Gość: Gość portalu: mloda
IP: *.klc.vectranet.pl / 10.9.1.*
25.09.03, 07:40
wlasnie-jutro juz jade...do miasta oddalonego 150 km.bede mieszkac w
akademiku-sama tam chcialam,ale nawet nie wiem z kim bede miec dwuosobowy
pokoj i tego chyba sie najbardziej obawiam.czasem zaluje ze nie zdawalam do
innego miasta-gdzie poszlo wielu moich znajomych...
bardzo chcialam wyjechac na studia ale im blizej tym bardziej nie chce, jak
patrze na moj plecak to plakac mi sie chce...w rodzinnym miasteczku zostawiam
wszystko-moj dom i moj kochany pokoik,rodzinke,znajomych,przyjaciol,chlopaka
(z ktorym i tak to juz raczej koniec bo TO nie ma sensu .jak to
powiedzial:"kotku,jestesmy na dwoch roznych etapach zycia..."-coz,racja-on ma
27 lat ,a ja dopiero zaczynam studia...bede tesknic za wszytkim i
wszystkimi.cale moje zycie sie zmieni,wszystko stanie do gory nogami,wszsytko
bedzie nowe i nieznane... staram sie byc silna i ciagle powtarzam sobie ze
dam sobie rade,cokolwiek sie stanie,poradze sobie.ale STRASZNIE SIE BOJE ...i
plkac mi sie chce...:(