sloneczko_mua
25.06.07, 14:33
hej:) mam pewien problem i chcialabym poznac wasze opinie na ten temat... nie
wiem jak powinnam postąpić więc prosze o rady :P No to pora przedstawic krótko
sytuacje... A więc jestem z moim chłopakiem ponad rok, bardzo mi na nim
zależy i wiem że jemu takze... boje się jednak że nasz związek nie przetrwa:(
chodzi o to że w roku szkolnym planowalismy wspolny wyjazd do pracy do Anglii
jednak skonczylo sie na tym że pojechal wczesniej beze mnie. Wiem że chciał
dobrze,gdyz w ten sposob mial juz zalatwione mieszkanie i prace, a pozniej
mogloby byc z tym troche problemow... zalezalo mi na tym zebysmy pojechali tam
rownoczesnie po moich maturach...rozmawialismy wczesniej na ten temat i tak
samo jak ja i on chcial by byl to nasz wspolny wyjazd...lecz nie wyszlo;/ nie
widze go juz 2 mies co poczatkowo bylo dla mnie strasznie trudne...poniewaz
bylam przyzwyczajona do tego ze codziennie sie widzielismy i spedzalismy ze
soba mnostwo czasu:( bardzo dobrze nam ze soba bylo...w sumie nawet sie nie
klocilismy, te wspolne cudowne chwile:( a teraz...przez 2 mies jedynie rozmowy
telefoniczne... mialam przyjechac do niego odrazu po ostatniej maturze czyli
pod koniec maja... ale z drugiej strony zalezalo mi by byc w domu jak beda juz
wyniki matur, doszlam do wniosku ze nie oplaca mi sie zabardzo jechac na
jedynie miesiac i lepiej bedzie jak przyjade na dluzej po wynikach... po za
tym wynikly do tego komplikacje z mieszkaniem i praca;/;/ teraz juz jest coraz
blizej wynikow... za jakies 2tyg postanowilismy ze przyjade do niego... z
jednej strony bardzo sie ciesze bo tak dlugo go nie widzialam, tesknie, mysle
o nas...kocham go...ale z drugiej boje sie i mam watpliwosci czy to ma jakis
sens... bowiem moj chlopak heh...nie ma wyksztalcenia, jest o rok ode mnie
starszy a dopiero w styczniu ma pisac mature...tak to tylko siedzial w domu i
byl na utrzymaniu rodzicow...zle sie z tym czul i dlatego tak zalezalo mu zeby
jechac do tej pracy i stac sie odpowiedzialnym za siebie a nie liczyc tylko na
starych... tylko ze skoro on tam wyjechal to mysle ze juz zostanie tam na
stale...a ja..no wlasnie, przede mna nowy etap zycia : studia...chce wyjechac
z miasta w ktorym mieszkam i zaczac nauke w wiekszym, nie chce rezygnowac z
ksztalcenia sie bo to dla mnie jest wazne w zyciu... niestety moj chlopak tak
nie mysli...woli siedziec w anglii i tam zarabiac kase, nauka dla niego w
sumie sie nie liczy- to jest jedyna rzecz ktora mi sie w nim nie
podoba...jedyna :( on ma ciagle nadzieje ze jak przyjade do niego teraz to
spodoba mi sie tak bardzo ze zostaniemy tam razem i po roku tam zaczne
studia...tylko ja sama nie wiem czy to byloby dla mnie dobre:( czy sobie
poradze... zalezy mi na naszym zwiazku i to bardzo.. ale czy rezygnowac z tego
co mnie by czekalo tu w polsce?? z zycia studenckiego? i rzucac sie w wir
pracy by jakos na siebie zarobic, na mieszkanie, jedzenie?? nie wiem:(:(:(
boje sie ze jak teraz do niego dojade, pobedziemy razem te ponad 2 mies...i co
dalej...wrocic do domu, pojechac na studia i tak to zostawic:( w tym momencie
jak nie widzielismy sie jakis czas juz jest mi troche latwiej...czlowiek
powoli sie przyzwyczaja, lecz na poczatku bylo mi strasznie ciezko, ciagle
plakalam i myslalam...teraz jestem silniejsza...lecz boje sie naszego
rozstania do ktorego niestety moze dojsc jesli po wakacjach wroce bez niego
tu, do Polski...czy dam sobie rade, czy bedzie mi o wiele ciezej jak za te 2
tyg do niego pojade i jeszcze wieksza poczuje z nim wiez?? czekaja mnie trudne
decyzje...jego tez...najbardziej bym chciala zeby po wakacjach wrocil tu ze
mna, chociaz...jesli wyjade na studia to widzielibysmy sie tylko w weekendy i
to tez nie zawsze... a mi to nie wystarczy, ani jemu, my chcemy ciagle czuc
swoja bliskosc...a nie 2 razy w tyg ;/ heh... i co ja mam robic:( bo juz sama
nie wiem... przeraza mnie mysl ze moze to byc nasz koniec... powiedzmy jakbym
zdecydowala sie jednak teraz nie jechac zeby pozniej nie cierpiec... to co mam
przez tel powiedziec " yyy... sorki misiek ale jednak nie przyjade" toz to
byloby okropne:( nie wyobrazam sobie zeby w taki sposob mialoby wygladac nasze
pozegnanie:(:(:( heh...chyba pojade...chce dotrzymac slowa...chce byc
szczesliwa... z NIM... prosze napiszcie co o tym wszystkim myslicie... z gory
bardzo dziekuje...buziaki