miszkanie studenckie-problem?

27.01.07, 21:32
mhm otóz.. za dużo by opowiadać, ale w skrócie wyglada to mniej wiecej tak:
mieszkam z takimi lachonammi że nie moge juz wytrzymyac!!! znamy sie od kilku
lat i myslalam ze wspolne mieszkanie na studiach bedzie super... a tu tylko
szepty, szmery po kątach...zaczelam sobie szukac nowych znaomych na uczelni a
one maja pretensje- jak ja moge miec jakies inne kolezanki?? chore? TAK!! ale
do konca roku jeszcze tyle czasu... powiedzcie jak mam przetrwac?? atmosfera w
domu jest czasem naprawde gesta...
    • agatka_to_ja Re: miszkanie studenckie-problem? 27.01.07, 21:36
      lachonammi? a co to takiego?
      i co tak naprawde ci sie w tych kolezankach nie podoba? bo tego nie piszesz...
      szepty i szmery po katach to chyba niewystarczajacy powod..
      • Gość: ja Re: miszkanie studenckie-problem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.07, 21:41
        no może tobie by nie przeszkadzało jakby cie koleżanki obgadywały za plecami
        ale jednak Mi by to przeszkadzało i rozumiem autorke watku

        Moja przyjaciółka ma taką samą sytuację, ugadała sie z koleżankami z którymi
        się dobrze kumplowałysmy w liceum a teraz ją olewają.

        Nie przejmuj się nimi, znajdź sobie inne towarzystwo na uczelni i wyprowadź się
        w przyszłym semestrze. Całe życie studenckie jeszcze przed Tobą i nie przejmuj
        sie głupimi koleżankami szkoda nerwów i czasu
    • Gość: .... Re: miszkanie studenckie-problem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.07, 21:36
      wyprowadz sie
      • sensiquee Re: miszkanie studenckie-problem? 27.01.07, 21:51
        ..ciesze sie ze rozumiecie moja sytuacje.
        za duzo by mówic o szczególach, ale to że przyjaciólka od podstawowki sie ode
        mnie odwrócila (w sensie- juz nie jestesnmy tak blisko jak kiedys) bo ja
        znalazlam sobie innych znajomych, a jak mialam nie znalezc skoro żadna z nich
        nie szuka znaomych na uczelni tylko zamknely sie w tym swoim żałosnym kregu!!!
        no ak tak mozna w ogole??? wspaniałe miasto kraków, a one nawet do klubów nie
        wychodza bo siedza w domu, czasem ze swoimi facetami ii... aż żal ściska serce
        jak patrze jak marnuja swoje STUDENCKIE ZYCIE!!
        a wyprowadzic sie planuje zaraz po pierwszym roku.....
        ehh
        • jamesonwhiskey Re: miszkanie studenckie-problem? 27.01.07, 22:29
          ze nie wala sie z pierwszym lepszym na imprezah nie znaczy ze marnuja swoej
          STUDENCKIE ZYCIE
        • aniiatka Re: miszkanie studenckie-problem? 27.01.07, 22:30
          tzn rozumiem ze z tymi kolezankami sie przeprowadzilas tu z inengo miasta?
          Skoro jest taka sytuacja, to porozmawiaj z nowymi znajomymi moze sie znajdzie
          gdzies wolne miejsce na mieszkaniu, ludzie na prawde co chwile jakies rotacje
          robia, jedno sie wprowadza drugie wyprowadza, trzeba sie zorientowac bo w
          toksycznej atmosferze nie ma co zyc.
          • mykaaa Re: miszkanie studenckie-problem? 27.01.07, 23:08
            Ja mieszkam z 3 chłopakami, jeden z nich to mój mężczyzna. Kłótni nie ma, a
            mnie traktują jak rodzynka :) W tym pozytywnym sensie. Polecam takie
            rozwiązanie.
    • betti22 Re: miszkanie studenckie-problem? 28.01.07, 02:44
      po pierwsze to ze ktos nie chodzi na co druga impreze to nie znaczy ze nie zna
      zycia studenckiego..zreszta ja je rozumiem..skoro maja facetow swoich to po co
      maja sie obijac po klubach..ja jak nie mialam swojego kochania jeszcze tez
      chodzilam na imprezy..ale odkad mam swojego mezczyzne to mi sie poprostu nie
      chce..wole spedzac czas z nim niz z kolezankami na imprezach ..bo wiem juz z
      doswiadczenia ze kolezanki sa tylko wtedy kiedy jest dobrze a jak ich
      potrzebujesz to sie odwracaja..nie chodze juz na podrywy wiec nie biegam po
      klubach..

      ale rozumiem tez Ciebie..p[odejrzewam ze jestes obecnie stanu wolnego wiec
      porpostu mozesz dostac szalu siedzac z parkami ktore sie zajmuja soba..znam to
      bo na 2 roku mieszkalam z parka a jeszcze wtedy nie bylam ze swoim kochaniem..
      i poprostu tez nie mialam sie do kogo odezwac..

      wiec..poprostu nie przejmuj sie ich fochami..kazdy ma prawo do spedzania czasu
      tak jak tego chce..moim zdaniem nie powinnas sie wyprowadzac nigdzie..porpstu
      badz niezalezna..nie chca gadc to nie..idz do znajomych z uczelni czy poznanych
      na imprezie..a jak Cie obgaduja po katach (mam taka sytuacje teraz u siebie w
      akademiku) to poprpstu to olej..jak ktos obgaduje kogos to znaczy tylko ze jest
      zazdrosny i zawistny..i zaden z niego przyjaciel.. wiec zajmij sie soba swoim
      zyciem..ciesz sie zyciem..i nie przejmuj sie jakims glupim gadaniem;)
      • sensiquee Re: miszkanie studenckie-problem? 28.01.07, 11:59
        mhm... mam swojego męzczyzne, ale aktualnie wyjechał...
        a parka w domu jest ttylko jedna, bo druga jezdzi co weekend do domu a trzecia
        nie ma faceta.
        nie rozumiem dlaczego wszyscy odebrali moje słowa co do marnowania zycia
        studenckiego, jako koniecznosc chodzenia na imprezy co tydzien?? to chyba nie
        tylko o to chodzi.... a jezeli o mnoie chodzi, to ja w klubach sie bawie, nie
        podrywam.
        pozdrawiam
        • genovefa Re: miszkanie studenckie-problem? 28.01.07, 12:09
          jak masz babo problem - to sie wyprowadz
Pełna wersja