internetowe randki nadzieja czy koszmar

23.07.03, 18:34
Mam 43 lata, syna w wieku 8 lat. Przez chwilę pomyślałam, że chciałabym
znaleźć moją 2 połówkę. Sposoby były różne. Znajomi bawiacy się w swaty,
ogłoszenia i... nic. Trafiałam na rencistów bez pracy, którzy nie mając nic
natychmiast chcieli wprowadzić się do mnie, już po pierwszym kontakcie,
zatwardzili kawalerowie iz ich mamusiami i tacy dla których najważniejsze
było moje zdjęcie. Poza tym miałam wrażenie, że wszyscy Ci panowie szukali
robota wieloczynnościowego a nie partnerki. Podłaczyłam się do internetu i
zaczełam poszukiwania. Wyglądało że znalazłam, wylazałam ze sorupy i.. Pan
stwierdził, że kochając syna nie będę miała czasu dla niego i jego dziecka,
(lat 18) które sam wychowuje. Zatkało mnie, zgłupiałam.
Teraz mam dosyć. Chciałabym przytulić się do mężczyzny mojego życia ale chyba
taki nie istnieje. (poza oczywiście moim dzieckiem)
A wam udało się ułozyć sobie życie w internecie?
    • Gość: hala danka.. IP: *.dip.t-dialin.net 23.07.03, 21:06
      ja w takie cud nie wierze. mysle ze lepiej gdzies wyjsc i poznac kogos. nawet
      na spacerze czy w supermakecie.
      dla mnnie wazne jest pirerwsze warzenie. i duzo tez mowia o innym czlowieku,
      jego ruchy, zapach i cala ta "otoczka"
      na tych czatach zauwazylam , ze sa tylko panowie, ktorzy szukaja sexu , bo z
      zonka juz sie znudzilo.

      na pewno nie jest to w 100% ale niestety wiekszosc.
      ja radze zamiast szukac faceta w wielkim swiecie WWW , rozejzec sie w kolo
      siebie
      pozdrawiam
      • danka_cz Re: danka.. 24.07.03, 09:22
        No cóż może masz rację ale ja już etap rozglądania się wokół mam za
        sobą.Niestety może jestem za bardzo samodzielna i nie przypominam słodkiej
        kobietki, którą mężczyźni chcą się opiekować. Może powinnam nauczyć się
        stwarzać pozory głupiutkiej i słabiutkiej tylko przecież na dłuższą metę tak
        się nie da
        • Gość: hala Re: danka.. IP: *.dip.t-dialin.net 24.07.03, 11:05
          no wiesz? chcez przez to poiedziec ze my posiadamy partnerow bo zlowilismy ich
          na "slodka i glupia"???
          mysle , ze poprostu nie trafilas jeszcze na kogos odpowiedniego. a lepiej
          zaczekac niz brac byle co-prawda?
    • Gość: Cam' Re: internetowe randki nadzieja czy koszmar IP: *.tele2.pl 24.07.03, 14:04
      Internet miał się stać zbawieniem dla wszystkich,a jednak powstały przez niego
      nowe problemy.Na przykład:wirtualizacja.To zjawisko,to już prawie choroba
      społeczna.Poznawanie ludzi przez internet to najgorsza rzecz na
      świecie..Przekonałam się już o tym 2 razy.Może to nie za wiele,ale
      wystarczy.Głównie na różnego rodzaju 'czatach' można znaleźć ludzi kreujących
      siebie na ideały i przekonanych,że są najprzystojniejsi i najinteligentniejsi
      na świecie.Tak oczywiście nie jest,a za to ich wymagania dorównują tym
      wyidealizowanym kreacjom.Po pierwszych 2 zdaniach pytają o wymiary i proszą o
      zdjęcia.Dla nich się wcale nie liczy czy kobieta jest
      inteligentna,wykształcona czy ma ciekawe hobby.Jedyne,co jest dla nich istotne
      to wygląd,żeby się później móc pochwalić kolegom.Te chore wyobrażenia o sobie
      i innych oraz o świecie są wirtualne.Nieprawdziwe.To nie jest realne
      życie..Jednakże coraz trudniej jest znaleźć kogoś odpowiedniego w codziennym
      życiu i to jest jeszcze bardziej przerażające....Ale to prawda,ze lepiej być
      głupiutką blondyneczką(bez urazy,to tylko sformułowanie),niż inteligentną
      dziewczyną szukającą faceta,żeby ją przytulił...
      • Gość: dixi Re: internetowe randki nadzieja czy koszmar IP: *.net / 192.168.9.* 30.07.03, 16:38
        a jednak miłość "z netu" jest możliwa:) nawet sporo po 30:)) Ja poznałam
        mojego mężczyznę właśnbie przez internet, a dokladnie na jednym z randkowych
        portali; i słuchajcie, dotychczas sama uważałam netowe randkowanie i wirtualne
        miłości za niemożliwe i bez sensu - do czasu gdy założyli mi internet; więc
        dokładnie w 2 dniu posiadania łącza weszłam na ten serwis randkowy, i pewnie
        nie uwierzycie (bo mnie samej trudno:) ale on był pierwszym facetem jakiego
        zauważyłam tam - i zreszą jedynym, bo więcej nie zdążyłam;) że "to jest to"
        wiedziałam już, gdy weszłam na jego stronę, wpisałam się do księgi gości, on
        odpisał, po 2 tyg. się spotkaliśmy (dla nas obu było to pierwsze spotkanie z
        osobą poznaną wirtualnie) - i od tego dnia jesteśmy razem w każdy weekend :))
        na codzień pozostają smsy, telefony i gg niestety, ale to też bardzo zbliża -
        z początku nawet bardziej niż bezpośrednie spotkania; właśnie mijają 4
        miesiące naszej znajomości, i za parę dni będzuiemy ze sobą cały tydzień
        (urlop nareszcie:)))
        Czasami w żartach mowimy sobie, że to przecież nie jest możliwe, że by a ż
        tak... bo praktycznie wszystko nas łączy - zaintreresowania, poglądy na życie,
        fizycznie pasujemy do siebie prawie idealnie, i ciagle odkrywamy nowe rzeczy,
        co do których się zgadzamy; Aż siię boję czasami, że jest za dobrze, że
        przecież nie ma ideałów... Ale kurcze, może właśnie istnieje ta "druga
        połowa"?
        A gdyby nie praca, to chyba od razu zamieszkalibyśmy razem :) i to jest jedyny
        jak na razie problem, ale pokonamy jakoś...
        Ale i tak w to nie wierzycie ...
        Pozdrawiam!
        • danka_cz Re: internetowe randki nadzieja czy koszmar 30.07.03, 21:30
          cieszę się, że jesteś szczęśliwa. Ja niestety nadal jestem solo ale przecież
          nie od dzisiaj i z tego powodu nie czuję się aż tak źle. Czsami tylko...
    • Gość: Alexandra Re: internetowe randki nadzieja czy koszmar IP: 80.48.243.* 30.07.03, 22:36
      Ja poznałam dwie swoje miłości w necie, zjedną teraz jestem. Uważam, że to
      świetny sposób na poszukiwania. Tyle, że ja poznałam ich na chacie. Oczywiście
      zdarzają się niewypały, ale nie trać nadzieji. Spróbuj poczatować, może
      znajdziesz kogoś o podobnych zainteresowaniach. Powodzenia !
    • Gość: JustynaVanMichiel nadzieja! IP: *.a2000.nl 31.07.03, 23:19
      co prawda jestem od Ciebie mlodsza, ale mam nadzieje, ze moge podtrzymac Cie
      troche na duchu. ja poznalam mojego chlopaka tez w internecie, a
      na dodatek on jest Holendrem. Spotkalismy sie w ubiegle wakacje. nie
      wyobrazasz sobie jak sie denerwowalam, cala sie trzeslam - pierwszy raz w
      zyciu! jestesmy ze soba ponad rok i to najwspanialszy facet na swiecie :)
      internet sie sprawdza, nawet, gdy w to nie wierzysz - szukaj i nie poddawaj
      sie, lepiej szukac w messengerach jak MSN, ICQ etc , niz na czacie. mam
      nadzieje, ze Tobie tez sie uda, poniewaz wiem jak czuje sie kobieta sama
      wychowujaca dziecko - moja mama nia jest :/ trzymam kciuki :)powodzenia!
Pełna wersja