Gość: mirmat
IP: 64.7.156.*
15.03.04, 04:54
I kto moze zaprzeczyc, ze historia regularnie sie powtarza. Mentalnosc "nie
umierania za Gdansk" miewa sie w Europie wspaniale i bedzie dla Unii
wykladnia politycznego myslenia w XXI wieku.
Po pokonaniu Polski Hitler zaproponowal Churchillowi rozejm. "Ja dostalem to
co chcialem" oglosil Fuhrer "i nie mam zadnych pretensji do Zjednoczonego
Krolestwa. W. Brytania jest potega na morzu a my na ladzie." W odpowiedzi
Churchill zaproponowal swojemu narodowi apokalipse. Zanim zwyciezymy bedziemy
musieli poniesc ogromne koszty ludzkie i materialne. Ale pokoju z Hitlerem
nie bedzie. Mieszkancy Coventry czy Londynu zaplacili ofiarom dziesiatkow
tysiecy zabitych a nie 200 jak to bylo w Madrycie za to, ze postanowili
jednak UMIERAC ZA GDANSK.
Hiszpanie powiedzieli w niedzielnych wyborach swiatu, ze z teroryzmem nie ma
sensu walczyc jezeli ofiarami jego sa Amerykanie lub Izraelczycy. Gdyby mordu
dokonali Baskowie, Hiszpanie zadaliby miedzynarodowej solidarnisci. Ale za
mord Al-Kajdy w Madrycie zaplaci nie Bin Laden ale odwazny premier, ktory
potrafil sie przeciwstawic zgnilemu "jadru" Eurokolchozu i ktory walke z
islamskim bandytyzmem widzial w uniwersalnych wymiarach. Socjalistyczne
kundle wybrane teraz w Hiszpanii wzorem kundli z Monachium 1938 roku podwina
ogon i uciekna pewnie z Iraku. Mam nadzieje, ze tak nie zrobia Polacy. A gdy
nastepny kryzys padnie na europejskie koltunerstwo w Madrycie, Paryzu czy
Berlinie zadania o pomoc raz jeszcze poplyna w kierunku Waszyngtonu. Czy do
tego czasu Amerykanie zmadrzeja?