adrianna1987
22.10.08, 20:27
Moj facet jest chyba uzalezniony od kumpli. Wiem, ze bardzo mnie
kocha ale chyba moim głównym "problemem" jest to, że i ja kocham
jego. Każdy mężczyzna szanuje swoich kolesi, ja także mam ukochane
koleżanki, ale nie umiem uwolnić się od swojego sposobu bycia. Kiedy
ja się z nim umówię to po prostu czekam i chcę się z nim spotkać jak
najszybciej. On za to umawia się ze mną i niestety przychodzi, kiedy
ja już robię się śpiąca i odechciewa mi się gdzieś wyjść. Czasem
dzwoni, by powiedzieć, że jednak nie przyjdzie. Zaczyna
się "zachowywać" dopiero gdy na prawdę się obrażę. Ale nie chce mi
się robić cyrków za każdym razem, żeby egzekwować od niego obiecane
spotkanie. Czemu większość facetów ciągle trzeba trzymać na krawędzi
i źle traktować, żeby byli w porządku??? tak bardzo chciałabym być
miłą dziewczyną:| Macie może jakieś sposoby na to? I nie zamierzam
się dla niego poniżać i stroić w falbaniastą bieliznę tylko po to by
rozpaczliwie go przy sobie utrzymać. Nie o to chodzi.