co sadzicie o puszystych dziewczynach?

IP: *.necik.pl 16.06.03, 18:45
bardzo ciekawi mnie ta sprawa od jakiegos dluzszego czasu co faceci widza w
takich wlasnie kobietach/dziewczynach tzn.co im sie w nich podoba:) bylabym
wdzieczna za wszystkie meskie odpowiedzi
pozdrawiam cieplo:)
    • karlaa Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? 16.06.03, 20:29
      Co prawda mezczyzna nie jestem ale z tego co wiem to facetom podoba sie twarz
      kobiet puszystych...jezeli chodzi o figure to zalezy(tak jak w kazdym
      przypadku)od gustu...Wazne zeby kobieta byla zadbana i usmiechnieta...to
      przyciaga facetow jak magnes...

      Pozdrawiam...:)))
    • Gość: Marek Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: *.futuro.pl 16.06.03, 20:48
      Mnie nie pociagaja puszyste , ani troche , ale anorektyczek tez nie cierpie :))
      • danka_cz Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? 30.07.03, 09:26
        Ej, dziewczyny. To nie tak. Należę do puszystych. Na brak powodzenia u mężczyzn
        nie narzekam. Dorobiłam się też syna-obecnie ma 8 lat (ja 43).Nie należę do
        grona "słodkich idiotek" - panuje oinia, że takim łatwiej znależś faceta.
        To nie kilogramy decydują o naszym powodzeniu a to coś, czego nikt okreslić nie
        umie.
        Ja pomimo swoich lat mam młodą duszę i zawsze miałam. Często się śmieję i
        uśmiecham. Dbam o siebie ale nigdy piękna nie byłam. Dopóki nie polubicie
        samych siebie to inni też Was lubić nie będą. Poza tym można przecież schudnąć.
        Ja tego dokonałam. Schudłam 20 kg. i trzymałam wagę przez 7 czy 8 lat. Potem
        była ciąża , ale nie przez nią przytyłam. Po prostu pojadam między posiłkami i
        to efekt.Teraz znowu jestem "puchem" ale jeżdżę na rowerze, pływam , chodzę po
        górach i uśmiecham się. Nie siedzcie w domu, zajadając swoje smutki. To droga
        do przytycia. Wiem jakie to trudne - sama nadal pojadam ale ja mam 43 lata i w
        tym wieku mogę się trochę rozgrzeszyć. Pilnuję jedynie aby nie wyrosnąć z
        ubrań, które mam w szafie.
        Pozdrawiam Was. Nie dawajcie się smutkom.
    • pureangel Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? 16.06.03, 21:00
      Jak dla mnie puszysta dziewczyna kojarzy mi sie z Letitia Casta.Ma czym
      oddychac,nie widac jej kosci i to dla mnie jest puszyste cialo.Reszta to
      tluste swinki.
      • Gość: Ysa Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: *.necik.pl 16.06.03, 21:36
        a co jesli ma sie czym oddychac a kosci gdzieniegdzie tez widac?? uswiadomi
        mnie ktos?
    • Gość: Dobry wujek Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: *.futuro.pl 19.06.03, 19:19
      Co najwyrzej duzy cyc i nic wiecej duzego , a juz o duzym tylku to nie chce
      slyszec , fuuuuuujjjjjj !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: basia20 Re: jestem puszysta...i moj facet... IP: *.pop.e-wro.net.pl 24.07.03, 17:36
        wyszlam za maz za faceta, ktory lubi puszyste, pochodzi z gór i tam duzo
        facetow lubi silne kobiety, ktore urodzą zdrowe dzieci, nie jestem az taka
        bardzo "silna" ale mam duze piersi i okrągły tylek i moj facet to uwielbia. po
        prostu lubi zdrowe dziewczyny. schudlam 8 kilo wiec i tak nie jestem juz taka
        jak kiedys, ale nadal ciala mi nie brakuje.
    • Gość: basia20 Re: c.d. IP: *.pop.e-wro.net.pl 24.07.03, 17:37
      poza tym zawsze podobala mu sie moja twarz, bo on lubi okrągłe dziewczęce
      buzie, a nie wystające kosci policzkowe.
    • Gość: Spoza Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 24.07.03, 20:36
      Jestem tęga i zupełnie facetów nie pociągam, miłości nie zaznałam... Jakby co,
      nie mam typowej urody osoby puszystej, bo - na szczęście dla mojego poczucia
      estetyki - twarz mam zupełnie szczupłą, podobnie ręce. Tęga jestem od biustu
      (nie bardzo duży, ale obwisły :...() do kolan.
      • Gość: Alutka Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: 62.111.208.* 24.07.03, 21:45
        Ja też jestem gruba. I do tego dość brzydka. Nigdy nie miałam żadnego chłopaka
        i choć mam prawie 29 lat ciągle jestem dziewicą.
        Faceci nie lubia grubych kobiet. Kobieta zawsze musi byc ładna, zgrabna i
        atrakcyjna. Szkoda tylko ze faceci nie stawiają takich samych wymagań wzgledem
        siebie samych.
        • Gość: basia20 Re: Alutka nie mysl tak zle... IP: *.pop.e-wro.net.pl 25.07.03, 08:46
          ja zawsze bylam puszysta i zawsze mialam powodzenie, znam osoby w podobnej
          sytuacji i tez mialy facetow, to zalezy od twojego nastawienia i poczucia
          atrakcyjnosci, na pewno czyms mozesz sie pochwalic! jak sie nie ma ciala
          modelki to mozna zaimponowac czyms innym, faceci lubia tajemnicze,
          kokieteryjne kobietki, ale tez naturalne i ludzkie. powodzenia!
      • Gość: ika Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: *.dedicate.pl / 192.168.1.* 24.07.03, 22:08
        Alutko i Spoza. wasze wypowiedzi byly bardzo dolujace, w szczegolnosci dla
        wielu puszystych dziewczyn ktore to forum czytaja. zeby znalezc prawdziwa
        milosc, albo poprostu chlopaka (bo o tym pisalyscie) wcale nie trzeba miec
        figury modelki. owszem pierwsze wrazenie jest bardzo wazne i prawda jest to ze
        facect chetniej nawiaze znajomosc i zacznie podrywac "laske" niz "grubaska",
        ale co z tego? sa rozne sposoby na poznawanie ludzi, a potem liczy "drugie
        wrazenie" czyli charakter, spontanicznosc, umiejetnosc cieszenia sie z drobnych
        rzeczy, optymizm. mam nadzieje ze tego wam nie brakuje?? dbajcie o siebie i
        swoje cialo, szczerze sie usmiechajcie wtedy bedziecie piekne. uwierzcie ze
        jestescie piekne,a inni tez dostrzega to piekno w was. to co napisalam moglabym
        potwierdzic wieloma przykladami sposrod moich znajomych. naprawde!!
        • Gość: Spoza Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 24.07.03, 22:23
          Mi jakoś zupełnie się nie udaje. Wierzę, że Ktoś mógłby mnie pokochać za dar
          Słowa. Ale ja i tak nawet nie umiem ludzi poznawać. Nie potrafię. Zaczynam się
          bać cokolwiek zrobić, boję się kolejnego rozczarowania. Jeżeli dwumiesięczny
          związek na odległość się liczy, to tak, miałam kogoś. Ale w tzw. realu nigdy
          nawet pocałunku. A najgorsze jest to, że pragnę straszliwie; oczywiście nie
          samego seksu, tylko miłości cielesno-duchowej i w ogóle bliskości, ale nie
          jestem taką, co gdyby miała możliwość, czekałaby latami i tylko przytulanki.
          Ale mi nie dano wyboru.
          • Gość: ika Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: *.dedicate.pl / 192.168.1.* 24.07.03, 22:32
            z twoich wypowiedzi (spotkalam juz ich na tym forum kilka) wynika, ze
            rzeczywiscie bardzo tego pragniesz. teraz napisalas o tym wprost i to bardzo
            dobrze. wiesz czego chcesz, masz jasny cel- znalezc milosc. ale to nie takie
            proste i nie wazne czy jest sie chudym czy puszystym, pieknym czy brzydki etc.
            uroda pomaga w poznawaniu ludzi, ale jak juz mowlam zawsze sa na to inne
            sposoby. napisalas ze nie potrafisz poznawac nowych osob, a ja w to nie wierze
            chociaz Cie nie znam. na pewno masz przynajmniej kilkoro znajomych i na pewno
            nieraz probowali wyciagnac Cie na jakas impreze. przelam sie, idz sie bawic, a
            predzej czy pozniej bedziesz musiala poznac kilka osob. a jesli nie lubisz
            imprez... to i tak idz :) zrobisz to wbrew sobie ale w koncu masz cel. nie
            poddawaj sie i probuj, poprostu probuj
        • Gość: Alutka Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: 62.111.208.* 24.07.03, 23:25
          Gość portalu: ika napisał(a):
          > owszem pierwsze wrazenie jest bardzo wazne i prawda jest to ze facect
          > chetniej nawiaze znajomosc i zacznie podrywac "laske" niz "grubaska", ale co
          > z tego? sa rozne sposoby na poznawanie ludzi, a potem liczy "drugie wrazenie"
          > czyli charakter, spontanicznosc, umiejetnosc cieszenia sie z drobnych rzeczy,
          > optymizm. mam nadzieje ze tego wam nie brakuje??

          Tylko że zanim się dojdzie do "drugiego wrażenia" najpierw trzeba przejść
          przez "pierwsze wrażenie". A tutaj ja odpadam już w przedbiegach i jakoś nikt
          nie ma ochoty poznawać mojego charakteru, spontaniczności itp.

          > dbajcie o siebie i swoje cialo, szczerze sie usmiechajcie wtedy bedziecie
          > piekne. uwierzcie ze jestescie piekne,a inni tez dostrzega to piekno w was.

          Jesli chodzi o szczegóły to jestem zadbana. Zawsze czysta, pachnąca, ubrana
          odpowiednio do sytuacji. Tylko ze jakoś nikt tego nie dostrzega.

          Dziękuję Ci bardzo za porady, ale ja już nie szukam miłości, ani nawet meskiej
          przyjaźni, więc prawdę mówiąc Twoje rady niezbyt mnie dotyczą. Pogodziłam się
          już dawno z tym, że zawsze bedę sama. Wypowiedziałam się tylko na zadane
          pytanie co mężczyźni myślą o puszystych dziewczynach. Zresztą przeczytaj
          uważnie wszystkie powyższe wypowiedzi i zobaczysz że Twoje zdanie to zdanie
          kobiety, a faceci myślą zupełnie inaczej (tłuste swinki, gruby tyłek....).
          Pozdrawiam
          • Gość: baisa20 Re: nie wszyscy faceci... IP: *.pop.e-wro.net.pl 25.07.03, 08:52
            nie wszycsy sa tacy sami. jak juz wspomnialam, moj maz lubi okraglosci i
            zawsze lubil, ale sa tacy, ktorzy nawet jesli nie lubia, to sa w stanie
            zaakceptowac, ale na pewno nie sa to faceci poznani na dyskotece. dziewczyny
            dbajcie o siebie i pokochajcie swoje ciala to i faceci je pokochaja! :)
            • Gość: alutka Re: nie wszyscy faceci... IP: 62.111.208.* 25.07.03, 19:41
              Wcale nie piszę o facetach z dyskoteki, gdyż nigdy nie gustowałam ani w tego
              rodzaju osobnikach ani w takich imprezach. Ogromna większość znanych mi facetów
              to ludzie z wyższym wykształceniem i na poziomie.
        • Gość: basia20 Re: ika zgadzam sie! IP: *.pop.e-wro.net.pl 25.07.03, 08:55
          Gość portalu: ika napisał(a):

          > Alutko i Spoza. wasze wypowiedzi byly bardzo dolujace, w szczegolnosci dla
          > wielu puszystych dziewczyn ktore to forum czytaja. zeby znalezc prawdziwa
          > milosc, albo poprostu chlopaka (bo o tym pisalyscie) wcale nie trzeba miec
          > figury modelki. owszem pierwsze wrazenie jest bardzo wazne i prawda jest to
          ze
          > facect chetniej nawiaze znajomosc i zacznie podrywac "laske" niz "grubaska",
          > ale co z tego? sa rozne sposoby na poznawanie ludzi, a potem liczy "drugie
          > wrazenie" czyli charakter, spontanicznosc, umiejetnosc cieszenia sie z
          drobnych
          >
          > rzeczy, optymizm. mam nadzieje ze tego wam nie brakuje?? dbajcie o siebie i
          > swoje cialo, szczerze sie usmiechajcie wtedy bedziecie piekne. uwierzcie ze
          > jestescie piekne,a inni tez dostrzega to piekno w was. to co napisalam
          moglabym
          >
          > potwierdzic wieloma przykladami sposrod moich znajomych. naprawde!!




          swieta racja!!!!!
    • Gość: asienka Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: *.icpnet.pl 25.07.03, 10:32
      jejku........jak mi smutno sie zrobilo jak czytalam wasze listy.) nie
      nalezalam nigdy do cherlawych dzierlatek -ale jak zmienilam wlasne
      nastawienie-----spotkalam.jednego.potem zaakceptowal mnie drugi i trzeci.i
      teraz czwarty------I powiem jedno-tu guzik wyglad ma do znaczenia-!tu chodzi o
      porozumienie -o cos co albo polaczy ludzi albo rozdzieli bezpowrotnie. Pewnie
      ze wolalabym miec w pasie 70 niz 86 - ale kocham jesc i dieta sprawia wrecz mi
      przykrosc -jak za kare- Raz schudlam -i jedyny raz w zyciu wazylam 55 kg- i
      nawet wtedy chlopak na ktorym mi ogromnie zalezalo.wybral ta druga.puszysta)


      caluski
      • Gość: Spoza Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 25.07.03, 11:04
        Ja musze schudnąć, bo to nie chodzi o estetykę, tylko o moje zdrowie (mój
        ojciec i babcia mieli cukrzycę, jeszcze dwie osoby w rodzinie mają; poza tym
        to bardzo obciąża kolana). Ale ja po prostu nie zniosę nie móc jeść słodyczy i
        spaghetti i z góry oświadczyłam, że tego nie zrobię. Mogę tylko to trochę
        ograniczyć i więcej uprawiać sport. Zresztą nie tak doskonale łatwo - biegać
        nie mogę, bo mam astmę. Ale mogę łazić, jeździć na rowerze, pływać itd., to
        lubię, nie jestem cherlakiem, co się brzydzi ruszyć palcem u nogi.

        Co do imprez - naprawdę mam bardzo mało znajomych. Imprez rzeczywiście nie
        cierpię, ale od dawna nikt mnie nie zaprasza. Ale jednak to nie jest sposób.
        Ewentualnemu partnerowi stawiam jeden podstawowy warunek: musi być
        intelektualistą, mieć skłonność do myślenia za dużo. ;) Dla mnie trzy
        podstawowe tematy do rozmowy to literatura, "krytyka kulturowa" i skoki
        narciarskie (nie jestem małyszomanką).
        • Gość: Spoza Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: 194.68.23.* 25.07.03, 14:20
          Spoza po przeczytaniu tego co piszesz smutno mi sie robi. Jestes mloda
          dziewczyna ale tak negatywnie nastawiona do samej siebie.
          Ogranicz te slodycze i paste, a i nie musisz biegac, dlugie spacery to tez
          ruch.
          Zadbaj o siebie to zobaczysz poczujesz sie lepiej a chlopaka i milosci nie
          szukaj. Sama milosc cie znajdzie.

          Pozdrawiam
          • Gość: Bea Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: 194.68.23.* 25.07.03, 14:22
            Sorry nie zmienilam autora powyrzej!
          • Gość: Spoza Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 25.07.03, 14:25
            Ale ja nie chcę ograniczyc, nie chcę jeść poza przyjemnością.

            P.S.1 Nie podkradaj mi pseudonimu ;)
            P.S.2 Nie chcę wszystkich poprawiać, po prostu jako polonistka mam chorobę
            zawodową. Drażni mnie określenie "pasta" w znaczeniu "makarony". Po pierwsze
            odpowiednik polski, jak widać, jest, a po drugie "pasta" już znaczy co innego.
            Mi zawsze się kojarzy z pastą do zębów... :P
            Przyznaję, jadłam ją, ale jakieś 13 lat temu... :P
            • Gość: Bea Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: 194.68.23.* 25.07.03, 14:40
              :) No wiesz pisze jak potrafie. Z polski wyjechalam jako 10 latek i juz tam
              nie mieszkam od 12 lat...

              Tak do tematu to wychodz chociaz na te spacery. Sama jestes sobie tez winna bo
              nie chcesz ograniczyc niczego. No to wtedy trudno... Musisz sama podjac
              decyzje albo chcesz miec ladne cialo i czuc sie dobrze, albo dobrze siebie
              nakarmic slodyczami. Mam nadzieje ze cie nie uraze ale to twoj wybor...
    • Gość: XX Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: *.acn.waw.pl 25.07.03, 16:26
      puszyste sa ok zreszta meszczyzna jest z kobieta a nie z cialem
      • maga19 Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? 25.07.03, 18:18
        Kiedys, jakies 6, 7 lat temu bylam gruba... Mialam powodzenie u mezczyzn,
        chadzalam na randki czesciej niz moja chuda przyjaciolka i bylo OK. Chyba
        dzieki twarzy-podobno oryginalna (jezeli tak mozna to ujac).
        Ale postanowilam powalczyc z nadwaga, zgubilam 12 kilogramow i musze Wam
        powiedziec, ze teraz czuje sie o wiele lepiej!
        Dodam, ze mimo schudniecia nie jestem typem anorektyczki i tez jest dobrze!
        pozdr.
      • Gość: madi Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.03, 00:30
        choc nie należę do puszystych spytałam kiedyś o to kumpla, a on na to: "grubsza
        w pasie- lepiej pcha się"...męska szowinistyczna świnia, co?
    • Gość: julia Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: Morgoth:* / 10.2.17.* 25.07.03, 22:04
      No to ja opowiem wam swoja historie:)
      Mniej wiecej do 22 roku zycia szalenie o siebie dbalam, uwazalam bardzo na to,
      co jem, duzo sie ruszalam, z figura nie mialam najmniejszych problemow. Wszyscy
      wokol powtarzali mi, ze jestem super atrakcyjna i zadbana laska. Bez ulozonych
      wlosow i dyskretnego makijazu nie ruszylabym sie wtedy nawet do warzywniaka po
      marchewke. Faceci lubili moje towarzystwo, prawili mi mnostwo komplementow,
      tylko, ze jakos zwykle na randki umawiali sie z tymi mniej atrakcyjnymi
      pannami. Pozniej wyjechalam za granice i juz nie mialam wcale ochoty tak o
      siebie dbac, kompletnie zrezygnowalam ze sportu, stalam sie typowym kanapowym
      leniem, tesknote za rodzina kompensowalam sobie tonami slodyczy i na efekty nie
      trzeba bylo dlugo czekac. Z marszu przybylo mi niemal 20 kilo i jakos
      kompletnie nie mialam ochoty z nimi walczyc. Po prostu zaakceptowala, chociaz
      poczatkowo nie bez bolu :)Co bylo jednak najdziwniejsze takiego powodzenia u
      facetow, jakie wtedy mialam mysle ze niejedna superszczupla pieknosc moglaby mi
      pozazdroscic. Na poczatku bylam w takim szoku, ze myslalam, ze ci wszyscy
      faceci sobie po prostu ze mnie jaja robia. W pracy kazdy wolny facet srednio 2
      razy w tygodniu proponowal mi randke, na ulicy co krok mnie zaczepiano i
      zasypywano komplementami (zaczepiano w kulturalny i sympatyczy sposob, nie
      zadne tam pijackie odzywki prostakow, zeby nie bylo niedomowien;). W zyciu nie
      czulam sie tak atrakcyjna i pozadana. Fakt mialam szczescie, ze moja nadwaga
      rozlozyla sie bardzo po kobiecemu i zyskalam figure w ksztalcie perfekcyjnej
      klepsydry (z waska talia). Ale caly sekret chyba tkwil w tym, ze w momencie,
      gdy przestalam tak bardzo zwracac uwage na wyglad zewnetrzny i obsesyjnie
      myslec o tylko i wylacznie o swoim "opakowaniu", stalam sie po prostu
      sympatyczniejsza i bardziej otwarta, przystepna osobka. Moje dobre samopoczucie
      tez wyplywalo stad, ze wreszcie nie musialam sobie odmawiac tego, co lubie,
      stalam sie bardziej zrelaksowana, pogodzona z soba i to musialo ze mnie wrecz
      promieniowac. I wreszcie znalazlam swego ksiecia z bajki, dla ktorego jestem
      najseksowniejsza kobieta swiata i ciagle mi o tym przypomina:) Pare tygodni
      temu wrocilam na pare miesiecy do kraju i dopiero tu uswiadomilam sobie, ze
      moze jednak powinnam troche powalczyc ze swoimi kilogramami, chociazby ze
      wzgledow zdrowotnych. Nie chodzi bynajmniej o facetow, bo moje kochanie
      kompletnie tego nie rozumie, twierdzi, ze mam super figure (milosc jednak jest
      slepa;) i on by nic absolutnie w niej nie zmienil. Zreszta nawet tutejsi
      panowie nie szczedza mi komplementow, ale to efekt tego, ze wcale sie siebie
      ani swego ciala nie wstydze, nosze obcisle topy, odslaniajece brzuch (ku
      zgorszeniu mojej mamy:), ale przede wszystkim usmiech mi z twarzy nie znika.
      Wzielam sie ostro za siebie, bo dla samej siebie chce byc po prostu znowu
      szczupla, z wiekiem jednak targanie tych wszystkich dodatkowych kilogramow
      nieco meczy ;). Jednak co chce powiedzic, to to ze tak naprawde nie liczy sie
      to ile wazysz, ale jakie dzieki temu masz samopoczucie. Ja bedac chodzacym
      idealem ciagle mialam sobie cos do zarzucenia i jak mysle po latach chyba
      wlasnie te moje urojone kompleksy odrzucaly ode mnie facetow, a w momencie gdy
      siebie zaakceptowalam bedac juz tluscioszkiem, odzyskalam radosc zycia, dobrze
      sie czulam ze soba i inni ze mna. I w tym wlasnie tkwi sekret, mozesz byc
      magnesem na facetow nawet bedac puszysta, o ile tylko przestaniesz sie
      zadreczac myslami typu boze jaka jestem gruba, nikt mnie takiej nie zechce.
      Faceci omijaja z daleka baby majace wiecznie kwasne miny, a nie te ktore maja
      nieco kraglosci tu i owdzie. Polub siebie, a wtedy i inni zrobia to samo i nie
      zauwaza nawet ze twoja figura odbiega nieco od idealnych wymiarow lansowanych
      przez anorektyczne modelki. A na prostakow, ktorzy swoje kompleksy lecza
      dokuczajc wszystkim innym na okolo nie zwracaj uwagi.Oni zeby sie
      dowartosciowac musza paradowac pod reke z miss polonia chocby miala slome
      zamiast mozgu. Normalni faceci chca zyc z kobieta, ktora oprocz tabeli
      kalorycznych i przepisow na wszelkie mozliwe diety-cud ma w glowie jeszcze cos
      poza tym.
      • nike32 Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? 25.07.03, 22:19
        i duuuuuzo w tym racji, nidgy nie uwazalam sie za niesamowicie atrakcyjna
        dziewczyne, bo zawsze mi sie wydawalo ze jestem przecietna kobieta, wlasciwie
        nie moge powiedziec ze jestem szczupla czy gruba ale normalna do tego zupelnie
        malenka istotka, chcialam tylko napisac tyle, ze faceci ktorzy lubia miss
        polonie:) nie wiedza co traca, bo zazwyczaj takie panny maja pusto w glowkach
        a przeciez nie mozna spedzic zycia z kims kto nie ma nic do powiedzenia,
        kiedys znalam takiego faceta, teraz moze fakt ze jestem laska- akurat chudne z
        powodu trybu zycia!, to chyba dlugo musialabym sie zastanawiac zeby znow
        wrocic do niego po tym ze wiem ze zasluguje na cos wiecej niz kolesia
        lubiacego wieszaki....jak sie niedocenia tego co sie ma! to sie duuuuzo traci!
        glowy do gory dziewczyny!
        • independent-girl Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? 25.07.03, 23:25
          nie rozumiem tylko dlaczego twierdzicie, że często piękne i szczupłe kobiety
          zwane tutaj "miss polonia" są puste i mają siano w głowach? w końcu to zwykłe
          dziewczyny, którym udaje się walczyć o swoje ciało albo genetycznie są
          szczupłe :) a "zawartość" mózgu nie jest przecież wprost proporcjonalna do
          naszych kg, a jeśli jest to ja nie jestem taka głupiutka znowu :P ma się tego
          ciałka tu i tam :))))))))))))
          pozdrawiam
          Kasia (aktualnie odchudzająca SIEBIE, ale nie swój móżdżek :P )
          • betty-bt Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? 26.07.03, 00:26
            independent-girl napisała:

            > nie rozumiem tylko dlaczego twierdzicie, że często piękne i szczupłe kobiety
            > zwane tutaj "miss polonia" są puste i mają siano w głowach? w końcu to
            zwykłe
            > dziewczyny, którym udaje się walczyć o swoje ciało albo genetycznie są
            > szczupłe :) a "zawartość" mózgu nie jest przecież wprost proporcjonalna do
            > naszych kg, a jeśli jest to ja nie jestem taka głupiutka znowu :P ma się
            tego
            > ciałka tu i tam :))))))))))))

            fakt. to tak jakby szczuple kobiety powiedzialy sobie ot tak, ze puszystym
            sloma z butow wystaje. nie musze chyba miec kompleksow ze wzgledu na to, ze
            jetem szczupla i powinnam zdeczko przytyc, po to aby spoleczenstwo nie mialo
            mnie za idiotke. nie jestem sczupla po to, aby komus tym ublizyc. jestem jaka
            jestem i to powinno byc dewiza kazdej kobiety- koscistej jak i puszystej. z IQ
            nie ma to nic wspolnego.

            • Gość: julia Sprostowanie :) IP: Morgoth:* / 10.2.17.* 26.07.03, 15:33
              Alez sie czepiacie ;) Moze faktycznie niezbyt precyzyjnie sie wyrazilam, ale
              wierzcie mi, ze wcale nie mialam zamiaru stawiac znaku rownosci pomiedzy
              szczupla a glupia. Chodzilo mi jedynie o to, ze pewien typ mezczyzn za wszelka
              cene stara sie pokazywac w towarzystwie jedynie super szczuplych pieknosci, nie
              dbajac zupelnie o ich cechy charakterologiczne czy tez walory intelektualne,
              byleby tylko wymiary byly w porzadku, to juz zupelnie im wystarczy. I ze takim
              panom z gory dziekujemy ;). To wy sobie dospiewalyscie, ze wszystkie super
              laski wrzucam do jednego wora i z gory kwalifikuje jako idiotki, co jest
              totalna bzdura. Jesli ktos sie poczul urazony, to bardzo przepraszam i w
              przyszlosci postaram sie wyrazac bardziej precyzyjnie.
          • gabrielacasey Czekajcie, cos mi przyszlo do glowy: szczupla to 03.08.03, 06:27
            wcale NIE MUSI oznaczac zgrabna, bo szczuple sa i skonczone pokraki. Podobnie z
            puszystymi: duze moze byc piekne, albo jak worek kartofli. I chyba tu kryje sie
            odpowiedz na pytanie, dlaczego panowie lubia zarowno szczuple, jak i puszyste
            panie - oni lubia to, co jednak przypomina prawidlowo zbudowana kobiete. A te
            pare kilo w te i we wte to juz chyba nie jest ta najistotniejsza sprawa.
      • Gość: buziaczek Re: julia -swięta racja! IP: *.pop.e-wro.net.pl 28.07.03, 17:08
        przeczytajcie co napisala o sobie julia! zgadzam sie i popieram, oby wiecej
        takich postaw wsrod kobiet!


        Julia:
        No to ja opowiem wam swoja historie:)
        Mniej wiecej do 22 roku zycia szalenie o siebie dbalam, uwazalam bardzo na to,
        co jem, duzo sie ruszalam, z figura nie mialam najmniejszych problemow.
        Wszyscy
        wokol powtarzali mi, ze jestem super atrakcyjna i zadbana laska. Bez ulozonych
        wlosow i dyskretnego makijazu nie ruszylabym sie wtedy nawet do warzywniaka po
        marchewke. Faceci lubili moje towarzystwo, prawili mi mnostwo komplementow,
        tylko, ze jakos zwykle na randki umawiali sie z tymi mniej atrakcyjnymi
        pannami. Pozniej wyjechalam za granice i juz nie mialam wcale ochoty tak o
        siebie dbac, kompletnie zrezygnowalam ze sportu, stalam sie typowym kanapowym
        leniem, tesknote za rodzina kompensowalam sobie tonami slodyczy i na efekty
        nie
        trzeba bylo dlugo czekac. Z marszu przybylo mi niemal 20 kilo i jakos
        kompletnie nie mialam ochoty z nimi walczyc. Po prostu zaakceptowala, chociaz
        poczatkowo nie bez bolu :)Co bylo jednak najdziwniejsze takiego powodzenia u
        facetow, jakie wtedy mialam mysle ze niejedna superszczupla pieknosc moglaby
        mi
        pozazdroscic. Na poczatku bylam w takim szoku, ze myslalam, ze ci wszyscy
        faceci sobie po prostu ze mnie jaja robia. W pracy kazdy wolny facet srednio 2
        razy w tygodniu proponowal mi randke, na ulicy co krok mnie zaczepiano i
        zasypywano komplementami (zaczepiano w kulturalny i sympatyczy sposob, nie
        zadne tam pijackie odzywki prostakow, zeby nie bylo niedomowien;). W zyciu nie
        czulam sie tak atrakcyjna i pozadana. Fakt mialam szczescie, ze moja nadwaga
        rozlozyla sie bardzo po kobiecemu i zyskalam figure w ksztalcie perfekcyjnej
        klepsydry (z waska talia). Ale caly sekret chyba tkwil w tym, ze w momencie,
        gdy przestalam tak bardzo zwracac uwage na wyglad zewnetrzny i obsesyjnie
        myslec o tylko i wylacznie o swoim "opakowaniu", stalam sie po prostu
        sympatyczniejsza i bardziej otwarta, przystepna osobka. Moje dobre
        samopoczucie
        tez wyplywalo stad, ze wreszcie nie musialam sobie odmawiac tego, co lubie,
        stalam sie bardziej zrelaksowana, pogodzona z soba i to musialo ze mnie wrecz
        promieniowac. I wreszcie znalazlam swego ksiecia z bajki, dla ktorego jestem
        najseksowniejsza kobieta swiata i ciagle mi o tym przypomina:) Pare tygodni
        temu wrocilam na pare miesiecy do kraju i dopiero tu uswiadomilam sobie, ze
        moze jednak powinnam troche powalczyc ze swoimi kilogramami, chociazby ze
        wzgledow zdrowotnych. Nie chodzi bynajmniej o facetow, bo moje kochanie
        kompletnie tego nie rozumie, twierdzi, ze mam super figure (milosc jednak jest
        slepa;) i on by nic absolutnie w niej nie zmienil. Zreszta nawet tutejsi
        panowie nie szczedza mi komplementow, ale to efekt tego, ze wcale sie siebie
        ani swego ciala nie wstydze, nosze obcisle topy, odslaniajece brzuch (ku
        zgorszeniu mojej mamy:), ale przede wszystkim usmiech mi z twarzy nie znika.
        Wzielam sie ostro za siebie, bo dla samej siebie chce byc po prostu znowu
        szczupla, z wiekiem jednak targanie tych wszystkich dodatkowych kilogramow
        nieco meczy ;). Jednak co chce powiedzic, to to ze tak naprawde nie liczy sie
        to ile wazysz, ale jakie dzieki temu masz samopoczucie. Ja bedac chodzacym
        idealem ciagle mialam sobie cos do zarzucenia i jak mysle po latach chyba
        wlasnie te moje urojone kompleksy odrzucaly ode mnie facetow, a w momencie gdy
        siebie zaakceptowalam bedac juz tluscioszkiem, odzyskalam radosc zycia, dobrze
        sie czulam ze soba i inni ze mna. I w tym wlasnie tkwi sekret, mozesz byc
        magnesem na facetow nawet bedac puszysta, o ile tylko przestaniesz sie
        zadreczac myslami typu boze jaka jestem gruba, nikt mnie takiej nie zechce.
        Faceci omijaja z daleka baby majace wiecznie kwasne miny, a nie te ktore maja
        nieco kraglosci tu i owdzie. Polub siebie, a wtedy i inni zrobia to samo i nie
        zauwaza nawet ze twoja figura odbiega nieco od idealnych wymiarow lansowanych
        przez anorektyczne modelki. A na prostakow, ktorzy swoje kompleksy lecza
        dokuczajc wszystkim innym na okolo nie zwracaj uwagi.Oni zeby sie
        dowartosciowac musza paradowac pod reke z miss polonia chocby miala slome
        zamiast mozgu. Normalni faceci chca zyc z kobieta, ktora oprocz tabeli
        kalorycznych i przepisow na wszelkie mozliwe diety-cud ma w glowie jeszcze cos
        poza tym.
        • danka_cz Re: julia -swięta racja! 31.07.03, 19:02
          cześć Julia. Gratuluję tego podejscia do życia i siebie. Ja polubliłam siebie i
          rzeczywiscie życie jest prostsze choć jestem sama
          • Gość: ciekawa mam pytanie IP: *.fenix.com / 192.168.1.* 31.07.03, 19:09
            mam pytanie,jestem 18-latka mam 166 wzrostu i waze 62 kg to duzo zaduzo??wiem
            ze zacznicie mowic:to zalezy od budowy,kosci itp ale nie patrzac na to jak
            uwazacie??
            • independent-girl Re: mam pytanie 31.07.03, 20:00
              Droga Ciekawa
              Ja mam 163 cm i 58 kg , niektórzy mówią mi, że jest OK i żebym nawet nie
              próbowała się odchudzać - mam dość duży biust 75 C - ale są też typy co mówią,
              że tu i tam powinnam ciałka mieć mniej. Osobiście troszkę chcę schudnąć, do 55
              kg, ale jednocześnie modelując sylwetkę - chodzę na siłownie od ponad
              tygodnia ;-)
              Trudno określić czy dużo czy mało ważysz, ważniejsze jak Ty się czujes :)
              pozdrawiam
              Kasia
    • Gość: ona Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: *.bochnia.sdi.tpnet.pl 31.07.03, 20:19
      z tego co czytalam to mialy tu byc przede wszystkim meskie wypowiedzi.... a
      takich nha palcach edej reki policzyc.....
      • Gość: Margo Re: co sadzicie o puszystych dziewczynach? IP: *.lucka.sdi.tpnet.pl 01.08.03, 13:54
        Ja mierze 164 i waże ok60 kg (mam 18 lat)i zaaawsze sie tym przejmowałam ale
        ostanio juz staram sie nie myśleć tylko o tym ( zawsze tylko to sie dla mnie
        liczyło)i nie porównywać do innych.Mam cudownego chłopaka i kocha mnie on
        bardzo mocno i to właśnie dzieki niemu sama sobie sie spodobałam.Z resztą
        podejżewam żęe po ciąży schude tak jak moja mama.... (ona wyglądała tak samo
        jak ja a teraz nosi ciuchy w rozmiarze 38)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja