ona235
13.04.07, 21:37
tragedia, moj facet (26lat) z którym spotykam się i sypiam od czasu do czasu
mówi w obecnosci swoich znajomych że jestem jego przyjaciółką i tylko tyle,
spotykamy się juz 4 msce a on żyje tak samo jak przed spotkaniem mnie tzn.
robi to samo, wychodzi z kumplami na piwo, dla mnie ma czas tylko kilka razy w
tyg,wyjeżdza ze znajomymi i beze mnie, bardzo rzadko pisze smsy i puszcza syg
(bo podobno nie lubi) -częsciej dzwoni niz pisze smsy. Wokół niego jest pełnio
młodszych ździr ale on chyba nic sobie z tego nie robi, sama nie wiem.
Probowałam wszystkiego, jak się z nim pokłóciłam o jakąś pierdółkę to spytał
tylko czy takie granie działało na moich byłych facetów. Zlekceważył mój
"smutek". Jakby wiedział że może miec każdą :(( Chyba nie spotkam już takiego
faceta. Jak do mnie mówi to nadal miękną mi nogi. Moje koleżanki jak z nim
rozmawiają to mówią że przy nim czują się takie głupie- ja też tak mam
czasami. O swoich byłych mówi zawsze ze były za dobre dla niego (co to
znaczy?) ale nie wymienia ich liczby. Sex z nim- boski, po 50 min albo i
dłużej ostrej rżnięcia, z nikim tak nigdy nie miałam, wydaje mi się ze jest
bardzo doświadczony w tych sprawach bo miał chyba dużo kobiet przede mną. Nie
chce mi jednak wymienic liczby, jak mowię to może 10, 15, 30 to tylko się
uśmiecha i mówi "może jeszcze". Nie chce zaczynać nowej setki. Nie wiem jak go
rozgryźć. Któregoś razu w trakcie seksu powiedziałam mu(nie wiem jak to
możliwe ze to powiedziałam)- chcę mieć z tobą dziecko, to nagle mu opadł i
było po wszystkim, uśmiechał się że ok a potem powiedział że musi wrocić do
siebie popracować. I od tego czasu jakoś się nie klei nam sex, sama zaczynam
ale kończy się tylko na mojej lasce, a czasami na tym że popieści mnie
językiem. :( Nie ma już tego rżnięcia i na dodatek zaczynam widywać go coraz
częsciej z niby jego koleżankami (wczesniej nie było to tak często). Co jest ?
Już mnie nie chce?