Dodaj do ulubionych

Związek-niezwiązek o co chodzi?

24.10.07, 19:09
Może ktoś to rozszyfruje bo ja już zgłupiałam. Od 2 miesięcy spotykam się z
facetem. Jesteśmy w takim zawieszeniu, nie wiadomo kim dla siebie, jeszcze nie
w związku a na pewno kimś więcej niż przyjaciółmi, kims bardzo bliskim.
Zaczęliśmy się spotykac z myślą aby coś z tego było. No i tak to się wlecze.
Spotykamy się za rzadko bo on nie ma za bardzo czasu. Ale trzymamy kontakt, on
się bardzo często odzywa chociaz nie raz juz myślałam że to się urwie. Ale
nie. Coś nas do siebie ciagnie. W łózku też wylądowaliśmy więc to nie jest
platoniczne. Im dłużej go znam wiem że zalezy mi na nim, mogłabym się
zakochac. Jest dobrym facetem. Ale ten brak jakiejś spontaniczności,
uniesienia i zanurzenia się w to mi przeszkadza strasznie. On się potrafi do
mnie kilka dni nie odzywać, nie
wiem czemu nie wyśle mi nawet smsa, nie zapyta co słychac. Potem dzwoni i od
razu się tłumaczy - chociaż ja nie pytam - a to że nie miał czasu, a to coś
tam. Co z tym zrobić?? Chciałabym aby to było takie fajne, żeby nam na sobie
zależało, żeby przynosiło radość, żebyśmy pomagali sobie wzajemnie, wspierali
się, po prostu potrzebuję normalnego związku. Czy rozumiecie to dziwne
zachowanie faceta? Jak jest ze mną to jest super. A jak go nie ma to znika na
kilka dni z horyzontu i ani widu ani słychu.
Obserwuj wątek
    • kimmay Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 24.10.07, 19:20
      hmm, szczerze mowiac jestem w podobnej sytuacji.. przynajmniej mi
      wydaje sie ona podobna: spotykam sie z kolesiem, fakt, ze nieczesto,
      bo jakos nasze 'rozklady dnia' do siebie nie pasuja, ale wydaje mi
      sie, ze zalezy (zalezalo?) mu na te znajomosci, a tymczasem, kiedy
      dochodzi do tego, ze obydwoje mamy np wolne popoludnie/wieczor, to
      on pisze, ze przykro mu ble ble ble, ale musi skonczyc jakis projekt
      do pracy, albo, ze obiecal komus cos_tam.. i caly czas przepraszanie
      przepraszanie itepe, a ja nie moge nic powiedziec, bo oficjalnie nie
      jestesmy w zwiazku

      eh
        • czekolada88 Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 24.10.07, 20:02
          Mialam ze swoim tak samo... z tym ze moje słońce potrafilo miec do
          mnie pretensje o to ze za rzadko sie do niego odzywa, kiedy sie
          odzywalam okazywalo sie ze jest zmeczony, ktos go wkurzyl
          sratatata... Zerwalam z nim. Teraz on chce zaczac jeszcze raz, od
          nowa. Wiec tak sobie mysle ze moze i w Twoim przypadku terapia
          wstrzasowa moglaby zadzialac.
          • xcentryczna Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 24.10.07, 22:37
            wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!!!!!!!! fuck fuck fuck, dokładnie to samo miałam właśnie
            pare dni temu. Studiował w Warszawie, wiec bywał jedynie u nas w mieście. Jak
            przyjeżdżał to oczywiście był zmęczony, chory, a potem nagle okazywało się:
            "zaszedłem wczoraj do baru z kolegami" "pojechałem wieczorem na pizze" i jak coś
            mu zarzuciłam to było od razu źle to odbierasz, ja po prostu nie mam czasu,
            trafiliśmy w zły moment, no to po co zawraca dupe?? żebym potem siedziała,
            zastanawiała sie, czemu nie odbiera, czemu nie moze odpisac jedym słowem: tak
            lub nie jak pytam czy wraca dzisiaj.. pytam czemu sie nie odezwał, a bo zły
            dzień miał, ktos go wkurzył itd. PARANOJA. a ja teraz cierpie przez niego bo
            ostatni raz widzieliśmy sie w 2 tyg temu w piatek po czym wczoraj na gg (!!)
            kiedy mnie nie było napisał ze wyjeżdża na 3 tyg do Holandii i ze wie, ze
            ostatnio dziwnie wyszło, i ze jak bede miała ochote to sie jeszcze spotkamy.
            Koniec kontaktu na miesiąc teraz.... ehhhhhhhhhhhh
            • Gość: Ankaaa Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: 212.160.172.* 13.11.07, 12:35
              ja Wam kobiety powiem o co chodzi!!!
              mam znajomego, ktory robi tak samo z kobietami-to jest typ faceta,
              ktory nie umie lub nie chce sie zaangazowac w JAKIKOLWIEK ZWIAZEK!!!
              i nigdy tego nie zrobi, dopuki sie nie zakocha-ale to i tak nie jest
              pewne!!!
              to jest typ faceta ktory sam -tak na dobra sprawe-ustala reguly
              Waszych spotkan, czasu i miejsca!!!
              ogolnie radze Wam uciekac od takich facetow albo zazadac twardych
              deklaracji(w koncu facet powinien byc twardy prawda).
              pozdrawiam i zycze jak najmniej łez-bop Oni nie są i tak ich
              warci!!!!
    • Gość: roza9999 Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.07, 11:09
      Witajcie w klubie dziewczyny. U mnie problem jest jeszcze
      odległości. Ja jestem od 3 miesięcy w czymś takim, oststnio miałam
      dośc wszystkiego i powiedziałm to otwarcie że to nie ma sensu to ten
      do mnie ze musimy porozmawiać i tak rozmawialiśmy już 3 razy i nie
      usłyszałam nic konkretengo ani w jedną ani w druga stronę.
      Powiedziałam sobie co będzie to będzie trudno ale nie wiem czy to
      jest jakies wyjście z sytuacji :((
      • nieuczesanaa Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 25.10.07, 12:16
        To jakaś masakra jest :/ Czemu oni tacy są?? O co chodzi tym facetom? Niech nie
        zawracają po prostu głowy dziewczynom, którymi się nie interesują!
        Jak u ciebie to trwa już 3 meisiące to ci radzę zerwij z nim. Ja mojemu
        niezwiazkowi dam jeszcze miesiąc i ani dnia więcej. Nie mozna też tracić czasu i
        energii na niewoiadomoco.
          • Gość: kaskader_mike Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: 195.124.18.* 25.10.07, 14:37
            Nie ma jak być masochistą. Jestem facetem i odpowiem z mojego osobistego punktu
            widzenia. Jeżeli tak facet "czuje coś" potem "nie czuje", ale w sumie to
            przecież bardzo Cię lubi to raczej dałbym sobie spokój. Po waszych opisach
            wnioskuje, że chcecie coś więcej. Problemem może być, że nie umiecie tego
            zakomunikować, albo liczycie, że samo się ruszy. Więc radziłbym po prostu
            zaryzykować i zacząć stawiać sprawę jasno albo jaśniej, że liczycie na coś
            więcej niż tylko "spotkanie" raz na tydzień. Piszę to dlatego, że z moją obecną
            dziewczyną przeszedłem do kontaktów na stopie "nie przyjacielskiej" ale
            damsko-męskiej dosyć szybko. Po prostu to się wie, że się chce spróbować. Jaki
            miałbym w tym cel jeżeli mi się podobała, żeby zwlekać, a może to jeszcze nie
            to, a może coś innego i inne sratatata. Okres wczesnej zażyłej znajomości jest
            chyba najlepszy na świecie więc jeżeli Ci goście cały czas "coś ... czują nie
            mogą" to dałbym sobie spokój.
            • nieuczesanaa Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 25.10.07, 17:14
              Oczywiście masz świętą rację! Tylko widzisz skad się to bierze, bo np ja
              spotykam tylko takich! Samuych facetów dokłądnie którzy mają wciąż jakiś problem
              a to z przeszłością, a to z zaangażowaniem się, a to z czasem i po kilku takich
              nieudanych zwiazkach człowiek zaczyna popadac w desperację. Bo ilez można! Do
              emerytury?
              • Gość: ja Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.10.07, 17:25
                ja miałam jeszcze inaczej. byłam już w związku kilka miesięcy kiedy mój ukochany
                zmienił pracę... Nie była aż tak absorbująca, ale on potrafił się nie odzywać
                przez dwa dni co szczerze mówiąc doprowadzało mnie do szału. Więc powiedziałam
                dość, wóz albo przewóz kolego nie mam zamiaru być na zawołanie, call girl czy
                coś w tym stylu:P... Napisałam mu poważnego smsa, albo się widujemy normalnie i
                wieczorem jak człowiek znajduje dla mnie 5 minut żeby zadzwonić, albo niech
                sobie pracuje a na zdrowie. I zadziałało, facet się obudził zrozumiał, że nie ma
                żartów, jesteśmy 4 lata razem, mieszkamy od jakiegoś czasu wspólnie, ale nie
                wiem jakby to było jakbym wtedy tak nie zareagowała, bo bardzo bolało mnie to
                codzienne czekanie na telefon, który nie dzwonił. Przedstawiłam mu swój punkt
                widzenia, on dopiero wtedy zrozumiał co ja czułam. Oni są czasami jak
                dzieciaczki, które trzeba prowadzić za rączkę:):):) trzymaj się i powodzenia,
                wierzę, że facet się opamięta!... hmmm ale się rozpisałam:)
                  • naaranja Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 25.10.07, 22:12
                    oj bo faceci w ogole sa inni:) w kazdym razie ja mialam taka sytuacje,oczywiscie
                    nic nie dalam po sobie poznac,ze zwyczajnie chcialam jakiegos znaku od
                    niego,mimo ze sie we mnie w srodku gotowalo ze on sie potrafil nie odzywac,ale
                    wiesz co im wiecej ze soba spedzalismy czasu,tym sie bardziej do siebie
                    zblizalismy,to bylo takie naturalne,samo z siebie,ze on tez zaczal odczuwac
                    potrzebe wiekszego kontaktu ze mna dlatego mysle ze to zalezy od stopnia
                    zaangazowania,im sie jest bardziej,tym sie chce jak najbardziej zblizyc do
                    drugiej osoby i napisac jej tych pare slow,zeby wiedziala ze sie mysli o niej
                    • Gość: roza9999 Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: 80.50.250.* 25.10.07, 23:09
                      U mnie zażyłośc jest dość intensywna i po kolejnym odwołanym
                      spotkaniu zadzwoniłam i powiedziałm dość , określiłam jasno co
                      chce , co czuję i co mysle o jego zachowaniu... a on nadal woda w
                      gębie... musze powiedziec ze od tygodnia jest odrobinę lepiej jakieś
                      oznaki starania ale nadal nic nie wiem. To nie chodzi o to że chce
                      usłyszenia jak mnie kocha szalnie ipt, poprostu chce wiedzieć czy on
                      mysli że to ma przyszłośc czy nie ma żadnych szans a wtedy ja
                      podejme decyzję jesli on nie potrafi..
                    • Gość: w końcu szczęśliwa Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.07, 23:18
                      no,też kilka razy tak trafiłam.... i otóż, wygląda na to, że jesteś
                      dla niego atrakcyjna i chętnie by cię... ale... dobry z niego
                      chłopak i jakoś nie chce się przyznać, że nie będzie nigdy na
                      poważnie...to trzeba zrozumieć, pozbyć się naiwnej wiary, że to ten
                      wymarzony królewicz, i iśc dalej.
                      Heh, ja w końcu przypadkiem na mojego królewicza trafiłam, dawno
                      rozwiedziona, po trzyletnim związku,gdzie ja mówiłam wyjdźmy na
                      spacer,a on,że nie ma pieniędzy,(dziwne,co?). Mój obecny związek
                      rozpoczął się zanim się o tym dowiedzieliśmy, bo osoby
                      niewtajemniczone myślały,że jesteśmy kilkuletnim stażem
                      małżeństwem...to trwa już półtora roku. Pasujemy do siebie, nie
                      muszę czekać na telefon, bo doskonale wiem, kiedy zadzwoni, a kiedy
                      nie. Ostatnio żartował, że będę płacić jego mandaty,tak się do mnie
                      spieszy...a ja na to,że wolę poczekać jeszcze trochę, ale niech
                      jedzie bezpiecznie. Zdążymy się sobą nacieszyć, mamy całe życie :)

                        • Gość: ja Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.10.07, 08:25
                          musisz po prostu - "prosto z mostu", albo widujemy się normalnie, albo to
                          koniec, nie mam zamiaru żyć w maraźmie, jako dodatek do twojej pracy i tylko
                          wtedy gdy masz na to ochotę. Powiedz, że też masz pewne potrzeby, że przez takie
                          zachowanie czujesz się odrzucona. Jeśli facetowi zależy to NIGDY nie powie, że
                          ma taki okres, że ma dużo pracy. Zrozumie i zmieni swoje zachowanie. A jeśli mu
                          nie zależy to szkoda czasu na taka pijawkę...
                        • Gość: hanignout Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.nsn-inter.net 07.11.07, 15:02
                          Ja mialam taka sytacje. Moj "chłopak" nie umiał się nawet
                          zdecydować, czy chce być moim "chłopakiem" i zawsze miał "bankowe"
                          wytłumaczenia.
                          Po paru miesiacach cierpień nie mówiąc mu o niczym po prostu
                          zaczełam sie spotykać z innymi facetami - z nikim nie zerwałam, bo
                          nawet nie byłam w związku. Kiedy po waacjach sobie o
                          mnie "przypomniał" napisałam, że jestem w związku. Odpowiedział, że
                          jest w "szoku". Jeszcze pary razy sie w dziwny sposób zachowywał i
                          dał sobie spokój.

                          To nie była łatwa decyzja. Ale mi bardziej niż na nadzei, zalezało
                          na dobrym związku. Długo sie nad tym zastanawiałam, ale warto było -
                          związek, w którym teraz jestem jest o niebo lepszy.
    • antonia21xx Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 27.10.07, 14:56
      Moim zdaniem takie znikanie z zycia dziewczyny na całe dnie i nieodzywanie sie
      swiadczy o braku szacunku i zerowym zaangazowaniu. Facet któremu zalezy napisze
      chociaz ze jest bardzo obładowany pracą i nie da rady sie przez jakis czas
      odzywac. Albo zadzwoni chociaz na 2 minuty zeby uslyszec swoja kobiete. A tu po
      prostu kobieta to odskocznia, kiedy facetowi sie nudzi- tak, nudzi!- to nagle mu
      sie przypomina o jej istnieniu. Poza tym o braku czasu zawsze mozna uprzedzic
      wczesniej lub juz w trakcie. I prosze- nie badzcie naiwne! Mój mąż jest
      zolnierzem i mam go dla siebie bardzo bardzo rzadko. Ale jakos nigdy nie braknie
      mu czasu zeby mi powiedziec, ze odezwie sie za kilka dni, bo musi wyjechac np.
      na poligon do innego kraju. Dzwoni kiedy jest na misji...Kiedy mezczyznie zalezy
      nigdy nie pozostawi kobiety zawieszonej w prozni!
      • chantal10 Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 27.10.07, 23:43
        Dobrze powiedziane...
        Życie jest zbyt krótkie, żeby czekać na to, aż Wcale-Nie-Taki-Królewicz się
        odezwie. Może tkwiąc w tak chorym "układzie" omija Was coś wspaniałego?
        Prawdziwa miłość, szczęście u boku osoby, która znajdzie dla Was chociaż 3
        minuty, żeby powiedzieć że wszystko ok, żeby Was usłyszeć, czy zobaczyć...
        Zastanówcie się nad tym;)
        Ja tak miałam i podjęłam jedyną słuszną (chyba) decyzję...
      • Gość: ja Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.10.07, 15:09
        zgadzam się z Tobą w 100%! ja oczywiście zostałam wcześniej skrytykowana za moją
        wcześniejszą wypowiedź, że sobie tak świetnie radzimy, że jak mam narzeczonego
        to zupełnie inna sytuacja, jak razem mieszkamy i takie tam... Ale wcześniej tak
        nie było, też mieszkaliśmy osobno i to 300 km od siebie, ale zawsze mieliśmy
        wieczorem chwile dla siebie przez telefon. Nawet jak byliśmy bardzo zmęczeni to
        dzwoniliśmy powiedzieć sobie chociaż dobranoc, to zupełnie naturalne. Facetowi
        czasami trzeba podpowiedzieć pewne zachowania, ale budowa związku nigdy nie jest
        łatwa. To takie kobiece 10 lat po ślubie wytykać facetowi, że nie zmywa, jak
        przez ostatnie 10 lat nigdy kobiecie zmywanie nie przeszkadzało... przynajmniej
        o tym nie mówiła... To skąd on ma wiedzieć??? tak samo jest z telefonami trzeba
        go nauczyć, ale oczywiście niektórym może nie zależeć i po prostu znajdują sobie
        naiwną babkę, która żyje w przekonaniu, że On się zmieni... echh
    • myszasta11 Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 31.10.07, 15:43
      Dlatego ja po kilku tego typu związkach zostałam singlem z wyboru, i dobrze mi z
      tym, choć nigdy przedtem nawet nie dopuszczałam do siebie takiej myśli.
      Dziewczyny - nie bójcie się być same, to się wydaje takie straszne na początku,
      z czasem stwierdzacie, że jesteście wolne, od nikogo niezależne, nie musicie
      wciąż siedzieć i sprawdzać co chwila komórki... :)

      Pozdrawiam.
    • Gość: rolla Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.netpremium.pl 02.11.07, 14:02
      według mnie, są duże szanse na to, żeby Wasze spotykanie-
      niepsotykanie zamieniło sie w związek. Sama związałam się w kumplem,
      którego znam odkąd byliśmy w podstawówce, zawsze koleżanka kolega,
      bez większej przyjaźni a tetraz wielka miłość. Myślę, że gdy on się
      nie odzywa, to Ty powinnaś to zrobić, nie ma nic złegow tym, że
      okazuje się komuś zainteresowanie, faceci tez chcą czuć, że kobiecie
      na nich zalezy, być może on nie jest tak śmiały i pewny siebie, na
      jakiego wygląda? Tak tez było w moim przypadku.... w kazdym razie
      warto spróbować, możecie oboje wiele zyskać. Życzę powodzenia.
    • Gość: joasia Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.07, 15:25
      czytając Wasze wypowiedzi, muszę się przyznać ze byłam w podobnej
      sytuacji, facet ciągle nie miał czasu, sms raz lub dwa razy w
      tygodniu i co sie okazało po dwóch miesiacach że ma żone. dobra jest
      wiadomość taka że do niczego poważniejszego między nami nie doszło
      (mam na myśli seks). więc jeżeli nic o nim nie wiecie, nie znacie
      go, jego przyjacół i rodziny to wyjście jest jedno jest związany z
      kimś innym).
    • agda17 Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 05.11.07, 13:27
      moim zdaniem takiemu facetowi nie zależy na tych związkach mówie to
      do tych dziewczyn które tak mają że facet sie nie odzywa itd.
      poprostu nie traktuje tego poważnie jesteście bo jesteście i tyle
      lepiej to skonczyć bo szkoda czasu.
      • uamika Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 05.11.07, 22:05
        hmmmm wiesz,chyba niestety masz racje.... kobiecie ejsli zalezy dwoi
        sie i troi..ale wystrobie czas dla ukoachengo....facet-sorry
        kotku,nie dam rady dzis. SMUTNA PRAWDA...i co gorsza doswiadczylam
        jej. milosc to chyba "chłyt marketindody"...mimo ze mam 20pare latek
        sklaniam sie kuj tej tezie.
      • Gość: onawie popieram IP: *.chello.pl 06.11.07, 19:21
        sama bylam w takim "zwiazku", facetowi niby zalezalo, potrafil pisac piekne smsy, a jakos na spotkanie nie potrafil znalezc czasu (dziwnym zbiegiem okolicznosci dla kolegow mial czas)...zawsze, gdy mielismy sie spotkac, zdarzalo sie cos niespodizewanego- a to go napadli, a to samochod mu sie popsul...w koncu wyszlo na to, z enie byl gotowy na zwiazek i dlatego zaczal tak sie czaic i unikac...wiem, ze jak facetowi zalezy, to nie dospi, a spotka sie ze swoja kobieta, szczegolnie, gdy jest to poczatkowy etap zwiazku... i to, ze potrafi znalezc dal neij czas, nie oznacza automatycznie tego, ze rzuci prace, i studia, jak to sugerowala bdajze pani o nicku yagna...naprawde, facet, ktory spotyka sie regularnie ze swoja kobieta moze studiowac i pracowac, bo w przypadkach wyzej opisanych brak czasu to raczej wymowka niz realny problem
        • Gość: Yagna A ja nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 19:52
          Ja? Ja nic nie sugerowałam :) Pisałam tylko, że są takie sytuacje w życiu
          człowieka że zaczyna jakąś wazną pracę, albo wazne studia, albo coś decyduje o
          jego karierze i to trzeba chyba przeczekac. Nie można przecież wymagac od
          człowieka: albo twoja praca albo ja. Bo to jest niepowazne. Nikt nie dokonuje
          takich wyborów. No bo co? Wybierze pracę - starci kobietę. Wybierze kobietę
          straci pracę - i szacunek w oczach tej kobiety. No dajcie spokój i zejdzcie na
          ziemię. Ja znam parę, która jest ze sobą już 2 lata i palnują ślub i spoitykali
          się 2 razy w tyg cały zcas dopóki nie zamieszkali razem. On miał taką pracę że
          nie było innej możłiwości. No i co? I zwiazek przetrwał i ma się dobrze. Nie
          myślcie jednotorowo.
          • bupu Re: A ja nie 07.11.07, 17:11
            Mam wrażenie że nikt tu nie wymaga od panów aby rzucili pracę i zajęli się
            wyłącznie ubóstwianiem swych bogdanek. Panie by jedynie chciały nie być na
            szarym końcu łańcucha priorytetów swoich lubych, za pracą/nauką, kumplami, pizzą
            i zylionem innych spraw.

            Jasne, nigdy bym nie wymagała od faceta żeby wybierał między mną czy pracą, czy
            żeby rzucił dla mnie pracę, to byloby głupie i egoistyczne.. Gdyby jednak
            mężczyzna bliski memu sercu traktował mnie jak jedną z wielu alternatyw na
            spędzenie wolnego czasu, pojawiając się w moim życiu tylko wtedy gdy mu to
            pasuje... Wtedy bym się poważnie wkurzyła. Nawet najbardziej zapracowany facet
            może chyba wykroić ze swego życiorysu bodaj pięć minut dziennie na esemesa do
            swojej kobiety? Albo jakiś kwadransik do pół godzinki na rozmowę
            telefoniczną/via gg czy inny skype? Rozumiem że nie zawsze da się znaleźć czas
            na codzienne spotkania, ale odzywanie się do partnera poniekąd od przypadku do
            przypadku, raz na parę dni (zwłaszcza dzisiaj, żyjemy przecie w dobie globalnej
            wioski, nie wysyłamy korespondencji za posrednictwem konnego posłańca co pędzi
            przez bezdroża i pełne zwierza oraz zbójców bory) jest objawem lekceważenia.
        • Gość: kingaaa Re: popieram IP: *.magma-net.pl 07.11.07, 23:55
          Facet jesli jest w fajnym zwiazku, to nawet go to motywuje do pracy,
          nauki.. A na ukochana zawsze znjdzie czas..
          Ja rezygnowalam z takiego typu zwiazkow jakie opisuje nieuczesana,
          tzn nawet w taki sposob, ze sie nie odzywalam radykalnie i raz na
          zawsze, a czasem wczesniej zwymyslalam faceta, kiedy sie juz
          naprawde wkurzylam :)
          I nigdy nie wrocilam do niego :)
          A teraz jestem w takim zwiazku, ze facet gotowy rzucic dla mnie
          prace, miasto, kumpli, wydzwania co chwile, az musialam ustawic
          godziny dzwonienia, ze nie do pracy itp..
          Naprawde, dziewczyny, nie dajcie sie wciagac w takie pulapki, jak
          facet nie wie czego chce, albo ma inna, to radze nie marnowac zycia
          na niego, mozna byc w zwiazku ktory bedzie dla was o wiele bardziej
          satysfakcjonujacy..Naprawde warto sprobowac :)
          • Gość: a. Re: popieram IP: *.spordat.sk 08.11.07, 15:20
            zgadzam sie z tym co napisala kingaaa. tez wlasnie zrezygnowalam z
            takiego zwiazku niezwiazku. co prawda bylo to nielatwe bo mi na nim
            zalezalo jakas dziwna sila przyciagania. latwo bylo wymazac kontakt
            z komorki trudniej wymazac go z glowy ale mam nadzieje ze z czasem
            pojdzie latwiej. na szczescie to banalane powiedzenie ze czas leczy
            rany jest prawdziwe. najglupsze w tym wszystkim jest to ze znowu po
            prawie roku sie wplatalam w to samo z tym samym facetem jakby mi raz
            nie starczylo. i tez ciagle analyzowalam o co w tym wszystkim
            chodzi, dlaczego cale dnie sie nie odzywa a jak jestesmy razem to
            wpatrzony we mnie i a to proponuje wyjazd w gory, a to to a to tamto
            a potem znika na tygodnie i nawet nie zapyta co u mnie. wiec jak
            tydzien sie nie odzywal napisalam sms co u niego wiec ze wyjezdza z
            kolegami w gory i ze zadzwoni nie zadzwonil ale odpisal na sms wiec
            potem chcialam sie spotkac zeby porozmawiac i moze sie dowiedziec o
            co chodzi to ze nie moze sie spotkac bo pracuje do soboty i ze potem
            zadzwoni wiec sie juz wkurzylam ze dziekuje bo juz pare razy
            slyszalam ze zadzwoni a nie zadzwonil i mam dosc czekania na telefon
            albo na sms i ciaglego sprawdzania czy przyszedl i ze jak nie moze
            znalezc innego terminu na rozmowe to zycze mu wszystkiego dobrego i
            powodzenia. To bylo pozegnanie i chyba tak to odebral bo na to juz
            nie odpisal. A ja wymazalam kontakt z komorki i w koncu nie czekam
            na nic. I mysle ze tak lepiej mimo ze z glowy jeszcze wymazany nie
            jest..
      • Gość: p Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.07, 13:18
        też tak uważam.. jest inna.. a Ty to odskocznia i odmiana.. znam to z autopsji
        niestety..ale raczej końcówka 5 letniego związku niż początek...o ! początek był
        cudowny- miód malina dosłownie- ciągłe smsy, telefony, niedospał po 24godz pracy
        ale pod prace odebrać mnie przyjechał.. na kwiaty znalazła się kasa...pamiętał
        o im i ur. .. a po 3,5 roku- skończył się eden i mu się odechciało a zaczęła się
        katastrofa.. wiecznie - nie przyjadę, nie mam czasu, nei mam ochoty, muszę coś
        zrobić w mieszkaniu (w podtekscie z "kolegami")..kontaktować się kontaktował,
        ale na spotkania zupełnie nie miał ochoty i "czasu" bo wszyscy i wszystko było
        ważniejsze.. teraz jestem sama i jestem z teog zadowolona.. taki facet co
        zmeinia zdanie, sam nei wie czego chce i nie chce rozmawiac o przyszłości to
        zero przyszłości i nei ma co tego ciągnąć... lepiej zakończyć niż cierpieć że
        zdradził (bo była lepsza "kolezanka" i poklepała go po główce że fajny jest i ma
        rację)... więc przemyślcie to dziewczyny - skoro facet olewa i jest z doskoku to
        żaden partner raczej dzieciuch
        • Gość: mila Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.wtt.altkom.pl 08.11.07, 16:05
          Z kąd ja to znam! Miałam kilka takich związków- niezwiązków, zawsze okazywało
          sie, że równolegle mieli żonę albo inną dziewczynę.Metodą
          dedukcji dochodziłam do takich wniosków, potem wyciskałam to od nich :)
          Wyłączone telefony, brak kontaktu u niektórych np. tylko w weekendy. Wymawianie
          sie ze spotkań a potem okazywało się, że z kolegami gdzieś był.Po takich znakach
          należy jak najszybciej zerwać znjomość, poprostu uciąć, bo szkoda gardła na
          tłumaczenie im "dlaczego".
      • uamika Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 08.11.07, 21:07
        no dziewczyny a co powiecie na to jak facet pozwala swojej kobiecie
        odejsc(rezygnuje z uczucia,ktore w jego mnienaniu hamuje jej ambicje-
        w rzeczywistosci ona tego tak nei odbierala)...pozniej zaluje ze sie
        rozstal.....reasumujac "most" zostal z winy kobiety spalony.....a
        ona teraz tego zaluje;| ...istna parodia..ale to samo ZYCIE;/
    • Gość: roterro Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.w82-124.abo.wanadoo.fr 09.11.07, 14:24
      Facet, ktoremu zalezy, stanie na glowie by sie spotkac, zadzwonic
      albo przynajmniej wyslac SMSa. Jak nie dzwoni i sie nie pojawia, to
      po prostu mu nie zalezy, to oczywiste. Ale pewnie lubi, przyjemnie
      mu sie spotkac, itp., rozne mile rzeczy ale bez zaangazowania. Chyba
      ze potrzebuje wiecej czasu by sie zaangazowac, ale w takiej sytuacji
      czekanie na wiadomosc od niego i bycie na kazde zawolanie gdy on ma
      ochote jest bez sensu. Trzeba sobie jasno powiedziec, ze temu
      czlowiekowi nie zalezy, wiec organizowac sobie zycie i spotkania tak
      jakby go nie bylo i najwyzej od czasu do czasu dac mu troszke
      swojego cennego czasu,
      • Gość: Zmęczona Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.mtp.com.pl 09.11.07, 14:32
        Witam Was Piękne Dziewczyny,
        niestety moja przygoda z facetem jest wypisz wymaluj identyczna
        spotykaliśmy sie od 3 miesięcy
        to on dzwonił, raz w tygodniu, umawialiśmy się, małe bzykanko i
        koniec,
        żadnych sms-ów, żadnych telefonów, żadnych rozmów, nic - pustka
        aha i jeszcze jedno - on cały czas mi powtarzał - że jeżeli chodzi o
        uczucia to nie ma i nie będzie miał przez długi jeszcze czas
        i co wy na to?
        skończyłam z tym - po jego wizycie u mnie, kiedy okazało się że już
        nawet sylwestra ma zajętego z koleżanką i nie może odmówić, poza tym
        miał zostać na noc a on zwyczajnie zwiał
        trzeba zakończyć takie znajomości jeśli my liczymy na coś więcej
        pozdrawiam Was trzymajcie się i nie dajcie
      • Gość: a. Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.spordat.sk 09.11.07, 15:48
        Nie da sie od czasu do czasu dac mu troche ze swojego cennego czasu.
        Za duze obciazenie jesli nam na kims mocno zalezy. Jesli sie nie
        chcemy meczyc i jak najszybciej zapomniec i miec znowu mozliwosc
        oddychac trzeba skonczyc raz na zawsze. Bo po spotkaniu znowu pare
        tygodni siedzi w myslach i nie chce odejsc i znowu ta sama praca
        zeby go wymazywac a jak sie juz zaczyna pomalu udawac ze czlowiek ma
        chwile spokoju to co? Znowu spotkanie i znow od poczatku? Nie ma to
        zadnego sensu.
        • Gość: roterro Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.w82-124.abo.wanadoo.fr 11.11.07, 10:08
          Takie zachowanie nie jest "dziwne". jest to zachowanie kogos
          niezaangazowanego. Wydaje sie to "dziwne" tylko wtedy kiedy nie chce
          sie zobaczyc tego niezangazowania. Facet nie wydzwania, bo nie ma
          ochoty na czestszy kontakt i pewnie nie chce tez dawac falszywych
          sygnalow, jest jakos uczciwy. Ale wiem, ze jak sie "tak ma", to
          zadne sygnaly nie przekonaja zakochanej kobiety czy mezczyzny, ze
          taka jest prawda.
          Moja przyjaciolka po dwoch dwuletnich nawet nie zwiazkach tylko tego
          typu znajomosciach jest wreszcie z kims kto ja kocha i o nia zabiega
          i nie moze sie nadziwic jakie to wspaniale. Natomiast podczas tych
          czterech lat dziwnych znajomosci, gdzie sie strasznie meczyla, zadne
          argumenty przyjaciolek do niej nie trafialy i wbrew wszystkiemu
          udawalo jej sie wierzyc, ze ten czlowiek cos czuje. ale ..... i
          tutaj najrozniejsze argumenty. To co opowiadala bylo identyczne:
          "Kiedy jestesmy razem jest wspaniale, tylko potem nie odzywa sie
          przez tydzien. Dlaczego?" A poniewaz jest strasznie fajna, wrazliwa,
          ciepla osoba, (i atrakcyjna kobieta)jasne, ze bylo tym mezczyznom
          cudownie z nia spedzac czas (w dodatku ona wspaniale potrafi
          sluchac) i od czasu do czasu sie z nia przespac. Bardzo ja lubili,
          ale jej nie kochali. W koncu przyplacila to powazna depresja. Na
          szczescie to przeszlosc, wreszcie jest z kims kto ja kocha i jest
          szczesliwa
          • muzus Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 21.11.07, 06:50
            Dziękuję Ci, Roterro za tego posta. Dzięki niemu uwierzyłam w siebie. Wcześniej
            szukałam przyczyny jego nieodzywania się w sobie, czułam się beznadziejna i
            niewarta miłości. Nie dochodziło do mnie, że to on może nie być gotowy na
            związek, a ze mną jest wszystko w porządku.
            Podniosłeś mnie na duchu:)
    • Gość: życzliwa kinia Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.07, 22:17
      Dziewczyny, rzućcie tych kolesi w diabły.Im wcale na was nie zależy.
      Mój obecny mąż przez sześć lat o mnie zbiegał i nie wyobrażam sobie,
      aby mnie w ten sposób traktował. Potrafił wyczekiwać na dworcu do
      każdego pociagu ( nie wiedział, którym przyjadę, wiedział tylko, że
      do akademika wracam zawsze w niedzielę), aby się ze mną spotkać.
      Teraz nadal mu zależy. Jesteśmy już parę dobrych lat małżeństwem i
      sprawdził się w wielu trudnych, życiowych sytuacjach. Życzę
      wszystkim dziewczynom, aby spotkały takiego faceta jak ja.
      • Gość: agiee1988 Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.07, 22:38
        ja tez mialam taki przypadek i skonczyl sie. calowalam sie z nim, poszlismy do
        lozka, trzymalismy sie za rece ale bylismy sympatiami tylko. powiedzial mi ze
        inny ma gust, chociaz jak po 6 miesiacach na niego natrafilam to powiedzial ze
        zawsze go pociagalam i bylam w jego typie.takie maslo maslane. ale wiem ze to
        lozko bylo tylko dla zabawy itp
        a ja zawsze myslalam ze po takich rzeczach sie jest juz zwiazku, ale widocznie
        trzeba kogos poprosic o chodzenie, moze nie tak "czy....? tylko chcialbym byc z
        toba.
        jak powiedziala kinia to im nie zalezy., nie wiaza z wami przyszlosci.


        z kolei mialam sympatie z ktora sie nawet nie calowalam.i tez sie skonczylo bo
        sie nie moglismy zakochac w sobie od I wejrzenia, jemu zalezalo.i tu mowie ze
        nie bylismy rezcz jasna w lozku.


        z biegiem czasu mowie ze to dobrze ze tak sie stalo.ale po tych przypadkach
        jakie tu byly opisane na poczatku bym stwierdzila ze kogos bym mogla znalesc z
        kim bym sie czesciej kontaktowala i by mnie nie "olewal"
        • Gość: agiee1988 Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.07, 22:43
          moze moj facet tak nie zabiegal, ale pierwszy do mnie zagadal, wyslal mi
          wisiorek za granice, nie widzac mnie. powiedzial ze poczeka na mnie, po moim
          powrocie do polski byl chetny na spotkanie i jestesmy razem, kupil nam nie
          planowanie obraczki, dosc drogie, bo obraczka moze kosztowac 10 zl a nie 50 i to
          w aparcie, na samym poczatku znajomosci. i jest inny jak faceci ktorych znalam
          wczesnie, bo ja to czuje i co najwazniejsze powiedzial mi kocham cie (tez tego
          czesto nie slyszalam) i po jakims czasie ja mu to powiedzialam.
    • Gość: Ana2.7 Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.07, 22:02
      Skąd ja to znam:( ja z moim byłym widywałam sie tylko w weekendy-bo pracuje w
      stolicy. I choć wracał zmęczony po całym tyg miał zawsze czas dla mnie i tak
      było przez 3 miesiące. Powiedział mi nawet, że sie we mnie zakochał gdy nagle
      coś mu odwaliło i przestał sie odzywać:( Jak sie potem z nim spotkałam to
      tłumaczył sie nawałem pracy i stwierdzeniem, że on jest trudny do współżycia i
      sam do końca nie wie czego chce i czy chce się ustatkować! A najgorsze z tego
      wszystkiego jest to, że mnie chol... ciągnie do niego że sie zakochałam w
      nim...:( Ale jeśli jesteśmy sobie pisani i mamy być razem to będziemy!
    • Gość: doświadczona Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: 80.50.197.* 16.11.07, 12:10
      Witaj!Wiem jak się musisz czuć-być z Kimś i nie wiedzieć na czym
      się "stoi".Moja rada jest taka - porozmawiaj ze swoim partnerem
      poważnie o tym jak to widzisz ze swojej strony, co myślisz,czujesz?
      Być może on sam nie wiem kim jest dla Ciebie.MOże po prostu nie jest
      na tyle dojrzały by Ci powiedzieć jak wiele dla niego znaczysz i
      czeka na ten krok z Twojej strony, może być też tak,że traktuje Cię
      jak koleżankę, z którą może czasami gdzieś wyskoczyć czy "pobyć"
      bliżej.Dlatego jesli szybciej sobie wyjaśnicie kim dla siebie
      jesteście tym lepiej, Powodzenia, pozdrawiam
      • madzia1977r Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 19.11.07, 19:21
        wiesz, ja właśnie powiedzialam komuś co dla mnie znaczy, okazało
        się,że ja nie znaczę dla niego tyle samo. Owszem lubi spędzać ze mną
        czas i dużo tego czasu ze sobą spędzamy, ale on chce się
        zaangażować. Jest po rozwodzie i twierdzi, że nie potrafi. Kilka
        razy rozmawialiśmy o naszych relacjach, on twierdzi, że nie ma na to
        wpływu...dziwne co? Dziwne jest również to, że gdy rozmawiamy i ja
        mówię, ze nie wiem czy długo tak dam radę, on prosi mnie, żebym nie
        zrywała z nim kontaktu. Żeby bez względu na to, co się wydarzy, on
        chce się ze mną spotykać. Czy ktoś rozumie o co w tym wszystkim
        chodzi?
        • muzus Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 20.11.07, 08:17
          Ja tego tez nie rozumiem. Spotykam sie od jakiegos czasu z pewnym facetem.
          Rozwodnik. Corka 7 lat. Mowi, ze wie czego chce, ze bardzo mu na mnie zalezy, ze
          chce bym byla jego jedyna. Po czym od tygodnia sie nie widujemy. Sporadyczny
          kontakt telefoniczny jest, ale mnie to oczywiscie nie wystarcza...On tlumaczy
          sie nawalem pracy, ale mnie jest strasznie przykro i cierpie, bo nie wiem jak
          wytlumaczyc sobie te jego zmiane stosunku do mnie. Dobrze wiedziec, Dziewczyny,
          ze nie tylko ja jestem w takiej sytuacji. To dla mnie jakies wsparcie
          psychiczne... Ale macie racje- musze zdobyc sie na powazna rozmowe. Woz albo
          przewoz. Trudno.
        • xcentryczna Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 20.11.07, 17:17
          madzia1977r napisała:

          > wiesz, ja właśnie powiedzialam komuś co dla mnie znaczy, okazało
          > się,że ja nie znaczę dla niego tyle samo. Owszem lubi spędzać ze mną
          > czas i dużo tego czasu ze sobą spędzamy, ale on chce się
          > zaangażować. Jest po rozwodzie i twierdzi, że nie potrafi. Kilka
          > razy rozmawialiśmy o naszych relacjach, on twierdzi, że nie ma na to
          > wpływu...dziwne co? Dziwne jest również to, że gdy rozmawiamy i ja
          > mówię, ze nie wiem czy długo tak dam radę, on prosi mnie, żebym nie
          > zrywała z nim kontaktu. Żeby bez względu na to, co się wydarzy, on
          > chce się ze mną spotykać. Czy ktoś rozumie o co w tym wszystkim
          > chodzi?

          Biedna :( dokładnie wiem co czujesz, ale nie mozesz mu dac tego bezpieczenstwa w
          zamian za nic właściwie, wiem ze lepiej go JAKBY mieć niż nie mieć wcale, ale
          niestety jedyna okazja, zeby sprawdzic czy mu na Tobie zalezy to po prostu zejść
          na jakiś czas z pola widzenia i poczekać na odzew...
          • madzia1977r Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 21.11.07, 01:45
            nie mam problemu z nim jeśli chodzi o kontakt, widujemy się co 2-3-
            gi trzeci dzień i prawie w każdy weekend. Chodzimy do kina, pubów,
            na imprezy, wyjeżdzaliśmy na wspólne weekendy, planujemy razem(
            oczywiście w większej grupie) spędzić sylwestra w górach-to jego
            inicjatywa, idziemy razem na wesele...itp. Tyle, niby ok, ale tylko
            niby. Bo on-jak stwierdził-nie potrafi sie zaangażować. Malo tego
            zastosowałam Twoją metodę, wyjechałam na weekend do rodziców na
            kilka dni, zajęłam się swoimi sprawami i dałam czas, zadzwonił
            drugiego dnia wieczorem i pytal co slychać.
            Boli mnie to, że on znaczy dla mnie więcej niż ja dla niego, że nie
            jestem dla niego wyjątkowa i że mnie nie kocha, choć ostatnio
            powiedzial, że się stęsknił... Mówi, że mnie bardzo lubi, ale tylko
            lubi....szkoda, bo ja mogłabym z nim spędzić resztę życia.
            • Gość: kompletnie_nic Związek-niezwiązek o co chodzi? IP: *.adsl.inetia.pl 21.12.07, 03:48
              Forumowicze, poruszył mnie ten wątek i wiele odpowiedzi dało mi do myslenia a
              propos mojej obecenj sytuacji. niestety, chyba i ja muszę przełknąć gorzka
              pigułkę odrzucenia - w zamaskowanej postaci.
              piszecie, że bycie w związku-niezwiązku okazywało sie np. po trzech miesiącach,
              a u mnie wszystko wyhamowało po... zaledwie miesiącu.
              i nie chodzi o to, że "chciał mnie zaciągnąć do łózka". od razu zaczął
              wyhamowywać, gdy ja zaczełam dawać znać, że mi zalezy. problemy z dzwonieniem
              (na początku mógł rozmawiać 4 godziny), sms-ami, teraz celibat 9tak, tak, 0
              seksu), nie wspominając o braku czułości czy dotyku, których to potrzebuję.
              rozmawiamy tylko, kiedy on chce, gdy ja zaczynam temat pt. "co dla niego znaczę"
              itp., mówi, ze go rozpraszam, albo cos znowu wymyslam... albo mieknie i lepkimi
              słówkami chce mnie załagodzic - tyle że za ta fasadą nic się nie kryje. on w tym
              układzie ma humory, a ja - swietą cierpliwość i łagodność.
              co gorsza, zaczeło to we mnie rodzić frustrację, kompleksy...
              wczesniej miałam facetów cudzoziemców i nie było problemów z tym, żeby sie
              spotkać 2-3 razy w miesiącu.
              teraz zdejmuję różowe okulary. dzięki.
              • xcentryczna Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 21.12.07, 14:39
                Pamiętacie? ja+ratownik który odzywał sie wtedy kiedy on chciał... wrócił z
                zagranicy ja nastawiona na niewypał spotkałam sie z nim z jego inicjatywy,
                udawałam obojętną do granic, bzyknęlismy sie z dwa razy, potem na imprezie na
                andrzejkach spotkalismy sie w jednym klubie, całowalismy sie, przytulalismy, a
                od andrzejek napisał mi moze 2 sms-y... Potem cisza, nie odebrał raz, nie
                odpisał dwa razy, przestałam pisać, dzwonić, gryzło mnie jak nie wiem, oglądam
                czasem jego zdjęcia, ale cięzko jest sie jednak pogodzic jak ktos na kim Ci
                zależy olewa Cię ciepłym moczem....
    • czarnatrzykrotka Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 26.12.07, 22:58
      Dziękuję, dzięki Wam klapki z oczu mi opadły. A już myślałam, że tylko ja
      znajduję się w takiej beznadziejnej sytuacji...Z tym, że ja miałam to
      nieszczęście trafić na takiego niezdecydowanego na początku zawierania głębszych
      znajomości damsko-męskich (zaczęłam studia, nie byłam w poważniejszym, dłuższym
      związku). Tak, kiedy widzimy siebie, mamy ochotę siebie zjeść, czujemy, że coś
      wisi w powietrzu...a to pójdziemy razem na wesele, a to na pizzę, a to na
      imprezę itp...Odzywa się po tygodniu, albo wcale do następnego spotkania. Albo
      jak go najdzie, dziwnym trafem wtedy, kiedy chcę rzucić ten związek-nie-związek
      dzwoni, i wisimy na telefonie ponad godzinę....Mam dość tej męczarni. Życzę
      powodzenia i sobie, i Wam.
    • ewa89 Re: Związek-niezwiązek o co chodzi? 21.10.21, 12:52
      Mam ten sam problem :( od półtora miesiąca spotykam się z pewnym facetem . Widujemy się codziennie pisze dzwoni. Wspólne spacery , czas w domu , albo kino nawet zwracał mi uwagę że nie chce bym pisała z innymi … jak się widujemy to zachowujemy się jak para …seks już był. Wkręciłam się bardzo No ale … ostatnio zwrócił mi uwagę ze my się widujemy a nie spotykamy :( że do związku to daleka droga :( i nie wiem co robić czy powinnam sobie darować?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka