aaliccja
07.06.07, 21:40
Aktualnie kończę pierwszą klasę liceum, a gdy chodziłam do pierwszej klasy
gimnazjum(trwającego 3 lata) poznałam przeuroczego chłopaka, w którym
zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Po miesiącu znajomości zgodziłam się
z nim chodzić i byliśmy ze sobą przez pół roku, on był moim pierwszym
chłopakiem i to on ze mną zerwał. W ciągu naszego półrocznego związku w realu
spotkaliśmy się.. najwyżej 7 razy nie licząc spotkań na korytarzu w szkole,
albo na ulicy, lub w kościele. Rzadko się spotykaliśmy, bo oboje byliśmy
bardzo nieśmiali. Chodziliśmy za rękę, ale rozmawiając z nim zawsze się
bałam, że powiem coś, co sprawi, że się przed nim ośmieszę.
Zerwanie tłumaczył brakiem czasu, bo chodził do klubu sportowego kilka razy w
tygodniu. Ja również miałam zajęcia poza lekcyjne.. więc nie mieliśmy dla
siebie zbyt dużo czasu. Stwierdził, że nas związek nie ma sensu.
Może mój przypadek wydaje się bardzo śmieszny, albo głupi.. bo ten chłopak
nadal mi się bardzo podoba już czwarty rok. Nie narzekam na brak wielbicieli
i adoratorów.. ale z nikim się nie spotykam - nie chcę.
Tego co czuję do tego jedynego chłopaka nie nazwałabym miłością. Właściwie
nie wiem jak określić to uczucie.. bo kiedyś na jego widok mocno waliło mi
serce, twarz mi rumieniała i na samą myśl o nim pojawiał mi się uśmiech na
twarzy. Bardzo mi się podoba i mam do niego ogromny sentyment, jest
najprzystojniejszym chłopakiem jakiego znam i jakiego w życiu widziałam.
Byłam w 21 krajach Europy, widziałam miliony ludzi, ale nigdy nie zauważyłam
nikogo tak przystojnego jak ten mój jeden jedyny. Teraz nadal czasem go
spotykam.. na ulicy, w kościele i w drodze do szkoły, ewentualnie na jakichś
imprezach. Nadal mówi mi "cześć".
To dziwne, bo zawsze kiedy myślę o dalszej przyszłości, zawsze widzę siebie
obok niego.
Nie byliśmy ze sobą na tyle długo, żeby tak bardzo się zżyć, nie spędziliśmy
wspólnie więcej niż 24 godziny.
On po zerwaniu ze mną miał jeszcze dwie inne dziewczyny, ale od roku znów
jest sam.
Ciągle o nim myślę.. a moim największym marzeniem jest spędzenie z nim choć
jednego popołudnia.
Wiem, że mu się podobam, ale napewno już nie tak bardzo jak kiedyś..
chciałabym, żeby powróciły w nim dawne uczucia.
Gdyby teraz udało mi się z nim być, napewno nie byłoby już tak jak kiedyś.
Minęły 4 lata i jesteśmy zupełnie innymi ludźmi. Uczymy się na błędach i
zmieniliśmy się bardzo.
Wiele razy myślałam o tym, żeby zaproponować mu spotkanie.. nawet wiem o czym
byśmy rozmawiali, jak byśmy spędzili czas..
Ale najbardziej boję się odżucenia drugi raz.
Boję się tego, że gdyby się dowiedział, że bardzo mi się podoba, zmieniłby
stosunek do mnie na gorsze..
Dużo razy myślałam nad tym jak stworzyć okazję do spotkania.. albo do zwykłej
rozmowy. Jeździmy tym samym autobusem do szkoły, czasem rano i po południu
widuję go tam.
Jestem zbyt nieśmiała, żeby podejść i pogadać o czymkolwiek.. zawsze
wychodziłam z założenia, że to chłopak powinien zacząć rozmowę.
We wrześniu zeszłego roku on do mnie zagadał, ale byłam w takim szoku, że nie
wiedziałam co powiedzieć, zupełnie się tego nie spodziewałam i może odniósł
wrażenie, że nie miałam ochoty z nim rozmawiać.
Nie znam się na psychologii.. ale wiem, że on pod wpływem swojego najlepszego
przyjaciela pali papierosy, pije alkohol, a nawet pali trawę..
Chce w ten sposób udowodnić wszystkim, że już nie jest małym chłopcem, bo
myśli, że dziewczyny lubią 'twardzieli'..
Zauważyłam, że często jest tak, że chłopcy z problemami, szukają dziewczyn,
które się nimi zaopiekują i pomogą im rozwiązać te problemy i odmienią ich na
lepsze.
Chciałabym mu pomóc.. i chciałabym, żeby przestał z nałogami.
Nie wiem jak mu powiedzieć, że w moich oczach jego zachowanie jest.. żałosne.
Bo bardzo mi na nim zależy i nie chcę, żeby się na mnie o to obraził.
Chciałabym zacząć z nim rozmowę w taki sposób, żeby naprawdę przemyślał to co
robi i uświadomił sobie, że rani swoim zachowaniem swoich rodziców,
niektórych przyjaciół i mnie..
Teraz pewnie jakaś część forumowiczów powie.. że to ja jestem żałosna, bo
ludzi powinno się kochać za wnętrze, a nie za wygląd. Zgadzam się z tym.
Wiem, że on tak naprawdę jest biednym zagubionym chłopcem wołającym swoim
zachowaniem o pomoc.. nie wie w jaki inny sposób może na siebie zwrócić
uwagę..
Mój problem jest o tyle duży, że nikt go nie rozumie..
Przyjaciółki twierdzą, że to nienormalne, że tak długo podoba mi się tylko
jeden chłopak, chociaż one także uważają, że jest on bardzo przystojny.
Moje pytania brzmią:
-W jaki sposób mogę nawiązać z nim rozmowę?
-Jak mogę mu pomóc, żeby zerwał z nałogami?
-Co mogę zrobić, żeby zwrócił na mnie uwagę?
-Czy jest szansa na to, że moje marzenie się spełni?
-Jak można zaaranżować spotkanie, tak żeby nie domyślił się, że coś do niego
czuję?
-Co sądzicie o moim problemie?
-Czy ktoś jest w stanie pomóc mi w rozwiązaniu tego problemu?
Za wszelkie odpowiedzi bardzo dziękuję.
A jeśli ktoś ma zamiar się naśmiewać z mojego postu argumentując, że jestem
dziecinna itp. to naprawdę prosiłabym, podarujcie sobie.. nie tego mi trzeba.
Pozdrawiam wszystkich! :-)