Gość: Natala
IP: *.wasosz.sdi.tpnet.pl
25.07.03, 11:22
Od dwóch lat mam kolegę, który ma dziewczynę .....i podobno ją kocha. Ja
jakoś w tą miłość nie wierzę. Zdradza ją, może nie notorycznie, ale zdarza
mu się to nierzadko. Rok temu byłam w nim zakochana i przyznam, ze łączyło
nas również coś, co było zdradą - nie był to sex, ale było blisko. Wiem, że
zrobiłam głupio - teraz to rozumiem. Jednak to był mój pierwszy w życiu
facet .......i byłam bardzo zakochana. On twierdzi, ze do dziś coś do mnie
czuje. Czy jednak człowiek, który zdradza swoją dziewczynę może ją kochać,
czy może kochać mnie będąc z nią.....i sypiając z innymi ? Bardzo go lubię
ale to, co robi strasznie mnie irytuje. Jego dziewczyna nie dowiedziała się
o naszym romansie, od roku jesteśmy tylko przyjaciółmi, wiem o nim wszystko.
Najgorsze jest to, że on cały czas chce się przytulać, całować itp. N8iby
rozumie, ze nic z tego ale dlaczego to robi ? Kogo naprawdę kocha ? – taki
człowiek chyba nie jest zdolny do jakichkolwiek uczuć !!!!!! Dodam na
koniec, ze jego dziewczyna jest tzw. " szarą myszką" - porządna, grzeczna,
może niezbyt ładna ale naprawdę OK. On twierdzi, ze mnie kocha i pragnie.
Może będę nieskromna ale wiem, ze jestem dużo bardziej atrakcyjna niż ona,
jego koledzy zazdroszczą mu znajomości ze mną i może to dodatkowo go
podsyca..... Wolę rozmawiać z nim przez internet – wtedy jest super. Nie
chcę go stracić - jako kolegi - ale nie chcę też nadal być "czymś", co go
kusi – a wiem, że bardzo!!!
Chciałabym wiedzieć, co o tym sądzicie. Nie piszcie tylko proszę, ze źle
zrobiłam będąc z nim przez rok. Może nie jest to usprawiedliwienie, ale
bardzo go kochałam, walczyłam z tym i jak widać udało mi się. Żałuję
wszystkiego, co zrobiłam ale nie zmienię tego. Trudno mi było odtrącić
faceta, z którym przeżyłam pierwszy pocałunek (w wieku 19 lat - śmieszne i
dziwne, co?) i parę innych ciekawych rzeczy......