze cos
      wylac-dla li tylko zasady
      • zbuntowany_aniol2 Re: czy to moja wina???? 26.01.07, 12:46
        kiedys siedzialam na laweczce z psiapsiola na rynku i rozmawialysmy,pocieszalam
        ja bo ja chlopak zostawil i na caly glos wypalilam"mi tam chlopaka do seksu nie
        potrzeba"mialo byc do szczescia!przejezyczylam sie...zebys widziala miny ludzi
        tam siedzacych ,,,szybko sie zmylam...
    • hholy Re: czy to moja wina???? 26.01.07, 00:12
      no przypomniales mi,ze jak sie kiedys calowalam z kolega w Sylwestra to mu 3/4
      wylecialo z rekawa i ona chodnik bo zbyt namietna bylam:)
    • hholy Re: czy to moja wina???? 26.01.07, 00:15
      albo jak zadzwonilam do drzwi nr.35 zamiast 36 i przez 10 minut tlumaczylam
      baaardzo zdziwionej pani czego od niej chce(a dodam,ze ona nie rozumiala po
      angielsku,a ja po holendersku)
    • Gość: picobello Re: czy to moja wina???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.07, 00:23
      ja mialem takiego dziwnego pecha,mialem wypadek przy zjezdzie na Oisterweijk
      przed Tilburgiem,laskawy pan wychodzi z wozu i pyta sie czy mam telefon a ja na
      to jak na lato-ze nie(mialem ale nie mialem karty doladowanej,wiec
      odpowiedzialem tak)po jakies chwili dzwoni telefon a Pan rozesmial sie od ucha
      do ucha,coz bylem w szoku-nie warto klamaca, w moim przypoadku szydlo szybko
      wychodzi z worka-jak sie ma pecha to sie ma,ale zycie byloby nudne
      • hholy Re: czy to moja wina???? 26.01.07, 00:27
        he he nie ma to jak niechcacy odebrac telefon(bo akurat sie nim bawilam)i
        nacisnac w poplochu glosnik w probie bardzo szybkiego rozlaczenia rozmoey-ah
        nigdy nie zapomne tych zgorszonych spojrzen gdy rozlegl sie glos mojego
        mlodszego brata-Aska qrwa slyszysz mnie???
        • Gość: picobello Re: czy to moja wina???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.07, 00:34
          poza tym podczas tego zdarzenia jeszcze jak pech to pech,zgubilem rachunki,
          poza tym oczywiscie uderzylem do rodaka chociaz tyle, bo jakis polski wariat
          zrobilby ambaras,poza tym final taki ze por az pierwszy mnie policja wiozla do
          domu ale jaka:)to bylo mile ze transport gratis
          • hholy Re: czy to moja wina???? 26.01.07, 00:41
            he he he...tylko ze mi takie sytuacje zdarzaja sie ciagle!staram sie to olewac
            i mowie sobie --ufff...
            • Gość: picobello Re: czy to moja wina???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.07, 00:45
              e tam-dzieki temu jest zabawnie,wiele sytuacji sie czlowiekowi przydaza-grunt
              to z tego sie smiac a jesli powstana szkody to ze stoickim spokojem to przyjac
              • hholy Re: czy to moja wina???? 26.01.07, 00:51
                no ja wiem ale czasem nie daje rady...raz poszlam na basen,po drodze wdepnelam
                w go#no ale tego nie zauwazylam...i najpierw zdjelam buty i wrzucilam je do
                szafki a na to rzucilam kurtke i luzem inne rzeczy...
                albo moj plecak stal na korytarzu a nasz niegrzeczny szczeniaczek narobil tak
                troche na niego,a ja to zauwazylam w szkole dopiero... albo jak sie ubralam na
                pierwszy dzien w L.O w bluzke mojej siostry,i nie zauwazylam,ze ta bluzka jest
                przypalona na brazowo zelazkiem na plecach...
                no i takie tam...
                • Gość: picobello Re: czy to moja wina???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.07, 00:55
                  ja to mialem taka sytuacje z koszula pod sweter,ze nie lubie jak ktos mi
                  prasuje, wiec robie to sam,pewnego razu nie mialem czasu i porozum do glowy,co
                  zrobic zeby bylo szybko,postanowilem wyprasowac w okolicach kolnierza,pech cial
                  zeby musialem sie rozebrac dobrze ze material byl malo puczliwy wiec jakos
                  wyszedlem z opresji,i wiele innych sytuacji
                • Gość: blue Re: czy to moja wina???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 00:56
                  hehe dobre;),
                  • Gość: picobello Re: czy to moja wina???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.07, 01:01
                    mozna tworzyc i tworzyc,kiedys wybralem sie na wycieczke rowerowa ktora miala
                    ponad 200km,wiec troche,tak sie zlozylo ze w ktoryms momencie zgubilem droge i
                    przez dwa kolejne razy wjezdzalem do tego samego miasta,nie zeby to bylo nie
                    mile ,ale jednak troche tych kilometrow mialem zrobic
                  • hholy Re: czy to moja wina???? 26.01.07, 01:02
                    no bo oczywiscie sie spieszylam i ubralam co mi w rece wpadlo/to nie bylo
                    rozpoczecie roku,tylko 1szy dzien nauki/,ale przynajmniej mnie wszyscy od razu
                    zapamietali-ta_co_miala_brudna_bluzke
                    w sumie to zawsze myslalam,ze to dlatego ze zawsze robie wszystko na ostatnia
                    chwile ale ostatnio cos za duzo tego naraz...
                    kiedys dostalam okres w nocy jak spalam u chlopaka co prawda przed nim spoko
                    ale przed jego mama mi bylo glupio...a za miesiac znowu!/hmm czyzby moj
                    organizm mnie przed nim slusznie ostrzegal/
                    • Gość: picobello Re: czy to moja wina???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.07, 01:07
                      chyba najgorszy pech,mialem prawie uciete drzewo,potzrebne bylo tylko kilka
                      uderzen siekierka i przewrocilbym drzewo prawie 30 letnie,coz trzonek nie
                      wytrzymal,nie mialem satysfakcji ,ale za to pila spalinowa dala rade
                      • hholy Re: czy to moja wina???? 26.01.07, 01:12
                        a swiadkowie zdarzenia byli?
                        bo mi naprawde bylo glupio jak poplamilam tak chamsko przescieradla/sorry za
                        szczegoly/
                        albo jak wyszlam na basenie spod prysznica otwieram szafke a wszystko uje#ane w
                        gownie!fak!

                        • Gość: picobello Re: czy to moja wina???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.07, 01:16
                          pewnie,ze tak-jak im dwie i pol godziny wytwarzalem dzwieki non-stop-
                          tzrask,trzask-wszak 1,5metra w obwodzie to dosc duzo-ale i tak pozniej kazdy
                          stwierdzil ze mam duzo sily:)
                          • Gość: picobello Re: czy to moja wina???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.07, 01:18
                            pech ,pechem,ale trzeba pamietac o roznych zdazrzeniach co naprawde wydaja sie
                            nieprawdopodobne-wychodzenie z opresji i z tego trzeba sie cieszyc
                            • Gość: picobello Re: czy to moja wina???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.07, 01:21
                              mialem taka sytuacje w Sint Oedenrode,otoz wracelm pozno z pracy i byla
                              wylaczona droga z ruchu,do domu raptem kilkaset metrow,wiec lozeczko na
                              wyciagnieciu reki ale nie,objazd!!!musialem specjalnie jechac na okolo ponad
                              15km wiec to bylo zalosne
                              • hholy Re: czy to moja wina???? 26.01.07, 01:25
                                podsumowujac:jesli mozna cos spieprzyc-to ja to spieprze!
                                a czasami nawet jak wszystko wydaje sie byc latwe i proste to i tak nowa
                                przygoda czeka za rogiem:)
                          • hholy Re: czy to moja wina???? 26.01.07, 01:22
                            :DD
                            to mi sie przypomnialo jak zasnelam w pociagu jak mialam 16 lat i przezywalam
                            swoja pierwsza love no i pojechalam do chlopaka-mialam wszystko obcykane,/jakby
                            mama wiedziala,ze sie do niego wybieram to by mnie zabila)bylabym w domu o 22-
                            no ale zasnelam i dotarlam o 6 rano:)
                            • Gość: picobello Re: czy to moja wina???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.07, 01:24
                              z pociagiem tez mialem przygode,pytalem sie konduktora kiedy to pociag
                              zatrzymuje sie na przystanku,no coz spac mi sie zachcialo jak podczas
                              wypadku,coz obudzili mnie na skladzie pociagow:)))))
                              • Gość: blue Re: czy to moja wina???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 01:31
                                aa zpociagiem tez mialam.Raz wsiadlam sobie zadowolona ,ze tak wczesnie bede w
                                domu ,siedze tak z pol godziny ,zaczytalam sie a tu sei okazalo,ze pociag jest
                                sprzatany -nie skojarzylam ,a moj mi odjechal godzine wczesniej ,wiec poszlam
                                pochodzic po sklepach ,przychodze znowu nie ma-okazalo sie ,ze popatrzylam na
                                godzine przyjazdu z mojego miasta do do docelowego ,a nie na odwrót,no i
                                wracalam 5 godzin pozniej;)
            • Gość: blue Re: czy to moja wina???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 00:47
              kiedys pamietam jechalam na egxamin-wyszlam wczesniej ,obliczylam ,ze bede w
              sam raz ,jade spokojnie az tu nagle pociag stanal ktos sie rzucil pod
              wczesnieszy czy byla awaria jakas ,w efekcie sie spoznilam i spoznilam sie
              calkiem sporo.Innym razem w czasie sylwestra wyszlam ogladac ognie i sie
              zgubilam w tlumie ,przed 3 godziny blakalam sie szukajac wlasciwej ulicy bo
              zapomnialam adres ,a nikt nie znal tej uliczki;).
              • hholy Re: czy to moja wina???? 26.01.07, 00:55
                no gubic to ja sie ciagle gubie jak ide w nowe miejsce:)
                • Gość: picobello Re: czy to moja wina???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.07, 00:57
                  no ale w pracy to wam na pewno nie zdazrzylo sie zgubic,bo mi dwa tygodnie temu
                  przytrafio sie:(moge to jedynie usprawiedliwic ze bylem na prochach(tabletki
                  alergopochodne)-ale koszmar
                  • Gość: blue Re: czy to moja wina???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 01:27
                    ja sie zawsze gubie ,kiedys tez mialam sytuacje -wybralam sie w gory -spoko
                    obczailysmy trase z kolezanka i wymyslilymsy sobie ,ze zjedziemy kolejka z
                    Kasprowego a, gdzie tam taki tlum-musialysmy zweryfikowac wszystko i wracac na
                    piechote znowu schodzac ,zrobilysmy wtedy sporo km.,uciekl nam autobus;).Na
                    uczelni kiedys nie poszlam na lektorat-nie bylamw stanie znalezc sali ,mimo,ze
                    sprzataczka mi pokazywala ,zbyt pokretna droga;)
        • hholy Re: czy to moja wina???? 26.01.07, 00:45
          to zdarzenie z telefonem to na wykladzie ze wspolczesnego spoleczenstwa
          polskiego bylo-pozdrowienia dla dr.Honoratki:)
          • Gość: blue Re: czy to moja wina???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 01:35
            a i jeszze standard -egzaminy ,zawsze ale to zawsze jest pojecie ,ktorego nie
            przerabialam ( bo myslalam ,ze da inne) albo takie ,ktore znam słabo
            • zbuntowany_aniol2 Re: czy to moja wina???? 26.01.07, 12:47
              kiedys siedzialam na laweczce z psiapsiola na rynku i rozmawialysmy,pocieszalam
              ja bo ja chlopak zostawil i na caly glos wypalilam"mi tam chlopaka do seksu nie
              potrzeba"mialo byc do szczescia!przejezyczylam sie...zebys widziala miny ludzi
              tam siedzacych ,,,szybko sie zmylam...:D:DD
              • zbuntowany_aniol2 Re: czy to moja wina???? 26.01.07, 12:48
                hmm,trudno cos tak na poczekaniu wymyslec no ale nigdy nie zapomne jak
                zapomnialam stroju kapielowego na basen i sie kapalam w bieliznieto byl wyczyn
                a jakie wziecie mialam wsrod plci przeciwnej.Albo jak uczylam sie jezdzic
                maluchem bylam z sasiadka, no i dalam jej poprowadzic nagle na naszej drodze
                traktor i prawie zderzenie czolowe ale w ostatniej chwili zachamowala do
                dzisiaj dziekuje bogu ze jej sie hamulec z gazem nie pomylil...albo jak
                wpadlysmy w dziure samochodem i musialysmy brac podwaznik zeby go wyciagnac 2
                godziny sie meczylysmy
              • zbuntowany_aniol2 Re: czy to moja wina???? 26.01.07, 12:48
                no albo jak pomylilam telefon dom z domofonem i sie dziwilam ze kolezanka ma nr
                do mojego kolegi
    • kotekx Re: czy to moja wina???? 27.01.07, 09:15
      witaj
      nie jestes sama tez mam taki problem
      np ostatnio wchodze do na hamburgera w tym momenciu drugim drzwaimi wleciala
      wycieczka dzieciakow 2 autokary
      stalem w kolejce do kasy w markecie to juz klasyka, albo sie rolka skonczy w
      drukarce i pani musi zmienic, albo ktos nie drobnych pani w kasie szuka
      albo ktos ma towar bez emtki takich przykladow mozna mnozyc obojetnie gdzie sie
      znajduje zawsze tak samo urzedy, banki sklepy, kina, ulica, wszytsko po prostu
      wszystko sie sprzysieglo przeciw mnie lub mam pecha na maxa czuje sie jakby
      ktos rzucil urok znacie jakiegos odczyniacza?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja