granice "Obrzydzenia"

10.05.07, 12:40
Hej! Mam pytanie które może jest głupie ale chciałbym zebyście napisali co o
tym myślicie.chodzi mi o "obrzydzenie" takimi typowymi zachowaniami
fizjologicznymi człowieka.czy z wiekiem te granice się przesuwają? czy
człowieka starszego pewne rzeczy juz nie "ruszają"?mam starszego faceta,
który ma 35 lat i mówi ze po tylu latach małżeństwa z była zoną, po jej
porodzie i wychowaniu dziecka nie ma takiej rzeczy która mogła by go
obrzydzić u swojej kobiety.ja natomiast odczuwam pewne skrepowanie np. jesli
chodzi o seks analny, mocne pieczszoty tamtej czesci ciała. nigdy tez np bym
nie była w stanie załatwić sie przy swoim facecie a jak rano odrazu po
przebudzeniu najchetniej pobiegłabym do łazienki umyć zęby zanim sie z
facetem pocałuje. on mówi ze wszystko mi przejdzie z czsem. czy napewno?
    • Gość: czerwoneszpilki Re: granice "Obrzydzenia" IP: 88.156.63.* 10.05.07, 14:13
      Myślę identycznie jak Ty. Mnie też krępują pewne sytuacje. Tak samo nie
      wyobrażam sobie całować się z facetem zaraz po obudzeniu ( cóż, świeży oddech i
      poranek w pełnym makijażu występują tylko w filmach).Przed seksem biorę zawsze
      prysznic i dokładnie się depiluję. Niby to oczywiste, ale istnieje przecież coś
      takiego jak spontaniczny seks(np. po wyrwaniu się z pracy czy z zajęć) Mnie
      przed takim nieoczekiwany seksem blokuje myśl, że może gdzieś odrosły mi
      włoski ;) lub jestem nieświeża.
      Równiez podczas seksu krępują mnie dźwięki wydobywające się z pochwy po wyjęciu
      członka ...
      Ale chyba Twój mężczyzna ma rację. Po latach, zwłaszcza jeśli wygasło już
      między ludźmi pożądanie , partnerzy mogą już przy sobie wszystko zrobić. A
      fuj :)
      Pozdrawiam.
      • lvivianka Re: granice "Obrzydzenia" 10.05.07, 14:33
        i wlasnie takich rzeczy nie nalezy robic, bo pozadanie jest przez nie zabijane,
        • liliana1986 Re: granice "Obrzydzenia" 10.05.07, 14:38
          lvivianka napisała:

          > i wlasnie takich rzeczy nie nalezy robic, bo pozadanie jest przez nie
          zabijane,

          i tu zgadzam się w 100 % :)
      • liliana1986 Re: granice "Obrzydzenia" 10.05.07, 14:36
        Mam nadzieję,że to się jednak nie zmieni:) Może i nie latałam do łazienki zaraz
        po przebudzeniu, ale każda z nas ma swoją prywatność!!! Czy wyobrażacie sobie
        siebie, gdy zmieniacie tampon a facet jest przy was? Bleee
        Są kobiety, które lubią seks analny a są takie, które go niecierpią. Mamy całe
        szczęście wybór i bardzo wiele zależy od nas. Jeśli czuję się skrępowana, lub
        po prostu coś mi nie pasuje to nie pozwalam na to...

        Pozdrawiam
      • Gość: I`m a dentist Re: granice "Obrzydzenia" IP: *.lodz.mm.pl 10.05.07, 23:24
        A dla mnie to nie jest obrzydliwe. W końcu nie zawsze jestem piekna, pachnąca,
        wydepilowana. Oczywiście seks z nieświeżym oddechem odpada:) Natomiast nie mam
        oporów, żeby wysikac się przy swoim mężczyznie, pokazac się w dresie, w brudnych
        włosach, z niewydepilowanymi nogami. Moj facet widział mnie zabaną i brzydką i
        chyba kocha za to jaka jestem naprawdę, a nie jaką chciałabym byc. Jeśli chodzi
        o seks, to wszystko oprócz analnego. Taki rodzaj seksu kojarzy mi się z czysto
        fizjologicznym aktem, a nie czyms romantycznym i podniecającym. Tego nie
        przekroczę:)
      • cold.girl Re: granice "Obrzydzenia" 12.05.07, 15:41
        Gość portalu: czerwoneszpilki napisał(a):
        ) Mnie > przed takim nieoczekiwany seksem blokuje myśl, że może gdzieś odrosły
        mi włoski ;) lub jestem nieświeża.
        Równiez podczas seksu krępują mnie dźwięki wydobywające się z pochwy po wyjęciu
        > członka ...

        > Po latach, zwłaszcza jeśli wygasło już
        > między ludźmi pożądanie , partnerzy mogą już przy sobie wszystko zrobić.


        nie wiem ile masz lat, ale piszesz bardzo dziecinnie. po 1. jezeli odrastajace
        wloski maja byc przeszkoda przy spontanicznym seksie, to nie wiesz co to
        spontaniczny seks i pożądanie nie do wytrzymania :> jesli mialabys ochote na
        swojego faceta nie do opanowania i znalezlibyscie sie w miejscu gdzie mozna
        uprawiac fajny, dziki, szybki seks to pewnie przypomnienie o braku depilacji
        spowodowaloby u Ciebie spadek libido do - 1000 :>

        nawet po 100 latach zwiazku neiktorzy ludzie nie pozwolą sobie na wszystko w
        swojej obecnosci.. nie chodzi o takie zaufanie do partnera, zeby móc mu
        puszczac baki w twarz i robic mu kupe na klate (juz doslowniej nie umiem tego
        napisac), ale o takie, ze codzienne czynnosci nie przynosza wstydu, bo sa
        naturalne.

        dorosniesz jeszcze, nie martw sie.
        • Gość: qwert Re: granice "Obrzydzenia" IP: 81.219.210.* 12.05.07, 22:41
          Kobieta, jak nic Kobieta :)
          reszta to małolaty :)
    • cheyenne20 Re: granice "Obrzydzenia" 10.05.07, 14:59
      Ja jedną taką ok. 27 lat zobaczyłem rano obok siebie
      i omal nie zwymiotowałem, mimo ,że zdążyła umyć zęby......
      • Gość: a Re: granice "Obrzydzenia" IP: *.76.classcom.pl 10.05.07, 15:02
        a co takiego sie zmienilo od wieczora? wytrzezwiales?
      • Gość: szmeksik Re: granice "Obrzydzenia" IP: *.lan.net.pl 10.05.07, 15:24
        widzisz tak to jest jak sie daje dupy komu popadnie cheyenne20
    • Gość: CZARNA Re: granice "Obrzydzenia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.07, 20:09
      hej wszystkim!!!

      Moje poglądy nieco róznią sie od waszych, jestem z chłopakiem od ponad dwóch
      lat, cały czas jestesmy w sobie zakochani bo nie mamy przed sobą żadnych
      tajemnic i nie wstydzimy sie siebie ani swoich ciał, sprawy takie jak seks
      analny oraz innego typu pieszczoty nie sa nam obce, gdyż zawsze mówimy sobie
      jak mamy wrażenia po nowych doświadczeniach, plaskanie z dzurki po wyjeciu
      członka też kiedys mnie krępowało, ale teraz jzu o tym nie pamietam, a okres,
      tampony, te sprawy..../?? hmmm mój boy chciał kiedys zobaczyc jak sie wkłada
      tampon i nie widzi w tym żadnego problemu, do ginekologa jak ide to sie obraża
      kiedy go nie biorę ze soba,,, oczywiście sa granice-typu potrzeby
      fizjologiczne, ale to chyba normalna sprawa...

      Mysle że wszysstko zalezy od nastawienia, a przede wszystkim od zaufania......
      • Gość: Maja Re: granice "Obrzydzenia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.07, 21:01
        A ja mysle że w tym nie ma nic dobrego. To jest takie przekraczanie granic
        dobrego smaku. Ja bym nie zniosłą faceta który przy mnie bez przerwy beka,
        puszcza bąki, sika przy otwartych drzwiach i za żadne skarby nie robiłabym
        rzeczy intymnych czy fozjologicznych przy facecie. Chyba sama siebie zaczęłabym
        się w końcu brzydzić :) Niby nioc co ludzkie, ale takie coś się robi w końcu
        neismaczne, strasznie fizjologiczne, związek z tym kimś robi się jak siostry z
        bratem i całą tajemnicę i magię szlag trafia. Takie moje zdanie.
    • Gość: aga Re: granice "Obrzydzenia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.07, 23:12
      przesadzacie, mieszkam ze swoim chłopakiem i zdarza mi sie wysikać w jego
      obecności nie uwazam zeby to bylo dziwne.....czesto sie razem kapiemy, jesli
      chodzi o spontaniczny sex (a ja nie jestem gotowa) to po prostu mowie mu "nie
      czuje sie komfortowo" i ide sie umyc. Mysle ze sie po prostu rozumiemy. co do
      wydawania dzwiekow z pochwy to nie ma sie czego wstydzic! przeciez to jest do
      diabła normalne...
      hmmm a na anala to on ma za duzego:P a ja nie mam zamiaru sobie tylka rozerwac;-)
    • Gość: mmaupa Re: granice "Obrzydzenia" IP: *.stannes.ox.ac.uk 10.05.07, 23:34
      Ja jestem z facetem od dwoch miesiecy, pozadanie jest, jak najbardziej, ale
      zupelnie nie ma tego skrepowania o ktorym piszecie. Mamy pewne granice, rzecz
      jasna, i np. obywa sie bez bekania, puszczania bakow itp - to jest raczej malo
      kulturalne, a przeciez mozna sie powstrzymac.
      No ale w sytuacjach awaryjnych, jesli np. ja biore prysznic, a on musi sikac, a
      obojgu nam sie spieszy, to co? Bez sensu jest sie zamykac w lazience na klucz.
      Chociaz z drugiej strony niedawno sytuacja byla taka na granicy - musialam
      ogolic pachy, a ze akurat nocowalam u niego, nie wzielam ze soba maszynki. Jemu
      moj jednodniowy zarost nie przeszkadza, ale ja sie z tym czuje tak srednio, a
      poza tym wychodzilismy miedzy ludzi. Spieszylo mi sie, do domu daleko, sklepy
      zamkniete - az tu nagle moj ukochany wyskakuje z propozycja, ze moze sie ze mna
      podzielic maszynka. Troszke zglupialam, bo wiem jak moj ojciec reaguje jak mu
      mama czasem podbiera golarki - ale sytuacja byla jak najbardziej awaryjna...

      Ech, nic co ludzkie nie jest mi obce.
      • nasyceni Re: granice "Obrzydzenia" 12.05.07, 15:30
        ja w zyciu nie zrobilabym kupy przy swoim mezu,sikam przy nim czesto i nie
        krepuje sie,ostatnio mialam 1 raz w zyciu wytrysk i strasznie mi sie zrobilo
        glupio choc on zapewnial ze go to podnieca
        • gig.ga Re:hahahahahahah 12.05.07, 16:11
          Ktoras napisala, ze przed spontanicznym seksem blokuje ja mysl, ze moze wloski
          odrosly. To u was wloski rosna jak te grzybki po deszczu, pare godzin i
          jestescie wlochate? Moze nalezy zalozyc instruktazowy watek jak dbac o higiene i
          te "wloski", a jak czesto do dentysty panienki chodza?
          • smutnemojezycie Re:hahahahahahah 12.05.07, 16:47
            Nie widzę w tym nic śmiesznego. Jeśli rano sie golę (nie posiadam depilatora),
            to wieczorem są juz kropeczki. I nie ma to nic wspólnego z brakiem higieny!!!!!
            Chyba że Ty jestes plakatową laleczką, gładką jak jedwab. Ja bynajmniej muszę
            usuwać owłosienie.
            • Gość: Maja Re:hahahahahahah IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.07, 18:54
              Taaa i te kropeczki to ci facet pod lupa oglada ;) Przeciez tego ani nie czuć
              ani nie widac, tym bardziej nie zobaczy facet bo mężczyźni nie zauważają
              szczegółów tak jak kobiety.
          • Gość: i`m a dentist Re:hahahahahahah IP: *.lodz.mm.pl 12.05.07, 23:35
            wypraszam sobie do dentysty zachęcam chodzic często, bo później dopiero ma się
            takie paskudne dziurska:)pzdr!
    • Gość: ania Re: granice "Obrzydzenia" IP: *.range81-151.btcentralplus.com 12.05.07, 20:25
      to ja chyba jestem jakas ochydna, bo siku robie przy nim bez krempacji, chcial
      zobaczyc jek sie wklada tampona, to mu pokazalam, a przedwczoraj pokazalam mu
      jak sie goli TAM wloski. generalnie nie wstydze sie go i wsztstko co naturalne
      mnie nie krempuje. oczywiscie puszczanie bakow czy bekanie uwazam za naturalne,
      jednak niekulturalne i tego publicznie nie robie.
      • Gość: zniesmaczona Re: granice "Obrzydzenia" IP: 88.156.63.* 13.05.07, 18:28
        "ohydna" pisze się przez samo "h"
        krępuje, przez "ę"

        PRZED ZAMIESZCZENIEM KOMENTARZA radzę zajrzeć do słownika.
        • Gość: ania :p IP: *.range81-151.btcentralplus.com 13.05.07, 22:46
          a ja proponuje przed pouczaniem kogos zastanowic sie czy samemu nie popelnia
          sie bledow!!! najbardziej wkurzaja mnie wlasnie tacy ludzie jak TY ktorzy nie
          maja nic ciekawego do powiedzenia i czepiaja sie ortografii i stylistyki. wez
          sie najpierw zastanow czy Ty jestes zawsze idealna.
          • Gość: zniesmaczona Re: :p IP: 88.156.63.* 14.05.07, 12:06
            Popełniam wiele błędów, ale nie ortograficznych. W razie wątpliwości sięgam do
            słownika.Pozdrawiam.
    • bitch.with.a.brain Re: granice "Obrzydzenia" 13.05.07, 09:06
      ja mam 24 lata i jezeli uznac,że jestem "człowiekiem starszym" to tak, dobrze ci
      twój facet powiedzial:)
      Nie mam problemu ze spontanicznym seksem po przejechaniu iluś tam kilometrów na
      rowerze kiedy jestem mocno spocona.Przecież jesli facet chce to znaczy,że to mu
      nie przeszkadza.Nie zawsze mam ogolone nogi, nie mam problemu z wyjściem tak z
      domu.Oczywiscie w seksie tez to nie przeszkadza.Wspólne korzystanie z lazienki?
      Jak najbardziej.
      Nie mogłabym być z facetem,który oczekuje przy sobie plastikowej laleczki bez
      żadnej fizjologii.Jeśli chcialby żebym zawsze była ladka musiałby tez się dpeilowac.
      • Gość: Alice Re: granice "Obrzydzenia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.07, 20:17
        zgadzam sie z bitch.with.a.brain szczegolnie jezeli dotyczy to spontanicznego seksu, skoro ma sie taka ogromna chcice to nawet spocone ciala nie przeszkodza, ani jakies tam milimetrowe wloski,
    • garbola Re: granice "Obrzydzenia" 14.05.07, 11:57
      Boże! Starszy facet 35 lat? Mój mąż ma tyle i wcale nie uważam, że
      jest "starszy". Uwielbiamy seks i jest nam dobrze z 10 - letnim stażem
      małżeński, dwójką dzieci (z czego jedno rodziło się przy tatusiu, który odciął
      pępowinę). Nadal jesteśmy dla siebie atrakcyjni i kochamy się. "Starszy",
      śmiechu warte. To Ty ile masz 12?
      • Gość: Kapucynka Re: granice "Obrzydzenia" IP: *.lanet.net.pl 15.05.07, 13:37
        Wspolna toaleta, bekniecie, pierdzenie, nie ogolenie sie... nic mnie tak nie
        obrzydzi jak porzadne buzi z rana z wielkim kapciem w ustach. Afuuuu
        • butterflymk Re: granice "Obrzydzenia" 15.05.07, 13:45
          Troszeczkę przesadzasz, bo nie zapominajmy że są to zupełnie normalne rzeczy
          które robią wszyscy...naturalnie
          Każdy jak wstanie rano to nie z super miętowym oddechem ozreźwienia...
          Nie udawajmy że jesteśmy jałowi i nie dotyczy nas pierdzenie itp...
          Ja uważam że jak facet nie czuje obrzydzenia jak np kobiety zmieniają tampony
          lub jak ma okres to wo nocy zostanie kropelka krwi na pościeli to dopiero wtedy
          jest to dowód "czegoś fajnego" w związkach....
          • Gość: mimi Re: granice "Obrzydzenia" IP: *.tkdami.net 18.05.07, 20:59
            nie widze problemu zeby razem z facetem byc w lazience, kiedy np on sika ja
            biore prysznic czy odwrotnie.
            Bekanie i puszczanie bakow - tego ludzie na pewnym poziomie nie robia przy
            innych ale jesli facetowi czy mnie zdarzy sie to przypadkiem nie robimy
            problemu, traktujemy to naturalnie.
            • Gość: o Re: granice "Obrzydzenia" IP: *.nwrk.east.verizon.net 21.05.07, 01:01
              ja sie zalatwiam przy nim, jak chce wziasc prysznic to wchodze nawet do niego do prysznica( jak on tam
              jest, gole sie wszedzie, pokzalam mu jak sie wklada tampony i potrafie tmpon przy nim wyjac, jemu sie
              zdarza posccic gaza przy mnie, nie lubie tego,ale jak sie z kims mieskza to tak jest, nie bede czekala do
              24 az on pojdze spac zeby zrobic te wszystkie rzeczy, rozumiem ze jak ktos nie miaszka z kims to
              wydaje sie dziwne, ale tak juz jest. nie zawsze jestem piekna, pachnaca i pomalowana, wracam do domu
              zeby odpaczac a nie byc na wybiegu. zreszta najlepjej jeste spedzic caaaly weekend w lozku na
              igraszkach, ie martwic sie o to ze wloski maja jeden dzien czy biec pod brysznic...no chyba ze razem;)
              • Gość: szmeksik Re: granice "Obrzydzenia" IP: *.lan.net.pl 21.05.07, 14:25
                jak wchodzisz do prysznica to gratuluje
Inne wątki na temat:
Pełna wersja