kafufka
26.01.07, 00:47
obsesja.. jest inspirujący, mądry, błyskotliwy - bardziej niż szef szefów. ale równocześnie - dla mnie - aseksualny. jedyny organ, który mnie w nim pociąga, to umysł... nie myślę o tym, jak zaciągnąć go do łóżka, dotknąć tak, by nie wzbudzić podejrzeń. najważniejszym konceptem dnia/tygodnia/miesiąca jest myślenie: jak wyciągnąć najwięcej jego czasu dla siebie by mówił, śmiał się, nadawał kierunki mojej pracy.
czy to normalne? pożądać bez realizacji seksualnych aspiracji??
wielbić jedynie to, co łazi mu po głowie?