Gość: wesolutka
IP: *.netkomp.net / 192.168.1.*
31.07.03, 14:57
Witajcie. mam do was proźbę. Czy wy też macie jakies problemy z mama lub
ogólnie z rodzicami. Bo ja mam wrażenie, że ja z moją mamą chyba nigdy nie
dojdę do porozumienia. Mojej mamie wszystko we mnie przeszkadza. Cokolwiek
bym nie zrobiła to według niej jest źle. Skończyłam dobrą szkołę, mam pasję i
marzenia aby zostac kosmetyczką, ale mojej mamie się to nie podoba bo uważa
że powinnam pracować w Urzędzie itd.Czasami mam wrażenie, że ona by wolała
abym była taka jak ona. Moja mama uważa że każda moja podjęta samodzielnie
decyzja jest zła i tylko jej decyzja jest dobra. Ja wiem, że ona nie kocha i
się o mnie martwi ale czy ona musi mnie non stop krytykować. Ona nieakceptuje
żadnej mojej decyzji. Jak byłam mała jakieś 10 i 11 lat to wszystko było ok.
Ale jak zaczełąm miec swoje zdanie, swoje marzenia to juz stosunki sie
pogorszyły. Może to różnica wieku robi. Myślicie, że jak sie od niej
wyprowadzę to ona zmieni stosunek do mnie?? Zobaczy, że jednak potrafie sobie
dac rade samodzielnie bez jej pomocy i słów?? Już chyba z 20 razy wyżucała
mnie z domu, po czym dzwoniła za mną abym wróciła. Jak jestem w domu to jest
źle ale jak mnie nie ma dłużej niż 5 dni to dzwoni i mówi aby wróciła. Już
tyle razy z nia o tym rozmawiałam ale każda rozmowa kończy się kłótnią bo ona
zamiast rozmawiać zaczyna mnie krytykować: że ja sobie nie dam rady, że to
robie źle i tamto, że ja się do niczego nie nadaję itd. Moja mama byłą
wychowywana w takiej rodzinie gdzie każdy musiał się słuchać mamy i robić tak
jak mama mówi i jakby się które odezwało to by tak dostało że szok. Kocham ja
bardzo ale ta sytuacja jest nie do zniesienia, przy mamie tracę nieraz
poczucie własnej wartości. Moja mama mnie za każdym razem wyręcza w zadaniahc
nawet zamiast mnie to ona idzie na poczte coś załątwić bo uważa że zrobi to
lepiej, moja mama wybrała mi szkołę średnią, najchętniej to by mi nawet
faceta wybrała .za wszystko by chciała decydować. Jest zbyt nadopiekuńcza.A
przecież ja jestem już pełnoletnia i na tyle dorosłą że sama moge podejmować
decyzję i załatwiać sprawy, ona mówi Ty zginiesz jak mnie zabraknie.Ostatnio
się mnie zapytała co ona mi takiego zrobiła, że taki mam do niej stosunek. Ja
poprostu unikam rozmów z nią aby nie dojść do kłótni. Napiszcie mi co wy o
tym sądzicie. A może ja z siebie robie taka ofiraę losu i może ona ma rację w
swoim postępowaniu?? Pozdrawiam