Problem z alkoholikiem

IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 26.06.03, 15:42
Witam. Z góry dziękuję za szczerą odpowiedź. Mam cudownego faceta, kocham go
bardzo ale jest pewien problem. On jak wypije to się bardzo zmienia tzn.
krzyczy, wyzywa itd. Zas jak jest trzeźwy to jest cudowny. Bardzo go kocham
chcę być z nim ale boję się jak on wypije. Niedawno bo w ubiegły piątek tak
mi naubliżał, na drugi dzień przepraszał. On siedzi w więzieniu i tam
zapisali go na AA ale nie chodzi tam bo uważa,że mu to nie jest potrzebne.
Tyle razy z nim rozmawiałam.On jest kochany ale jak nie wypije. Nie chcę go
stracić bo bardzo go kocham, jak mogę jemu i sobie pomóc, czy taki związek ma
wogóle szansę? Ja czasami uważam, że ma a czasami sama nie wiem. On ma 27
lat, odsiaduje wyrok. Bardzo się zmienił, spoważniał itd ale zaczoł pić.
Czasami mam wrażenie, że on tym piciem reaguje na to że musi tam jeszcze
wracać, bo narazie przyjeżdża na przepustki. Wczoraj aż sie popłakał jak
weszłam z nim na ten temat. Nie mam pojęcia co mam robić. Nie chcę z nim
zrywać bo niedawno się ponownie zeszliśmy,znamy się już 4 lata. Nieraz jak
idziemy na piwko to jedno wypije i jest ok, ale czasami ma takie smaki na coś
mocniejszego to wtedy mu odbija. On wie, że nie może pić a mimo to. Czy
powinnam mu kategorycznie zabronić pić czy lepiej jak pójdziemy sobie na
jedno piwo. Naprawde nie wiem co mam zrobić, nigdy wcześniej nie miałam
doczynienia z alkoholikiem, a wogóle czy on jest alkoholikiem? może my się
oboje nie chcemy przyznać do tego, że on jest alkoholikiem. Proszę o
odpowiedź albo może polecicie mi jakąś książkę.Pozdrawiam
    • Gość: Ania Re: Problem z alkoholikiem IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 15:58
      Wszystko wskazuje na to,ze Twoj facet rzeczywiscie jest alkoholikiem... Nie za
      bardzo wiem jak ci pomoc, bo sama takze nie mialam nigdy doczynienia z
      alkoholikami, ale moge polecic Ci bardzo interesujaca ksiazke wlasnie na temat
      tego problemu. Dopiero po przeczytaniu ksiazki pt "Lata patykiem
      pisane"uswiadomilam sobie co to za choroba i jaki ma ona wplyw nie tylko na
      chorego, ale takze na jego otoczenie. Pozdrawiam cieplo
    • Gość: *** Re: Problem z alkoholikiem IP: *.gdynia.mm.pl 27.06.03, 15:07
      Witaj Wesolutka!
      Mogę Ci jedynie napisać, że doskonale Cię rozumiem, bo niestety poradzić nie
      umiem. Mam a właściwie miałam bardzo podobny problem. Miałam, bo wczoraj się
      rozeszłam ze swoim facetem po 7 latach. On też był cudowny jak nie wypił, był
      czuły, troskliwy, z poczuciem humoru! Jednak po alkoholu zawsze się
      awanturował, wyzywał, wypominał. Na drugi dzień, przepraszał, ale też nie
      zawsze. Nieraz odwracał "kota ogonem", wszystkiego się wypierał! Nie mogę
      chyba powiedzieć , że jest alkoholikiem bo nie zdarza się to często, ale
      jednak... Też bałam się takich momentów i zastanawiałam się czy po ślubie
      będzie jeszcze gorzej, i co wtedy?Rozeszłam się z nim, ponieważ jak to
      powiedział "nie umiemy bawić się razem"I faktycznie wiele imprez kończyło się
      kłótnią, ale jak mogło być inaczej, skoro zawsze btył alkohol, a co po nim to
      już wiesz... ALE NADAL GO KOCHAM! Pozdrawiam i trzymam kciukii za Ciebie, może
      chociaż Wam się uda!!!
      • Gość: 333 Re: Problem z alkoholikiem IP: 194.68.23.* 27.06.03, 15:18
        Jest jedna rada! Sa takie kapsylki ktore chirurgicznie sie wklada pod skore.
        Jak po tym zabiegu ktos wypije to strasznie sie zle czuje, to tak jak kac
        tylko 100 razy gorsze. Mam znajomego ktory ma taki kapsel. To nie jest drogie
        popytaj sie u lekarza! Naprawde skuteczne.
    • megxx Re: Problem z alkoholikiem 27.06.03, 15:51
      Zostaw go, nie zasilaj grona współuzależnionych. On nie widzi problemu,
      dlaczego Ty chcesz cierpieć. Moja kuzynka chciał walczyc o chłopaka, a i jemu
      na niej zależało. Przeszedł terapię, chodził do AA i mówił dookoła "ja już
      swoje wypiłem" i nie pił nawet piwa, czy szampana w Sylwestra. To rozumiem, ale
      postawa Twojego faceta jest odwrotna. Alkoholizm to choroba na zawsze,
      przemyśl, czy warto!
    • Gość: wesolutka Re: Problem z alkoholikiem IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 27.06.03, 16:41
      Dziękuje wam bardzo. Życzę tym co mi odpisali szczęścia. pozdrawiam. A tak na
      marginesie rozmawiałam z jego mamą i ona mi doradziła abym trzymała go twardo i
      aby wybrał albo ja albo alkohol. I tak też zrobię. Myślicie że jego mama dobrze
      mówi? Jeśli mu na mnie naprawde zależy to może z tym skoczy. A nie pobierzemy
      sie tak długo dopóki ja nie będe za niego pewna.
      • megxx Re: Problem z alkoholikiem 27.06.03, 17:25
        Gdybym była matka alkoholika to być może też popierałabym tak każdą dziewczyne
        co by go chciała, bo takie są matki. A Ty przemyśl to na trzeźwo, a przede
        wszystkim oceń jego postawę wobec Ciebie (agresja może pojawiać się i bez
        alkoholu).
        • Gość: Bea Re: Problem z alkoholikiem IP: 194.68.23.* 27.06.03, 17:44
          Jego matka dobrze mysli. Dobrze ze ona tez widzi ten problem. Jak on sie nie
          poprawi to go bedziesz musiala zostawic. Daj mu ten wybor i pomysl o tych
          kapsylkach! Alkocholizm to ciezka choroba.

          Pozdrawiam!
    • Gość: wesolutka Re: Problem z alkoholikiem IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 27.06.03, 22:13
      I tak też zrobię. Napisałam już mu list. Niech się zastanowi co woli, być ze
      mną czy woli życie sam ale z alkoholem. ma czas na zastanowienie i ma podjąć
      decyzję do nastepnej przepsutski a prędko ona nie nastąpi bo prace tam dostał.
      On jak nie wypije to jest do rany przyłóż. Naprawde bardzo się cieszę że go
      mam. Jest opiekuńczy, zaradny, troskliwy, bardzo ale to bardzo kocha dzieci a
      ja dla niego jestem najważniejsza. I mam nadzieję, że wybierze mądrze, bo ja
      dla niego nie chcę źle ani jego matka. Kocham go bardzo i nie chcę aby alkohol,
      awantury po nim nas rozłączyły, bo dużo już razem przeszli mimo, że siedzi.
      Kiedyś rozmawiałam z jego ciocią, ona mi wytłumaczyłą, że to więzienie, alkohol
      to wynik tego iż w dzieciństwie bardzo dużo przeszedł no i jego mama też,
      widział nie raz jak ojciec bił matkę czy jego po alkoholu. Ale jeśli się nie
      zmieni mimo postanowienia i zrobi jeszcze jedna awanturę po alkoholu( bo tak to
      jest cudowny) to go zostawie i to mu też napisałam w liście. Nie chce być z
      kimś kto mi ubliża. Pozdrawiam wszystkich i dziekuje za radę dużo mi to dało do
      myślenia, bo sama już nie wiedziałam co zrobic.
      • Gość: Magduśka Re: Problem z alkoholikiem IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.03, 23:07
        Nie zastanawiaj się zbyt długo! Moja rada - rzuć go. Jeżeli on nie widzi
        problemu teraz , to już go nie zobaczy. Zniszczysz sobie życie , a wierz mi ,
        znam parę żon alkoholików i nigdy nie mogłam zrozumieć , jak kobieta może
        godzić się na takie traktowanie. Najgorsze jest to , że najbardziej cierpią
        dzieci... Przemyśl to dobrze. Powodzenia!
        • Gość: j.Am. Re: Problem z alkoholikiem IP: 80.48.243.* 27.06.03, 23:27
          racja. piszesz, ze jego ojciec też pił. Znam faceta, który od 12 roku zycia nie
          wypił ani kropli mocniejszego alkoholu, nigdy nie był pijany. własnie dlatego,
          że widział jak ojciec traktował matkę. i nie chce popełnić tego samego błedu.
          twój chłopak prolemu nie widzi, jest alkoholikiem, i nie chce się leczyc.
          pomyśl, jak ciężko moze być tobie i waszym dzieciom za 10 lat. nie lubię
          osądzac ludzi, nie znając ich. wierzę, że każdemu warto dać szansę. ale on ma
          ją teraz, jestes z nim, mimo ze siedzi w więzieniu, nie kazdy ma to szczęście.
          być moze się zmieni? kto wie. ale to zbyt poważna sprawa na gdybanie. pomyśl o
          swojej przyszłosci, przyszlosci swoich dzieci. wybór należy do ciebie. ale
          jesli postanowisz z nim zostac, nie wstępuj w związek małżenski jeszcze przez
          dłuższy czas.
    • Gość: foresta Re: Problem z alkoholikiem IP: 81.210.53.* 28.06.03, 11:11
      Gość portalu: wesolutka napisał(a):

      > Witam. Z góry dziękuję za szczerą odpowiedź. Mam cudownego faceta, kocham go
      > bardzo ale jest pewien problem. On jak wypije to się bardzo zmienia tzn.
      > krzyczy, wyzywa itd. Zas jak jest trzeźwy to jest cudowny. Bardzo go kocham
      > chcę być z nim ale boję się jak on wypije. Niedawno bo w ubiegły piątek tak
      > mi naubliżał, na drugi dzień przepraszał.

      Nie licz na to ze cokolwiek sie zmieni jesli on nie przestanie pic.
      Prawdopodobnie jest alkoholikiem, a to oznacza, ze wszelkie proby picia mniej
      czy rzadziej, lub slabszyb trunkow sa tylko sposobami oszukiwania siebie i
      otoczenia. Musi przestac poc w ogole. Jesli nie, bedzie tylko coraz gorzej. Nie
      licz na nic innego. Wszelkie pretraktacje z nim dotyczace czegos innego niz
      przestania picia w ogole sa bezsensowne. Byc moze nie potrafi przestac pic sam
      i potrzebuje fachowej pomocy. Jesli chodzi na AA i pije to znaczy ze zalezy mu
      tylko na sprawianiu wrazenia, ze cos robi w tym kierunku i ma jakas kontrole.
      Jesli go kochasz ale tez zalezy Ci na sobie i swoim zyciu powinnas mu postawic
      warunek - pomozesz mu jak tylko bedziesz mogla by przestal pic w ogole, ale
      tylko w tym. Wszystko inne bedzie gra miedzy wami a realnie bedzie coraz
      gorzej. Sa kluby AA dla rodzin alkoholikow, znajdz taki blisko siebie i idz
      pogadaj. Jak jego dziewczna masz prawo tak byc. Wazne jest bys nie wpadla w
      klasyczne wspoluzaleznienie, ktore wlasnie jest ta gra reagowania na setki jego
      obietnic i przeprosin z ktorych jesli cos wynika to na chwile. Powodzenia
      foresta
    • Gość: Marzencia21 Re: Problem z alkoholikiem IP: *.mtnet.com.pl 28.06.03, 14:44
      Czesc.Nie bede przekreslala twojego chopaka do konca,poniewaz byc moze on sie
      zmieni,ale tego nikt z nas nie wie.Moze byc roznie,ale powiem ci,zastanow sie
      gleboko nad tym czy warto zniszczyc sobie najpiekniejsze mlode lata obok
      pijaka.Ty musisz mic wsparcie w swoim mezczyznie,a nie myslec czy on nie
      pojdzie za chwilke gdzies pic i wroci niewiadomo kiedy.Wiem cos na ten temat i
      uwiez jest to wielki problem.Jeszcze teraz warto przemyslec za wczasu niz
      potem zalowac do konca.A ja bedzie dziecko spojz z tej stony.Bedziesz
      siedziala sama z dzieckim.Pozdrawim.
    • Gość: Richelieu* Re: Problem z alkoholikiem IP: 195.117.90.* 28.06.03, 17:48
      Teraz masz problem czy pozwolić mu na jedno piwo. Niektórzy tutaj sugerują, że
      może się zmieni. Oczywiście, że się zmieni. Potem nie będzie się Ciebie pytał
      tylko pójdzie bez pytania. Twoje prośby, czy wreszcie żądania aby nie szedł
      utnie pięścią. I ile będzie tych rogów od szafy w które się uderzysz, ile
      garnków, które spadły Ci na głowę. ostatnie pieniądze znajdzie i przepije, a
      jeśli już nawet i tego nie będzie to zacznie zastawiać domowe sprzęty w
      lombardzie. kasa na wódkę zawsze się dla niego znajdzie.
      Kluby AA są dobre, ale czy docierają one do tych, dla których na prawdę zostały
      stworzone. Jeśli już teraz twierdzi, że pijany nie był, a tak w ogóle to o co
      Ci chodzi. Co z tego, że gdy trzeźwy jest kochany, co z tego, że jego maratony
      upojeniowe nie są częste. Może i rok cały być trzeźwy, a potem miesiąc dzień w
      dzień naprany jak świnia. Tego chcesz? matka, że proponuje Ci trzymanie go
      twardą ręką to i słusznie. Ale w jaki sposób możesz to realizować kiedy on w
      więzieniu.
      Pije bo przecierpiał w dzieciństwie.. bzdura, pije bo chce, bo kumple, bo lubi,
      a nie bo przecierpiał. gdyby rzeczywiście cierpiał czułby odrazę do alkoholu.
      Widocznie widząc bitą matkę miał już na tyle zinternacjonalizowaną kulturę
      alkoholizmu, że uznał to bicie za normalne zachowania środowiska w którym
      wzrastał. Podświadomie. Teraz wrzeszczy gdy jest pijany? będzie wrzeszcał
      bardziej, będzie wrzeszczał po jednym piwie, będzie wrzeszczał bo nie będzie
      tego piwa. Powie Ci w końcu gdy będziesz w 9. miesiącu z drugim dzieckiem, że
      absolutnie nie pasujecie do siebie, bo on lubi takie towarzystwo co lubi wypić.

      To wszystko zresztą tu było wyżej napisane i ja nie wiem, jak można widząc
      takiego człowieka mieć jeszcze wątpliwości, że być z nim czy nie. Ja z takim
      człowiekiem żyję pod jednym dachem 25 lat i jestem od niego jeszcze finansowo
      uzależniona co tylko powiększa drwinę z mojego życia. I we wlasnym domu byłam
      świadkiem bodaj wszystkich punktów kroniki kryminalnej. Teraz gdy wątroba pada,
      gdy lata już nie te do picia i zabawy, gdy choroby zawodowe powiększone
      alkoholizmem wydawać by się mogło, że zrobi się normalny człowiek z niego. Nie
      zrobi się. będzie prawie umierał gdy się nachleje, ale gdy wytrzeźwieje o
      wszystkim zapomni.
    • Gość: wesolutka Re: Problem z alkoholikiem IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 28.06.03, 18:22
      Dziękuję ponownie za odpowiedź. Codziennie tu zaglądam aby się czegoś
      dowiedzieć. Prawie każdy mi napisał, że mam z nim zerwać, tylko jest jeden
      problem. Nie wiem czy mi uwierzycie: ja za bardzo go kocham.Co prawda jak
      jeszcze raz się do mnie źle odezwie to odejdę, dlatego dałam mu ostatnią
      szansą. Ale wierzcie mi to nie jest takie proste zostawić człowieka którego się
      kocha. Ja myślę że czas pokaże swoje. On jest moją pierwszą miłością.
      Rozstaliśmy się kiedyś, miałam po nim kilku mężczyzn ale żaden nie był taki jak
      on. Mi on naprawde jako facet odpowiada, nie mogę na niego nażekać z wyjątkiem
      tego picia. Trudno mi go będzie zostawić ale jeśli sie nie zmieni to zostawię
      choć aż trudno mi o tym myśleć, że do tego może dojść jeśli się nie zmieni.
      Powiedzcie czy w jego przypadku ( co prawda go nie znacie) ale nie ma żadnej
      szansy że się zmieni? A może się zmieni do pewnego momentu a potem to wróci?
      Czy jego uczucie do mnie, bo wiem, że mnie bardzo kocha może zwyciężyć nad
      alkoholem? Może jestem naiwna? Pozdrawiam ciepło i serdecznie.
      • megxx Re: Problem z alkoholikiem 28.06.03, 22:19
        Cały problem polega na tym, że Ty już wiesz, że on jest chory na alkoholowe
        uzależnienie, a to zostaje na całe życie. Alkoholicy niepijący mówią o sobie
        alkoholik bo wiedzą, że to nie mija. Od Ciebie zależy, czy podejmiesz ten trud.
        Nikt z nas nic Ci nie zagwarantuje. Może zdarzyć się, że kiedys będziesz z
        innym mężczyzną i ten po latach dopiero wpadnie w alkoholizm. To są teorie, ale
        z życia wzięte. Każdy, kto spotkał się z problemem alkoholizmu, wie jaka to
        skomplikowana sprawa. Decyzja należy do Ciebie. Możesz odwiedzić jakiś klub AA,
        na spotkaniu otwartym i podszkolić się. Pozdrówka!
        • Gość: wesolutka Re: Problem z alkoholikiem IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 29.06.03, 20:04
          megxx napisała:

          > Cały problem polega na tym, że Ty już wiesz, że on jest chory na alkoholowe
          > uzależnienie, a to zostaje na całe życie. Alkoholicy niepijący mówią o sobie
          > alkoholik bo wiedzą, że to nie mija. Od Ciebie zależy, czy podejmiesz ten
          trud.
          >
          > Nikt z nas nic Ci nie zagwarantuje. Może zdarzyć się, że kiedys będziesz z
          > innym mężczyzną i ten po latach dopiero wpadnie w alkoholizm. To są teorie,
          ale
          >
          > z życia wzięte. Każdy, kto spotkał się z problemem alkoholizmu, wie jaka to
          > skomplikowana sprawa. Decyzja należy do Ciebie. Możesz odwiedzić jakiś klub
          AA,
          >
          > na spotkaniu otwartym i podszkolić się. Pozdrówka!

          Ja równiez pozdrawiam i dziekuje za odpowiedź.tAK MASZ racje to jest bardziej
          skomplikowane niż się wydaje.Co prawda kocham go bardzo ale jeśli jedynym
          wyjściem będzie rozstanie nie zawacham się. Ale dam mu szansę. Wiesz ja mam
          taki dziwny charakter, jak się zakocham to nic mi nie stoi na przeszkodzie aby
          kochać, ważne abym była szczęśliwa dlatego też nie zraził mnie fakt że on
          siedzi. Ale jeśli nie zrobi nic aby przestać pić to będzie oznaczało, że mu nie
          zależy aż tak na mojej osobie, ani na tym abym było dobrze. Teraz wszystko od
          niego zależy.Ja ze swojej strony jestem wobec niego fair, staram się aby było
          mu łatwiej z wszystkim choćby z dojazdami do domu itd. Ale zbyt długo czekać
          nie będę, do nastepnego upicia sie. Jesli sie upije oznaczać to będzie koniec
          dla nas. Nie wiem jak zniosę rozstanie bo bardzo się zaangażowałam ale myślę
          tez że dam sobie rade. Trzymaj się cieplutko.
    • Gość: wesolutka Re: Problem z alkoholikiem IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 30.06.03, 16:22
      A może powinnam zrobic tak: Ponieważ mój mężczyzna pije bardzo rzadko ( jest
      mozliwośc że może ta częstotliwość zmienić później?)umówić się z nim, że jak
      chce wypić to nie w mojej obecności. Ja w tym czasie mam czas dla siebie, moge
      spotkac się ze znajomymi wiecie o co mi chodzi. Co o takim wyjściu z tej
      sytuacji sądzicie. A tak wogóle to czy on jest alkoholikiem czy to wczesny stan
      do uzależnienia? Bo jak tak myslałam na tym to doszłam do takiego wniosku: On
      jakby nie patrząc jest kawalerem, nie ma obowiązków dbania o rodzine itd,
      poprostu może on się jeszcze bawi,może nie dorósł do związku na zasadach, taki
      jak w nażeczeństwie czy małżeństwie. Sam mi powiedział, że jak sie zaręczymy to
      dopiero za rok a ślub weźmiemy po co najmniej dwóch latach jak wyjdzie na
      wolność. Przeciesz jakby na to nie patrzeć to czy jest alkoholikiem czy nim nie
      jest jest bez znaczeniach ważne jest że lubi zajżec do kieliszka i mi to
      przeszkadza.Pozdrawiam
      • megxx Re: Problem z alkoholikiem 30.06.03, 16:59
        Przeszkadza Ci to, że on lubi zajrzeć do kieliszka! Ale co to znaczy? Wiele
        osób co jakiś czas wypija mniej, czy więcej, a nikt nie wysnuwa pomysłu, że to
        alkoholicy. Trzeba rozróżnić dwie sprawy: czy denerwuje Cię to, że on wogóle
        coś pije, czy może nie odpowiada Ci jego zachowanie pod wpływem alkoh. To sa
        różne sprawy, ale ja czytając Twoje posty myślę, że on jest alk. bo świadczą o
        tym również opinie innych. Widzisz są różni alkoholicy: jedni małoagresywni,
        inni odwrotnie, ci ostatni hamują się na trzeźwo, to często ludzie agresywni z
        założenia. A w alkoholiźmie tak jest, że z czasem następują zmiany nie tylko w
        wątrobie, czy żołądku, ale również w mózgu. Poza tym alk. wyłącza człowieka z
        życia i otoczenia, a na co Ci ktoś stale nieobecny?
        Być może on w jakiś sposób zaszantażował Cię, żebyś na niego czekała, ale wybór
        naprawdę należy do C_i_e_b_i_e_ !
        Sposób w jaki podchodzisz do tematu przypomina zachowania osoby
        współuzaleznionej(próby tłumaczenia, niedowierzanie)-moze po prostu poszukaj
        poradni, bądź zadzwoń na taką specjalna linię telef. dla osób z problemem alk.
        i ich rodzin. dostaniesz dokładniejsze info.
        p.s. czy możesz ujawnić za co siedzi?
        • Gość: wesolutka Re: Problem z alkoholikiem IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 30.06.03, 18:48
          megxx napisała:

          > Przeszkadza Ci to, że on lubi zajrzeć do kieliszka! Ale co to znaczy? Wiele
          > osób co jakiś czas wypija mniej, czy więcej, a nikt nie wysnuwa pomysłu, że
          to
          > alkoholicy. Trzeba rozróżnić dwie sprawy: czy denerwuje Cię to, że on wogóle
          > coś pije, czy może nie odpowiada Ci jego zachowanie pod wpływem alkoh. To sa
          > różne sprawy, ale ja czytając Twoje posty myślę, że on jest alk. bo świadczą
          o
          > tym również opinie innych. Widzisz są różni alkoholicy: jedni małoagresywni,
          > inni odwrotnie, ci ostatni hamują się na trzeźwo, to często ludzie agresywni
          z
          > założenia. A w alkoholiźmie tak jest, że z czasem następują zmiany nie tylko
          w
          > wątrobie, czy żołądku, ale również w mózgu. Poza tym alk. wyłącza człowieka z
          > życia i otoczenia, a na co Ci ktoś stale nieobecny?
          > Być może on w jakiś sposób zaszantażował Cię, żebyś na niego czekała, ale
          wybór
          >
          > naprawdę należy do C_i_e_b_i_e_ !
          > Sposób w jaki podchodzisz do tematu przypomina zachowania osoby
          > współuzaleznionej(próby tłumaczenia, niedowierzanie)-moze po prostu poszukaj
          > poradni, bądź zadzwoń na taką specjalna linię telef. dla osób z problemem
          alk.
          > i ich rodzin. dostaniesz dokładniejsze info.
          > p.s. czy możesz ujawnić za co siedzi?

          Na wstępie pozdrawiam Cię serdecznie i bardzo cenię sobie Twoje rady. Otóz mój
          ukochany siedzi za kradzieże. Sama nie wiem co mam o tym wszystkim mysleć. Nie
          mam pojęcia jak do teog wszystkieog odnieść. Z mojej strony to jak narazie są
          to spekulacje odnośnie jego osoby, bo raz pisze, że jest alkoholikiem a raz że
          nie jest. I zrobie tak jak mówisz zgłosze sie do specjalistycznej poradni tam
          zapewne dowiem sie więcej, no i nastepnie musze z nim porozmawiać bo na nic mój
          wysiłek jakikolwiek kiedy on sam nie będzie chciał. Cieszę sie o tyle narazie ,
          że jeszcze być może da się to naprawić. Ja naprawdę nie chce się z nim
          rozstawać a w jakis sposób rozwiązać ten problem. A co do więzienia to on go ma
          juz dość. Robi wszystko aby z tamtąd wyjść, dostał tam pracę także odkłada
          pieniądze na wyjście, robi wszystko aby jak najwięcej przepustek miec aby pobyć
          ze mną. Wiesz lub nie on jak nie wypije to jest naprawde super facet. I dlatego
          tak mi zalezy aby przestał pić. Już nie samo picie jest takie złe tylko
          awantury jakie robi. Co prawda jak tak to zanalizowałam to sama go po części
          sprowokowałam choc to nie powód aby na mnie krzyczeć. Coś Ci opowiem, jestem
          ciekawa co o tym sądzisz i o jego rekacji. Myśmy sie poznali jakieś 4 lata
          temu. Od razu się w sobie zakochaliśmy. On był szczery i powiedział mi że
          siedzi, że jeszcze troche mu zostało i zapytał czy poczekam na niego. Ja mu
          powiedziałam że zaczekam i czekałam na niego niecałe 2 lata. Rozstalismy bo
          zamało go miałam, nie umielismy sie dogadać bo spotykaliśmy się raz w miesiącu
          na dwie godziny na widzeniu u niego. Ale dając mu słowo że bedę czekać on
          powiedział tak, ze jesli bede chiała odejść to mam przyjechac i mu powiedzieć.
          A ja zerwałam z nimprzez telefon i to jeszcze w jego urodziny. Dla niego to był
          szok. Od razu u psychiatry wyladował. On w mojej osobie widział wszystko, dla
          niego prawie świat sie skończył. a Ja w tym czsie znalazłam sobie innego, z
          którym byłam rok czasu. I tak w czasie 2 lat poznałam kilku mężczyzn. Chciałam
          sie pobawić, wyszaleć no i ułożyć sobie też życie. Jak z nim byłam to byłam
          jeszcze dziwicą, on bardzo chciał byc moim pierwszym. Zgrywałam przy nim
          cnotke. a gdy tylko z nim zerwałam poznałam kolesia z którym sie przespałam (
          to była jakby reakcja na to że go miałam mało), oprócze tego to spotkałam się z
          innym kolesiem poznanym przez internet w Hotelu i sama wiesz po co. A i co
          najgorszego przespałam się z jego najlepszym kumplem. Wiem to się wyda że
          jestem ... cóż tez jestem na siebie zła. No i chcąc być szczera wobec niego (
          jak się ponownie zeszliśmy) powiedziałam mu o wszystkim. Teraz wiem że źle
          zrobiłam mu mówiąc o tym, ale cóż człowiek się na błędach uczy. Go to chyba tak
          zabolało, że ciągle wraca do tego co sie stało, boi się że znowu go zostawię i
          to mi wykrzyczał jak się upił. Mam wrażenie że on to w sobie dusił przez cały
          czas. Dopiero jak sie upił to miał odwage mi to wszystko powiedzieć, że go to
          boli itd. Na dzien dzisiejszy ja bardzo żałuję że tak to się stało i potoczyła,
          on zna prawde i niewiem czy kiedykolwiek o tym zapomni. Co prawda nie byłam z
          nim więc mogłam robic co chcę ale mam taki charakter chciałam wejść do nowego
          związku z czystym sumieniem. Także rozumiem go czemu na mnie krzyczał. Ale z
          drugiej strony sa fakt że krzyczał i to bardzo sprawił, że się go wystraszyłam.
          On jak jest trzexwy nigdy by mi tak nie powiedział. Zreszta kończę moje
          wypociny. Napisałam Ci obraz mniej więcej naszego związku. Może to jest powdód
          dla którego on pije i na mnie nakrzyczał? Czy można go w tym przypdaku wogóle
          usprawiedliwać jego krzyki i fakt że sie upił? Czy ja też nie jestem bez winy
          no nie? co innego jakby zrobił awanturę bez powodu no nie? myślisz że czas
          sprawi ze on zapomni o tym wszystkim.
          • megxx Re: Problem z alkoholikiem 30.06.03, 19:18
            Teraz to ja po prostu boję sie o Ciebie, nie wszystko z zewnątrz wygląda tak
            jak z Twojej strony. Dobrze wyczułam, ze on chce Cię na siłę zatrzymać, zrobic
            Cie odpowiedzialną za jego życie. Jeszcze możesz spojrzeć na to z daleka,
            jezeli nie przemyślisz i nie zrozumiesz w co sie pakujesz, ciągle będziesz się
            łudzić. A szkoda życia. Błąd każdy może popełnić, ale powinien go zauważyć i
            wyciągnąć wnioski, a nie tkwić w tym samym punkcie. Czy nie wydaje Ci się, że
            to wszystko Cie przytłacza, zawęża Twoje pole patrzenia na rzeczywistość.
            Rozejrzyj się, co Cię z nim czeka gdy wyjdzie, jakie ma zalety, które Cię
            ujmują, które zapewnią Ci to co każdy szuka w innym-poczucie bezpieczeństwa,
            doceniania naszych starań, przynależności emocjonalnej. Czy wasz związek w
            realu będzie radością, czy szkołą przetrwania dla Ciebie?
            • Gość: zambra Re: Problem z alkoholikiem IP: *.lancut.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 15:29
              Popieram megxx Cos sie stało...juz od niego odeszłas. Z doswiadczenia wiem ze
              nie powinno byc rozstan i powrotów bo jest fajnie ale ile miesiac a pozniej
              jeszcze gorzej. Myslisz ze on pije bo sie boi wiec co jak bedzieciemiec rodzine
              i dom nie bedzie juz pil ....wtedy bedziesz jego a moze bedzie jeszcze wiecej.
              Wieszmoja kolezanka miala podobny problem trwała w tym 8 lat az w koncu nie
              wytrzymała bo za kazym razem mial byc ostatni raz i co z tego dalej i dalej. Ja
              uwazam ze skoro Ty widzsz sytuacje w Waszym zwiazku was dzielaca i zalezy Ci
              aby to zmienic z jego str powinno byc tak samo.Nie daj sie trzba wierzyc w
              swoja sile uwierz w nia! jestes wielka a on jak mu naprawde tak zalezy to niech
              przestanie sie awanurowac wtedy bedzie chyba bardziej pewnien ze nie
              odejdziesz? Nie obarczaj sie wina - to facet ma problem i powinien go
              zrozumiec. Pozdrawiam
              • Gość: wesolutka Re: Problem z alkoholikiem IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 03.07.03, 19:06
                Gość portalu: zambra napisał(a):

                > Popieram megxx Cos sie stało...juz od niego odeszłas. Z doswiadczenia wiem ze
                > nie powinno byc rozstan i powrotów bo jest fajnie ale ile miesiac a pozniej
                > jeszcze gorzej. Myslisz ze on pije bo sie boi wiec co jak bedzieciemiec
                rodzine
                >
                > i dom nie bedzie juz pil ....wtedy bedziesz jego a moze bedzie jeszcze
                wiecej.
                > Wieszmoja kolezanka miala podobny problem trwała w tym 8 lat az w koncu nie
                > wytrzymała bo za kazym razem mial byc ostatni raz i co z tego dalej i dalej.
                Ja
                >
                > uwazam ze skoro Ty widzsz sytuacje w Waszym zwiazku was dzielaca i zalezy Ci
                > aby to zmienic z jego str powinno byc tak samo.Nie daj sie trzba wierzyc w
                > swoja sile uwierz w nia! jestes wielka a on jak mu naprawde tak zalezy to
                niech
                >
                > przestanie sie awanurowac wtedy bedzie chyba bardziej pewnien ze nie
                > odejdziesz? Nie obarczaj sie wina - to facet ma problem i powinien go
                > zrozumiec. Pozdrawiam

                Dziękuję za wypowiedź, szczególnie za ostatnie zdanie. Masz rację to on ma
                problem nie ja. I dlatego jesli jeszcze raz się napije choc łyka piwa i już mu
                to powiedziałam. Rozmowa nie należała do najprzyjemniejszych bo chyba mu sie
                nie spodobało że zwróciłam mu uwage. W sobote ma przyjechac i porozmawiamy
                sobie. On bynajmniej zdaje sobie sprwe że może mnie stracic ale chyba nie az
                tak, bo mam wrażenie z dzisiejszesz rozmowy że mu jedno. Także myśle że problem
                mój z nim rozwiąże sie szybciej niż mi sie zdaje. W sobote z nim po raz ostatni
                porozmawiam, bo ja cały czas do tego tematu z nim wracam. On tez miał czas na
                przemyslenie także czas pokaże swoje./ pozdrawiam ciepło.
                • megxx Re: Problem z alkoholikiem 03.07.03, 19:39
                  Mam nadzieję, że dasz nam znać jak przebiegła rozmowa. Trzymam za Ciebie!
                  Pamiętaj, Ty rozdajesz karty!
                  • Gość: wesolutka Re: Problem z alkoholikiem IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 04.07.03, 13:33
                    megxx napisała:

                    > Mam nadzieję, że dasz nam znać jak przebiegła rozmowa. Trzymam za Ciebie!
                    > Pamiętaj, Ty rozdajesz karty!

                    dziekuje za miłe słowa. Nawet nie wiecie jakie to trudne. Nie przypuszczałam że
                    to będzie aż tak trudne. Myślę, że sobote się rozczygnie czy wogóle bedziemy
                    razem. albo nawet dzisiaj. mam dostać list od nigo no i jutrzejsza rozmowa.
                    Albo dojdziemy do porozumienia albo won dla niego. Bo nie wiem czemu ale on
                    próbuje zwalić wine na mnie. Ze to ja mam się zastaowic itd. Tyle że to była
                    rozmowa na telefon, więc wiecie inaczej bedzie wyglądała rozmowa w cztery oczy
                    z nim.
    • Gość: wesolutka Re: Problem z alkoholikiem IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 07.07.03, 14:44
      Witam was bardzo serdecznie. Więc tak rozmawiałam z moim chłopakiem ale powiem
      wam szczerze. Że jak przyjechał to już był pijany wiće rozmowa była jaka była.
      Nie chciałam z nim wchodzić na ten temat jak już była wstawiony. Prawie
      zerwaliśmy ze sobą. A wypicie wytłumaczył iz przyjechał jego dawny sąsiad z
      którym się wychowywał, z żoną i z dzieckiem. no to praktycznie moim zdaniem nie
      było sensu z nim rozmawiac. Ale jak wytrzeźwiał to z nim rozmawiałam.
      Powiedziałam mu jak ja widze jego problem, że on musi coś z tym zrobić. Teraz
      praktycznie pozostało mi czzekać o zobaczyć czy on robi coś w tym kierunku. ja
      myslę, że on życie, swój problem traktuje jak zabawe, ma 27 lat ale myslę, ze
      on nie bierze na poważnie życia. Bawi sie jeszcze. Mam wrażenie że on kożysta z
      sytuacji, że jest na przepustce itd. Także on wie co go czeka jak jeszcze raz
      się upije. Zaewnił mnie że juz więcej nie wypije. Więc narazie nie pozostaje mi
      nic innego jak zobaczyc czy dotrzymie słowa. Jak nie to niestety będzie to
      koniec. Pozdrawiam.
    • Gość: zuzanna Będzie jeszcze gorzej! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 10:38
      Będzie jeszcze gorzej! ne wiem na co ty czekasz? za kilka lat obudzisz się z
      ręką w nocniku! Jak bedzie po ślubie.... moge się założyć że cie pobije itd....
      Skoro jest już agresywny... i nie ma ochoty się zmieniac... myślisz że to
      zrobi? bo ja niee! On jest skazany na alkocholizm. mój chłopak wie że nie
      lkubie pić za dużo.. nie pije... bo mnie kocha.. ale twój gdyby cie kochał nie
      piłby!
    • Gość: ula Re: Problem z alkoholikiem IP: *.acn.waw.pl 11.07.03, 13:05
      KOBIETO!!!

      UCIEKAJ PÓKI JESZCZE MOŻESZ. bo potem to już tylko niebieska linia.....
    • Gość: ula Re: Problem z alkoholikiem IP: *.acn.waw.pl 11.07.03, 13:10
      wybacz, ale mam wrażenie , że Ty w swoim domu miałaś podobny problem. czy to
      prawda? jeśli chcesz możesz do mnie napisać na GG 3036031

      pozdrawiam ula
    • Gość: salomea Zostaw go! IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.03, 13:40
      przeciez on się nie zmieni! Pomyśl że za 15 lat kiedy będziecie mieli
      dzieci.... On bedzie przepijał pieniądze.. A dzieci w szkole będą wstydziły się
      rodziny... Kto chce się chcwalic tatusiem pijakiem????? Ja bym nie chciała.
      Patrzec ja inne dziedzi mają rodzine a mój tatuś leży codziennie napity! Pozaty
      patrzeć jak inne dzieci mają jedzenie a ja nie mam takiego bo mój tatuś przepił
      pieniądze! zastanów się co ty robisz! Miłośc miłością ale pomyśl o tym jak ty
      sobie ułozysz z nim życie! Checesz żeby dzieci dzwoniły na policje i móiły że
      tatuś właśnie się upił i bije mamusie?
    • Gość: ami Re: Problem z alkoholikiem IP: *.crowley.pl 14.07.03, 12:55
      Błagam !!!Wesolutka z treści twojego listu wynika,że jesteś ciepła,dobrą i
      prostolinijną dziewczyną,młodą kobietą.I właśnie dlatego twój "ukochany"
      WYKORZYSTUJE ciebie,twoją dobroć i przywiązanie.Wszystkie opisane przez ciebie
      fakty wskazują na to,że jest on ALKOHOLIKIEM.A pamiętaj,że alkoholikiem jest
      się do końca życia.Dla dobra własnego i twoich przyszłych dzieci nie wierz w
      jego zapewnienia,że sie zmieni,że to ostatni raz...Sama wiem coś o tym.Jestem
      pasierbicą alkoholika,moja mama jest żoną alkoholika. I z tym piętnem oraz
      obrazem koszmaru jaki przeżyłyśmy będę iść przez resztę mojego życia. NIE WARTO
    • Gość: alex Re: Problem z alkoholikiem IP: *.dialup.mindspring.com 15.07.03, 18:32
      Droga wesolutko!Przykro mi bardzo z powodu sytuacji w jakiej sie znajdujesz,ale
      przede wszystkim musisz sobie zdac sprawe z jednej rzeczy mianowicie -
      alkoholikiem jest sie przez cale zycie- z tego nieda sie wyleczyc, czasem
      alkoholicy przestaja pic, ale to nieznaczy ze problem zniknol. Twoj chlopak
      najwyrazniej nie zdaje sobie sprawy z tego ze ma problem alkoholowy, przyznanie
      sie do tego jest jednak pierwszym krokiem ktory trzeba wykonac aby terapia byla
      skuteczna. Powiem szczerze jest wielu alkoholikow ktorzy przestaja pic (czyli
      wyzekaja sie w zupelnosc picia rozwiez "malego piwa") ale musisz wiedziec ze
      zycie z osoba ktora, ma problem alkoholowy jest bardzo ciezkie. Niechce cie
      przygnebiac ale musisz sobie zdac sprawe z realiow takiego zwiazku i zadac
      sobie pytanie czy jestes wstanie zyc z lekiem ze twoj ukochany w kazdej chwili
      moze wrocic do nalogu. Jesli nie to lepiej sie rozstanicie bo bo ta presja moze
      wykonczyc cie psychicznie. Jesli mimo wszystko chcesz z nim byc to musisz od
      razu namowic go aby poszedl na terapie, tobie tez radzilabym uczeszczanie na
      zebrania AA mozesz sie z tamtad duzo nauczyc na temat problemu alkoholowego i
      sposobow jak mozna sobie z nim radzic. Zycze ci duzo wytrwalosci, niezaleznie
      od tego jaka podejmniesz decyzje.
      pozdrawiam, Alex
    • Gość: zambra Re: Problem z alkoholikiem IP: *.lancut.sdi.tpnet.pl 16.07.03, 10:26
      Pamietaj najgorsze co mozesz zrobic to obwiniac siebie. Nie daj sie wrobic w
      wyrzuty sumienia nie warto. Jakby to tylko od Ciebie zależalo to podejrzewam ze
      stac Cie bylo by w imie milosci nie tylko z piciem zerwac. Wiesz.... ciezko
      poiwedziec czy sie zmieni cuda sie zdarzaja......pisze tak poniewaz w moim
      przypadku si enie zdazyl. Nie byl to problem z alkoholem ale rownie duzy
      czekałam 5 lat prosilam, płakałam, groziłam......na nic to w koncu musiałam
      odejsc bo za bardzo ta moja miłość mnie niszyła. Ale wiesz ja uważam ze maja
      milosc bo wiem ze jakby to odemnie zależalo wiele potrafiłabym zmienic zeby
      tylko ta druga osoba tez byla szcześliwa.A wiesz im dłuzej ciagniesz tym gorzej
      pozniej skonczyc wiemo tym...... Także zastanów sie nad swoją przyszłościa z
      tym człowiekiem i odpwoiedz sobie na pytanie czy tego chcesz własnie w zyciu??
      wiem ze to ciezkie ale przeciez o to walczymy o szczescie a jest go teraz tak
      mało.......niestety ile jest nieszcześliwych małżenstw ile rozwodów ....postraj
      sie bo zasługujesz na szczeście Pozdrawiam mocno!!!
    • Gość: wesolutka Re: Problem z alkoholikiem IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 16.07.03, 16:31
      Witam was. Dziekuję za każdą odpowiedź. Powiem wam tak nie mam pojęcia co
      zrobić. Serce każe mia zostać, a rozum odejść. Po przeczytaniu waszych
      wypowiedzi, mam ochote się z nim rozstać, w sercu czuję żal do niego, do
      siebie, że jestem z nim itd. A jak go widzę to serce mi z radości prawie
      wyskakuje. Najgorsze jest to że od czasu gdy z im rozmawiałam od tamtej soboty
      tzn. w niedziele bo w sobote był pijany zakażdym razem przychodzi do mnie po
      wypiciu. Napisałam mu już list, non stop mu tłukę że on nie może pić ale to
      daje odwrotny skutek. A jak mu mówie, że odejdę to mówi: juz mnie nie kochasz,
      masz innego, znudziłem Ci się. Czasami mm wrażenie że mnie szantażuje. Już
      nawet doszłam do takiego wniosku: kocham go, i raz chcę z nim byc raz nie. I
      nie raz, uwierzcie mi myślałam nad tym aby od niego odejść, tylko ja cały czas
      wierzę w lepsze życie, nadzieją. Poczekam jeszcze aż on wyjdzie, zobacze jak
      sie bedzie zachowywał, to niecałe pół roku. Nie mamy dzieci, nie jesteśmy
      małżeństwem, nawet jakbym miała z nim dziecko to nie zostane z nim z dzieckiem
      w takiej sytuacji. Sama nie wiem, teraz po przeczytaniu waszych wypowiedzi mam
      mieszane uczucia, za każdym razem tak mam. Ale jedną zmiane zauważyłam, że jak
      wypije to nie krzyczy. Zrobił się łagodny, całujący itd. Powiedział mi nawet że
      jak raz mi odburknie to mam mu dac w twarz.Dlaczego alkohol tak niszczy
      związki?? Tak samo jak narkotyki. Sama jestem nałogowcem bo pale papierosy ale
      nigdy z powodu braku papierosów nie ukradłabym, nie krzyczę itd jak po akoholu,
      czy narkotykach. A najgorsze jest to że te używki one dziela ludzi, którzy się
      kochają, przeciesz to jest durna rzecz. Jak można wybierać miedzy alkoholem a
      czyimiś uczuciami? Wierzcie mi, że naprawde jestem w trudnej sytuacji. Wiem, że
      dla niektórych osób odejście to jedyne rozwiązanie, ale ja zawsze podchodziłąm
      do zycia w ten sposób że trzeba zrobić wszystko zanim się odejdzie. Zawsze
      staram sie ratować związek, bo uważam że nie nalezy się zaszybko poddawać i to
      mnie chyba też trzyma przy nim. Pozdrawiam ciepło.
    • Gość: wesolutka Re: Problem z alkoholikiem IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 16.07.03, 16:55
      Piekne a może tak jak w jednym z wątkó o manipulacji o to też robi? kieydś jak
      z nim zerwałam to się truł, zawieźli go do pychiatry bo dostał sząłu, zaczeła
      mu piana z ust iść itd. Może on świadomie tak się zachowuje, może aż tak bardzo
      się boi rozstania ze mna że posówa się do takich rzeczy?? A co jest najgorsze,
      że on stwierdził, że jestem jego, że nikt mnie miec nie bedzie, a moich były to
      hym az mi ich żal jak on ich spotka.widzicie po przeczytaniu wszystkich
      wcześniejszych wypowiedzi moge stwierdzic że kocham go bardzo mocno ale jak
      widzicie jest wiele za tym aby go zostawić. A może powiedźcie mi co zrobić aby
      on odszedł, jak sprawić aby to on zerwał?? Może tak będzie łatwiej mi??? Jak
      mam się zachowywać, co zrobić abym mu zbrzydła?
      • Gość: alex Re: Problem z alkoholikiem IP: *.dialup.mindspring.com 16.07.03, 18:02
        Wesolutko!
        On od ciebie nie odejdzie,alkoholicy ktorzy pija sa bardzo egoistyczni,
        bedzie z toba jak dlugo sie da, bo wie ze za kazdym razem ty wyciagniesz go z
        tarapatow. Niemylisz sie tez myslac ze on cie szantarzuje i wzbudza w tobie
        poczucie winy, taki jest sposob ludzi uzaleznionych na zatrzymanie przy sobie
        drugiej osoby. Jezeli chcesz z nim byc to musisz postawic sprawe jasno albo on
        idzie sie leczyc albo ty odchodzisz. On nigdy nie skonczy z piciem jesli bedzie
        wiedzial ze niezaleznie od wszystkiego bedziesz z nim i ze ma twoje twoje
        poparcie. Jesli naprawde chcesz utrzymac ten zwiazek musisz byc bardzo silna
        twoj chlopak musi wiedziec ze niebedziesz przy nim trwac jesli bedzie pil.
        Pamietaj jednak ze nieda sie nikogo zmienic na sile on nie zuci nalogu tylko
        dlatego ze ty tego chcesz on sam musi tego chciec. Masz do podjecia bardzo
        trudna decyzje, ale podejmnij ja sama nie daj mu sie wpedzic w poczucie winy.
        Znam kogos kto poswiecil swoje zycie probujac zmienic a osobe, w imie
        milosci. On obiecal sie leczyc, ale gdy tylko sie pobrali znow zaczol pic,
        oszukiwac,robic awantury, pozniej przyszly dzieci, ona chciala odejsc, lecz
        zaczol ja szantazowac ze cos sobie zrobi, wzbudzil w niej poczucie winy
        i ...zostala. Teraz sa 11 lat po slubie i niema juz w niej milosc jest odraza i
        nienawisc do czlowieka, ktory cale zycie niszczyl ja psychicznie. Ale teraz ona
        juz niema siely odejsc.
        Zastanow sie czy takiego zycia chcesz dla siebie. Jesli nie to odejdz teraz
        bo pozniej bedzie jeszcze trudniej.
        Pozdrawiam serdecznie i zycze ci podjecia wlasciwej dla ciebie decyzji, Alex
      • megxx Re: Problem z alkoholikiem 16.07.03, 18:30
        Jak czytam, co piszesz, to myślę, że w Tobie juz jest decezja o zostawieniu go.
        Nie licz, że ktoś to za Ciebie zrobi. Ale nikt nie napisał, że masz trwać przy
        nim. Raczej odwrotnie. Dałaś mu ostatnią szansę, zawsze znajdzie jakieś
        wytłumaczenie dla picia. Teraz kontroluje swoje zachowanie, a potem Ci odda, bo
        powie, że tak mu sie podoba.
        Z jednej strony bardzo Ci współczuję, a z drugiej myślę, że jeszcze masz
        szansę uniknąć najgorszego. Potem współczucie nic nie pomoże na Twoje
        cierpienie i Twoją samotność. Pomyśl, żeby nie było za późno.
        A za niego nie jesteś odpowiedzialna. Przynajmniej tego nie daj sobie wmówić.
        Pozdrawiam ciepło.
        • Gość: wesolutka Re: Problem z alkoholikiem IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 16.07.03, 18:52
          megxx napisała:

          > Jak czytam, co piszesz, to myślę, że w Tobie juz jest decezja o zostawieniu
          go.
          >
          > Nie licz, że ktoś to za Ciebie zrobi. Ale nikt nie napisał, że masz trwać
          przy
          > nim. Raczej odwrotnie. Dałaś mu ostatnią szansę, zawsze znajdzie jakieś
          > wytłumaczenie dla picia. Teraz kontroluje swoje zachowanie, a potem Ci odda,
          bo
          >
          > powie, że tak mu sie podoba.
          > Z jednej strony bardzo Ci współczuję, a z drugiej myślę, że jeszcze masz
          > szansę uniknąć najgorszego. Potem współczucie nic nie pomoże na Twoje
          > cierpienie i Twoją samotność. Pomyśl, żeby nie było za późno.
          > A za niego nie jesteś odpowiedzialna. Przynajmniej tego nie daj sobie wmówić.
          > Pozdrawiam ciepło.

          Dziękuje Ci za odpowiedź, wiesz myślą, że czas pokaże swoje. Ale wiesz jeśli
          zdecydowałabym sie na odejście to wolałabym aby to on zerwał, tylko nie wiem
          jak to zrobić. Nie chce mieć poczucia winy że to ja znowu z nim zerwałam. Wiesz
          boję się go jeśli jak z nim zerwę. Nie wyobrażam sobie gdybym miała się związać
          z kimś po nim i nich przypadkiem on spotka mnie z moim przyszłym i niech będzie
          wstawiony. Wiesz dla niego więzienie nie jest straszne i już mi powiedział, że
          mam go nie straszyć więzieniem. A drugie coś Ci powiem wiesz on ma takie głupie
          napdady nie wiem co mam myslec o tym. Bierze do ręki nóż i mówi teraz Cię
          zabije i macha mi tym nożem przed oczami, jeżdzi po nodze itd. Wiesz ja wiem,
          że on się wygłupia, bo po chwili gada no co Ty nie skrzywdził bym Cię i sie
          śmieje. W moich oczach jest strach jak tym nożem sie bawi a on nic się śmieje?
          Wiesz boją się tez tego że on mi poprostu nie da odejść. Wiesz dziwnie się
          teraz czuję. Mam takiego doła że szok ( go teraz nie ma jest w wiezieiu) ale
          przyjedzie w sobote i zowu nie będe umiała podjąć decyzji. Kocham go, chcę z
          nim byc ale takim bez alkoholu, bez tego wszystkiego. I wiesz co na niego chyba
          nie działa, słowo że odejdę.
    • Gość: dorota Re: Problem z samą sobą! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.07.03, 19:25
      Wiesz co? Zmień może nicka na "Głupiutka" - bardzo do ciebie pasuje.
      Związałaś się z alkoholikiem, który ma zaburzenia psychiczne i twardo starasz
      się tego nie zauważać. Znam parę takich przypadków z życia.

      Jasne, masz niezbywalne prawo do rozpieprzenia sobie życia.
      Tylko na litość, przestań już tutaj prowadzić bloga i opisywać po raz -enty,
      jak to będziesz z nim rozmawiała i stawiała warunki, kiedy przyjedzie w sobotę
      na przepustkę.
      A potem drżysz ze strachu, bo postraszył cię nożem. Nawet to cię nie
      otrzeźwiło, dziecko? Może trzeba, żeby ten nóż mu się omsknął po twojej skórze?
      Jak dziecko starasz się widzieć tylko to, co chcesz, co ci pasuje do bajeczki o
      tym "Jaki to on jest kochany... kiedy nie pije "
      Wszyscy, którzy udzielali rad w postach wyżej mogli darować sobie stratę czasu,
      niczego nie zrozumiałaś. Nie chciałaś zrozumieć.

      W kilku postach powtarzały się rady, żebyś poszła do poradni AA. Boisz się
      prawdy?

      Będziesz "trzymać go twardą ręką", peknę ze śmiechu.... Może od razu idź na
      kurs samoobrony i nigdy nie rozstawaj się z nabitym pistoletem. Wtedy masz
      pewne szanse, o ile nie dasz się zaskoczyć. A stawianie warunków wybij sobie ze
      ślicznej główki, to ON już teraz stawia warunki. Robi i będzie robił co chce,
      spójrz prawdzie w oczy.

      Głupota jest nieuleczalna...

      Pozdrawiam i życzę refleksu w unikaniu ciosów

      • Gość: wesolutka Re: Problem z samą sobą! IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 16.07.03, 19:52
        Gość portalu: dorota napisał(a):

        > Wiesz co? Zmień może nicka na "Głupiutka" - bardzo do ciebie pasuje.
        > Związałaś się z alkoholikiem, który ma zaburzenia psychiczne i twardo starasz
        > się tego nie zauważać. Znam parę takich przypadków z życia.
        >
        > Jasne, masz niezbywalne prawo do rozpieprzenia sobie życia.
        > Tylko na litość, przestań już tutaj prowadzić bloga i opisywać po raz -enty,
        > jak to będziesz z nim rozmawiała i stawiała warunki, kiedy przyjedzie w
        sobotę
        > na przepustkę.
        > A potem drżysz ze strachu, bo postraszył cię nożem. Nawet to cię nie
        > otrzeźwiło, dziecko? Może trzeba, żeby ten nóż mu się omsknął po twojej
        skórze?
        > Jak dziecko starasz się widzieć tylko to, co chcesz, co ci pasuje do bajeczki
        o
        >
        > tym "Jaki to on jest kochany... kiedy nie pije "
        > Wszyscy, którzy udzielali rad w postach wyżej mogli darować sobie stratę
        czasu,
        >
        > niczego nie zrozumiałaś. Nie chciałaś zrozumieć.
        >
        > W kilku postach powtarzały się rady, żebyś poszła do poradni AA. Boisz się
        > prawdy?
        >
        > Będziesz "trzymać go twardą ręką", peknę ze śmiechu.... Może od razu idź na
        > kurs samoobrony i nigdy nie rozstawaj się z nabitym pistoletem. Wtedy masz
        > pewne szanse, o ile nie dasz się zaskoczyć. A stawianie warunków wybij sobie
        ze
        >
        > ślicznej główki, to ON już teraz stawia warunki. Robi i będzie robił co chce,
        > spójrz prawdzie w oczy.
        >
        > Głupota jest nieuleczalna...
        >
        > Pozdrawiam i życzę refleksu w unikaniu ciosów
        >
        Dzieki za opowiedź. Szczerze mówiąc tak na marginesie postaw się na moim
        mijescu.Znasz wiele przypadków, a sama byłąś w takiej sytuacji?? Każdy kto tu
        odpowiedział wiele dały mi do myślenia i bardzo mu za to dziekuję. Myslę, że
        bez wielu tu osób nie dałabym sobie rady z podjeciem dezcyzji. Okazuje się że
        jest wiele osób które potrafią pomóc. Pozdrawiam
        • Gość: dorota Dziewczyno, oprzytomniej póki nie jest za późno IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.07.03, 20:17
          Gość portalu: wesolutka napisał(a):

          > Dzieki za opowiedź. Szczerze mówiąc tak na marginesie postaw się na moim
          > mijescu.

          Właśnie to zrobiłam. Zatrzęsło mną. Ze przerażenia. Wiem, co to znaczy kulić
          się ze strachu przed szalejącym pijakiem. A przed pijakiem, który straszy nożem?
          Uciekaj!

          Znasz wiele przypadków, a sama byłąś w takiej sytuacji??


          I znam i byłam. Nigdy więcej.


          Każdy kto tu
          > odpowiedział wiele dały mi do myślenia i bardzo mu za to dziekuję. Myslę, że
          > bez wielu tu osób nie dałabym sobie rady z podjeciem dezcyzji. Okazuje się że
          > jest wiele osób które potrafią pomóc. Pozdrawiam

          Zrozum wreszcie: sama musisz sobie pomóc, to twoje życie! Twój strach. Twój
          problem. On się nie zmieni. Najwyżej na gorsze. A ty będziesz tak zastraszona,
          ze nawet nie pójdziesz na obdukcję.

          Idź wreszcie do tej poradni, inaczej się patrzy na żywych ludzi, wpisy
          wirtualnych nicków mogą być mało przekonujące.

          ps. Co do poczucia winy, jeśli od niego odejdziesz - bez żartów, dojrzała osoba
          tego rodzaju obietnic po prostu nie składa ("będę na Ciebie czekać"
          itp.właściwie nie znając tego, komu obiecuje). Nie myl szlachetności z głupotą,
          to jest ŻYCIE, nie bajka, na końcu której poświęcenie zostaje wynagrodzone i
          żaba zamienia się w księcia.

          Nie wiem, po ile macie lat oboje, czytając wpisy mam wrażenie, ze najwyżej 17.
          A on ma psychicznie jeszcze mniej, do tego jest chory (alkoholizm jest
          NIEULECZALNY, już to wiesz) i ma zaburzenia psychiczne (agresja).
          Teraz odsiaduje kradzieże, skoro już chwali się, że takiemu twardzielowi i
          więzienie niestraszne, następna odsiadka może być za pobicie. Ciebie - jestes
          pod ręką i bezbronna. Masz już mentalność ofiary.

          Już jesteś WSPÓŁUZALEŻNIONA. Idź do poradni jak najszybciej, myślę, ze twói
          instynkt samozachowawczy został już stępiony i sama sobie nie poradzisz. Ew.
          może mogą pomóc ci rodzice? Nie daj się zastraszyć, zaszantażować. Nie daj się
          nabrać na słodkie słówka (kiedy akurat jest trzeźwy) i obietnice, których nie
          spełni. Jeżeli tego nie przerwiesz, będzie tylko gorzej.

          Powtarzam jeszcze raz: szukaj pomocy, ale decyzję musisz podjąć SAMA.

        • megxx Re: Problem z samą sobą! 16.07.03, 20:19
          A czy możesz odróżnić, czy go kochasz, czy tak tłumaszysz swój strach przed
          nim. Bo za co go kochasz, co Ci daje oprócz strachu? Ty go nie strasz, powiedz,
          że nie pozwolisz sie szntażować, że Twoje życie należy do Ciebie. Ty o tym
          decydujesz. Otrząśnij się! To co piszesz jest tak straszne, że nie daje nadziei.
          • Gość: wesolutka Re: Problem z samą sobą! IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 16.07.03, 23:19
            megxx napisała:

            > A czy możesz odróżnić, czy go kochasz, czy tak tłumaszysz swój strach przed
            > nim. Bo za co go kochasz, co Ci daje oprócz strachu? Ty go nie strasz,
            powiedz,
            >
            > że nie pozwolisz sie szntażować, że Twoje życie należy do Ciebie. Ty o tym
            > decydujesz. Otrząśnij się! To co piszesz jest tak straszne, że nie daje
            nadziei
            > .
            Dziekuję Ci, za słowa. Kurcze normalnie w tej chwili to jestem normalnie
            załamana. Załamana faktem iż dla własnego dobra musze zostawić kogoś kogo
            kocham. Naprawde mam taki mętlik w głowie, bo logiczne jest że musze go
            zostawić, ja o tym wiem ale cząstka mnie mówi, żebym poczekała, zastanowiła
            się, a zdrugiej strony jestem coraz pewniejsza naszego rozstania. Ledwo sie
            zeszliśmy, już sie zaczeło układać aż nagle pojwił sie problem. njpier zaczełam
            od samego picia, potem o krzyku, aż wkońcu po Twojej przed ostatniej wypowiedzi
            zaczełam przypominac inne fakty które świadcza o ty , że on nie jest dla mnie.
            Mysle, że do tej pory nie umiałam sie przed sama sobą przyznać, że jest tak źle
            u nas. Rozmowa z nim nic nie zmieniła, a może on specjalnie tak się zachowuje,
            sprawdza mnie czy go zostawię, bo skoro tak napisałam w liście. A co jest
            najlepsze lub najgorsze top nie mam nawet o tym z kim pogadać, z przyjaciółką
            sie pokłóciłam, z moja matką aż boje sie o tym rozmawiać bo mi cały czas mówi
            że on bedzie mnie bił itd a ja staram się nie słuchac jje, unikać rozmowy z nią
            a teraz będę musiała przyznac jej rację. itd. Ona nie wie że on jest
            alkoholikiem, nie wie co się wydażyło. A mimo to wyczówa tego człowieka, tak
            jak by sie znała na tym. A powiedz mi jak możesz czy jeśli pójde do specjalisty
            to on zapewne mi doradzi co i jak, ale co z tego, że mi doradzi jak mój facet
            się do tego nie przyznaje, to nie ja jestem chora tylko on. Ok trzymaj sie
            ciepło, myslę że jakoś to będzie, nie wiem jak ale bedzie.Pa
            • megxx Re: jest punkt zaczepienia 17.07.03, 09:30
              Nareszcie napisałaś coś sensownego. Wiesz co? To, ze mama już widzi Twój
              problem. Nie bądź harda, podejdź do niej i powiedz, mam problem, czy mi
              pomożesz? Zacznij od tego. Być może usłyszysz najpierw:" a nie mówiłam...",
              Bądź na to przygotowana, nie zniechęcaj się, proś o pomoc. Konstruktywna
              rozmowa, czyli taka, dla której ważniejszy jest problem od emocji, które budzi
              jest trudna, ale możliwa. Porozmawiaj z mamą konstruktywnie. Trzymam za Ciebie.
    • Gość: zambra Re: Problem z alkoholikiem IP: *.lancut.sdi.tpnet.pl 17.07.03, 10:57
      Hmmm wiesz co wachasz sie ........wiesz wydaje mi sie ze brakuje Ci takiego
      porzadnego "kopa" od niego tzw. przegięcie. Ale zastanów sie czy na pewno
      chcesz na to czekac. Decyzja juz podjeta?? rozum tak serce nie?? zastanów sie
      co bedzie dla Ciebie lepsze?Trzymam w kciuki! dobrze sie zastanów....
      • Gość: wesolutka Re: Problem z alkoholikiem IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 17.07.03, 12:07
        Wiecie co wam powiem postanowiłam cos z tym mimo wszystko zrobic.Rozmawiałam
        wczoraj z takim kolesiem na necie, który stwierdził, że mój facet nie jest
        alkoholikiem, skoro lubi napić sie piwa. Koleś stwierdził, ze widocznie mój
        chłopak lubi piwo, a że wtedy tak na mnie naskoczył to wiecie czemu juz
        wczesniej napisałam. być może próbuje go tłumacczyć tak sobie to tłumacze, ale
        mimo wszystkich tu wypowiedzi skontaktowałam sie z grupą AA i napisali mi tak:

        droga Pani Marysiu,



        Wszyscy alkoholicy zaprzestają kiedyś pić, ale niewielu udaje się to za życia.

        Alkoholik przestaje pić wtedy za życia jak osiągnie swoje psychiczne i fizyczne
        dno i kiedy musi wybrać zycie czy zagłada.

        Nikt nie jest w stanie pomóc alkoholikowi jeżeli on sam nie ma pragnienia
        zaprzestania picia

        Rodziny i bliscy mogą przyblizyc dno dla alkoholika lub od niego sie wyzwolic
        porzez zerwanaie fizycznych i psychicznych więzi.

        Sami tego nie są w stanie uczynić, potrzebna jest pomoć osób znających leczenie
        współuzależnienia.

        Niech Pani znajdzie najbliższa Poradnię zdrowia dla osób współuzaleznionych lub
        Grupę Al-Anon.

        To trudna , ale konieczna droga dla Pani.

        A Pani chłopak juz zna AA -, ale nie ma najmniejszych chęci zaprzestania picia -
        wybiera dalej rozwój choroby i w efekcie śmierć.

        Pani go kocha i oceny Pani są zniekształcone przez uczucie.

        Jeszcze nikt nie wyleczył alkoholika przez trzeżwienie za niego samego.

        On musi się określić - diagnozę profesjonalistów już zna Pani - Jest
        alkoholikiem i nigdy juz to sie nie zmieni.

        Może być tylko niepijącym alkoholikiem!

        Prosze pamiętac że czas bez kontaktu z profesjonalistami pracuje na Pani
        niekorzyść.

        Zyczymy dużo zdrowia i wolnych od emocji decyzji.



        aakontaktgalicja

        Więc postanowiłam narazie nie zrywać z nim, zobacze czy do sie co kolwiek
        zrobić, czy on również zechce przestać pić i dopiero wtedy podejme decyzje.
        Niestety ale kocham go i nie potrafię narazie go zostawić. Postanowiłam
        porozmawiac z jego kumplem, który ma bardzo duzy wpływ na mojego Sebe i aby on
        z nim porozmawiał skoro mi sie nie udaje. Wiem, że teraz pomyslicie idoitka z
        niej. Ale powiedzcie mi szczerze ile jesteście zrobic dla uczucia? Mimo tego co
        napisaliście, co ja napisałam, to są wahania, raz nie chcę go a raz chcę. Wiem
        jestem głupia ale co ja za to mogę. Jesli jeszcze tak mi się wydaje nie jest
        nic stracone? Ale chyba bardziej go chce.
        • megxx Re: wierzysz jakiemuś obcemu facetowi 17.07.03, 15:10
          On mówi, to co chcesz usłyszeć. Najlepiej okłamać samą siebie, wyprzeć prawdę,
          uchwycić się iluzji i tak wisieć i marnowac sobie życie. Co wybierzesz to
          będziesz mieć. Dla mnie jesteś osobą, która sama potrzebuje uświadomienia jak
          bardzo jest chora na nadopiekuńczość. Polecam Ci książkę: Robin
          Norwood "Kobiety, które kochają za bardzo i ciągle myślą, że On się zmieni"
          Pamiętaj, że mimo wszystko Twoja decyzja nigdy nie jest ostateczna, zmienia coś
          w Twoim życiu, po wycofaniu się z niej zawsze pozostaną jakieś skutki. Ale
          zawsze możesz uciec. Przeczytaj nasze posty jeszcze raz, jakby były pisane do
          Twojej koleżanki, a Twoje, jakby pisała koleżanka.
          I bądź wswojej decyzji odważna, głośno mów wszystkim jak jesteś szczęśliwa,
          opowiadaj ile Twój chłopak pije, co potem mówi.
          skoro go wybierasz, nie możesz się go wstydzic ani ukrywać jego zachowań przed
          najbliższymi. Czy tak nisko się oceniasz, że wydaje Ci się niemożliwe
          znalezienie kogoś lepszego.
          Nie będę już pisać do Ciebie, jeżeli kiedys będziesz chciała pogadać, pisz na
          moją skrzynkę megxx@gazeta.pl
    • Gość: gość Re: Problem z alkoholikiem IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.03, 22:25
      uważam że jesteś niepoważna! Przedstwaiasz dobrą wersje żeby kryć tego pijusa!
      to nie jest normalne! i zobaczysz że bedziesz kiedyś patrzyła jak dzieci będą
      chodzić głodn! i nie umyte! bo ciebie też w to wciągnie! Ja bym nie chciała
      być twoim dzieckiem! kurwa pomyśl o przyszłoście a nie lituj się nad pojakiem!
      postaw ultimatum! koniec z alkocholem albo ze mną! zobacz co bardziej kocha!
      proponuje zrobić test!
    • kosmyk Re: Problem z alkoholikiem 19.07.03, 18:42
      heja! pozdrawiam serdecznie, dorota alanonka. Jeśli nie wiesz co to alanonka,
      dowiesz się jak pomieszkasz kilka lat z twoim facetem. Padniesz ofiarą jego
      alkoholizmu. Ja też jestem ze swoją miłością cztery lata i też nie wiedziałam,
      w co się pakuję. Od trzech lat mieszkamy razem. On też jak nie pije to jest
      miodzio, misio itd, niestety nie potrafi długo przeżyć bez alkoholu. to jest
      bardzo poważna choroba i tylko on sam może sobie pomóc. Niestety nie będzie
      chciał się leczyć, jeśli nie przejrzy na oczy i nie zrozumie że jest bezradny
      wobec alkoholu. a mogę ci zagwarantować, że obudzi się dopiero, kiedy stoczy
      się na samo dno, straci całkowicie grunt pod nogami. To może się stać dopiero
      po wielu latach, a przez ten czas będzie coraz gorzej, będzie tobą manipulował
      i prowokował awantury, żeby mieć pretekst do napicia się. zajrzyj na stronę
      www.zdrowie.pl tam jest test sprawdzający czy ktoś jest alkoholikiem. ale ja ci
      mówię, że Twój chłopak na 100% jest uzależniony. powiem Ci, że ja już ze swoim
      dłużej nie mogę, jestem psychicznie wyczerpana i właśnie się rozstajemy.
      jeszcze mi na nim trochę zależy, mam niewielką nadzieję że to rozstanie zmusi
      go do spojrzenia prawdzie w oczy, do wzięcia się za siebie i leczenia, bo przez
      alkohol stał się człowiekiem bardzo niezaradnym życiowo a teraz będzie musiał
      sam radzić sobie ze wszystkim. Wierz mi, pakujesz się w piekło, z którym sobie
      nie poradzisz i nie pomoże nic twoja wielka miłość. Poszukaj najbliższej grupy
      Alanon, tam znajdziesz bratnie dusze i wspólnie poszukacie rozwiązania. życzę
      ci szczęścia w miłości i powodzenia. dorota
Pełna wersja