Niewygodne pytania o Unię

IP: 216.233.76.* 01.04.04, 14:14
Niewygodne pytania o Unię,

Z wizytą na posiedzeniu sejmowej Komisji Finansów Publicznych gościła wczoraj
delegacja komisji finansów norweskiego parlamentu - Stortingu, na czele z
panią Siv Jensen. Między parlamentarzystami obu stron wywiązała się dyskusja
na temat problemów gospodarczych obu krajów związanych z ich pozycją w
Europie - Norwegia jest tym krajem, który dwukrotnie już odrzucił w
referendum akcesję do Unii Europejskiej (w 1972 r. i w 1994 r.), Polska zaś
za miesiąc znajdzie się w jej strukturach.
Odpowiadając na pytanie wiceprzewodniczącej delegacji pani Hill-Marty
Solberg - dlaczego odnotowany ostatnio wzrost polskiej gospodarki nie
przekłada się na zmniejszenie bezrobocia - przewodniczący komisji finansów
Janusz Olewiński (SLD) poinformował, że dzieje się tak dlatego, ponieważ
wzrost PKB jest spowodowany wyłącznie wzrostem wydajności pracy. Jak wynikało
z jego wypowiedzi, chodzi tu zarówno o silniejszą eksploatację pracowników,
jak i postęp technologiczny, który pozwala wykonać jednej osobie to, co
dawniej robiło kilka. Olewiński stwierdził, że sytuacja może się radykalnie
zmienić, jeśli małe, 1-, 2-osobowe firmy zaczną się rozwijać i przyjmować
pracowników. W tym celu komisja finansów podjęła próbę zmniejszenia podatków
płaconych przez przedsiębiorców. Jednak, jak zaznaczył Olewiński, wskutek
tego zmniejszą się dochody państwa i wzrośnie deficyt budżetowy. Jest to
kolejnym, po bezrobociu, zmartwieniem finansistów, ponieważ zmusza do
redukcji wydatków państwa, a zatem cięć budżetowych nawet w dziedzinach
społecznie wrażliwych.
Norwegowie nie stronili od trudnych pytań. - Jaki jest stosunek Polski do
wprowadzenia euro i jak to wpłynie na bezrobocie - zapytał Jan Tore Sanner.
Wiadomo bowiem, że wejście do strefy euro odbiera rządom narodowym
instrumenty do walki z bezrobociem.
- Droga do euro daleka. Trzeba najpierw zrównoważyć budżet. Mam nadzieję, że
akcesja zmniejszy bezrobocie - odpowiedział niepewnie Olewiński.
Norwegów interesowało też, jakie dziedziny gospodarki polski rząd uważa za
najlepiej rokujące i co robi, aby wzmocnić ich potencjał. Olewiński nie mógł
niestety pochwalić się żadną dziedziną, w której Polska po 14 latach tzw.
transformacji (czytaj - grabieży) miałaby zadatki na "tygrysa" Europy.
Odparł, że sukces gospodarczy będzie oparty na rozwoju drobnej
przedsiębiorczości. Wspomniał o nakładach budżetowych na restrukturyzację
górnictwa, hutnictwa i transportu, ale konkretnych efektów tych działań nie
wymienił.
Dramatyczną sytuację Polski w przededniu akcesji do UE przedstawiła norweskim
parlamentarzystom Halina Nowina Konopczyna (Porozumienie Polskie).
Podkreśliła, że z zapisów aktualnego budżetu wynika, iż Polska będzie musiała
wpłacić do Unii o 7,5 mld zł więcej, niż ewentualnie stamtąd otrzyma. Za
akcesję płacimy, w jej ocenie, niszczeniem polskiego rolnictwa, likwidacją
potencjału przemysłowego, bezrobociem i utratą rynków zbytu. - Polska nie
wykorzystuje swoich aktywów, takich jak najmłodsze społeczeństwo w Europie,
wysoki poziom wykształcenia, ekologiczne rolnictwo i perspektywy
samowystarczalności energetycznej - powiedziała posłanka. - Te argumenty,
które pani poruszyła, często słyszymy też w naszym kraju - przyznała,
zwracając się do posłanki Porozumienia Polskiego, pani Siv Jensen.
Powiedziała, że w Norwegii nadal nie milknie dyskusja nad akcesją, a podziały
przebiegają w poprzek partii, zarówno lewicowych, jak i prawicowych. - W
ostatnim referendum największy sprzeciw wobec UE odnotowano wśród norweskich
rolników i rybaków, mieszkańców spoza miast oraz kobiet - poinformowała
przewodnicząca delegacji. Niechęć do UE wśród norweskich rolników jej zdaniem
utrzymuje się. - Rolnictwo to nie tylko gospodarka, ale także część
dziedzictwa kulturowego i dlatego trzeba starać się je zachować - wyjaśniła
norweska parlamentarzystka. Podkreśliła, że sytuacja Polski i Norwegii różni
się diametralnie. - My też walczymy z bezrobociem, ale mamy je na poziomie 4
proc. My także staramy się redukować wydatki budżetowe, chociaż... mamy
nadwyżkę w budżecie. Myślimy też o reformie podatkowej, ale takiej, aby nasze
firmy zyskały na konkurencyjności - zapewniła Siv Jensen.

    • Gość: BRvUngern-Sternber No coz plakac sie chce... IP: *.man.lodz.pl / *.man.lodz.pl 01.04.04, 16:00
      Sytuacja jest naprawde tragiczna...
Pełna wersja