proszę o rade

08.05.07, 20:23
Witam was.Mam problem z którym sie chciałam podzielic jednoczesnie prosząc o
rade..

Zacznę od tego, że mam chłopka jest nam ze sobą dobrze jestesmy razem juz ok
7 msc a znamy sie dużo dużej jednak wczesniej nie bylismy blisko na tyle aby
się dokładnie poznac.

Drugą sprawą jest fakt że chodzę na terapię do psychologa ponieważ od kilku
lat mam stany lękowe (raz mocniejsze raz słabsze) w sumie to dop od kilku
miesięcy chodzę na taką prawdziwą terapię..głównym problemem moim jest to że
nie potrafie pokazywac prawdziwej siebie..mam maskę którą założyłąm sobie do
swiata iludzi pokazując sie jako osoba zawsze dająca sobie rade najlepsza
zdystansowana chłodna...którą wcale nie jestem ale z tego powodu w głębi
przeżywam koszmar i lek i napięcie...jest mi ciężko pracuję nad sobą...ale z
drugiej strony jest mój chłopak który wogóle nie wie że ja chodze na
terapię..ukrywam to przed nim jak tylko się da...wczoraj terapeuta
powiedziałmi żebym powiedziała mu o tym że chodzę na terapię że ja go
okłamuje że to oszustwo ze on powinien mnie poznac taką jaką naprawde jestem
bo na to zasługuję....od wczoraj przeżywam koszmar nie wiem co zrobic wiem że
powinnam mu powiedziec ale na samą myśl o tym przeżywam koszmar gdyż wydaję
mi się ze jak on się o tym dowie to mnie zostawi (moim kolejnym ogromnym
problememjest strach przed odrzuceniem i tym że ktos mnie zostawi)zreszta z
domu wyniosłam przekonanie że cos takiego jak terapia jest złe i nie powinno
sie pokazywac prawdziwych emocji i tego co sięprzeżywa

Dodam że zanim zaczęlismy byc ze sobą mój chłopak odbierał mnie jako osobe
niedostępną, chłodną własnie taką jaką siebie pokazuje na zewnątrz kiedy się
przed nim otrworzyłam to wtedy pojawiło się uczucie miedzy nami.

Teraz czuję jakbysmy sięod siebie oddalali ja znowu założyłam maskę, nie chce
tak dłużej ale strach jest tak ogromny że nie wiem czy dam rade poprostu
wstydzęsie tego co przeżywam i chodzę na terapię. Zaczęłam go kontrolowac byc
podejżliwa zmieniło sie a ja wiem że to przezemnie i przez to że nie potrafie
\sie przyznac do pewnych swoich problemów. Ale czy on dalej bedzie mnie
kochał z problemami??? Nie przeżyłabym tego jakby mnie zostawil :(

Proszę doradzcie mi co zrobic, jak Wy zareagowalibyście na fakt ze wasz
partner chodzi na terapię, czy chcialibyscie to wiedzieci czy w jakims
stopniu wpłynęło by to na związek.z góry dziekuje za odpowiedzi.pozdrawiam

P.s.Dodam jeszcze że nigdy nie mówiłam mu o tymco przeżywałam jakieślęki itp
wiec
on o tym nie ma pojęcia..wiec dlatego tym bardziej jest ciężko powiedziec
teraz
wszystko na raz:( czy powinnam powiedziec?? jeśli tak to jak..w obecnej
chwili
on pracuje poza miejscem naszego zamieszkania zobaczymy sie dop za ok2 msc a
kontakt mamy codziennie ale tylkoprzez internet.
    • Gość: nieapominajka Re: proszę o rade IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 20:47
      Moja droga każdy odczuwa jakieś lęki i twoj chłopak powinien o tym wiedzieć. Ja
      tez kiedys byłam niedostępna, nawet bardzo i nie potrafiłam nikomu zaufac ale
      kiedy poznałam mojego obecnego chłopaka otworzyłam sie przed nim...
      Długo ukrywałam przed nim jedna tajemnicę ale w koncu mu powiedzialam i nie
      stało sie nic złego. Okazało sie ze oj tez bał mi się o czymś mi powiedziec,
      ale w koncu to zrobil i teraz nie mamy przed soba tajemnic
      Wiec radze Ci z wlasnego doswiadczenia POWIEDZ MU jak cie kocha to na pewno
      zrozumie!
    • Gość: eddie Re: proszę o rade IP: *.eranet.pl 08.05.07, 21:08
      Zrozum, Twoje problemy możesz rozwiązać tylko Ty. I masz wystarczająco duzo
      sił, by to zrobić. Musisz przełamać wstyd i strach. Myślisz, że to takie
      trudne? To złudzenie.
      Najlepsza rada na niesmiałaość i nieokazywanie uczuc to zrobic to, czego się
      boisz. Miałam podobny problem do Ciebie. W środku inna, na zewnątrz maska. I
      potworny strach, że jak inni zobaczą, jaka jestem to... no nie wiem,
      wyobrażałam sobie, że mnie wyśmieją, nie zaakceptują i takie tam durnoty.
      Tylko że to jest podobnie jak z kalectwem, jeżeli go sama u siebie nie
      zaakceptujesz, to nie oczekuj, że inni będą to akceptowali.
      Jesteś inteligentna, stąd w Tobie ten strach przed odrzuceniem. Gdybyś była
      płytka jak panienki typu Doda nie przyszło by Ci nawet do głowy, by się siebie
      wstydzic, bo IQ by Ci na to nie pozwoliło:)
      Siądź przed lustrem i zachowuj się tak, jakby to był Twój chłopak. Albo
      przyklej na nim jego zdjęcie, będzie łatwiej. A potem powiedz wszystko, co
      chciałabyś, by Twój chłopak usłyszał. A jak już będzie gotowa powtórz to samo,
      tylko jemu osobiście:)
      On już troche wie o Tobie, jeżeli szczerze Mu o wszystkim powiesz, nie
      ucieknie. Może będzie potrzebował trochę czasu, by to przetrawić.
      Jezeli jednak okaże się, że będzie chciał zerwać,odejść, nie zatrzymuj go, bo
      nie będzie warto. Po co tracić czas na kogoś, kto ucieka, gdy pojawiają się
      problemy? Widać nie jest gotowy by dorosnąc. Ale nie wydaje mi sie, by tak było.
      Pytasz, co bym zrobiła, gdyby okazało się, że mój partner chodzi na terapię. No
      cóż, najgorsi są ci, typu macho. Czyli jaki to ja jestem silny, nic mnie nie
      powali i takie tam dyrdymały. Nie ma takich ludzi (pomijając tych z
      zaburzeniami psychicznymi), którzy nie doświadczają uczucia strachu. Każdy się
      boi. Nawet mój facet, mimo iz w ogóle nie okazuje swoich uczuć i jest prawie
      jak macho na zewnątrz, płakał na moim ramieniu ma środku szpitala, gdy
      poroniłam. I nie było mi wstyd, ani Jemu.
      Widzisz, to tak jak z nadwagą. Jeżeli kobieta zna swoja wartość, to nie musi
      być miss polonia, by czuć się piękną i wartą kochania. Tak samo Ty.
      Życie jest piękne. A może piękne są tylko chwile, ale dla nich warto żyć:)
      Masz tyle atutów: jestes młoda, piękna, zdrowa! Czego chcieć więcej? To prawda,
      że pieniądze szczęścia nie dają, szczęście trzeba mieć w sobie! Doslownie!
      Dla mnie zbawienna kiedyś, okazała się rada: wyrzuć wszystko, co cię wiąże z
      przeszłością, wszystkie te pamiątki, które leżą po katach i które trudno ci
      wyrzucić, bo ktos tam mógłby się obrazić, bo ci szkoda, bo mogą się przydać. I
      tak właśnie zrobiłam. Wyrzucałam etapami i za każdym razem robiłam się lżejsza
      od wspomnień. To tak, jakby zaczynac wszystko od nowa! Wyrzuciłam zdjęcia,
      zostawiłam tylko kilka, wyrzuciłam ciuchy, których nie miałam na sobie z rok -
      wszystko do kosza! Nie wiem, na jakiej zasadzie to działa, ale przynioslo
      niesamowite efekty! Nawet pamiątki, niechciane prezenty, jakies graty, które
      wydawało mi się, że się przydadzą. WSZYSTKO wyrzuciłam! A kiedy przychodziła mi
      do głowy myśl, że szkoda było wyrzucić, natychmiast się uśmiechałam do siebie i
      mówiłam na głos: WARTO było!
      Przed tą rewolucja ubierałam się na czarno, tylko na czarno. Do dzis uwielbiam
      ten kolor.Ale od tamtego czasu, powoli zaczęłam się zmieniać, zaczęłam się
      ubierać inaczej, bardsziej kolorowo, bardziej finezyjnie-kobieco. Kiedyś w
      moim ubieraniu było więcej agresji, teraz jest delikatne kuszenie. I dobrze mi
      z tym:)
      Wejdż na forum depresja w Gazecie, zobaczysz, że takich osób jak Ty jest wiele,
      i że nie ma się czego wstydzić! To ludzkie!
      I nie skupiaj się tak na innych! Patrz na siebie! Dbaj o siebie! Nie myśl, że
      musisz się innym podporządkować, podobać, zabiegać o ich względy, jakie by one
      nie były. Skup sie na sobie, swoich potrzebach, sprawiaj SOBIE przyjemnośc.
      Walcz o siebie!
      Piszesz, że nie przeżyłabys odrzucenia - każdy się tego boi, bo nigdy nie ma
      pewności, że tak się nie stanie, nawet po 30 latach udanego małżeństwa! To
      ryzyko, które trzeba zaakceptować i iśc dalej. I nie mysleć o tym.
      Odważ się marzyć, myśleć pozytywnie! Twoje myśli wpływaja na Twoje ciało,
      odbijają się na twojej twarzy, figurze (pewnie nie chodzisz wyprostowana, tylko
      zgarbiona ze wzrokiem wbitym w chodnik - zacznij patrzeć ludziom prosto w oczy!)
      To naprawde nie jest trodne, wystarczy wykonac pierwszy krok o odważnie iść
      dalej! Może nie jestes wierząca, ale trudno, potraktuj to jako radę
      uniwersalną: Bóg/Natura nie zsyła na nasze barki więcej, niż moglibyśmy znieść.
      Ty także masz siły!
      Życzę podniesionej głowy i oczu pełnych spokoju i pewności siebie!
      • belie Re: proszę o rade 08.05.07, 21:36
        dziękuje Ci za tą odpowiedz... prawie się popłakałm jak to czytałam ale nie ze
        smutku...poprostu chyba dałaś mi kopa :) dziekuje jeszcze raz a Twojego posta
        powinnam chyba powiesic na scianie i rozpoczynac dziń od czytania go:)
        pozdrawiam serdecznie
    • butterflymk Re: proszę o rade 09.05.07, 10:26
      Powinnaś mu powiedzieć żeby wiedział i żeby był dla Ciebie wsparciem...
      Ale nie musisz mu przeciez od razu szczegółów opowiadać...
Pełna wersja