kottadeusz
31.01.07, 01:16
mieszkam ze swoja dziewczyna od przeszło pol roku.
jest ok, ale...
no właśnie... czasmami mam wrazenie ze ona mnie wykorzystuje.
Tzn. np.: kaze mi zmywac naczynia a sama tego nie robi ( mowi: ja zajmuje sie
innymi rzeczami np. odkurzam, czyszcze sanitarke, zmywam podłogi, scieram
kurze; ale nie musi robic tego codziennie!), nie robi mi obiadów jak wracam z
pracy ( a ona cały dzien ma wolny; a ja przeciez głodny jestem!), kaze sie
wozic samochodem ( robi prawko, czasami płaci za paliwo; ale czemu ja musze
sie zwlekac z kanapy i jechac z nia po zakupy...!)
co o tym sądzicie?
ja wiem ze to nie są jakieś wielkie grzechy, tylko takie szczegóły...
Ale... no właśnie- ale...