Gość: Travel
IP: *.amwaw.edu.pl
20.03.04, 00:13
"Korespondencja ze Sztokholmu
Od 1995 r. spożycie czystego alkoholu wzrosło o ponad dwa litry. Statystyczny
Szwed wypija ponad 10 litrów rocznie. Alkohol stał się bardziej dostępny i o
niebo tańszy dzięki stałemu rozluźnianiu granic celnych. Od nowego roku każdy
Szwed przekraczający granicę unijną może wwieźć 10 litrów wódki i whisky, 20
litrów aperitifów, 90 litrów wina i aż 110 litrów piwa. A że trunki te są o
połowę tańsze w Niemczech, to w samochodach pokonujących niedawno zbudowany
most na Sundzie, cieśninie dzielącej Danię (gdzie też jest taniej) od
Szwecji, uginają się ostatnio resory."
--->Od 1 maja zwiększą zanurzenie promy prujące po Bałtyku i wodoloty na
Bornholm.
Jan Chrzciciel Albertrandi, jezuita i historyk, jeden z pierwszych polskich
dyplomatów, tak pisze w swym raporcie ze Szwecji (1789 r.): „Ten tak dobry
naród ma jednak dwie wielkie wady. Jedną jest używanie gorzałki
(drugą »rozwolnienie obyczajów«) tak powszechne, że się do kobiet, do panien,
do dzieci nawet rozciąga”. Wódkę piło się łyżkami przy stole rodzinnym ze
wspólnej misy, od której nazwy skal (z małym kółkiem nad literą a, którą
czyta się jak o) pochodzi znany skandynawski toast. Wrzucano do tego napoju
kawałki chleba i mięsa i traktowano go jako zupę; szwedzkie słowo supa, chlać
wódkę, wywodzi się właśnie od zupy.
Wódka przynależy do szwedzkiego klimatu – mówił w 1818 r. w parlamencie
szwedzki pastor i kaznodzieja Carl Rabe. – Jest korzystna dla spracowanego
człowieka, którego członki są zmęczone po pracy; konieczna dla tych, którzy z
powodu złego odżywiania kartoflami z solą muszą wytężać swoje siły, aby dla
żony i dzieci zapewnić ubogie utrzymanie. I dlaczego odmawiać tej pracującej
klasie kilku chwil wytchnienia?”."