crazyfrogie
23.02.07, 22:42
Witam wszystkich i proszę o radę.
Jakiś czas temu związałam się z cudownym mężczyzną. Troskliwym, opiekuńczym,
męskim itd... złego słowa nie mogę o Nim powiedzieć oprócz jednej rzeczy - być
może dla Was głupiej i banalnej... JA też chce się o niego troszczyć... Zawsze
kiedy ja jestem chora, dopieszcza mnie, zawsze jest przy mnie, przynosi leki i
jest cudowny. Ale, kiedy ON jest chory, nie widzimy się przez tydzień, bo "nie
chce mnie zarazić". Nie wiem jak mam to traktować, bo według mnie to nie
fair!! Według mnie, w takich momentach miejsce jednej osoby jest przy drugiej,
a wychodzi na to, że on ma prawo się o mnie troszczyć, a ja nie. I nie mam
możliwości go przekonać, bo twierdzi, że nie jest obłożnie chory i daje sobie
radę. Tylko, że przez tydzień mamy kontakt przez telefon i tylko słyszę w
słuchawce jak kaszle i prycha na wszystkie strony.
Co ja mam zrobić? Bo już mi brakuje pomysłów. Próbowałam z Nim porozmawiać,
ale twierdzi, że szukam dziury w całym i tyle. Dodam tylko, że jest okropnym
uparciuchem...
Proszę o pomoc... mam dosyć martwienia się o Niego na odległość, a nie
potrafię się po prostu wyłączyć... :(