Czy ja się naprawdę czepiam...? Chory facet...

23.02.07, 22:42
Witam wszystkich i proszę o radę.

Jakiś czas temu związałam się z cudownym mężczyzną. Troskliwym, opiekuńczym,
męskim itd... złego słowa nie mogę o Nim powiedzieć oprócz jednej rzeczy - być
może dla Was głupiej i banalnej... JA też chce się o niego troszczyć... Zawsze
kiedy ja jestem chora, dopieszcza mnie, zawsze jest przy mnie, przynosi leki i
jest cudowny. Ale, kiedy ON jest chory, nie widzimy się przez tydzień, bo "nie
chce mnie zarazić". Nie wiem jak mam to traktować, bo według mnie to nie
fair!! Według mnie, w takich momentach miejsce jednej osoby jest przy drugiej,
a wychodzi na to, że on ma prawo się o mnie troszczyć, a ja nie. I nie mam
możliwości go przekonać, bo twierdzi, że nie jest obłożnie chory i daje sobie
radę. Tylko, że przez tydzień mamy kontakt przez telefon i tylko słyszę w
słuchawce jak kaszle i prycha na wszystkie strony.
Co ja mam zrobić? Bo już mi brakuje pomysłów. Próbowałam z Nim porozmawiać,
ale twierdzi, że szukam dziury w całym i tyle. Dodam tylko, że jest okropnym
uparciuchem...

Proszę o pomoc... mam dosyć martwienia się o Niego na odległość, a nie
potrafię się po prostu wyłączyć... :(
    • Gość: kali Re: Czy ja się naprawdę czepiam...? Chory facet.. IP: *.ztpnet.pl 23.02.07, 22:51
      Ale masz problem. Jak bedzie chory to po prostu idz do niego, a nie pytasz sie o
      pozwolenie.
      • crazyfrogie Re: Czy ja się naprawdę czepiam...? Chory facet.. 23.02.07, 23:13
        Wiesz... to nie byłby taki znowu głupi pomysł, ale... ustaliliśmy sobie na
        początku, że jeśli któreś z nas mówi na coś NIE, to ta druga osoba to szanuje.
        Bez względu na to, czego to dotyczy. Chciałabym go raczej jakoś przekonać, a nie
        stawiać na swoim, jakoś go podejść... Tyle, że nie mam pomysłu.

        --
        "Nic na siłę, wszystko młotkiem" :)
        • gwiazdka_na_niebie Re: Czy ja się naprawdę czepiam...? Chory facet.. 23.02.07, 23:18
          A nie możesz mu powiedzieć tego co tu napisałaś???
          • crazyfrogie Re: Czy ja się naprawdę czepiam...? Chory facet.. 23.02.07, 23:25
            Próbowałam... nie wiem, może po prostu poczekam aż wyzdrowieje i wtedy pogadam.
            Z facetem z gorączką kiepsko się gada :)

            Chodziło mi tylko ogólnie o to, czy zgadzacie się ze mną, czy może wyolbrzymiam
            tą sytuację. Utrata dystansu w takiej sytuacji jest wszak wysoce prawdopodobna :)
            • gwiazdka_na_niebie Re: Czy ja się naprawdę czepiam...? Chory facet.. 23.02.07, 23:30
              A swoją drogą to ciekawy przypadek ;) Mój facet jak ma katar to twierdzi, że
              jest umierający i niemal prosi mnie żebym go dobiła ;) Oni lubią się czasami nad
              sobą poużalać, nawet gdy na codzień zgrywają twardzieli :p
              • crazyfrogie Re: Czy ja się naprawdę czepiam...? Chory facet.. 23.02.07, 23:37
                To fakt :D
                Doceniam to, że nie chce, żebym się od Niego zaraziła... Ale jak go słyszę w
                słuchawce (JEGO, uparciucha, prawie despotę i choleryka) mówiącego, że sobie
                płuca wypluwa i w ogóle) to jednocześnie mi go żal i śmiać mi się chce... :)

                Hmm... mam wrażenie, że z kimś to przedyskutował... chwilę temu zadzwonił
                powiedzieć, że sobie nie radzi... I, że może bym wpadła do niego jutro... wypić
                razem herbatkę :) No, ale teraz... skoro nie chciał pomocy z mojej strony, to ja
                go rozumiem i wierzę, że sobie poradzi sam dalej... hihi Jak poumiera trochę z
                głodu, będzie mu niedobrze na widok pizzy, to może doceni jaki ma Skarb :)
    • betti22 Re: Czy ja się naprawdę czepiam...? Chory facet.. 24.02.07, 19:42
      moim zdaniem chyba sie czepiasz...w koncu on nie choruje co drugi tydzien
      (chyba nie??:)) wiec przezyjesz jakos tydzien przez telefon..skoro mowi ze nie
      chce Cie zarazic to chyba dobrze ze sie troszczy tak o ciebie..z drugiej strony
      rozumiem i Ciebie..sama tez chcialabym wtedy byc przy swoim facecie a nie
      unikac go jakby Bog wie co mu bylo..

      chyba jedyna rada to powqzana rozmowa o waszych potrzebach..a moze z czasem mu
      przejdzie..ten strach przed zarazeniem :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja