Jak byc niezalezna kobieta ???

12.05.07, 18:17
Witam.
Dopoki nie poznalam mojego obecnego faceta zawsze wiedzialam, ze moge liczyc
tylko na siebie i w sumie dobrze na tym wychodzilam; zawsz mialam co
chcialam, az poznalam mojego obecnego ... w zwiazku z tym, iz poczulam silne
meskie ramienie, odpuscilam sobie troche i niekontolowalam juz tylu rzeczy i
spraw jak wczesniej Obecnie dalej studiuje, pracuje i nawet awansuje, chodze
na salse, sama sobie wybieram buty i place za swoje rachunki - a wedlug
niego jestem zyciowo niezaradna i nieodpowiedzialna. Ostanio kupilam dobre
auta i uslyszalam, ze w ten sposob udowodnilam najbardziej swoj brak
odpowiedzialnosci i nie mysle przyszlosciowo ...
Dodam, iz moj facet zaczynał wszystko od podstaw i obecnie prowadzi z
powodzeniem swoja firme, ja nie wtracam mu sie w jego prace ; zas on nie moze
zniesc jak siedze np. po godzinach u siebie w pracy - zaznaczam, ze nie jego
kosztem.

Boze, czy to ze mna jst cos nie tak ?
Nie ograniczam go w niczym, ale kiedy pytam gdzie byl poprzedniego wieczoru -
mowi mi, ze to nie moj interes.

Czy cos jest nie tak?
Mysle, ze chyba jestem za bardzo w nim zakochana i nim zaslepiona - ze nie
widze, jaki jest na prawde.
    • summerlove Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? 12.05.07, 18:21
      oczywiscie ze cos jest nie tak. nie tak jest z twoim facetem. nie przejmuj sie
      tym co mowi bo nie ma racji. masz prawo dbac o siebie i o swoje sprawy. a jego
      nie sluchaj bo jakis przewrazliwiony jest.
    • Gość: ewa Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? IP: *.chello.pl 12.05.07, 18:26
      Ja myslę ze jestes bardzo zaradna i niezalezna. Z tego co tutaj napisalas umiesz
      podejmowac decyzje, robisz to i nie wychodzisz na tym zle. Nie bardzo wiec
      rozumiem o co chodzi Twojemu facetowi. Jesli sie na czyms nie znasz-na przyklad
      na samochodach i kupilas zle auto to gdzie on byl?? Jesli zna sie na tym lepiej
      powinien Ci podpowiedziec, doradzic. To raz. A dwa-pamietaj ze nie wszystko musi
      byc przyszlosciowe i praktyczne. Jesli są takie mozliwosci(finanse np) to mozna
      kupic cos bo nam sie bardzo podoba choc niekoniecznie jest bardzo praktyczne;)
      Tyle w temacie.
      Na koniec jeszcze to ze z tego co piszesz nie bardzo mi sie ten Twoj facet
      podoba. Oczywiscie wiem, ze nie mnie ma sie on podobac;) ale pytasz publicznie
      wiec pozwalam sobie na taka uwagę. Wiec mysle ze Twoj facet nie zachowuje sie
      wcale jak kochający, czuly i dumny ze swojej kobiety(ktora dobrze sobie radzi w
      zyciu) mezczyzna.
    • Gość: Maleńka Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.07, 18:45
      a może to zazdrość?własnie o to że jestes tak zaradna,ze tyle już osiagnełaś,ze
      umiesz zadbać o siebie
      no bo coś jest nie halo,twoj facet powinien być tym bardziej sie cieszyc i być
      dumny z tego,że ma taką dzielną dziewczyną,a nie wytykać ci brak
      odpowiedzialności:/ co innego jak byś przepuszczała swoje pieniądze nie wiem na
      giełdzie np,no to fakt ogromne ryzyko,a poza tym miałas prawo zainwestować
      tak,jak chciałaś bo to sa TWOJE pieniądze
      <kiedy pytam gdzie byl poprzedniego wieczoru mówi mi, ze to nie moj interes> a
      to,co powiedział jeszcze bardziej go moim zdaniem pogrąża,co to w ogóle za
      text?!tak sie nie zachowuje facet,który szanuje swoją kobietę,jeśli go kochasz
      porozmawiaj z nim na spokojnie,niech on ci wyjaśni czemu sie tak beznadziejnie
      zachowuje,a jesli będzie cie zbywał podobnymi textami j.w,to nie trać na niego
      dłużej czasu
    • Gość: Maja Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.07, 18:46
      I po co wy się męczycie z takimi dupkami.
      • elleves Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? 12.05.07, 18:50
        Wciaz go bardzo kocham, czasem mam magiczne przeblyski rzeczywistosci - mysle
        wtedy, kurde przeciez ja przez niego non stop becze jak jakas idiotka; ale
        kocham go i wierze (nadzieja matka glupich) ze sie wszystko kiedys ulozy i
        bedzie cacy.
        Ale podswiadomie czuje, ze tak wcale byc nie musi:(
        Co zrobic ???
        • gig.ga Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? 12.05.07, 19:20
          Elleves, a o co ci tak _na prawde_ chodzi w tym watku?
          • Gość: elleves Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.07, 19:32
            O co m chodzi ???
            Chyba o to, ze zapomnialam jak wygladaly moje poprzdnie zwiazki nie mialam za
            duzego szczescia ) i teraz tak na prawde nie wiem jak zyja inne pary
            odpuszczam sobie obserwowanie znajomych - wiadomo kwestia charakterow.
            (
            Po prostu chcialam sie dowiedziec, czy jest cos nie tak.
            Czy ja na prawde jestem takie flaki w oleju?
            Boze, jak skonczyc zwiazek i pozniej miec sile by przetrwac samotnosc, brak tej
            drugiej osoby.

            • gig.ga Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? 12.05.07, 19:50
              Przedstawilas sie jako kobieta, ktora wg mnie wie czego chce(studiujesz,
              pracujesz, awansujesz, placisz swoje rachunki; wiesz czego chcesz i do tego
              dazysz). Jednoczesnie pozwalasz, zeby twoj facet mowil, ze nie jest twoim
              interesem to co on robi jak nie jestescie razem. Facet, ktory cie "wdeptuje"
              zamiast wspierac nie jest wart uwagi. Nie badz desperatka.
              • summerlove Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? 12.05.07, 19:51
                dokladnie. bo jedyna oznaka tego ze jestes niesamodzielna to to, ze jeszcze sie
                trzymasz tego kretyna.
                • elleves Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? 12.05.07, 20:05
                  Wiem, wiem, ze macie racje - ale jednego nie rozumiem i zrozumiec nie moge !
                  Mam wielu przyjaciol-mezczyzn, ktorzy zajmuja roznego rodzaju stanowiska, sa
                  menegarmi, dyrektorami, handlowcami itd - i oni nie traktuja normalnie; moge z
                  nimi pogadac szczerze na temat pracy, poradzic sie itd i oni mnie rowniez-
                  darza mnie szacunkiem i to ze wzajemnoscia; i o dziwo jestem uwazana za kobiete
                  w miare niezalzna i postepowa;

                  Wiec czemu facet, ktorego darze ogromnym uczuciem tego nie potrafi ?
                  Na pozatku naszego zwiazku tak nie bylo; uwazal, ze jest pod wrazeniem mojej
                  przedsiebiorczosci itd .... a teraz ?? :((


                  • summerlove Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? 12.05.07, 20:17
                    sama widzisz ilu facetow Cie szanuje ;))) po co Ci taki dupek?? ;PP
        • Gość: Maja Jak można kochac kogoś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.07, 20:39
          kto cię nie szanuje. Zastanów się kobieto. Otrzeźwiej. Jakby mi facet
          odpowiedział nie twoja sprawa to by dostał reprymendę i musiałby przepraszać gęsto.
          • Gość: no Re: Jak można kochac kogoś IP: 213.17.152.* 12.05.07, 20:53
            np-pielgrzymka do czestochowy
    • Gość: Gość Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? IP: *.gprspla.plusgsm.pl 12.05.07, 21:20
      Pogadaj ze swoim facetem bo to z nim coś nie tak a jeśli nie pojmie o co chodzi
      wsiadaj do swojego nowego autka i w siną dal dziewczyno!
      • gig.ga Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? 12.05.07, 22:02
        A swoja droga ciekawa jestem jaka to praca, ktora STUDENTCE daje tyle dochodu,
        ze ta moze sie czuc niezalezna, placic swoje rachunki i jeszcze kupic samochod. ;)
    • Gość: taka jedna Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? IP: 81.219.210.* 12.05.07, 23:54
      scenariusz na Twoją przyszłość może (MOŻE nie musi) wyglądać następująco:
      kupujesz mieszkanie, spałcasz raty, stać Cię na normalne życie, jego też,
      żyjecie niby razem, ale tak naprawde tylko obok siebie, bierzecie ślub
      (zaliczacie wpadkę), kochasz go chyba bardziej niż na początku znajomości!
      euforia, będziecie mili dziecko! jakaś jednostronna euforia, ale, co tam,
      przecież on będzie świetnym ojcem!
      przybywa obowiązków, ale tylko Tobie. on cały czas niezależny facet, ma
      kolegów, swoje potrzeby. zaczyna Cię krytykować, rzuca Ci jakieś absurdalne
      oskarżenia, kontroluje Twój telefon, sprawdza Twój komputer i pocztę (jego jest
      cały czas zahasłowana i nie masz do niej dostępu, zresztą nie potrzebujesz
      dostepu do jego poczty czy gg, bo kochasz go bardzo, a że czasem coś tam mu
      się pomiesza, przyłapiesz go na kłamstwie... ot, nic wielkiego, przecież to
      Twój ukochany mąż). czasem pojawia się "nie Twój interes" ale wybaczasz, bo
      przecież on jest z Tobą, a wyraźnie daje Ci do zrozumienia, jak baby się o
      niego biją.
      przechodzicie kilka kryzysów, pierwszy raz pada hasło "bo się wyprowadzę!"
      drżysz z niepokoju, bo jak będziesz zyć?
      sytuacja się rozwija, Ty w międzyczasie z kobiety niezależnej, silnej i mądrej
      robisz się (dla niego, mówi Ci to już prosto w twarz) jakąs głupia gęsią, która
      niedopilnowana przez niego narobi samych głupstw. gaśniesz w oczach, Twoja
      samoocena spada praktycznie do zera. w pracy Cię lubią, chwalą, potrzebują, ale
      w domu jesteś tylko "durną babą" i "nie nadajesz się do niczego". jesteś
      atrakcyjna, koledzy wyraźnie dają Ci to odczuć, ale on wypomina Ci nadmiar
      (????) kilogramów. "podnieś wyżej tą gruba dupę, bo mi niewygodnie" słyszysz w
      nocy. zapominasz kiedy miałaś orgazm, bo Wasz seks jest tylko i wyłacznie dla
      jego przyjemności, a jeśli próbujesz: wyprosić coś dla siebie - on głuchnie,
      szantażem coś wydusić z niego - cała rodzina i wszyscy znajomi dowadują się,
      że "odbiła Ci palma".
      tłumaczysz się z każdej wydanej złotówki (mimo, że to Ty przynosisz ich więcej
      do "domu"), jestes opieprzana za każdy zakup, nawet za chleb, bo jego
      znajoma "kupuje smaczniejszy i dużo tańszy" (nie ma znaczenia, że chleb, który
      Ty kupujesz jest akurat najtańszy).
      on jeździ samochodem, niebrzydkim, lubi go, Ty na szczęście dostajesz od
      swojego ojca starego maluch i dzięki temu przed pracą zawozisz dziecko do
      przedszkola, zakupy robisz zaraz po pracy, przed jego powrotem (całe szczęście,
      bo potem i tak nie masz prawa nigdzie wyjść). dziecko podrosło (córka) i
      zaczynasz poważnie się obawiać, że jeśli on jest wzrocem dla jej przyszłego
      faceta, to co do cholery? przecież ona nie może miec tak przesranego życia.
      niby duża dziewczynka, a ma kłopoty (moczy się w nocy). na wizycie pani
      psycholog pyta, czy w domu sa normalne, partnerskie stosunki. opowiadasz, że
      oczywiście... i głos więźnie Ci w gardle. widzisz sceny, spoglądasz na
      Twój "dom" z boku, oczyma postronnego obserwatora. to chyba jakiś koszmar!
      podejmujesz decyzję, idziesz do psychologa (tym razem dla dorosłych), psycholog
      proponuje terapię dla Was obojga. w drodze do domu masz spocone ręce, nie
      wiesz, jak mu to powiedzieć, w końcu, jak się zdecysujesz na rozmowę, zostajesz
      oczywiście wyśmiana. jego najlepszy kolega, kilka chwil potem dowiaduje się, że
      niesteś "nienormalna, bo do psychiatry (!) lata, hehehe" (boże, jak on
      obrzydliwie się śmiał...)
      on traci pracę, niby szuka, ale jakoś tak niemrawo, chyba mu wygodnie w domu.
      mimo to, to Ty dalej odwozisz i przywozisz dziecko, chodzisz po zakupy,
      sprzatasz, gotujesz, wyrzucasz śmieci, kupujesz prezerwatywy (bierzesz pigułki,
      więc gumki sa żeby było pewne na 120%, bo jakos nie masz ochoty na drugie
      dziecko...). on zaczyna (??) życie pana i władcy, jeździ na koncerty, wychodzi
      na spotkania. nie wiesz gdzie, nie wiesz z kim. pewnego wieczoru, wyjątkowo
      będąc w domu, obiera przy Tobie telefon i nie zdjae sobie sprawy, że do Twoich
      uszu docerają NIE TYLKO JEGO słowa. panienka po drugiej stronie mówi (krzyczy?)
      takie rzeczy, że Ci się robi gorąco. umawia się z nim na jutro na rano w TWOIM
      DOMU!!! on z obojetna miną prowadzi rozmową, jak z kolegą. na koniec słyszysz
      jej słowa "czy ta twoja stara franca na pewno jutro idzie do pracy?" idziesz do
      łazienki, żeby nie widział Twoich łez. dowiadujesz się od kolegów o
      dziesiątkach jego lewizn, juz wiesz, dlaczego z uporem maniaka kupowałaś te
      prezerwatywy. widziałaś co się dzieje, ale nie chciałaś o tym wiedzieć. tak
      naprawde wsyztsko zaczęło się jeszcze przed ślubem, ale dziecko ...

      ta historia ma happy end, bohaterka już więcej nie przestraszyła się na
      słowa "bo się wyprowadzę!" i spakowała gnojowi walizki. dziecko wyzdrowiało. do
      psychologa chodzą obie, córka krótko, ona przez 2 lata. rozwód szybki, bez
      orzekania o winie, mimo, że on cały czas próbuje dokuczać. przy rozwodzie
      bezczelny domaga się połowy mieszkania, bo przecież pomagał je wyremontować
      zaraz po zakupie... ona poznaje faceta, ŻYJE, uprawia świetny seks, po prawdzie
      trzeba napisać, że w końcu KOCHA się z facetem w łóżku (w stosunku do spraw
      łóżkowych z ex nie dało się użyć tego określenia). angażuje się uczuciowo, ze
      wzajemnością...

      tylko czasem mysli, gdzie podziało się 17 lat jej życia? a wystarczyło kopnąć w
      4 litery tego pierwszego faceta w odpowiednim czasie...

      pozdrawiam i życzę podjęcia trafnej decyzji
      • Gość: taka jedna Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? IP: 81.219.210.* 12.05.07, 23:56
        długie wyszło, przepraszam znudzonych
        • Gość: no Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? IP: 213.17.152.* 13.05.07, 00:02
          podziwiam cie ze tak chcialo ci sie pisac-zebys tyle milosci miala co slow w
          ustach...
          • gig.ga Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? 13.05.07, 01:49
            Ja tez cie "podziwiam", tyle napisac... no nie wiem co tyle bo nie czytalam...
            • Gość: taka jedna Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? IP: 81.219.210.* 13.05.07, 13:00
              "dziękuję" za Twój "podziw"
              nie dla Ciebie pisałam, więc czytać nie musisz
              zresztą wogóle nie ma przymusu czytania forów
          • Gość: taka jedna Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? IP: 81.219.210.* 13.05.07, 13:17
            dziękuję no:)
            • Gość: no Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? IP: 213.17.152.* 13.05.07, 13:24
              nie ma za co-przedstawilas obraz zycia,pozbawiony idealizmu,jakby kazdy choc
              troche z tego wniosl do swego zycia-byloby super-oczywiscie kokluzje z tego-
              pozdr-czasem tak jest-ale taka jest prawda,tylko ze zbyt czesto
              • Gość: taka jedna Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? IP: 81.219.210.* 13.05.07, 18:50
                przedstawiłam jedną z wielu, bardzo życiowych historii, bo przysłowia są
                mądrością narodów. w tym przypadku "uczenie się na cudzych błędach" będzie
                adekwatne. i "gdybym wiedziała, że sie przewrócę, to bym usiadła" :)
                chciałam uzmysłowić autorce, że lekceważenie lub spychanie na drugi plan
                pewnych, na razie drobnych spraw może (MOŻE nie musi) skończyć się
                katastrofalnie.
                oczywiście życzę jej, żeby ten przypadek był inny i żeby jej ukochany
                zasługiwał jej miłość.
                jednak lepiej wiedzieć więcej niż mniej, lepiej mieć świadomość zagrożenia,
                żeby móc go uniknąć, bo potem cierpienie jest ogormne.
    • Gość: facet z m2:) to z nim jest cos nie teges IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.07, 07:14
      j.w mam właśnie podobną kobiete do ciebie i jesteśmy z tym bardzo szczęśliwi, ja mam takie podejście to że jak kobieta chce pracować, studiować itd.. to proszę bardzo, tak samo z pieniędzmi zarobionymi niech robi co chce, a sam bym się cieszył jak by moja chciała isć na kur tańca ze mną:), próbuję ją do tego namówić i lipa:)
      • elleves Gig.ga i reszta .... 13.05.07, 10:28
        Pytasz co robie? Pracuje w HR, ale STUDETNKA jestem troszke starsza niz moze
        myslisz; robie podyplom po prostu.

        Pozdrawiam wszystkich i dziekuje za rady i porady.
        Nawet wszystko co napiasaliscie sobie wydrukowalam i mam zamiar na spokojnie,
        przy lampce winka wczytac sie w kazde slowo - obym cos zrozumiala i zrobila w
        koncu !!!
    • bluemartini Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? 13.05.07, 10:46
      moim zdaniem z kazdym dniem udowadniasz mu ze potrafisz sobie poradzic bez jego
      pomocy i moze on dlatego sie tak zachowuje bo moze boi sie ze przez to
      zrozumiesz ze mozesz zyc bez niego a tak nie jest bo chyba go kochasz, takie
      jest moje zdanie moze trocha dziwne ale on w ten sposob chce zatrzymac cie przy
      sobie i dac ci do zrozumienia ze bez niego sobie nie poradzisz. ale bedzie dobrze :)
      • elleves Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? 13.05.07, 13:11
        Wiecie co jest najglupsze - ze odkad skonczylam 18lat, zawsze chodzilam w
        szpilakch i na innych wysokich obcasach; odkad poznalam mojego obecnego faceta,
        ktory jest ok.6 cm wyzszy ode mnie, zaprzestalam chodzenia w tego typu butach,
        czasami tylko zakladam jka wychodze sama; nie chcialam by sie czul glupi, ze
        jestem nie daj Boze wyzsza od niego - sama tez bym sie zle czula

        no i teraz mam tylko wymowki i porownania do kazdej kobiety ktora idzie przed
        nami i ma nasobie szpilki a ja wtedy tuptam sobie w moich ukochanych baletkach;
        ostatnio sie dowiedzialam, ze ja nie NAWET chodzic na obcasach.
        Wiem, ze to pewnie glupie, ale .... butelka zali sie rozlewa !
        • summerlove Re: Jak byc niezalezna kobieta ??? 13.05.07, 13:13
          Twoj facet to naprawde kretyn. w takim razie jak on Tobie dowala to ty tez mu
          dowal i sie nie przejmuj. powiedz ze gdyby nie byl taki malutki to nie
          musialabys chodzic w plaskich butach ;PP
Inne wątki na temat:
Pełna wersja