panigazeta
21.09.07, 16:28
Spotykam sie z facetem od niedawna, i zawsze jesli chodzilo o
spotkanie bylo ok. Zawsze gdzies wychodzilismy, nigdy do niego do
domu zawsze bylo cos waznego do zalatwienia<w barze, na miescie>.
Jakos to znosilam do czasu, ostatnim razem powiedzialm co o tym
mysle i spoko nawet zaprosil mnie na sobote do siebie, ale że
pracowalam to od razu mu powiedzialm ze nie dam rady w ten weekend,
i tu zonk bo na tym sie nasz kontakt prawie urwal. Tzn napsial mi
milego smsa w piatek i mozna powiedziec ze na tym koniec. Wiec ja mu
zaczelam pisac smsmy o co chodzi dlaczego milczy, ale juz nie
odpisal.
I teraz moje pytanie czy zadzwonic do niego i zapytac o co chodzi do
cholery?? Mam ochote to zrobic ale z drugiej strony mysle sobie ze
juz 2 razy wyciagnelam reke <wyslalam smsy> nie odpisal wiec niech
teraz on sie stara. No chyba ze mu nie zalezy, ale to tez w moim
mniemaniu powienien napisac pare slow ze nie chce sie ze mna
spotykac i tyle. I tak teraz nie wiem na czym stoje.... ;/;/
Ja ich chyba nigdy nie zrozumiem :( czego warty jest facet ktory tak
traktuje swoja dziewczyne??