nowe studia,nowe zycie,tesknota i strach...

IP: *.klc.vectranet.pl / 10.9.1.* 25.09.03, 07:40
wlasnie-jutro juz jade...do miasta oddalonego 150 km.bede mieszkac w
akademiku-sama tam chcialam,ale nawet nie wiem z kim bede miec dwuosobowy
pokoj i tego chyba sie najbardziej obawiam.czasem zaluje ze nie zdawalam do
innego miasta-gdzie poszlo wielu moich znajomych...
bardzo chcialam wyjechac na studia ale im blizej tym bardziej nie chce, jak
patrze na moj plecak to plakac mi sie chce...w rodzinnym miasteczku zostawiam
wszystko-moj dom i moj kochany pokoik,rodzinke,znajomych,przyjaciol,chlopaka
(z ktorym i tak to juz raczej koniec bo TO nie ma sensu .jak to
powiedzial:"kotku,jestesmy na dwoch roznych etapach zycia..."-coz,racja-on ma
27 lat ,a ja dopiero zaczynam studia...bede tesknic za wszytkim i
wszystkimi.cale moje zycie sie zmieni,wszystko stanie do gory nogami,wszsytko
bedzie nowe i nieznane... staram sie byc silna i ciagle powtarzam sobie ze
dam sobie rade,cokolwiek sie stanie,poradze sobie.ale STRASZNIE SIE BOJE ...i
plkac mi sie chce...:(
    • Gość: Aga Re: nowe studia,nowe zycie,tesknota i strach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 07:54
      Jestem w podobnej sytuacji
      masz moze GG to pogadamy
      • Gość: Słonko, Re: nowe studia,nowe zycie,tesknota i strach... IP: *.zab.citynet.pl / 10.5.29.* 25.09.03, 08:06
        Naprawde nie wiem co Ci napisać, żeby uśmiech pojawił sie na twoich ustach,
        ale pociesz się tym, że jak już poznasz tam wszystko i wszystkich to napewno
        szybko się zaklimatyzujesz, i potem nie będziesz już żałowała tego że tam
        pojechałaś, takie jest moje zdanie, i wierzę że Ci się wszystko ułoży, że
        studia to bedzie niezapomniany okres w Twoim życiu, trzymam mocno kciuki,
        trzymaj sie cieplutko, i powodzenia :)
    • Gość: stary Re: nie bój sie! IP: *.intertel.net.pl 25.09.03, 09:54
      Życie składa się z etapów.Co w tym dziwnego.
      Masz nowy etap przed sobą.Będzie to jeden z najfajnieszych okresów w twoim życi
    • Gość: ossa Re: nowe studia,nowe zycie,tesknota i strach... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.03, 11:07
      witam, bylam w takiej sytuacji dokladnie rok temu. mialam wyjechac na studia
      oddalone o 400 km, zostawilam rodzine, znajomych, faceta, cale swoje
      dotychczasowe zycie..mialam mieszkac w 2 osobowym pokoju w akademiku, budzilo
      to na poczatku we mnie strach i przerazenie, mieszkac z zupelnie obca osoba,
      nie znalam w nowym miescie nikogo,
      moja wspollokatorka okazala sie wspaniala osoba, z ktora mozna pogadac o
      wszystkim, znalazlam nowych znajomych, powoli zaczelam zmieniac swqoje nawyki,
      moje NOWE zycie zaczelo sie powoli ukladac.. tak jak bym chciala
      dlatego tez chcialam Ci zyczyc duzooo szczescia, napewno Tobie sie uda zaczac
      wszystko od nowa,pamietaj to sa zawste nowe mozliwosci, owszem na poczatku
      bedzie ciezko, teskonota- nikt Ci nie ma jak pomoc, przytulic itp
      jednaK z czasem przyzwyczaisz sie do nowego zycia
      3mam kciuki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      napewno sie uda, to nic strasznego, nie poddawaj sie, pozdrufffka
      • Gość: rose Re: nowe studia,nowe zycie,tesknota i strach... IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 11:26
        bylam w tej sytuacji rok temu i strasznie sie cieszylam na nowe zycie,jednak
        studia okazaly sie niewypalem a wspollokatorka najwieksza zolza...po pol roku
        zrezygnowalam.Teraz zaczynam nowe studia i wierze ze badzie inaczej ,po obozie
        integracyjnym mam swietnych znajomych.Tobie tez zycze zebys poznala ich jak
        najwiecej,bo naprawde jak juz ma sie przyjaciol to jest lzej ze wszystkim.3maj
        sie:)
    • Gość: mloda Re: nowe studia,nowe zycie,tesknota i strach... IP: *.klc.vectranet.pl / 10.9.1.* 25.09.03, 13:08
      ale jestescie suuuper!naprawde dzieki bardzo za pocieszenie i cieple slowa;) ja
      juz tesknie mimo iz jeszcze nie wyjechalam...ale mam nadzieje ze jakos sie to
      wszystko ulozy!jeszcze raz thx!
      BUZIAKI!
    • Gość: Wredny matkojebca Re: nowe studia,nowe zycie,tesknota i strach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 14:24
      Nie obawiaj sie , nie taki wilk straszny jak go maluja :))
      Poprostu wejdziesz w nowe zycie , wiec masz obawy , to naturalne.
      Na pocieche powiem ci ze jestem w 75% pewien ze bedzie ci sie podobac nowe
      zycie , poznasz nowych madrych ludzi.
      Pozdrawiam i glowa do gory.
    • Gość: stokrotka Re: nowe studia,nowe zycie,tesknota i strach... IP: *.nysa.ws 25.09.03, 18:56
      Doskonale Cię rozumiem, ja też zaczynam studia w tym roku i może się wydawać,
      żę jestem w lepszej sytuacji od Ciebie, bo będe studiować w swoim mieście to i
      tak się baaaardzo boję. Jak to wogóle będzie, czy dam sobie rade na tych
      studiach, czy znajde wspólny język z pozostałymi studentami. Wszyscy mi mówią,
      żę na studiach jest bardzo fajnie, chciałabym się o tym przekonać i wkrótce
      będe miała taką szanse, a póki co pozostaje lęk przed nieznanym.
      Pozdrawiam wszystkich swieżo upieczonych studentów!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: kasia Re: nowe studia,nowe zycie,tesknota i strach... IP: *.tsi.tychy.pl 25.09.03, 21:36
      jakbym czytała o sobie... rok temu byłam w identycznej sytuacji zostawiłam
      wszystko i wszystkich moim marzeniem było wyrwać się z domu zamieszkać samej
      poczuć jak to jest wszyscy znajomi studiują w pobliskim mieście a ja nie
      naprzekór wszystkim żeby zrobić coś nowego żeby być dorosłą. Na początku było
      baardzo ciężko po tygodniu chciałam wracać rzucić to wszystko wrócić na stare
      śmieci ale byłam silna przetrwałam najtrudniejszy okres i wiesz teraz z
      perspektywy minionego roku stwierdzam że nie oddałaby zdobytych przez ten okres
      doświadczeń za nic w świecie. To był najwspanialszy rok wydarzyło się mase
      rzecz i dobrych i złych poznałam masę ludzi wspaniałych przyjaciół pierwszy raz
      naprawde sie zakochałam ale to nie wypaliło już nie jestem tą samą osobą która
      rok temu ze strachem wyjeżdzała z domu a teraz...
      znowu zaczynam wszystko od nowa za trzy dni wyjeżdzam na rok do usa już prawie
      spakowana i przygotowana znowu wszystkich żegnam mam tylko już inne nastawienie
      bo wiem że prawdziwi przyjaciele zawsze tu będę mogę na nich liczyć i nieważne
      gdzie będę taka już jestem nie potrafię długo usiedzieć w jednym miejscu ale
      sie nie boję bo wiem że poznam znowu wspaniałych ludzi a niesamowite
      wspomnienia pozostaną do końca życia dlatego nic się nie bój bo świat stoi
      przed nami otworem trzeba tylko sięgnąć po to co przynosi nam życie i iść
      ciągle iść do przodu:)


      "Jedno jest dane nam życie.
      I wszystko w nim musi sie pomieścić żeby kiedy przyjdzie konać jak najmniej
      było tego żalu że jeszcze tyle rzeczy, istot i miejsc, których nie znam, tam
      nie podpaliłem ognia, tam nie przelałem łez, tam się nie śmiałem..." /STACHURA/
      • matka_joanna_od_aniolow Re: nowe studia,nowe zycie,tesknota i strach... 25.09.03, 22:35
        Nie martw się , wpadniesz w wir nowych zajęć,towarzystwo nowych znajomych,nie
        będziesz miała czasu tęsknić.A może poznasz jakiegoś "ks.Michała":)Głowa do
        góry i nie martw się,będzie dobrze.
    • Gość: ika Re: nowe studia,nowe zycie,tesknota i strach... IP: 217.97.137.* 26.09.03, 10:01
      ja tez niedlugo (w poniedzialek)wyjezdzam na studia do pieknego, studenckiego
      miasta jakim jest krakow.
      sam ten fakt nie przeraza mnie dlatego, ze bede tam miala sporo znajomych.
      nie bede tez mieszkac w akademiku, ale w mieszkaniu z "bliskimi" :)
      jedyne czego sie boje to tego, ze moge sobie nie poradzic na uczelni.
      co prawda uczennica jestem pilna, ale z tego co slyszalam to na mojej uczelni i
      na moim kierunku po pierwszym roku zostaje tylko 60 osob z 250 przyjetych :(
    • ireen Re: nowe studia,nowe zycie,tesknota i strach... 26.09.03, 11:16
      Ja tez wyjezdzam, tez 150km, moj chlopak tez tu zostaje, ale my sie nie damy:)
      Bedziemy walczyc i spedzimy moze pol zycia w pociagach, ale nie zrezygnujemy z
      siebie tak latwo, tylko przez odleglosc...
      Wiem, co czujesz. Ja, kiedy okazalo sie, ze naprawde wyjade, pol nocy
      przeplakalam, bylam przerazona. Bo niby chcialam wyjechac, ale jak dotarlo do
      mnie, ze na powaznie musze sie spakowac i jechac gdzies do obcego (prawie)
      miasta, do ludzi, ktorych nie znam (niech zyja obozy integracyjne!!!), nowe
      srodowisko, nowe mieszkanie, nowa uczelnia (wykladowy angielski zeby nie bylo
      za latwo ;))... Ja bede mieszkac sama w mieszkaniu. Nie wiem co gorzej ;)
      Ale jakos sie trzymam, staram sie patrzec na to optymistycznie, czesc ludzi juz
      poznalam, bede tu przyjezdzac na weekendy, ON bedzie przyjezdzal do mnie...
      Jakos sie ulozy. Tobie tez :) Poradzimy sobie, zobaczysz...
      Pisz na maila jesli chcesz :) Buziaki
      Ireen
Pełna wersja