Gość: kwiatek
IP: *.ipt.aol.com
30.03.04, 17:07
Ciekawe co wymyślą polscy posłowie ?
Austriacki deputowany ujawnia informacje na temat afery w PE
Oszukuja podatników od dawna
Wyludzanie przez parlamentarzystów diet poselskich jest - wedlug niemieckich
mediów - zjawiskiem od dawna stosowanym na szeroka skale w Parlamencie
Europejskim.Jednak do tej pory nikogo to nie interesowalo. Nawet teraz
przewodniczacy PE Pat Cox próbowal wywrzec presje na niemiecka minister
sprawiedliwosci, by "pomogla" dwom eurodeputowanym z tego kraju, którzy
wytoczyli proces gazecie za to, ze informowala o ich zadaniach...
wprowadzenia podwyzek diet dla poslów.
Wedlug informacji uzyskanych od austriackiego deputowanego Hansa Petera
Martina przez hamburska gazete "Bild Zeitung", proceder oszukiwania
podatników i pobierania nienaleznych diet poselskich trwa juz od wielu lat.
Do tej pory istnialy tylko niepoparte zadnymi konkretnymi dowodami
przypuszczenia, iz liczni deputowani do Parlamentu Europejskiego wyludzali
dzienne diety w wysokosci 262 euro. Teraz - jak donosi niemiecka prasa - po
raz pierwszy zeznaje w tej sprawie jeden z austriackich deputowanych, który
juz od kilku lat zbiera na ten temat materialy. Jego informacje do tej pory
byly ignorowane przez wladze parlamentu w Strasburgu.
Pierwsze informacje na temat oszustw dokonywanych przez eurodeputowanych
podal niemiecki magazyn "Stern", który z tego powodu spotkaly ze strony wladz
brukselskich liczne szykany. Dzieki zeznaniom Martina dowiadujemy sie o
nowych szczególach tych oszustw. Wedlug austriackiego posla, wyludzenia
dokonuje sie najczesciej w nastepujacy sposób: podstawiony "sobowtór" w
imieniu danego posla podpisuje liste obecnosci na poszczególnych
posiedzeniach, a deputowany odbiera za to w kasie PE 262 euro.
Innym sposobem (czesciej stosowanym), który blizej opisuje Hans Peter Martin,
jest samodzielne podpisywanie list obecnosci za nieodbyte posiedzenia.
Kazdemu parlamentarzyscie nalezy sie dieta, ale tylko za faktyczne
uczestnictwo w posiedzeniu parlamentu, które najczesciej odbywaja sie
pomiedzy godzina 9.00 a 18.30. Parlamentarzysci musza podpisywac liste
obecnosci, która jest wylozona w centralnym rejestrze w godzinach 7.00-22.00.
Oszusci z wielu krajów - pisze hamburski "Bild" - rano okolo godziny siódmej
podpisuja liste i natychmiast udaja sie na lotnisko, aby najblizszym
samolotem poleciec z powrotem do swoich domów. Nie uczestniczac w posiedzeniu
parlamentu i tak dostaja 262 euro.
Jeszcze innym sposobem - poinformowal Martin - jest metoda uzyskania trzech
diet za jeden dzien pracy. Polega to na przylocie do Strasburga póznym
wieczorem i podpisaniu listy przed 22.00. Nastepnego dnia parlamentarzysta
uczestniczy w jednym posiedzeniu i podpisuje liste jeszcze 2 razy - raz
wieczorem (w dniu posiedzenia) i nastepnego dnia rano, po czym wyjezdza do
domu. Otrzymuje 786 euro diety (za 3 dni pracy) a faktycznie uczestniczy
tylko w jednym posiedzeniu.
Martin posiada dokumentacje opisujaca 7200 przypadków tego typu oszustw,
dokonanych przez minimum 200 deputowanych, wsród których - pisze niemiecka
prasa - jest az 57 Niemców (to oznacza, ze ponad polowa ze 102-osobowej grupy
niemieckich poslów to podejrzani o oszustwo).
Juz od lutego 2001 roku austriacki deputowany próbowal zainteresowac tymi
oszustwami prezydium europejskiego parlamentu, jednak bezskutecznie. Nikt nie
wykazywal najmniejszego zainteresowania tym skandalem. Wedlug hamburskiej
gazety, straty podatników wynikajace z tych wyludzen przekraczaja miliony
euro, a mimo to prezydium PE przez caly czas skutecznie blokuje
upublicznianie informacji na ten temat, tuszujac cala sprawe.
Hamburski "Bild" poinformowal ponadto, ze przewodniczacy PE Pat Cox wyslal do
niemieckiej minister sprawiedliwosci Brigitte Zypries list. Irlandczyk domaga
sie w nim, by Zypries poparla dwóch niemieckich eurodeputowanych, którzy
wytoczyli proces jednej z hamburskich gazet. Informowala ona o zglaszanych
przez tych poslów ciaglych zadaniach wprowadzenia podwyzek i tak olbrzymich
diet dla eurodeputowanych. Niemieckie media uznaly tego typu interwencje
Coksa za jawna protekcje i próbe wymuszania wyroku na niezawislym
sadzie. "Bild Zeitung", komentujac ten list, ostrzega, ze tego typu
interwencje potwierdzaja teze, iz europejscy deputowani pozostaja zupelnie
bezkarni.
Waldemar Maszewski, Hamburg