Obiektywnie...

13.07.08, 10:43
Pochodze z malego miasta... Czy dla rodziny i przyjaciól powinnam
zrezygnowac ze studiów na jednej z najlepszych polskich uczelni...?:(
    • Gość: agulka_88 Re: Obiektywnie... IP: *.mtvk.pl 13.07.08, 10:55
      > Pochodze z malego miasta... Czy dla rodziny i przyjaciól powinnam
      > zrezygnowac ze studiów na jednej z najlepszych polskich uczelni...?:(

      no coś Ty zwariowałaś?? to Twoje życie chociaz ja tez sie wahałam ale pomyśl
      przyjaciele przyjaciółmi ale w przyszłości oni Cie niestety nie utrzymią i nie
      wyzywią...kazdy kiedys rozejdzie sie w swoja stronę a na studiach tez wielu
      fajnych ludzi poznasz:) kwestia przyzwyczajenia ja tez tęskniłam najpierw bardzo
      za rodzicami kilka razy dziennie do mnie dzwonili teraz to sie po roku
      przyzwycziłam:) i studiów bym nie zmieniła ani nie porzuciła wiem ze mam po tym
      bardzo dobre perspektywy i bede bogata jak wszystko dobrze pojdzie na wszystko
      bedzie mnie stac i na zakupy do Mediolanu bede jedzic:D:)) kieruj sie rozsadkiem
      naprawde przyjaciól jeszcze wielu poznasz napewno nie jednego na tamtej uczelni
      chłopaków jeszcze pewnie nie jednego miec bedziesz a jak kocha to poczeka:))
      wybieraj uczelnie:)pozdrawiam!
      • idasierpniowa28 Re: Obiektywnie... 13.07.08, 11:20
        Absolutnie nie. Skąd w ogóle taki pomysłwpadłCi do glowy?? Boisz się
        że będziesz tęsknić?? Na początku z pewnością tak, ale uwierz mi,
        jak zaczną się zajęcia i wpadniesz w ich rytm to.. tęsknota minie
        jak ręką odjął :) Ze mną studiowało bardzo dużo osób spoza miasta.
        Na początku jeździli do domu co weekend, potem co dwa, potem raz w
        miesiącu a potem... już tylko na jakieś większe święta :))
        A będziesz studiować dziennie czy zaocznie?
    • agatka_to_ja Re: Obiektywnie... 13.07.08, 11:59
      Dziewczyny juz napisaly praktycznie wszystko.
      Studia to szkoła życia. Tam dopiero tak naprawde wiele osob "rozwija
      skrzydla". Ze mna bylo tak samo. Tez bylam mocno zwiazana z domem,
      tez troche sie balam, tesknilam, ale okazalo sie, ze akademik jest
      calkiem fajny, poznalam wielu fantastycznych ludzi, nawiazalam
      znajomosci i przyjaznie.. potem przyszla milosc.. Wyjazdy byly
      najpierw co tydzien, dwa, potem co miesiac..
      Czlowiek dorasta i warto, zeby w koncu przecial te pepowine laczaca
      z domem i zaczal zyc na wlasne konto.

      I wierz, ze zdecydowana wiekszosc ludzi uwaza studia za
      najpieknieszy okres swojego zycia. Ja tez.
      • Gość: OLIVER Re: Obiektywnie... IP: 195.205.202.* 13.07.08, 14:34
        agatka_to_ja napisała:

        > I wierz, ze zdecydowana wiekszosc ludzi uwaza studia za
        > najpieknieszy okres swojego zycia. Ja tez.


        współczuję takim ludziom biorąc pod uwagę, że studia to tylko mały wycinek z ich życiorysu, przez całe swoje dalsze życie mają już gorzej i żyją wspomnieniami z tego krótkiego okresu, kiedy było im fajnie
        • agatka_to_ja Re: Obiektywnie... 13.07.08, 17:29
          Oj, chlopczyku, jestes żałosny...

          Owszem, studia to maly wycinek zyciorysu, ale specyficzny. Dlaczego?
          Bo ZAZWYCZAJ
          - dostaje sie jeszcze pieniadze od rodzicow, wiec nie trzeba sie o
          nie martwic.
          - bo czlowiek sie JESZCZE uczy, ale juz zazwyczaj bez nadzoru
          rodzicow
          - bo jest sie juz doroslym, ale bez "bagazu odpowiedzialnosci",
          jakim jest rodzina, zapewnienie jej bytu... (zazwyczaj)
          - bo mozna sie bawic do bialego rana i najwyzej nie pojdzie sie na
          zajecia
          - bo jest piwo, kluby studenckie, juwenalia, tysiace ludzi, ktorych
          mozna poznac doslownie wszedzie
          - do tego czlowiek robi to, co wybrał - czyli uczy sie, poznaje
          konkretna dziedzine
          - bo jest mlody, piekny, bez zobowiazan (zazwyczaj) i wszystko przed
          nim!!!

          Dlatego ten okres jest taki piekny - bo juz to etap doroslosci, ale
          jeszcze z pewna doza beztroski i wolnosci :)
          • Gość: OLIVER Re: Obiektywnie... IP: 195.205.202.* 13.07.08, 18:07
            agatka_to_ja napisała:

            > Oj, chlopczyku, jestes żałosny...

            a ty jesteś głupkowata dziewczynko...

            jeśli dla ciebie piękno tego okresu polega na tym, że dostaje się pieniądze od
            rodziców i nie trzeba sie o nic martwić, to wygląda na to, że ciągle jeszcze nie
            dorosłaś, dla mnie najpiękniejszy okres w życiu właśnie trwa i mam nadzieję, że
            będzie trwał jeszcze długo, jestem dawno po studiach i dopiero kiedy rozpocząłem
            pracę poczułem , że naprawdę żyję, a to, że żyję na własny koszt jest dla mnie
            raczej powodem do satysfakcji, a nie żalu i tęsknoty za studenckimi czasami
            • agatka_to_ja Re: Obiektywnie... 13.07.08, 20:03
              oj, durny chlopczyku, ja tez jestem dawno po studiach, mam rodzine i
              prace... I ten okres tez jest piekny. Ale INNY.
              Studia wspominam jako przesympatyczny etap w zyciu, tak pelen
              beztroski, gdzie najwazniejsza sprawa bylo uczyc sie i dobrze sie
              bawic. Bo to w 99% glowne zajecie studenta.
              Potem przychodzi praca, rodzina, odpowiedzialnosc, troszczenie sie o
              dom, pieniadze, zatrudnienie, zdrowie dzieci, wychowanie... Sprawy
              trudne, ale dajace wiele satysfakcji.
              W porownaniu z tym studia byly dla mnie wczasami :)


              Ale jesli masz tak zle wspomnienia ze studiow - to szczerze ci
              wspoczuje.
              • Gość: OLIVER Re: Obiektywnie... IP: 195.205.202.* 13.07.08, 21:37
                agatka_to_ja napisała:


                > Studia wspominam jako przesympatyczny etap w zyciu

                to już nie najpiękniejszy?

                > tak pelen
                > beztroski

                jeśli najważniejsza dla ciebie w życiu jest beztroska, to faktycznie musisz źle znosić dorosłość

                > Potem przychodzi praca, rodzina, odpowiedzialnosc, troszczenie sie o
                > dom, pieniadze, zatrudnienie, zdrowie dzieci, wychowanie... Sprawy
                > trudne, ale dajace wiele satysfakcji.
                > W porownaniu z tym studia byly dla mnie wczasami :)

                krótko mówiąc nie za bardzo potrafiłaś się odnaleźć w dorosłym życiu, dla mnie najpiękniejszy okres jest właśnie teraz, kiedy mogę w pełni realizować się w pracy, a nie dopiero do niej przygotowywać i bardzo sobie cenię, że nie jestem od nikogo zależny finansowo


                > Ale jesli masz tak zle wspomnienia ze studiow - to szczerze ci
                > wspoczuje.

                napisałem gdzieś, że mam złe wspomnienia ze studiów? studia to było dla mnie tylko preludium do dorosłego życia, pewien etap przygotowawczy, a nie "najpiękniejszy okres w życiu" po którym przychodzi trudna, pełna trosk dorosłość
                • agatka_to_ja Re: Obiektywnie... 13.07.08, 21:53
                  oj, bredzisz i to strasznie.

                  Tak, ten okres studiow byl przesympatyczny i najpiekniejszy... te
                  dwa okreslenia sie nie wykluczają.

                  Nie, dla mnie najwazniejsza nie jest beztroska, ale trudno
                  powiedziac, zeby bylo to niemile uczucie.


                  > krótko mówiąc nie za bardzo potrafiłaś się odnaleźć w dorosłym
                  życiu,

                  ??????????? co ty bredzisz czlowieczku? Radze nauczyc sie czytac ZE
                  ZROZUMIENIEM.. nie uczyli cie tego na studiach???
                  Napisalam wyraznie " Potem przychodzi praca, rodzina,
                  odpowiedzialnosc, troszczenie sie o dom, pieniadze, zatrudnienie,
                  zdrowie dzieci, wychowanie... Sprawy trudne, ale DAJACE WIELE
                  SATYSFAKCJI."


                  Masz rodzine? Bo piszesz jak typowy kawaler, ktory "sam sobie
                  sterem, zeglarzem, okretem.."




                  dla mnie
                  > najpiękniejszy okres jest właśnie teraz, kiedy mogę w pełni
                  realizować się w pr
                  > acy, a nie dopiero do niej przygotowywać i bardzo sobie cenię, że
                  nie jestem od
                  > nikogo zależny finansowo
                  > krótko mówiąc nie za bardzo potrafiłaś się odnaleźć w dorosłym
                  życiu, dla mnie
                  > najpiękniejszy okres jest właśnie teraz, kiedy mogę w pełni
                  realizować się w pr
                  > acy, a nie dopiero do niej przygotowywać i bardzo sobie cenię, że
                  nie jestem od
                  > nikogo zależny finansowo
                  • Gość: OLIVER Re: Obiektywnie... IP: 195.205.202.* 13.07.08, 22:06
                    agatka_to_ja napisała:


                    > Tak, ten okres studiow byl przesympatyczny i najpiekniejszy...

                    czyli najpiękniejszy okres w życiu już za tobą i nigdy nie wróci, to rzeczywiście godne współczucia

                    > Napisalam wyraznie " Potem przychodzi praca, rodzina,
                    > odpowiedzialnosc, troszczenie sie o dom, pieniadze, zatrudnienie,
                    > zdrowie dzieci, wychowanie... Sprawy trudne, ale DAJACE WIELE
                    > SATYSFAKCJI."

                    ale przecież nie tak piękne jak studia, które były dla ciebie wczasami, niestety na drugi turnus nie ma już szans
                    • agatka_to_ja Re: Obiektywnie... 13.07.08, 22:25
                      Gość portalu: OLIVER napisał(a):

                      > czyli najpiękniejszy okres w życiu już za tobą i nigdy nie wróci,
                      to rzeczywiście godne współczucia

                      oj, kiepsko u ciebie z mysleniem.
                      Okres studiow byl w moim zyciu najpiekniejszy, bo sie skonczyl i
                      moge go ocenic. Teraz natomiast jestem w kolejnym etapie: praca,
                      rodzina i ten etap trwa, wiec poki sie nie skonczy - trudno ocenic,
                      czy nie zajmie miejsca studiow jako "najpiekniejszy". Jest inny,
                      trudniejszy, ale i pelen wyzwan i wielkich radosci... po latach
                      ocenie, czy byl piekniejszy niz studia.

                      > ale przecież nie tak piękne jak studia, które były dla ciebie
                      wczasami, niestety na drugi turnus nie ma już szans

                      Zawsze jest szansa na drugi turnus. Nawet na emeryturze mozna
                      studiowac, wiec kto wie... ;)
                      • Gość: OLIVER Re: Obiektywnie... IP: 195.205.202.* 13.07.08, 22:45
                        agatka_to_ja napisała:

                        > Jest inny,
                        > trudniejszy, ale i pelen wyzwan i wielkich radosci... po latach
                        > ocenie, czy byl piekniejszy niz studia.

                        a zatem może sie okazać, że jednak studia nie były tym najpiękniejszym okresem...
                        ja nie muszę czekać latami, żeby ocenić, czy bardziej jestem zadowolony z życia teraz, czy w czasach studenckich

                        > Zawsze jest szansa na drugi turnus. Nawet na emeryturze mozna
                        > studiowac, wiec kto wie... ;)

                        no tak, tylko na juwenalia już sie w tym wieku raczej nie chodzi...
                        • Gość: MOTEK H. Re: Obiektywnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.08, 22:53
                          ZAPALMY MU ZNICZA WIELKIEMU PROFESOROWI...... [*]
                        • agatka_to_ja Re: Obiektywnie... 13.07.08, 22:57
                          Gość portalu: OLIVER napisał(a):
                          > a zatem może sie okazać, że jednak studia nie były tym
                          najpiękniejszym okresem...

                          Oczywiscie :) O ile rozwazamy tutaj "naj". Bo studia tak czy owak
                          beda dla mnie zawsze pieknym okresem w moim zyciu.

                          > ja nie muszę czekać latami, żeby ocenić, czy bardziej jestem
                          zadowolony z życia teraz, czy w czasach studenckich

                          To twoja sprawa.
                          Ja nie wiem, czy jestem bardziej zadowolona z zycia teraz, czy
                          wczesniej. Jest po prostu inaczej. ANi lepiej, ani gorzej.. inaczej.

                          > no tak, tylko na juwenalia już sie w tym wieku raczej nie chodzi...

                          A czemu nie? Jak błysne legitymacja studencka to mi nie podskoczą ;)
    • Gość: Zohar K. <^> [*][*][*] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.08, 23:36
      Profesor Geremek wielki europejczyk odszedł..... zapalmy mu znicza
      zamiast pierdzielić tu bzdury i głupoty. Pohylmy się nad Jego
      śmiercią, ona doprowadzi nas do gwiazd.....
Pełna wersja