Kto namawiał nas z Niemcami do UE?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.04, 22:55
"Panie Pośle ( Maciarewicz), kolejne rządy od lat utrzymują, że w stosunkach
polsko-niemieckich sprawa tzw. wypędzonych nie stanowi żadnego problemu. Mamy
przecież traktat polsko-niemiecki. Jak uregulowano w nim tę sprawę?
- Owszem, były nawet dwa traktaty - o granicach oraz o dobrym sąsiedztwie i
wzajemnych stosunkach. Był też traktat 2+4, przy którym Polska mogła zabrać
głos. I traktat akcesyjny. Słowem - było dużo okazji na przestrzeni ostatnich
kilkunastu lat, aby przeciąć tę kwestię. Tymczasem tak w czasach
Jaruzelskiego, jak i po 1989 roku kolejne ekipy rządowe stały na stanowisku,
że nasze prawa są w pełni zabezpieczone, a zatem nie musimy podejmować
żadnych dodatkowych działań. A przecież rząd RP jest w pełni świadom, że
doktryna wypędzonych, zaakceptowana jako doktryna prawna państwa
niemieckiego, jest dokładnie przeciwna. Zakłada ona, że - w sensie prawnym -
istnieje Rzesza Niemiecka w granicach z 1937 r. Normuje to art. 116
niemieckiej konstytucji, który uznaje prawo urodzonych na terytorium polskich
Ziem Odzyskanych do uzyskania obywatelstwa niemieckiego. Po drugie - Niemcy
uznają wywłaszczenie bez odszkodowania za naruszenie prawa międzynarodowego,
a skoro tak, to nie może być ono nigdy przez państwo niemieckie
zaakceptowane, zaś obywatele niemieccy zachowują pełne prawo do dochodzenia
roszczeń z tego tytułu.
Polska doktryna prawna nie została w tej materii do końca wypracowana i
ustalona. Opierała się na traktacie poczdamskim, który pozostawiał pewne
niedopowiedzenia. Dopiero prace dr. Mariusza Muszyńskiego, zwieńczone w
ubiegłym roku jego wielką monografią, ukazały pewien spójny punkt widzenia,
oparty na założeniu, że przejęcie majątków poniemieckich - nie tylko
państwowych, ale i prywatnych - dokonało się w ramach reparacji wojennych.
Krótko mówiąc - nie mieliśmy do czynienia z wywłaszczeniem, tylko z
przejęciem w ramach reparacji wojennych, co miało sankcję międzynarodową w
traktacie poczdamskim. Jest to jednak wyłącznie nasze stanowisko, które nie
jest uznawane przez doktrynę niemiecką i nie zostało usankcjonowane w
stosunkach dwustronnych"...."Nasz Dziennik" 03.03.04r.
Pełna wersja