Problem z mamą

IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 31.07.03, 14:57
Witajcie. mam do was proźbę. Czy wy też macie jakies problemy z mama lub
ogólnie z rodzicami. Bo ja mam wrażenie, że ja z moją mamą chyba nigdy nie
dojdę do porozumienia. Mojej mamie wszystko we mnie przeszkadza. Cokolwiek
bym nie zrobiła to według niej jest źle. Skończyłam dobrą szkołę, mam pasję i
marzenia aby zostac kosmetyczką, ale mojej mamie się to nie podoba bo uważa
że powinnam pracować w Urzędzie itd.Czasami mam wrażenie, że ona by wolała
abym była taka jak ona. Moja mama uważa że każda moja podjęta samodzielnie
decyzja jest zła i tylko jej decyzja jest dobra. Ja wiem, że ona nie kocha i
się o mnie martwi ale czy ona musi mnie non stop krytykować. Ona nieakceptuje
żadnej mojej decyzji. Jak byłam mała jakieś 10 i 11 lat to wszystko było ok.
Ale jak zaczełąm miec swoje zdanie, swoje marzenia to juz stosunki sie
pogorszyły. Może to różnica wieku robi. Myślicie, że jak sie od niej
wyprowadzę to ona zmieni stosunek do mnie?? Zobaczy, że jednak potrafie sobie
dac rade samodzielnie bez jej pomocy i słów?? Już chyba z 20 razy wyżucała
mnie z domu, po czym dzwoniła za mną abym wróciła. Jak jestem w domu to jest
źle ale jak mnie nie ma dłużej niż 5 dni to dzwoni i mówi aby wróciła. Już
tyle razy z nia o tym rozmawiałam ale każda rozmowa kończy się kłótnią bo ona
zamiast rozmawiać zaczyna mnie krytykować: że ja sobie nie dam rady, że to
robie źle i tamto, że ja się do niczego nie nadaję itd. Moja mama byłą
wychowywana w takiej rodzinie gdzie każdy musiał się słuchać mamy i robić tak
jak mama mówi i jakby się które odezwało to by tak dostało że szok. Kocham ja
bardzo ale ta sytuacja jest nie do zniesienia, przy mamie tracę nieraz
poczucie własnej wartości. Moja mama mnie za każdym razem wyręcza w zadaniahc
nawet zamiast mnie to ona idzie na poczte coś załątwić bo uważa że zrobi to
lepiej, moja mama wybrała mi szkołę średnią, najchętniej to by mi nawet
faceta wybrała .za wszystko by chciała decydować. Jest zbyt nadopiekuńcza.A
przecież ja jestem już pełnoletnia i na tyle dorosłą że sama moge podejmować
decyzję i załatwiać sprawy, ona mówi Ty zginiesz jak mnie zabraknie.Ostatnio
się mnie zapytała co ona mi takiego zrobiła, że taki mam do niej stosunek. Ja
poprostu unikam rozmów z nią aby nie dojść do kłótni. Napiszcie mi co wy o
tym sądzicie. A może ja z siebie robie taka ofiraę losu i może ona ma rację w
swoim postępowaniu?? Pozdrawiam
    • Gość: Richelieu* Re: Problem z mamą IP: *.localdomain / 192.168.0.* 31.07.03, 19:07
      Gość portalu: wesolutka napisał(a):

      > Witajcie. mam do was proźbę. Czy wy też macie jakies problemy z mama lub
      > ogólnie z rodzicami. Bo ja mam wrażenie, że ja z moją mamą chyba nigdy nie
      > dojdę do porozumienia. Mojej mamie wszystko we mnie przeszkadza. Cokolwiek
      > bym nie zrobiła to według niej jest źle. Skończyłam dobrą szkołę, mam pasję i
      > marzenia aby zostac kosmetyczką, ale mojej mamie się to nie podoba bo uważa
      > że powinnam pracować w Urzędzie itd.Czasami mam wrażenie, że ona by wolała
      > abym była taka jak ona. Moja mama uważa że każda moja podjęta samodzielnie
      > decyzja jest zła i tylko jej decyzja jest dobra. Ja wiem, że ona nie kocha i
      > się o mnie martwi ale czy ona musi mnie non stop krytykować. Ona nieakceptuje
      > żadnej mojej decyzji. Jak byłam mała jakieś 10 i 11 lat to wszystko było ok.
      > Ale jak zaczełąm miec swoje zdanie, swoje marzenia to juz stosunki sie
      > pogorszyły. Może to różnica wieku robi. Myślicie, że jak sie od niej
      > wyprowadzę to ona zmieni stosunek do mnie?? Zobaczy, że jednak potrafie sobie
      > dac rade samodzielnie bez jej pomocy i słów?? Już chyba z 20 razy wyżucała
      > mnie z domu, po czym dzwoniła za mną abym wróciła. Jak jestem w domu to jest
      > źle ale jak mnie nie ma dłużej niż 5 dni to dzwoni i mówi aby wróciła. Już
      > tyle razy z nia o tym rozmawiałam ale każda rozmowa kończy się kłótnią bo ona
      > zamiast rozmawiać zaczyna mnie krytykować: że ja sobie nie dam rady, że to
      > robie źle i tamto, że ja się do niczego nie nadaję itd. Moja mama byłą
      > wychowywana w takiej rodzinie gdzie każdy musiał się słuchać mamy i robić tak
      > jak mama mówi i jakby się które odezwało to by tak dostało że szok. Kocham ja
      > bardzo ale ta sytuacja jest nie do zniesienia, przy mamie tracę nieraz
      > poczucie własnej wartości. Moja mama mnie za każdym razem wyręcza w zadaniahc
      > nawet zamiast mnie to ona idzie na poczte coś załątwić bo uważa że zrobi to
      > lepiej, moja mama wybrała mi szkołę średnią, najchętniej to by mi nawet
      > faceta wybrała .za wszystko by chciała decydować. Jest zbyt nadopiekuńcza.A
      > przecież ja jestem już pełnoletnia i na tyle dorosłą że sama moge podejmować
      > decyzję i załatwiać sprawy, ona mówi Ty zginiesz jak mnie zabraknie.Ostatnio
      > się mnie zapytała co ona mi takiego zrobiła, że taki mam do niej stosunek. Ja
      > poprostu unikam rozmów z nią aby nie dojść do kłótni. Napiszcie mi co wy o
      > tym sądzicie. A może ja z siebie robie taka ofiraę losu i może ona ma rację w
      > swoim postępowaniu?? Pozdrawiam


      Jeśli 5 dni nie bywało Cię w domu i mama dzwoniła byś wróciła to nie wracaj.
      Przynajmniej na pierwsze zawołanie nie wracaj. Zresztą mając osobne mieszkanie,
      które jest się w stanie utrzymać to niesamowity luksus. Po co masz spierać się
      z mamą. Wyprowadź się. A kiedy mama za Tobą zatęskni to ją odwiedź, jako gość.
      Tylko jeden warunek abyś mogła sobie tak posiać mamy dzwonienia. Nie proś jej o
      pieniądze bo wtedy będzie miała dowód,. że nie potrafisz żyćsamodzielnie.
      Niektórzy rodzice tak już mają, że dziecko 30 lat, ale ciągle ich dziecko
      którym trzeba się opiekować, a więc i wymagać stosowania się do reguł.

      Po drugie. Marzysz o byciu kosmetyczką. Wysokiej klasy kosmetyczka to intratne
      zajęcie, podsuń mamie jakieś artykuły o fachowości w kosmetyce. Może mama
      wierzy w stereotyp kosmetyczki, że to durna wypacykowana lala, a Ty sama wiesz
      ile wiedzy musi mieć taka, prawie tyle co dermatolog kiedy chce być
      profesjonalistą.
      Mama chce byś była urzędniczką, no nie wiem czy jest to szczyt kariery dla
      kobiety. We wakacje robię w um i przyznaję bez bicia, że cofam się w rozwoju.
      Nie miałam czym zapełnić wakacji i dlatego aby przejść kurs pokory jestem
      urzędnikiem. Połowa nie ma nawet wyższego wykształcenia, a ci którzy mają
      zostają Wielmożnymi Szanownymi Inspektorami od Bardzo Ważnych Spraw, a w ogóle
      bycie urzędnikiem poza państowymi przywilejami jest obrzydliwe. Robi się 8
      godzin od poniedziałku do piątku, soboty i niedziele wolne, wszystkie
      nadgodziny płacone, każde święto wolne, dodatki na dzieci, na wczasy, na święta
      etc. Ale to praca cofająca w rozwoju, czysto odtwórcza, interpretująca zyjeś
      widzimisie, które trzeba sprawdzić czy widzimisie jest właściwe według
      przepisów i norm. I cała filozofia. I żadnej inwencji. Zależy też od odzaju
      tego urzędnika, bo sekretarka to właściwie także urzędnik, tak jak specj. od
      ścieków komunalnych, miejscowego planu zagospodarowania itp. Jeśli Twoja mama
      jest urzędnikiem i marzy o takiej samej pracy dla Ciebie to nie obrażając
      Twojej mamy ma niewielkie pojęcie o umiejętnościach jakie można wykorzystać w
      pracy. Ale moja mama o mnie z uwagi na jeszcze niższe pojęcie o rzeczywistości
      uważa bycie urzędnikiem za siódmy cud świata. A w rzeczywistości jest to
      badziewiasty kawałek chleba, choć pewny, nie za mały i dla nieambitnych
      przyjemny.
      • Gość: wesolutka Re: Problem z mamą IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 31.07.03, 22:59
        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

        > Gość portalu: wesolutka napisał(a):
        >
        > > Witajcie. mam do was proźbę. Czy wy też macie jakies problemy z mama lub
        > > ogólnie z rodzicami. Bo ja mam wrażenie, że ja z moją mamą chyba nigdy nie
        >
        > > dojdę do porozumienia. Mojej mamie wszystko we mnie przeszkadza. Cokolwiek
        >
        > > bym nie zrobiła to według niej jest źle. Skończyłam dobrą szkołę, mam pasj
        > ę i
        > > marzenia aby zostac kosmetyczką, ale mojej mamie się to nie podoba bo uważ
        > a
        > > że powinnam pracować w Urzędzie itd.Czasami mam wrażenie, że ona by wolała
        >
        > > abym była taka jak ona. Moja mama uważa że każda moja podjęta samodzielnie
        >
        > > decyzja jest zła i tylko jej decyzja jest dobra. Ja wiem, że ona nie kocha
        > i
        > > się o mnie martwi ale czy ona musi mnie non stop krytykować. Ona nieakcept
        > uje
        > > żadnej mojej decyzji. Jak byłam mała jakieś 10 i 11 lat to wszystko było o
        > k.
        > > Ale jak zaczełąm miec swoje zdanie, swoje marzenia to juz stosunki sie
        > > pogorszyły. Może to różnica wieku robi. Myślicie, że jak sie od niej
        > > wyprowadzę to ona zmieni stosunek do mnie?? Zobaczy, że jednak potrafie so
        > bie
        > > dac rade samodzielnie bez jej pomocy i słów?? Już chyba z 20 razy wyżucała
        >
        > > mnie z domu, po czym dzwoniła za mną abym wróciła. Jak jestem w domu to je
        > st
        > > źle ale jak mnie nie ma dłużej niż 5 dni to dzwoni i mówi aby wróciła. Już
        >
        > > tyle razy z nia o tym rozmawiałam ale każda rozmowa kończy się kłótnią bo
        > ona
        > > zamiast rozmawiać zaczyna mnie krytykować: że ja sobie nie dam rady, że to
        >
        > > robie źle i tamto, że ja się do niczego nie nadaję itd. Moja mama byłą
        > > wychowywana w takiej rodzinie gdzie każdy musiał się słuchać mamy i robić
        > tak
        > > jak mama mówi i jakby się które odezwało to by tak dostało że szok. Kocham
        > ja
        > > bardzo ale ta sytuacja jest nie do zniesienia, przy mamie tracę nieraz
        > > poczucie własnej wartości. Moja mama mnie za każdym razem wyręcza w zadani
        > ahc
        > > nawet zamiast mnie to ona idzie na poczte coś załątwić bo uważa że zrobi t
        > o
        > > lepiej, moja mama wybrała mi szkołę średnią, najchętniej to by mi nawet
        > > faceta wybrała .za wszystko by chciała decydować. Jest zbyt nadopiekuńcza.
        > A
        > > przecież ja jestem już pełnoletnia i na tyle dorosłą że sama moge podejmow
        > ać
        > > decyzję i załatwiać sprawy, ona mówi Ty zginiesz jak mnie zabraknie.Ostatn
        > io
        > > się mnie zapytała co ona mi takiego zrobiła, że taki mam do niej stosunek.
        > Ja
        > > poprostu unikam rozmów z nią aby nie dojść do kłótni. Napiszcie mi co wy o
        >
        > > tym sądzicie. A może ja z siebie robie taka ofiraę losu i może ona ma racj
        > ę w
        > > swoim postępowaniu?? Pozdrawiam
        >
        >
        > Jeśli 5 dni nie bywało Cię w domu i mama dzwoniła byś wróciła to nie wracaj.
        > Przynajmniej na pierwsze zawołanie nie wracaj. Zresztą mając osobne
        mieszkanie,
        >
        > które jest się w stanie utrzymać to niesamowity luksus. Po co masz spierać
        się
        > z mamą. Wyprowadź się. A kiedy mama za Tobą zatęskni to ją odwiedź, jako
        gość.
        > Tylko jeden warunek abyś mogła sobie tak posiać mamy dzwonienia. Nie proś jej
        o
        >
        > pieniądze bo wtedy będzie miała dowód,. że nie potrafisz żyćsamodzielnie.
        > Niektórzy rodzice tak już mają, że dziecko 30 lat, ale ciągle ich dziecko
        > którym trzeba się opiekować, a więc i wymagać stosowania się do reguł.
        >
        > Po drugie. Marzysz o byciu kosmetyczką. Wysokiej klasy kosmetyczka to
        intratne
        > zajęcie, podsuń mamie jakieś artykuły o fachowości w kosmetyce. Może mama
        > wierzy w stereotyp kosmetyczki, że to durna wypacykowana lala, a Ty sama
        wiesz
        > ile wiedzy musi mieć taka, prawie tyle co dermatolog kiedy chce być
        > profesjonalistą.
        > Mama chce byś była urzędniczką, no nie wiem czy jest to szczyt kariery dla
        > kobiety. We wakacje robię w um i przyznaję bez bicia, że cofam się w rozwoju.
        > Nie miałam czym zapełnić wakacji i dlatego aby przejść kurs pokory jestem
        > urzędnikiem. Połowa nie ma nawet wyższego wykształcenia, a ci którzy mają
        > zostają Wielmożnymi Szanownymi Inspektorami od Bardzo Ważnych Spraw, a w
        ogóle
        > bycie urzędnikiem poza państowymi przywilejami jest obrzydliwe. Robi się 8
        > godzin od poniedziałku do piątku, soboty i niedziele wolne, wszystkie
        > nadgodziny płacone, każde święto wolne, dodatki na dzieci, na wczasy, na
        święta
        >
        > etc. Ale to praca cofająca w rozwoju, czysto odtwórcza, interpretująca zyjeś
        > widzimisie, które trzeba sprawdzić czy widzimisie jest właściwe według
        > przepisów i norm. I cała filozofia. I żadnej inwencji. Zależy też od odzaju
        > tego urzędnika, bo sekretarka to właściwie także urzędnik, tak jak specj. od
        > ścieków komunalnych, miejscowego planu zagospodarowania itp. Jeśli Twoja mama
        > jest urzędnikiem i marzy o takiej samej pracy dla Ciebie to nie obrażając
        > Twojej mamy ma niewielkie pojęcie o umiejętnościach jakie można wykorzystać w
        > pracy. Ale moja mama o mnie z uwagi na jeszcze niższe pojęcie o
        rzeczywistości
        > uważa bycie urzędnikiem za siódmy cud świata. A w rzeczywistości jest to
        > badziewiasty kawałek chleba, choć pewny, nie za mały i dla nieambitnych
        > przyjemny.

        Co do przeprowadzenia się to tak też zrobie. Chcę sie wprowadzić do mieszkania
        mojeog chłopaka i jego rodzicóqw, Są bardzo fajnie tylko trzyma mnie brak
        prayc. Jak tylko jaką kolwiek prace dostane to sie przeprowadzę. A co do pracy
        w Urzędzie. Moja mama pracuje w prokuraturze i kieydś było tam wolne miejsce
        jakieś rok temu i tam pracowałam. Do moich zajęć było przez 8 godzin stukanie
        na maszynie do pisania. Siedziałam sama w pokoju, bez radia, bez ludzi itd. Ja
        lubie pracę z ludźmi i kosmetykami. Mojej mamie marzyło by się cos takiego jak
        jest wśród rodzin adwokackich wiesz z pokolenie na pokolenie. Ale mnie fahc
        mojej mamy nie interesuje. Dlatego też skończyłam studium kosmetyczne. Wiem,
        mogłam tam dalej pracować bo teraz ponoć dostałabym cały etat ale w tym
        przypadku nigdy bym chyba nie była kosmetyczką. Oddlałabym tą szansę na sprawę
        że prace juz mam. Widzisz teraz już wiem czemu mama tak podchodzi. Wszystkie
        moje koleżanki maja oparcie w swoich mamach , mamy pozałatwiały im klientki itd
        a moja nic, a skoro pracuje w Prokuraturze to ma tam same klientki, ona nie
        chce aby siedziała za biurkiem, a ja takiej pracy nie trawie. Zreszta jak to
        jest w takiej pracy. Nie zatrudniłabym ani jednej osoby z Prokuratury do biura.
        One tylko piją kawę, jedzą i palą papierosy. Bo im sie nie płaci za ilość
        zrobioych rzeczy tylko odklepać itd.
        • Gość: Richelieu* Re: Problem z mamą IP: *.localdomain / 192.168.0.* 01.08.03, 00:00
          > Co do przeprowadzenia się to tak też zrobie. Chcę sie wprowadzić do
          mieszkania
          > mojeog chłopaka i jego rodzicóqw, Są bardzo fajnie tylko trzyma mnie brak
          > prayc. Jak tylko jaką kolwiek prace dostane to sie przeprowadzę. A co do
          pracy
          > w Urzędzie. Moja mama pracuje w prokuraturze i kieydś było tam wolne miejsce
          > jakieś rok temu i tam pracowałam. Do moich zajęć było przez 8 godzin stukanie
          > na maszynie do pisania. Siedziałam sama w pokoju, bez radia, bez ludzi itd.
          Ja
          > lubie pracę z ludźmi i kosmetykami. Mojej mamie marzyło by się cos takiego
          jak
          > jest wśród rodzin adwokackich wiesz z pokolenie na pokolenie. Ale mnie fahc
          > mojej mamy nie interesuje. Dlatego też skończyłam studium kosmetyczne. Wiem,
          > mogłam tam dalej pracować bo teraz ponoć dostałabym cały etat ale w tym
          > przypadku nigdy bym chyba nie była kosmetyczką. Oddlałabym tą szansę na
          sprawę
          > że prace juz mam. Widzisz teraz już wiem czemu mama tak podchodzi. Wszystkie
          > moje koleżanki maja oparcie w swoich mamach , mamy pozałatwiały im klientki
          itd
          >
          > a moja nic, a skoro pracuje w Prokuraturze to ma tam same klientki, ona nie
          > chce aby siedziała za biurkiem, a ja takiej pracy nie trawie. Zreszta jak to
          > jest w takiej pracy. Nie zatrudniłabym ani jednej osoby z Prokuratury do
          biura.
          >
          > One tylko piją kawę, jedzą i palą papierosy. Bo im sie nie płaci za ilość
          > zrobioych rzeczy tylko odklepać itd.



          Podejrzewam, że nie weźmiesz mi tego za złe skoro i tak czujesz kosmetykę we
          krwi a nie urzędnictwo. Dzieweczki bez wykształenia siedzące na dupie za
          biurkiem dzięki protekcji przyprawiają mnie o palpitacje. Ale Cię to nie
          dotyczy. Chociaż prawdę mówiąc gdyby moi rodzice mogli mi coś załatwić to
          skorzystałabym bez mrugnięcia okiem.
          Twoja mama pracuje w prokuraturze, hm, na uczelni też można wykładać.. kafelki.
          Prokuratura jako państowa raczej nie przedstawia się różowo, gdyby w takij
          kancelarii adwokackiej czy notarialnej jako fachowiec, a nie pomoc biurowa to
          powiedziałabym idź skończyć prawo, a jeżeli takie przybijanie pieczątek to
          zostań kosmetyczką mimo wszystko. Chcesz aby mama załatwiła Ci klientki
          przynamniej na początku do uzyskania jakiej takiej renomy. Postawa
          roszczeniowa, zrozumiała przeze mnie, z braku możliwości niepraktykowana.

          I właśnie z jednej strony perfidia matki chcącej ulepić swoje marzenia w Twojej
          osobie, z drugiej strony żal dziecka, które chce być samodzielne, ale na pomoc
          matki liczy. A w ten sposób nie można. Matka będzie ciosać Ci kołki na głowie
          być może jeszcze bardzo długo, pewnie dopóki nie zostaniesz wreszcie Kimś Tam w
          Biurze. A zawód kosmetyczki jest bardzo dobry, ale żeby udowodnić matce ten
          fakt, trzeba dojść samemu, bo kiedy zdobędziesz jakąś pozycję na lokalnym rynku
          matka może Ci do końca życia wypominać, że to dzięki niej zdobyłaś pierwsze
          klientki i że właściwie to za jej sprawą rozwinęłaś się w tym kierunku.
    • Gość: zambra Re: Problem z mamą IP: *.lancut.sdi.tpnet.pl 01.08.03, 11:37
      Hej!Wiesz mam podobny problem.Nie moge sie dogadac i tyle. Jestesmy calkiem
      dwoma roznymi osobami a szanuja ja za to ze mnie urodziła i tylko za to.
      Innych podstaw za wiele mi nei dala. Ale wiesz zastanow sie czy wyprowadzenie
      do Twojego chlopaka jest naprawde dla Ciebei dobre. Wiesz zeby czasem nie spasc
      z deszczu pod rynne:) Ja rowniez mialam sie przeprowadzic i wogole jednakze
      dzis ciesze sie ze tego nie zrobilam. Wiesz inny dom to tez inne problemy.
      jednakze wierze ze ciezko taka sytuacje "przetrzymac" jednakze wiem ze nie
      zmieni sie to poki sie nie wypriowadze. Niestety nasze warunki zarobkowe mało
      komu pozwalaja na wynajmowanie meiszkania.....
    • Gość: pyszczek gdy cie nie ma to teskni... IP: *.zgora.dialog.net.pl 01.08.03, 12:09
      Wiesz co? Ja etz mialam taki problem. Moja mam byla wciaz nie zadowolona ze
      mnie. Miala pretensje i wogóle okropna atmosfera. Ale jak sie od niej
      wyprowadzialm, mieszkam teraz z chlopakiem< to mama zatesknila za mna. Mieszkam
      juz poza domem od ponad 7 miesiecy i terz jak przyjezdam_a jest to rzadkie bo
      mieszkaam od nich 50 km to w domu jest swieto.
      sprawdz to dziala
      • Gość: pyszczek Re: gdy cie nie ma to teskni... IP: *.zgora.dialog.net.pl 01.08.03, 12:10
        to słowo TERZ to nie jest slowo też ale TERAZ bez a
        to jest wytłumaczenie
        heheheh
        pozdrawiam was
        • Gość: zambra Re: gdy cie nie ma to teskni... IP: *.lancut.sdi.tpnet.pl 01.08.03, 12:41
          A jakie to ma znaczenie jak jest napisane?Ja odpowiadam na problem i zdarzaja
          mi sie wpadki ortograficzne czy stylistyczne jednakze nei zwracam na to
          uwagi ,gdyz wyrazajac swoja opinei starams ie pomoc jaks pytajacemu a nei tylko
          patrze czy dobrze napisałam. Jezeli nei masz nic do powiedzenia to lepiej sie
          nie odzywaj niz jak masz kogos poprawiac. Nie lubie tego gdyz jakbys zerkneła
          to wiekszosc rozmowczyn nei zwraca uwagi jak ale na to co jets napisane bo tu
          chodzi o problem. Tutaj chodzi o rzeczowa dyskusje ale nie sądze zebys sie tego
          domysliła........
          • Gość: pyszczek droga zambro IP: *.zgora.dialog.net.pl 01.08.03, 13:07
            JAkbys spojrzala na nick autora listu to zauwazylabys ze poprawki o blędze
            wprowadzila ta sama osoba,czyli ja. bo zuwalzyam ze zrobilam bląd wiec smieszne
            jest to co napisalas. Pojechlaas mnie ze siebie poprawilam hahahahahaha
      • Gość: zambra Re: gdy cie nie ma to teskni... IP: *.lancut.sdi.tpnet.pl 01.08.03, 14:59
        Sorki faktyczne nie przeczytłam wszytkiego. Wkurza mnie jak ktos sie tak czepia
        przekreconego słowa.....w tym przypadku nie maialm racji PRZEPRASZAM! jESLI
        Cie urazilam .............dosc to smiesznie wyszłohihihi
        • Gość: pyszczek Re: gdy cie nie ma to teskni... IP: *.zgora.dialog.net.pl 01.08.03, 15:46
          alez ja sie w ogóle nie gniewam! serio wszystko oki doki! pozdrawiam cie :)
    • Gość: wesolutka Re: Problem z mamą IP: *.netkomp.net / 192.168.1.* 01.08.03, 12:15
      Dziękuję wam bardoz za odpowiedź. Macie obie rację. Wiem, że musze dojść do
      wszystkiego sama. I najprawdopodobiej pochopna decyzja o wyprowadzce też nie
      jest dobra. Ja mimo to myśle, że problem z moją mama jest głównie finanfowy
      także dopóki będe na jej utrzymaniu nic sie nie zmieni. Ale już złożylam
      podenie do Auchanu w moim mieście. Chce uzbierać sobie pieniadze na kurs
      paznokci a potem pomału otowrzyć salon. Także bardzo wam dzięjkuję za pomoc,
      bardzo duzo mi pomogła zrozumiec moją mamę.pa
    • gabrielacasey TRUJACA MAMA.Uciekaj. I odwiedzaj mame co najwyzej 03.08.03, 05:38
      w swieta koscielne i panstwowe, tudziez w jej imieniny i Dzien Matki.
Pełna wersja