Wyrok na rzeźnie i mleczarnie po Wielkanocy

IP: *.ne.client2.attbi.com 06.04.04, 01:29
Od 14-stu lat wchodzimy do tej cholernej uni, a ci nie mieli czasu aby sie
dostosowac.
    • Gość: chinczak Planowy wyrok na polskie przetworstwo-kozysta niem IP: 61.149.8.* 06.04.04, 01:42
      niemiec
      • Gość: maciek Re: Planowy wyrok na polskie przetworstwo-kozysta IP: *.ne.client2.attbi.com 06.04.04, 01:49
        rzaden niemiec
        - rzygac mi sie chce jak widze ta nasza wrodzona nieudolnosc - poczawszy od
        rzadu, skonczywszy na durnych dyrektorkach, kierownikach i calej reszcie
        • Gość: kielbasa wyborcza Re: no to wez sie sam do roboty, cwaniaku! IP: 138.227.189.* 06.04.04, 09:06
    • ouimet Re: Wyrok na rzeźnie i mleczarnie po Wielkanocy 06.04.04, 01:47
      Skoro w kazdym "unijnym" punkcie jestesmy niedostosowani do wymagan,to po jaka
      cholere wpychamy sie ...Nieustannie czytam o karach,sankcjach itp.,oraz o
      koniecznosci podwyzek cen.O takim bolszewizmie nie mowiono przed referendum!
      • Gość: hen Re: Wyrok na rzeźnie i mleczarnie po Wielkanocy IP: *.ols.vectranet.pl 06.04.04, 06:20
        To nie bolszewizm, to dostosowanie PRAWA! Wszędzie za naruszenia PRAWA się
        płaci, lbo grzywną, albo w inny sposób. A jednym z elementów stosowania prawa
        jest odsunięcie od działalności. W cywilizowanym świecie to jest NORMALNOŚCIĄ. A
        w bantustanach, gdzie każdemu kacykowi wydaje się, że on to prawo, nagła
        konieczność jego stosowania wydaje się rewolucją, gdyż nawet podlegli kacykowi
        nie potrafią tak prostych rzeczy zrozumieć.
      • Gość: szwadron Re: Wyrok na rzeźnie i mleczarnie po Wielkanocy IP: 5.5R2D* / *.pg.com 06.04.04, 16:08
        mowiono od paru lat, tylko nie w propagandowych gazetach typu wybiorcza, czy
        wprost. Zapraszam na strone www.nczas.com, www.kapitalizm.republika.pl etc...
    • Gość: czytelnik Re: Wyrok na rzeźnie i mleczarnie po Wielkanocy IP: *.mofnet.gov.pl 06.04.04, 07:13
      trzeba się dostosować a nie ślizgać.
    • Gość: BS Re: Wyrok na rzeźnie i mleczarnie po Wielkanocy IP: *.pila.dialup.inetia.pl 06.04.04, 07:22
      Ale z was kiepy.
      Nie wszystkich stać na głupie unijne normy i wymagania.
      Przecież to jest nic innego jak rozbijanie polskiej gospodarki.
    • Gość: maciej będzie dobrze! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.04, 08:20
      Zgodzą się! wiecie czemu? bo Lepper ma taką popularność. gdybyśmy byli poza
      Unią, nikt by sie populistami nie przejmował, najwyżej rzuciliby ze 2 mln euro
      pomocy, a przywalili takie restrykcje ekonmomiczne, że szkoda gadać. a tak:
      trzeba dbać o swój kram! to wielka zaleta bycia w Unii-nie można nas zostawić
      samych sobie, bo Polska=Unia=my. Bardzo się cieszę, że wchodzimy do UE.

      Pozdrawiam wszystkich!
    • Gość: mama Kurcze, co z tą swobodą działania ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.04.04, 11:30
      U mnie na bazarku baba sprzedaje mleko z bańki od obsranej krowy, która żre
      zamiast normowanej paszy nienormowaną polską trawę. Ja to wiem i wszystkie
      matki w kolejce to wiedzą i akceptują. To co ? Baba nie będzie mogła teraz
      sprzedawać ? 20% tego mleka to śmietana w czystej postaci. Będę teraz skazana
      na normy i kartoniki ? Co ze swobodą działania ? Czy ta baba sprzedaje mi, czy
      urzędnikom ?
      • Gość: nng Re: Kurcze, co z tą swobodą działania ? IP: 213.76.135.* 06.04.04, 11:32
        Zgadza się, nienormowana polska trawa, zwłaqszcz ta z przydrożnych rowów jest
        najlepsza. Niech żyją metale cięzkie w polskiej śmietanie!!!
        • Gość: mama Re: Kurcze, co z tą swobodą działania ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.04.04, 11:38
          Twoja uwaga dotyczy wątku odżywianie i kulinaria, twoje zdrowie, czy
          hipochondria stosowana. Napisz lepiej, co z tą babą. Będzie mogła sprzedawać,
          czy nie ? A może mnie nie będzie wolno kupować ?
        • krzysztofsf Re: Kurcze, co z tą swobodą działania ? 06.04.04, 11:38
          Gość portalu: nng napisał(a):

          > Zgadza się, nienormowana polska trawa, zwłaqszcz ta z przydrożnych rowów jest
          > najlepsza. Niech żyją metale cięzkie w polskiej śmietanie!!!

          A pasze zawierajace padline wywolujace BSE to wymysl bialoruskich
          imperialistow ;)
      • krzysztofsf Re: Kurcze, co z tą swobodą działania ? 06.04.04, 11:36
        Gość portalu: mama napisał(a):

        > U mnie na bazarku baba sprzedaje mleko z bańki od obsranej krowy, która żre
        > zamiast normowanej paszy nienormowaną polską trawę. Ja to wiem i wszystkie
        > matki w kolejce to wiedzą i akceptują. To co ? Baba nie będzie mogła teraz
        > sprzedawać ? 20% tego mleka to śmietana w czystej postaci. Będę teraz skazana
        > na normy i kartoniki ? Co ze swobodą działania ? Czy ta baba sprzedaje mi,
        czy
        > urzędnikom ?

        Baba JUZ nie powinna sprzedawac wedlug przepisow sanepidu .
        Przypomnij sobie film "zakazane piosenki" i sceny z handlarzami w pociagu- nie
        zginiemy :)
        Po ulicach jezdza furgonetki rolnikow oferujacych po domach warzywa i jajka -
        jesli ceny unijne wysrubuja koszt miesa i nabialu, ich oferta sie poszerzy,
        bedac konkurencyjna poprzez ominiecie posrednikow.
        • Gość: mama Re: Kurcze, co z tą swobodą działania ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.04.04, 11:40
          Nadzieja napełnia me serce. Niech Ci Dobry Bóg pobłogosławi za dobre słowo.
          • Gość: szwadron Re: Kurcze, co z tą swobodą działania ? IP: 5.5R2D* / *.pg.com 06.04.04, 16:14
            skoro baba sprzedaje zdrowe mleko , od zdrowo obsranej krowy a nie rakotworczy
            emulgator w kolorze bialym to klientow znajdzie na pewno. np wsrod dbajacych o
            zdrowie swoich dzieci rodzicow, podejrzliwych wobec produktow ktore maja 10 lat
            przydatnosci do spozycia. Plastik to czy jeszcze nie plastik?
            • albert.flasz Re: Kurcze, co z tą swobodą działania ? 06.04.04, 16:47
              Gdybym nie przepracował paru lat w terenie jako weterynarz, zootechnik albo
              żywieniowiec od krów mlecznych, to i może bym Ci uwierzył...
            • Gość: Ewa Czy Wyscie oszaleli? IP: *.cc.univie.ac.at 06.04.04, 21:11
              Jakie zdrowe mleko? Od baby na jarmarku? Az mi sie niedobrze robi, jak czytam
              pochwaly na temat tego mleka. Czy nikt z Was nie ma pojecia o mikrobiologii?
              Mleko po udojeniu zyje, ma tysiace bakterii w mililitrze. Dobrze, jezeli one
              nie sa chorobotworcze, a o to bym sie nie zakladala. Po udojeniu mleko musi byc
              schlodzone, w normalnej temperaturze bakterie moga sie rozmnazac nawet co 20
              minut. Przemnozcie sobie to. Pasteryzacja (czyli krotkotrwale podgrzanie do
              ok. 85 stopni) zabija przynajmniej bakterie patogenne (chorobotworcze). Czy
              piszaca tutaj mama dziecka zdaje sobie sprawe, czym ryzykuje? Czy zdaje sobie
              sprawe, jakiego typu bakterie moga w mleku rosnac?
              Co za bzdura z tym 20% smietanki? Mleko po udojeniu ma kolo 4-5 % tluszczu.
              W mleczarni jest mechanicznie (przy pomocy odwirowywania) standaryzowane na
              okreslona zawartosc tluszczu. Jezeli smietanka ma sie ubic, to musi miec 36%
              tluszczu. Z tego wynika, ze mleko z 20% smietanki powinno miec ponad 7,2%
              tluszczu. Nie znam krowy, ktora takie mleko daje.
              Jeszcze niedawno ponad polowa krow w Polsce miala mastitis (zapalenie wymion).
              Wiecie, co sie w takim mleku znajduje? Wiecie, ze takie krowy leczy sie
              antybiotykami?
              Prosze mi tez pokazac produkt mleczny, ktory ma 10 lat trwalosci. Mimo, ze
              jestem w branzy spozywczej, nie spotkalam sie z czyms takim.
              O jakim rakotworczym emulgatorze tu szwadron pisze? Moze tak troche wiecej na
              ten temat? Jestem zawsze otwarta na wszystkie nowinki.

              Unia stara sie swoimi przepisami przede wszystkim chronic konsumentow. Dlatego
              sa wprowadzane ostre przepisy, glownie sanitarne. Rowniez na zachodzie siadlo
              wiele zakladow, bo nie stac ich bylo na inwestycje, np. oczyszczalni sciekow.
              Rowniez jakosc produktow mlecznych stale wzrasta i tak tez bedzie w Polsce. Po
              pewnym czasie bedzie tez mozna dostac mleko pasteryzowane, a nie tylko
              sterylizowane; bedzie ono smaczniejsze i mimo to bezpieczne. Ale nawet obecnie
              mleko sterylizowane (czyli podgrzane do temp. ponad 120, nawet do 140°C) jest
              lepsze, niz ryzykowne mleko prosto "od obsranej krowy". Fakt, ze bialko jest
              mocniej zdenaturowane, fakt, ze gina witaminy, ale bialko w dalszym ciagu jest
              przyswajalne i mleko w dalszym ciagu dostarcza wapn. Witaminy dostarczaja inne
              produkty rowniez, ale z wapniem juz tak latwo nie jest.

              Wymogi unijne znane sa chyba od dawna, byl wiec czas, aby przemyslec, czy
              warto za wszelka cene walczyc o czlonkowstwo. Kazdy ma prawo do wlasnego
              zdania, ale argumenty tutaj przytaczane wzbudzaja raczej smiech. Aby wywalczyc
              zmiany w przepisach, trzeba byc oswojonym z materia.
              • albert.flasz Re: Czy Wyscie oszaleli? 07.04.04, 09:12
                Gość portalu: Ewa napisał(a):

                > > Mleko po udojeniu zyje, ma tysiace bakterii w mililitrze. Dobrze, jezeli
                one
                > nie sa chorobotworcze, a o to bym sie nie zakladala.

                Tysiące??? Mleko w klasie "Extra" (czyli najlepsze) według najnowszych,
                wyśrubowanych norm może mieć DO STU TYSIĘCY bakterii w mililitrze (w
                wyjątkowych sytuacjach może ich być kilkanaście tysięcy) oraz do czterystu
                tysięcy t. zw. "komórek somatycznych" - czyli komórek układu odpornościowego
                krowy i z nabłonków wymienia, których ilość rośnie m. in. w przebiegu chorób
                wymienia. Niektóre firmy produkujące dużo t. zw. "galanterii mlecznej" (np.
                Danone, OSM Radzyń Podlaski, OSM Krasnystaw itd.) jeszcze bardziej "przykręcają
                śrubę" dostawcom, życzac sobie do 50 000 bakterii i do 200 000 "komórek
                somatycznych" w mililitrze w klasie "Extra". W mleku z niepewnego źródła oraz
                przechowywanym, przewożonym i sprzedawanym w złych warunkach sanitarnych tych
                bakterii mogą być miliony w mililitrze...
                • Gość: ¥ Re: Czy Wyscie oszaleli? IP: *.radom.net / 213.199.199.* 07.04.04, 10:51
                  Dobra Albert, ale tu o co innego sie rozchodzi.
                  Mianowicie; Czy UE zabroni mi kupic dla dziecka mleko z bakteriami?
                  • albert.flasz Re: Czy Wyscie oszaleli? 07.04.04, 12:16
                    Gość portalu: ¥ napisał(a):

                    > Dobra Albert, ale tu o co innego sie rozchodzi.
                    > Mianowicie; Czy UE zabroni mi kupic dla dziecka mleko z bakteriami?

                    Jak chcesz, możesz mu kupić nawet cyjanek ale tego nie zabrania UE - tylko
                    kodeks karny (pomijając kwestie moralne). W temacie mleka natomiast, dawniej te
                    sprawy regulowała ustawa "o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia" z 1928
                    roku; ostatnio natomiast m. in. ustawa "o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt,
                    badaniu zwierząt rzeźnych i mięsa oraz o Inspekcji Weterynaryjnej" z roku 1997
                    oraz "o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia z roku 2001.
                    • Gość: ¥ Re: Czy Wyscie oszaleli? IP: *.radom.net / 213.199.199.* 07.04.04, 14:03
                      Bakterie z mleka to nie cyjanek. A kwestia ich szkodliwosci, ktora najczesciej
                      moze, inaczej niz w przypadku cyjanku, skonczyc sie conajwyzej ostrym sraniem,
                      to sprawa indywidualna. Mi np. mleko krowie raczej nie sluzy ale nie wyobrazam
                      sobie aby prawodawca potraktowal je jak wspomniany p.ciebie cyjanek i zakazal
                      swobodnego nim obrotu ograniczajac tym samym wolnosc wyboru konsumentow. Tym
                      bardziej ze jak do tej pory NIE BYLO PRZYMUSU KUPOWANIA MLEKA OD WIEJSKICH BAB.
                      Owe kobiety tez z karabinem i bejzbolem w reku nie wmuszaly swojego towaru
                      bezbronnym przechodniom.

                      Odpowiedz wiec bez odwracania kota ogonem; CZY DO KURWY NEDZY, MORALNYM JEST
                      STAWIANIA TAKICH WREDNYCH OGRANICZEN KONSUMETNOM MLEKA I JEGO PRZETWOROW. Bo
                      przypomne moze ze ze sklepowego mleka nie zrobisz mleka zsiadlego czy twarogu.



                      • albert.flasz Re: Czy Wyscie oszaleli? 07.04.04, 14:21
                        Wiesz co, koleś? Mam dla Ciebie propozycję: jeżeli ten temat choć trochę Cię
                        interesuje, więc spróbuj się z nim zapoznać - przynajmniej pobieżnie. Jeżeli
                        nie, daruj już sobie wymianę postów ze mną i załatwiaj dalej Twoje fobie i
                        kompleksy gdzie chcesz, zupełnie mi to nie przeszkadza. Ja, w każdym razie
                        widzę że nie jesteś partnerem do dyskusji. Cześć!
                        • Gość: ¥ Re: Czy Wyscie oszaleli? IP: *.radom.net / 213.199.199.* 07.04.04, 14:43
                          albert.flasz napisał:

                          > Wiesz co, koleś? Mam dla Ciebie propozycję:

                          Wiesz co koles, tak ten problem mnie interesuje, jednak szczerze nowiac mam w
                          dupie czy mleko od baby z targu jest lepsze czy gorsze od mleka ze sklepu czy
                          tez od mleka w proszku. Mnie to interesuje jako konsumenta ktory powinien miec
                          wolnosc wyboru.
                          A jezeli twierdzisz ze wszystkie te europejskie zamordystyczne ustawy ktore nam
                          narzuca sa tylko z mysla o naszym zdorowiu itd. co potrafisz poprzec swoja
                          niezwykle wielka wiedza na temat odzywiania to napisz dlaczego bedac w UE,
                          banany z ameryki lacinskiej nam tak opodatkuja jak nieprzymierzajac [podobno
                          trujace] papierosy i alkohol.

                          Czeka wreszcie na jakies twoje stanowisko zamiast wymigiwania sie od odpowiedzi.
                          CZY MORALNYM JEST
                          STAWIANIA TAKICH WREDNYCH OGRANICZEN KONSUMETNOM MLEKA I JEGO PRZETWOROW, oraz
                          bananow.







                          • albert.flasz Re: Czy Wyscie oszaleli? 07.04.04, 15:33
                            To już naprawdę mój ostatni post do Ciebie: kupuj sobie co chcesz i gdzie
                            chcesz, nikt Ci niczego nie zabrania, natomiast ja lubię rozmowę na argumenty,
                            nie na głupawe frazesy, które tacy jak Ty aż do znudzenia powtarzają już od
                            dawna!
                            Pa!...
                            • Gość: ¥ Re: Czy Wyscie oszaleli? IP: *.radom.net / 213.199.199.* 07.04.04, 18:40
                              > kupuj sobie co chcesz

                              dziekuje laskawco, jednak to nie od ciebie zalezy.

                              > natomiast ja lubię rozmowę na argumenty,

                              A jakie ty argumanty zaprezentowales?
                              Porownanie z cyjankiem?
                              Osmieszasz sie czlowieku.

                          • Gość: Ewa Banany dla Ypsilona IP: *.cc.univie.ac.at 07.04.04, 21:20
                            Normalnie nie odpowiadam na (tym razem wyjatkowo) chamskie odzywki, ale problem
                            banamow jest poruszany regularnie i dziwie sie, ze tak z internetem obyci
                            internauci nie sa w stanie znalezc odpowiedzi na dreczace ich pytania.

                            Francja ma terytoria zamorskie i tam rosna banany. Te banany sa obecnie
                            sprowadzane na tereny unijne i zadne placze nach Chquita zadnemu innemu
                            czlonkowi nic nie przyniosly. Banany z innych terenow oblozone sa clem, ale
                            nikt nie zabrania ich sprowadzac.

                            O takich drobiazgach trzeba bylo myslec przed wstapieniem do UE. Nie tylko na
                            przykladzie mleka widac, ze brak wiedzy sie msci.
                            • krzysztofsf Re: Banany dla Ypsilona 07.04.04, 21:32
                              Gość portalu: Ewa napisał(a):

                              > Normalnie nie odpowiadam na (tym razem wyjatkowo) chamskie odzywki, ale
                              problem
                              >
                              > banamow jest poruszany regularnie i dziwie sie, ze tak z internetem obyci
                              > internauci nie sa w stanie znalezc odpowiedzi na dreczace ich pytania.


                              To nie chodzi o odpowiedz, tu chodzi o to, ze LUBIMY TANIE BANANY a jestesmy
                              ich pozbawieni

                              > Francja ma terytoria zamorskie i tam rosna banany. Te banany sa obecnie
                              > sprowadzane na tereny unijne i zadne placze nach Chquita zadnemu innemu
                              > czlonkowi nic nie przyniosly. Banany z innych terenow oblozone sa clem, ale
                              > nikt nie zabrania ich sprowadzac.
                              >
                              > O takich drobiazgach trzeba bylo myslec przed wstapieniem do UE. Nie tylko
                              na
                              > przykladzie mleka widac, ze brak wiedzy sie msci.

                              I on i ja powiedzielismy NIE, bo wlasnie o takich drobiazgach myslelismy.
                              W broszurce prezydenckiej ludziom tych informacji nie przyslano :))
                            • Gość: ¥ Re: Banany dla Ypsilona IP: *.radom.net / 213.199.199.* 08.04.04, 07:30
                              > Francja ma terytoria zamorskie i tam rosna banany. Te banany sa obecnie
                              > sprowadzane na tereny unijne i zadne placze nach Chquita zadnemu innemu
                              > czlonkowi nic nie przyniosly.

                              Moje pytanie brzmialo: czy to sprawidliwe i moralne, a nie dlaczego tak sie
                              dzieje. To doskonale, my obyci internauci, wiemy. A pytanie o rzekome
                              zagrozenia ze strony nieunijnych bananow to byl sarkazm.

                              Wiemy takze, choc wy w sposob chamski staracie sie udowodnic co innego, ze
                              zakaz obrotu mlekiem na bazarach tez nie wynika z troski Brukseli o nasze
                              zdrowie. To poprostu kwestia ulatwienia sobie kontroli naszych chlopow, ktorym
                              narzucono limity produkcji mleka. Przypomne moze ze caly ten system kontroli
                              WPR pochlania ok. 80% calosci funduszy przeznaczonych na doplaty do rolnictwa
                              co stanowi kuriozum i swoisty rekord w drenarzu kieszeni obywateli panstw
                              europejskich.

                              > Banany z innych terenow oblozone sa clem, ale
                              > nikt nie zabrania ich sprowadzac.

                              Przeciez to wlasnie napisam.
                            • albert.flasz Re: Banany dla Ypsilona 08.04.04, 08:37
                              Myślę, że nie ma się czym przejmować. Takim ludziom wcale nie chodzi o wymianę
                              poglądów, czy też informacji. Oni chcą wyłącznie pokazać "kto tu rządzi":
                              zauważ że każda rozmowa z nimi zaczyna się od prowokacji i oskarżeń o brak
                              argumentów, po czym wszystko jest sprowadzane "do parteru" i wymiany frazesów.
                              Wstawiłem kiedyś na tym forum link do serii rozporzadzeń (a właściwie jednego
                              rozporzadzenia i jego modyfikacji w następnych latach) w Eur-Lexie, które
                              regulują sprawę bananów (cła, kontyngenty itd.) ale argumenty "czarno na
                              białym", jak widać też nie wystarczają. Moim zdaniem są to:
                              - albo ludzie bardzo młodzi,
                              - albo prowokatorzy wykonujący swoje zadania,
                              - albo ludzie szukający okazji do odegrania się za własne porażki i frustracje,
                              ślepo atakujący wszystko, co nie zgadza się z ich wyobrazeniami o świecie. Tak,
                              czy inaczej - najlepiej ich po prostu ignorować!
                              • krzysztofsf Re: Banany dla Ypsilona 08.04.04, 08:46
                                albert.flasz napisał:

                                > Wstawiłem kiedyś na tym forum link do serii rozporzadzeń (a właściwie jednego
                                > rozporzadzenia i jego modyfikacji w następnych latach) w Eur-Lexie, które
                                > regulują sprawę bananów (cła, kontyngenty itd.) ale argumenty "czarno na
                                > białym", jak widać też nie wystarczają.

                                - jestesmy zmuszeni kupowac drozsze banany w efekcie ochrony rynku krajow
                                zaprzyjaznionych czy nie?
                                - jaki nasz wlasny produkt wzamian poddano takiej ochronie na rynku unijnym?
                              • Gość: ¥ Re: Banany dla Ypsilona IP: *.radom.net / 213.199.199.* 08.04.04, 08:50
                                > zauważ że każda rozmowa z nimi zaczyna się od prowokacji i oskarżeń o brak
                                > argumentów,

                                ??????
                                Czlowieku to przeciez ty chyba 3-krotnie tak juz napisales o mnie!
                                Szczeniacki wybieg majacy na celu wymiganie sie od jakiejkolwiek oceny
                                europejskiej wizji gospodarki.

                                > rozporzadzenia i jego modyfikacji w następnych latach) w Eur-Lexie, które
                                > regulują sprawę bananów (cła, kontyngenty itd.) ale argumenty "czarno na
                                > białym", jak widać też nie wystarczają.

                                Wybacz mistrzu ze nie sledze twych genialnych postow, ze nie kopiuje ich sobie
                                do pamietnika i nie powtarzam jak mantre i racz jeszcze raz zmiazdzyc nas
                                profanow swymi betonowymi argumantami za clami na banany.

                                > - albo prowokatorzy wykonujący swoje zadania,

                                Tak, rozszyfrowales mnie aspiracie albercie. Jestem agentem Łukaszenki i
                                x.Rydzyka

                                > - albo ludzie szukający okazji do odegrania się za własne porażki i rustracje,

                                Na dodatek nie przyjeli mnie do Unii Wolnosci ;-)

                                > - ślepo atakujący wszystko, co nie zgadza się z ich wyobrazeniami o świecie.

                                Tak, cla na banany, zakaz handlu mlekiem przez babcie, WPR, VAT nie zgadzaja
                                sie z moimi wyobrazeniami o swiecie. Na dodatek jedyna logika jaka zdaje sie je
                                bronic to logika bandyty.

                                > Tak, czy inaczej - najlepiej ich po prostu ignorować!

                                O tak, tu mosze sie z toba zgodzic, ignorancja jest jedyna bronia kiedy
                                zabraknie argumantow. Najlepiej wtedy zalozyc klapki na oczy, a moze lepiej GW?





                                • krzysztofsf Re: Banany dla Ypsilona 08.04.04, 09:01
                                  Gość portalu: ¥ napisał(a):

                                  >> Wybacz mistrzu ze nie sledze twych genialnych postow, ze nie kopiuje ich
                                  sobie
                                  > do pamietnika i nie powtarzam jak mantre i racz jeszcze raz zmiazdzyc nas
                                  > profanow swymi betonowymi argumantami za clami na banany.
                                  >
                                  "Co to jest ,zlo,?
                                  -Zlo to jest jak ktos ukrasc Kalemu krowe.
                                  Bardzo dobrze. A teraz powiedz Kali, co to jest ,dobro,.
                                  -Dobro to jest jak Kali komus ukrasc krowe."

                                  Pozdrawiam (zmien krowa na banany;))
                                  Krzysztof
              • krzysztofsf Re: Czy Wyscie oszaleli? 07.04.04, 11:02
                Gość portalu: Ewa napisał(a):

                > Jakie zdrowe mleko? Od baby na jarmarku? Az mi sie niedobrze robi, jak czytam
                > pochwaly na temat tego mleka. Czy nikt z Was nie ma pojecia o mikrobiologii?
                > Mleko po udojeniu zyje, ma tysiace bakterii w mililitrze. Dobrze, jezeli one
                > nie sa chorobotworcze, a o to bym sie nie zakladala. Po udojeniu mleko musi
                byc
                >
                > schlodzone, w normalnej temperaturze bakterie moga sie rozmnazac nawet co 20
                > minut. Przemnozcie sobie to. Pasteryzacja (czyli krotkotrwale podgrzanie do
                > ok. 85 stopni) zabija przynajmniej bakterie patogenne (chorobotworcze).

                Czy sugerujesz nam, ze unia wymaga, aby kazda ferma pasteryzowala mleko po
                udoju?
              • krzysztofsf Re: Czy Wyscie oszaleli? 07.04.04, 11:14
                Gość portalu: Ewa napisał(a):


                > Co za bzdura z tym 20% smietanki? Mleko po udojeniu ma kolo 4-5 %
                tluszczu.
                > W mleczarni jest mechanicznie (przy pomocy odwirowywania) standaryzowane na
                > okreslona zawartosc tluszczu. Jezeli smietanka ma sie ubic, to musi miec
                36%
                > tluszczu. Z tego wynika, ze mleko z 20% smietanki powinno miec ponad 7,2%
                > tluszczu. Nie znam krowy, ktora takie mleko daje.

                Hmm...Przypominasz mi naukowca, ktory zobaczyl slonia i mowi, ze takie zwierze
                nie ma prawa istniec :)
                Zlej gorna warstwe mleka ktore odstalo troche po udoju i sprawdz w niej jaki ma
                % tluszczu

                > Jeszcze niedawno ponad polowa krow w Polsce miala mastitis (zapalenie
                wymion).

                Czy to nie wynikalo glownie z nieprawidlowosci w udoju mechnicznym w duzych
                fermach bydla mlecznego?

                • Gość: Ewa Do Krzystofa IP: 80.120.177.* 07.04.04, 12:32
                  Nie sugeruje, ze male farmy maja miec pasteryzatory, ale powinny potrafic mleko
                  schladzac. To jest technicznie proste. Mechaniczny udoj nie ma z bakteriami
                  nic wspolnego, z tego co wiem, mleko "zyje" juz w wymionach, to chyba fachowcy
                  potwierdza. Nie mozna tez nawet czasowo przterwac schladzania, czyli sprzedaz
                  na ryneczku odpada.
                  Moje wywody nie sa wywodami naukowca ze sloniem, nie zmusisz krowy (zwlaszcza
                  laciatych polskich) do produkowania mleka z ponad 7% tluszczu. Wez odpowiednie
                  tabele do reki, wahania nie sa bardzo duze w obrebie jednego gatunku.
                  Natomiast jest oczywiscie mozliwe, ze sprzedawane jest mleko "odstane", bo
                  przeciez nie bylo homogenizowane. Tylko ze takie mleko jest z punktu widzenia
                  odzywczego wcale nie takie dobre a juz tym bardziej dla dziecka.
                  • krzysztofsf Re: Do Krzystofa 07.04.04, 21:27
                    Gość portalu: Ewa napisał(a):

                    > Nie sugeruje, ze male farmy maja miec pasteryzatory, ale powinny potrafic
                    mleko
                    >
                    > schladzac. To jest technicznie proste.

                    Tak. Mozna nawet schladzac banke z mlekiem w zimnej wodzie...

                    Mechaniczny udoj nie ma z bakteriami
                    > nic wspolnego, z tego co wiem, mleko "zyje" juz w wymionach, to chyba
                    fachowcy
                    > potwierdza.

                    Mechaniczny udoj ma duzo wspolnego jesli jest nieprawidlowo, w pospiechu
                    przeprowadzany, jesli uzywa sie bez dezynfekcji tych samych kubkow do chorych i
                    zdrowych krow, jesli pracownik przemywa ta sama szmata i plynem wymiona
                    wszystkich krow w rzedzie, jesli pracownik ignoruje wstepne objawy zapalenia
                    dopuszczajac do jego zaostrzenia itp

                    >Nie mozna tez nawet czasowo przterwac schladzania, czyli sprzedaz
                    >
                    > na ryneczku odpada.
                    Jesli:
                    - krowy sa prawidlowo zywione
                    - udoj jest prowadzony w higieniczny sposob
                    - czas od udoju do sprzedazy jest krotki
                    - mleko jest schlodzone po udoju
                    - przed spozyciem mleko zostanie przegotowane
                    To ktos kupujacy i spozywajacy takie mleko nie powinien miec powodow do obaw.
                    Nie ma tego co demonizowac, a posiadacz kilku krow mlecznych jest w stanie
                    zapewnic im (jesli naturalnie chce - i tu jest czynnik ryzyka poniewaz mozemy
                    to weryfikowac jedynie na podstawie oceny wlasnej i innych klientow) warunki
                    higieniczne umozliwiajace dostarcznie nadajacego sie do spozycia mleka
                    na "ryneczek"

                    > Moje wywody nie sa wywodami naukowca ze sloniem, nie zmusisz krowy (zwlaszcza
                    > laciatych polskich) do produkowania mleka z ponad 7% tluszczu. Wez
                    odpowiednie
                    > tabele do reki, wahania nie sa bardzo duze w obrebie jednego gatunku.

                    Mowimy o produkcie sprzedaznym a nie o zawartosci tluszu po udoju - 7% :) -
                    marzenie :)Krowa to nie wieloryb :)

                    > Natomiast jest oczywiscie mozliwe, ze sprzedawane jest mleko "odstane", bo
                    > przeciez nie bylo homogenizowane. Tylko ze takie mleko jest z punktu
                    widzenia
                    > odzywczego wcale nie takie dobre a juz tym bardziej dla dziecka.

                    Jesli klienci lubia tlustsze i jest ich glowne kryterium oceny mleka -
                    technicznie jest to proste, o czym Cie poinformowalem juz uprzednio.
                    A poniewaz wiele witamin jest rozpuszczalnych wlasnie w tluszczach (z tym, ze
                    jesli przegotujemy to....) oraz tluszcz jest nosnikiem substancji
                    odpowiedzialnych za smak - to nie jest to az tak dziwne.
                    • Gość: Ewa Do Krzystofa IP: *.cc.univie.ac.at 08.04.04, 22:02
                      Oczywiscie, jezeli podane przez Ciebie warunki zdrowotne, udoju i przechowu
                      beda spelnione, to nie powinno byc problemow. Ale zauwaz, ze na poczatku
                      dyskusji chwalono mleko "od obsranej krowy"
                      • albert.flasz Re: Do Krzystofa 09.04.04, 09:00
                        Gość portalu: Ewa napisał(a):

                        > Oczywiscie, jezeli podane przez Ciebie warunki zdrowotne, udoju i przechowu
                        > beda spelnione, to nie powinno byc problemow.

                        Teoretycznie...
                        - To, co się odkłada na powierzchni "odstanego" mleka, to nie tylko tłuszcz: są
                        to m. in. również "komórki somatyczne", których nadmiar może świadczyć o
                        toczących się w wymieniu stanach zapalnych (choć mleko od krowy o niskiej
                        wydajności - rzędu kilku litrów dziennie się "zagęszcza" i może zawierać do 6 -
                        6,5% tłuszczu).
                        - Tylko natychmiastowe schłodzenie do temperatury około 4 stopni, najlepiej w
                        zbiorniku z mieszalnikiem lub w systemie przepływowym gwarantuje na 99,9%
                        wstrzymanie rozwoju bakterii gnilnych, kałowych i chorobotwórczych. W wodzie
                        czasem może to być trudne a mleko chłodzone w bańce bez mieszania schładza się
                        od ścian: w środku pozostaje cieplejszy "słup", w którym bakterie mogą się
                        jeszcze rozwijać przez jakiś czas.
                        Oczywiście, na wszystko znajdzie się rada i większość z tych problemów można
                        ominąć przestrzegając rygorystycznie zasad higieny, więc nie ma sensu robić "z
                        igły widły" i straszyć się na zapas ale niestety - nie wszyscy są uczciwi,
                        spotyka się jeszcze mentalność w stylu: "to nie do zjedzenia, to do
                        sprzedania". Wielokrotnie stykałem się z takimi ludźmi, cóż - "kasa" ponad
                        wszystko, można na przykład dodać do mleka proszku do prania lub preparatu do
                        dezynfekcji...
                        Tak, czy inaczej - od dwustu lat nie ma w świecie państwa, które puściłoby te
                        sprawy na żywioł, bez żadnej kontroli.
                        • Gość: ¥ Re: Do Krzystofa IP: *.radom.net / 213.199.199.* 09.04.04, 09:33
                          > Tak, czy inaczej - od dwustu lat nie ma w świecie państwa, które puściłoby te
                          > sprawy na żywioł, bez żadnej kontroli.

                          Aspirancie albert, powidzcie lepiej ze marzy wam sie etat kontrolera, dlatego
                          tak meznie stajecie w obronie tych ultra-etetystycznych glupot. Jakby to od was
                          towarzyszu zalezalo to pewnie zabronilibycie nawet chlopu picia mleka od
                          wlasnej krowy bez uprzedniego zbadania i jeszcze wlepiali mu mandat za to ze
                          rak nie umyl przed jedzeniem, a za picie nieprzegotowanej wody z kranu powinien
                          dostac co najmniej 5 lat bez zawiasow.
                          Taaak, jakby takie przepisy u nas weszly, dopiero poczulibyscie sie potrzebni
                          spoleczenstwu a wrecz niezbedni.
                          Niech i ja doloze swoje 3 grosze do poprawy higieny i jakosci zycia stada,
                          przepraszam, spoleczenstwa:
                          - zabronmy jazdy prywatnymi samochodami; jest to niewatpliwie korzystne
                          spolecznie albowiem co roku smierc zbiera obfite zniwo z powodu nagminnego
                          urzytkowania przez obywateli swoich prywatnych samochodow. Niech chodza na
                          piechote lub korzystaja z transportu komunalnego. Nie musze chyba nadmieniac ze
                          zyskala by na tym rowniez przyroda.
                          - nalozmy np. 12 000% VAT na produkty niezdrowe; jajka [cholesterol], smalec,
                          chipsy, slodziki do herbaty, tyton, alkohol i coca-cole.
                          - wszelkie produkty spozywcze dopuszczone do obrotu powinny byc wyjalowione za
                          pomoca twardego promieniowania oraz srodkow chemicznych co podniesie
                          bezpieczenstwo ich spozywania do niezbednego ustawowo minimum.

                          Reasumujac; wnioski jakie wyciagamy z obserwcji takich gospodarczych i
                          cywilizacyjnych poteg; tych juz historycznych CCCP i jej satelity, jak i tych
                          wspolczesnych, jak Kuba czy Korea Pln. oraz [tak tak towarzyszu myslimy o tym
                          samych] tych przyszlych jak UE, ktora juz teraz odczuwa blogoslawione skutki
                          swojej, madrej i prospolecznej polityki w postaci ZROWNOWAZONEGO a nawet
                          UJEMNEGO wzrostu gospodarczego, sa nastepujace;
                          Obywatel, konsument nigdy nie wie co dla niego dobre np. niepotrafi sam
                          rozroznic mleka od krowy obsranej od mleka od krowy nieobsranej, dlatego
                          bezwzglednie powinien to za niego robic odpowiedni urzednik - nieprzekupny
                          fachowiec, stawiajacy na pierwszym miejscu zawsze dobro publiczne. To na nim
                          [urzedniku] bowiem spoczywaja losy naszej cywilizacji, to on niczym prometeusz
                          daje nam swiatlo madrosci i umiejetnosci, to bez niego poszlibysmy na
                          zatracenie i skonczyli w jaskiniach.



                        • krzysztofsf Re: Do Krzystofa 09.04.04, 13:37
                          albert.flasz napisał:

                          > Gość portalu: Ewa napisał(a):
                          >
                          > > Oczywiscie, jezeli podane przez Ciebie warunki zdrowotne, udoju i przechow
                          > u
                          > > beda spelnione, to nie powinno byc problemow.
                          >
                          > Teoretycznie...
                          > - To, co się odkłada na powierzchni "odstanego" mleka, to nie tylko tłuszcz: są
                          >
                          > to m. in. również "komórki somatyczne", których nadmiar może świadczyć o
                          > toczących się w wymieniu stanach zapalnych (choć mleko od krowy o niskiej
                          > wydajności - rzędu kilku litrów dziennie się "zagęszcza" i może zawierać do 6 -
                          >
                          > 6,5% tłuszczu).
                          > - Tylko natychmiastowe schłodzenie do temperatury około 4 stopni, najlepiej w
                          > zbiorniku z mieszalnikiem lub w systemie przepływowym gwarantuje na 99,9%
                          > wstrzymanie rozwoju bakterii gnilnych, kałowych i chorobotwórczych. W wodzie
                          > czasem może to być trudne a mleko chłodzone w bańce bez mieszania schładza się
                          > od ścian: w środku pozostaje cieplejszy "słup", w którym bakterie mogą się
                          > jeszcze rozwijać przez jakiś czas.
                          > Oczywiście, na wszystko znajdzie się rada i większość z tych problemów można
                          > ominąć przestrzegając rygorystycznie zasad higieny, więc nie ma sensu robić "z
                          > igły widły" i straszyć się na zapas ale niestety - nie wszyscy są uczciwi,
                          > spotyka się jeszcze mentalność w stylu: "to nie do zjedzenia, to do
                          > sprzedania".

                          Dlatego uwazam, ze nie mozna z gory, autorytatywnie dyskredytowac wszelkich form
                          sprzedazy takich produktow poza typowa droga bydlo-mleczarnia-konsument.
                          Natomiast ryzyko niewatpliwie pozostaje, zwlaszcza, ze nie ma oficjalnych drog
                          "autoryzacji" tak sprzedawanych produktow. Jedyna weryfikacja jest opinia innych
                          konsumentow polecajacych konkretnego sprzedawce.

                          Niestety, przez lata prl-u zlikwidowano naturalne sciezki dostarczania plodow
                          hodowli do konsumenta a po upadku (?) komuny nie zdazyly sie one odtworzyc i
                          wrosnac w nasz handel.
                          Przypominam sobie, jak polegli kiedys producenci mleka koziego, usilujacy
                          oficjalnie sprzedawac swoj produkt na targowiskach - poniewaz nie bylo mleczarni
                          przetwarzajacych takie mleko i zainteresowanych jego skupem. Jakies kozie mleko
                          widze teraz na polkach, ale nie patrzalem ma kraj pochodzenia - wydaje mi sie,
                          ze inport
                          Chyba jedynym wyjatkiem sa slawne oscypki, ktore oferuja gorale na targach a na
                          ktorych nie przypominam sobie jakis informacji o kontroli jakosci mleka do
                          produkcji ani informacji o kontroli warunkow wytwarzania - oscypek lezal i lezy
                          kolo skarpet z welny i ma na tyle silne "lobby" broniace go, ze sie ostal.
                          Gdy rynek sie uwolnil, od razu zetknal sie z jedyna sluszna tendencja idaca z
                          unii, dotyczaca duzych ferm i gospodarstw i powiazanych z nimi mechanizmow
                          kontroli i nadzoru. Za komuny utrudnienia w sprzedazy plodow rolnych istnialy z
                          przyczyn polityczno-gospodarczych a omijanie ich bylo "patriotycznym
                          obowiazkiem" i stad po jej zaniku wszelkie przepisy byly nieprzyjazne drobnym
                          producentom. Pomiewaz drobni producenci nie weszli ze swoimi produktami na
                          oficjalny rynek, nie mial kto bronic tych innych form dotarcia do konsumenta.
                          Gdyby tradycje takiej sprzedazy byly mocniejsze, zapewne powstalyby ogniwa
                          posrednie, typu uslugowych punktow schladzania i rozlewu mleka
                          nienormalizowanego polaczonych z jego kontrola bakteriologiczna i oznakowaniem
                          ze jest przydatne do spozycia np 24 godziny (tak jak sie oznacza butelkowany sok
                          z marchwii bez konserwantow).
                          Podobnie, gdyby drobne przetworstwo miesa bylo nasza tradycja a nie ewenementem,
                          moglyby powstac uslugowe punkty uboju i kontroli miesa (tak jak kiedys wozono
                          zboze do mlyna i wracano z maka), umozliwaijace uboj w higienicznych warunkach,
                          kontrole weterynaryjna, rozbior miesa, przygotowanie kielbas w wydzielonych
                          pomieszczeniach - aby wedzic pozniej we wlasnej lub uslugowej wedzarni. Kto jadl
                          prawdziwe wiejskie wedliny wie o co chodzi.
                          Niestety. Poniewaz podobne rozwiazania nei zdazyly powstac - zadne przepisy nie
                          kierowaly rolnikow w tym kierunku - gdy doszlo do akcesji nikt tego nie bronil,
                          nie wylaczal spod norm unijnych i nie forsowal przykladowo dopuszczenia takich
                          wyrobow wylacznie na rynek lokalny jako specjalnosci regionalnych ( a w starych
                          panstwach unii jest troche takich lokalnych wyrobow)
                          W zwiazku z tym, zamiast wykafelkowanej ubojnio-przetworni z ktorej korzysta
                          ludnosc 5-u okolicznych wsi, oraz punktu kontroli mleka "prosto od krowy", czeka
                          nas mieso ubijane w stodolach bez kontroli weterynaryjnej, mleko od obsranych
                          krow itp.

                          Wielokrotnie stykałem się z takimi ludźmi, cóż - "kasa" ponad
                          > wszystko, można na przykład dodać do mleka proszku do prania lub preparatu do
                          > dezynfekcji...
                          > Tak, czy inaczej - od dwustu lat nie ma w świecie państwa, które puściłoby te
                          > sprawy na żywioł, bez żadnej kontroli.
                          • albert.flasz Re: Do Krzystofa 09.04.04, 20:50
                            Na wstępie, miło mi było przeczytać jakąś rzeczową odpowiedź. Oto, co o tym
                            myślę:

                            krzysztofsf napisał:


                            > Dlatego uwazam, ze nie mozna z gory, autorytatywnie dyskredytowac wszelkich
                            for
                            > m
                            > sprzedazy takich produktow poza typowa droga bydlo-mleczarnia-konsument.

                            Normalne i tak się robi! Żaden szanujący się restaurator "z górnej półki" nie
                            poniży się do podawania klientom zupek z torebki (co, niestety zdarza się w
                            Polsce), większość zaopatruje się właśnie na bazarach...

                            > Natomiast ryzyko niewatpliwie pozostaje, zwlaszcza, ze nie ma oficjalnych
                            drog
                            > "autoryzacji" tak sprzedawanych produktow. Jedyna weryfikacja jest opinia
                            innyc
                            > h
                            > konsumentow polecajacych konkretnego sprzedawce.

                            Niestety, ale co innego pietruszka albo pomidory, - co innego takie rzeczy, jak
                            mięso i mleko! Są to produkty szczególnie "delikatne", łatwo psujące się,
                            mogące być rezerwuarem chorób odzwierzęcych (gruźlica, bruceloza, pasożyty...),
                            wymagające szczególnych warunków: kontrola weterynaryjna, schłodzenie,
                            higiena... W "cywilizowanych" krajach to jest konieczne: od anonimowej baby
                            nikt niczego nie kupi, bo w razie czego chce wiedzieć kogo ma pociągnąć do
                            odpowiedzialności (zamiast usłyszeć coś w rodzaju "widziały gały co brały!").

                            > Niestety, przez lata prl-u zlikwidowano naturalne sciezki dostarczania plodow
                            > hodowli do konsumenta a po upadku (?) komuny nie zdazyly sie one odtworzyc i
                            > wrosnac w nasz handel.

                            Za PRL-u wszystko w tej dziedzinie było oparte na przepisach z lat '20 (czy
                            ktoś pamięta jeszcze "tanie jatki", gdzie sprzedawano mięso z "uboju
                            gospodarskiego"?), to w latach '90 najpierw puszczono wszystko "na żywioł", a
                            potem uznano za "przeżytek"... Ale za to trzeba bić w mordę naszych "unijnych
                            negocjatorów" i producentów żywności, którzy nie potrafią się zorganizować i
                            pilnować swoich spraw.

                            > Przypominam sobie, jak polegli kiedys producenci mleka koziego, usilujacy
                            > oficjalnie sprzedawac swoj produkt na targowiskach - poniewaz nie bylo
                            mleczarn
                            > i
                            > przetwarzajacych takie mleko i zainteresowanych jego skupem. Jakies kozie
                            mlek
                            > o
                            > widze teraz na polkach, ale nie patrzalem ma kraj pochodzenia - wydaje mi sie,
                            > ze inport

                            Napewno nie import! Od kiedy w Unii zniesiono dotacje do eksportu produktów
                            rolno - spożywczych do Polski, takie rzeczy się po prostu nie opłacają (może z
                            wyjątkiem drogich - "markowych" produktów, ale to margines). W latach '90 paru
                            entuzjastów próbowało rozpropagować kozie mleko ale nic z tego nie wyszło. Po
                            prostu: kozy zawsze były uważane za zwierzęta dla biedoty a kozie mleko nie
                            smakuje 90% Polaków. Zmiana nawyków wymaga dużych nakładów i trwa wiele lat.

                            > Chyba jedynym wyjatkiem sa slawne oscypki, ktore oferuja gorale na targach a
                            na
                            > ktorych nie przypominam sobie jakis informacji o kontroli jakosci mleka do
                            > produkcji ani informacji o kontroli warunkow wytwarzania - oscypek lezal i
                            lezy
                            > kolo skarpet z welny i ma na tyle silne "lobby" broniace go, ze sie ostal.

                            ... i chwała im za to! Czy ktoś jeszcze potrafi zrobić międzynarodowe marki z
                            naszej kiełbasy, pierogów, czerwonego barszczu, soku z czarnej porzeczki,
                            twarogu itp. (w brzmieniu oryginalnym - nie po angielsku)? Francuzi, Włosi,
                            Niemcy Hiszpanie itd. "ćwiczą" ten sanitarny problem co najmniej od 20 lat.

                            > Gdy rynek sie uwolnil, od razu zetknal sie z jedyna sluszna tendencja idaca z
                            > unii,

                            Nie z Unii, tylko z wymagań rynku, na którym dominują potentaci (Danone,
                            Nestle, Unilever... coraz częściej, choć tylko na skalę krajową także
                            nasze "Bakomy", "Radzynie" itd). Przerobienie jednego litra mleka np. na jogurt
                            przynosi wielokrotnie wyższy zysk niż sprzedaż tego samego litra mleka jako
                            produktu "niskoprzetworzonego". To wymaga jednak surowca idealnie czystego pod
                            względem mikrobiologicznym: chodzi o smak, zapach itd. produktu końcowego (do
                            mleka dodaje się specjalnych, wyselekcjonowanych szczepów bakterii, bakterie
                            niepożądane wszystko psują). Dla bogatego i "wyrobionego" klienta liczy się
                            nawet kształt dziur w serze! Jeżeli np. są postrzępione - może to świadczyć o
                            obecności w mleku t. zw. "spor masłowych", czyli beztlenowców i ich
                            przetrwalników, które mogły się tam dostać np. z obornika lub ze źle
                            przygotowanej kiszonki. Takiego sera już nie kupi a obecność tych "spor" jest w
                            tych krajach, obok białka i jego jakości (zawartość i cechy kazeiny) jednym z
                            najważniejszych składników wypłaty za mleko - za nadmiar tłuszczu mogą nawet
                            coś potrącić bo produkcja masła jest mało opłacalna)!

                            > Gdyby tradycje takiej sprzedazy byly mocniejsze, zapewne powstalyby ogniwa
                            > posrednie, typu uslugowych punktow schladzania i rozlewu mleka
                            > nienormalizowanego polaczonych z jego kontrola bakteriologiczna i
                            oznakowaniem
                            > ze jest przydatne do spozycia np 24 godziny (tak jak sie oznacza butelkowany
                            so
                            > k
                            > z marchwii bez konserwantow).

                            Napewno i to się robi! Rynek "żywności farmerskiej" (dużo droższej
                            od "zwykłej") rozwija się prężnie w bogatych krajach (w Polsce jest dopiero w
                            powijakach i myślę, że przez następnych kilkanaście lat nie będzie tu
                            rewolucji, na razie ogromna większość Polaków wciąż jest na etapie oglądania
                            telewizyjnych reklam i zaspokajania podstawowych potrzeb, bez wybrzydzania), to
                            wielka szansa dla naszego eksportu. Tyle, że musi być to żywność z pewnego
                            źródła, gwarantowana i podpisana przez konkretnych producentów lub ich
                            organizacje.

                            > Podobnie, gdyby drobne przetworstwo miesa bylo nasza tradycja a nie
                            ewenementem
                            > ,
                            > moglyby powstac uslugowe punkty uboju i kontroli miesa (tak jak kiedys wozono
                            > zboze do mlyna i wracano z maka), umozliwaijace uboj w higienicznych
                            warunkach,
                            > kontrole weterynaryjna, rozbior miesa, przygotowanie kielbas w wydzielonych
                            > pomieszczeniach - aby wedzic pozniej we wlasnej lub uslugowej wedzarni. Kto
                            jad
                            > l
                            > prawdziwe wiejskie wedliny wie o co chodzi.

                            Takie punkty istnieją (tyle, że obsługują lokalne i "niszowe" rynki; dużych
                            przetwórców współpraca z takimi punktami nie interesuje ze względu na koszty i
                            trudności w kontrolowaniu wszystkiego, były próby ale upadły)! Niestety,
                            rosnące wymagania mogą rzeczywiście doprowadzić (sanitarne, ochrona środowiska)
                            do ich upadku, ale myślę, że to także jest problem braku lobby oraz
                            odpowiedniej polityki (rzetelna informacja - jak zwykle: o rzeczach, o których
                            w kuluarach mówiło się przez parę lat najbardziej zainteresowani dowiadują się
                            na "pięć minut przed"; tanie kredyty...).
                            Pozdrawiam!
                            • krzysztofsf Re: Do Krzystofa 09.04.04, 21:35
                              Czyli tak ogolnie ...i w ramach unii (negocjacje!!!! - skupiono sie praktycznie
                              na dotacjach i limitach) i poza unia psl i samoobrona moglyby duzo ciekawych
                              rzeczy przeforsowac gdyby zajely sie ochrona i wspomaganiem lokalnych
                              producentow zywnosci i forsowaniem rozwiazan skierowanych do roznej wielkosci
                              gospodarstw i na produkcje dla roznych grup konsumentow, rowniez tych
                              potzrebujacych produktow nienormalizowanych (ale o dobrej jakosci) spoza kregu
                              produkcji masowej.

                              pozdrawiam
                              • albert.flasz Re: Do Krzystofa 10.04.04, 10:53
                                Ba, gdyby nasi kochani politycy, kiedy już dorwą się do żłoba zechcieli od
                                czasu do czasu odłożyć na bok ideologiczne gadki oraz polityczną arytmetykę i
                                przypomnieli sobie o bardziej "przyziemnych" rzeczach a także o tym, kim w
                                gruncie rzeczy są oraz kto i po co ich tam posadził. Może w przyszłym
                                pokoleniu...
      • albert.flasz Re: Kurcze, co z tą swobodą działania ? 06.04.04, 16:44
        Takie baby już od bardzo dawna robią to nielegalnie, tyle że nie ma komu
        wyegzekwować obowiązujących przepisów sanitarnych. Że wymagania
        dotyczące "bezpieczeństwa zywności" są coraz ostrzejsze? Co z tego, tak jest na
        całym świecie od czasu afer z kurczakami hodowanymi na hormonach, dioksynami,
        pestycydami w paszach, BSE itd! Nie róbcie już z tej Unii worka wcielonego
        diabła! Mleczarnie i ubojnie padają w Polsce już od kilkunastu lat: niektóre
        nieodwołalnie, inne są przejmowane przez większe i mocniejsze firmy, po czym
        działają dalej - tyle że pod innym szyldem. Tak niestety wygląda kapitalizm i
        to również dotyczy wszystkich krajów w świecie. Jeżeli komuś się to nie podoba,
        powinien był myśleć 15 lat temu... Myślę, że nie warto straszyć się na zapas:
        np. głośna niedawno sprawa "oscypków", które podobno nie spełniają norm
        unijnych w wydaniu francuskim ciągnie się już 20 lat oraz na skalę 1000 razy
        większą i nikomu specjalnie to nie przeszkadza...
    • Gość: irys Irlandia jest w Unii a rzeznik smierdzi IP: 195.218.110.* 06.04.04, 12:53
    • Gość: obserwator Re: Wyrok na rzeźnie i mleczarnie po Wielkanocy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 13:03
      To ma być nasze dobre wejście do UE. Więcej wiarygodności i pracy niż polityki.
    • Gość: Irys Irlandia jest w Unii a rzeznik smierdzi IP: 195.218.110.* 06.04.04, 13:11
      W Irlandi tez przeciez obowiazuja te Unijne nromy ale tego nie widac. W sklepie
      miesnym smierdzi jak w ubojni, ze nie robie tam zakupow bo mnie na wymioty
      bierze. Polski rzeznik to poezja zpachu! Swize wedlinki, pachnace parowki a tu
      TRAGEDIA!
      Mleko sprzedaja tylko UHT. Rolnicy nie moga sprzedawac mlaka prosto od krowy bo
      takie sa normy. Czepili sie Polski bo teraz wchodzi do Unii a niech przyjada tu
      i skontroluja te ich gospodarstwa jaki brud i smrod. Uwazam ze Irlandia nie
      spelnia nawet 20% norm unijnych! Polska zywnosc jest poprostu zabardzo
      konkurencyjna dla Unii, zdrowa i dlatego chca ja wyjalowic tymi normami. Te
      jedzenie tutaj jest tak obrzydliwe i tuczace, ze juz nie umiem tu zyc i w
      Polsce bedzie to samo przez te ich cholerne normy. Marze o naturalnej smietance
      i mleku prosto od krowy i twarozku od Babci. Jak bylam dzieckiem to jadlam
      wiejskie jedzenie bez tych ich norm i zyje i bylam zdrowsza a teraz przez te
      wyjalowione jedzenie mam tylko klopoty zdrowotne. Polsko trzymaj sie i nie daj!
      Ja wracam!
      • dwamiecze2 Re: Irlandia jest w Unii a rzeznik smierdzi 06.04.04, 13:26
        Bardzo pozdrawiam - mam dokladnie takie samo zdanie i juz wrocilem.

        Unia czy nie Unia - Polska "szara strefa" wszystko dostarczy. Polska to nie
        zasrany biurokratyczny Zachod. Paradoksalnie - wojna o Unie moze sie stoczyc o
        twarog w ten sam sposob wojna o komunizm toczyla sie o papier toaletowy.
        Swietna zabawa. :)

        Teraz jest wojna. Kto handluje - ten żyje. Jak sprzedam kaszankę, słoninę,
        rąbankę to bimbru się też napiję. Spod serca, kap, kap, słonina i schab,
        salceson i dwa balerony…
        • Gość: szwadron Re: Irlandia jest w Unii a rzeznik smierdzi IP: 5.5R2D* / *.pg.com 06.04.04, 16:20
          obawiam sie ze unijne folksdeutche beda dokladniejsze nawet od narodowych i
          internacjonalistycznych socjalistow. przecie oni wszystkie swinki i kurki
          (pieski i kotki?) chca nam policzyc.
          • dwamiecze2 Zadziwiajacy brak zaufania w Polska pomyslowosc! 07.04.04, 13:51
            Takie problemy byly juz dawno rozwiazane. Trzeba wiecej czytac o okupacjach w
            Polsce. W czasie drugiej wojny (jak pokazano miedzy innymi w "Jak Rozpetalem
            Druga Wojne" dobrym sposobem bylo wpychanie numerowanych krasulek w pole
            minowe. Potem sie glowke krowki przynosilo pokazac wielmoznemu panu
            Shtumbarfuhrerowi.

            Sposoby na numerowanie zwierzat swinek i kurek
            1. Nienumerowanie :)
            2. Kopiowanie numerkow i wymiana numerowanych zwierzaczkow
            3. Szwagier swinke przejechal ciagnikiem po pijaku
            4. Swinka miala depresje i uciekla do lasu.
            5. Jakies zachodnie pacany przyjechaly i "oswobodzily" swinke krzyczac "Pig is
            a dog is a boy - Meat is MURDER!!!"
            6. Samochod kurke przejechal.
            7. Burek zjadl kurke.
            itd. itd.
        • snajper55 Re: Irlandia jest w Unii a rzeznik smierdzi 09.04.04, 02:11
          dwamiecze2 napisał:

          > Bardzo pozdrawiam - mam dokladnie takie samo zdanie i juz wrocilem.
          >
          > Unia czy nie Unia - Polska "szara strefa" wszystko dostarczy. Polska to nie
          > zasrany biurokratyczny Zachod. Paradoksalnie - wojna o Unie moze sie stoczyc o
          > twarog w ten sam sposob wojna o komunizm toczyla sie o papier toaletowy.
          > Swietna zabawa. :)
          >
          > Teraz jest wojna. Kto handluje - ten żyje. Jak sprzedam kaszankę, słoninę,
          > rąbankę to bimbru się też napiję. Spod serca, kap, kap, słonina i schab,
          > salceson i dwa balerony…

          A ja wolę kupić wędlinę w sklepie, z gwarancją, że nie jest zatruta włośnicą
          czy innym świństwem. Epoka baby z cielęciną i starego bazarowego mięcha, na
          którym mnożą się muchy już na szczęście mija. Od bimbru wolę czystą wódkę lub
          dobre francuskie wino. Sorry stary, ale Ty chyba jesteś z innej epoki. Prowadź
          swoją wojenkę z unią, próbuj handlować bimbrem i słoniną czy salcesonem spod
          jesionki. Nie wiem tylko, czy znajdziesz chętnych na tak >apetyczny< towar.

          Snajper.
          • Gość: ¥ Re: Irlandia jest w Unii a rzeznik smierdzi IP: *.radom.net / 213.199.199.* 09.04.04, 09:55
            > Od bimbru wolę czystą wódkę lub

            Widze Snajper ze nie wiesz co dobre, ale do rzeczy; kupilem z 2 lata temu na
            sylwestra, ktorego ze wzgledu na male dzicie musielismy spedzic z zona w domu
            [zaprosilem oczywiscie znajomych] wodke marki Polonaise [nie pamietam pisowni]
            chodzilo oczywiscie o Poloneza, kierowany oczywiscie dobra opinia jaka wyrobila
            sobie ta wodka jeszcze za czasow komuny. Mozesz chyba wyobrazic sobie moje
            zdziwienie kiedy po odkreceniu korka do mego zmyslu powonienia dotarl zapach
            jako zywo przypominajacy denaturat. Nadmienie moze ze ten wlasnie zapach
            charakterystyczny jest takze dla tanich zachodnich wodek, ktore nadaja sie
            CONAJWYZEJ do drinkow. Uwierz mi, wole juz chyba najgorszy bimber na drozdzach
            do ciasta pedzony niz ta berbeluche.
            Nie wiem dlaczego tak sie zdarza ze wodka ze sklepu, z banderola potrafi
            zajezdzac jak spirytus skazony tym bardziej ze wodki malo pije a i tak kilka
            razy sie naciolem. Byc moze jest to wina wysokich akcyz ktore zachecaja
            przerozne mafie do falszowania alkoholi; malo razy to w dziennikach pokazywali
            takie mafijne 'wytwornie' dysponujace nie tylko butelkami, kapslami i
            etykietkami ale tez banderolami i to nie tylko od wodek ale i koniakow czy
            whisky ...
            Bimber zas, jesli zrobisz sobie sam, co nie jest trudne tym bardziej ze rozne
            hlodziarki laboratoryjne a nawet kolumny rektyfikacyjne sa dostepne i to za
            przystepna cene, z zachowaniem oczywiscie pewnych standardow jest napojem
            znacznie lepszym niz sredniek klasy wodka, a niekiedy nawet te z gornej polki.
            Zreszta nie czarujmy sie, wodka to tez bimber tylko na przemyslowa skale.

            A o wyzszosci kielbasy swojskiej nad podwawelska z supermarketu chyba wspomianc
            nie musze.





            • dwamiecze2 Temat zasluguje na odrebny watek :) 09.04.04, 17:13
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=11901171
              • Gość: PABLO Zdrowe mleko! IP: 81.219.126.* 09.04.04, 18:01
                Tym dogmatycznym fanom zdrowego abakteryjnego mleka przypominam iż:
                1) bakterie są wszechobecne
                2) przez wieki ludzie pili takie mleko i jakoś żyli; gdyby było trujące z
                pewnością szybko by odstąpili od picia mleka, np. spożywania wieprzowiny
                zabraniają przepisy religijne ze względu na zdrowie właśnie i cykl rozwojowy
                pasożytów, choć żadnych uzasadnień nie podają poza nie wolno
                3) im bardziej sterylne i pozbawione bakteriii pożywienie i środowisko tym
                większa ilość chorób cywlizacyjnych np. alergii; na wsi alergie występują
                znacznie rzadziej
                4) unijna hodowla przemysłowa prowadzi do niebywałego pomieszania łańcucha
                pokarmowego czyniąc z krowy zwierzę mięsożerne żywiące się odpadkami
                przemysłowymi jest to curiosum po co więć pisać nam tutaj dyrdymały o zdrowym
                abakteryjnym mleku jeśli parwdopodbne jest przenoszenie poprzez mleko i krowy
                szergu innych substancji rakotwórczych i szkodliwych daleko bardziej niż
                bakterie

                Ale chodzi o normy, kontrole, nakazy, dyrektywy bez których unia żyć nie może.
                Gówno prawda że chodzi o dobro ludzi; jeszcze nie widziałem socjalistów
                troszczących sie o takie rzeczy taki np. socjalista pan Fabius będąc premierem
                z pełną świadomością nie zakazał przetaczania krwi zakażonej wirusem HIV pomimo
                wiedzy iż krew może być źródłem zakażenia, szkoda było wyrzucić tyle pieniędzy
                niszcząc preparaty krwi zgromadzone wczesniej;
                Obłuda UE to szczyt szczytów z jednej strony niby troska jak zdrowe mleczko
                pijemy i czy czasem nie dostaniemy sraczki z drugiej aborcja i zabijanie ludzi
                we wczesnym okresie życia i wręcz nakaz wprowadzenia tego zabijania we
                wszystkich krajach członkowskich (patrz konstytucja UE); nie doprawdy to jest
                tak żenujący spektakl dla idiotów że aż chce się wymiotować
                • dwamiecze2 Re: Zdrowe mleko! 09.04.04, 18:32
                  Zgadzam sie w 100%.

                  Dodatkowo dodam ze krowy i wszystkie inne zwierzeta hodowlane na zachodzie sa
                  szpikowane masa hormonow badz to po to aby przyspieszyc wzrost i wage, badz po
                  to aby zwiekszyc produkcje mleka. Zachodnie mleko ma tezaz tyle tych swinstw ze
                  co trzeci mieszkaniec ma nietolerancje laktozy (wieksza badz mniejsza) i w
                  rezultacie nie moze nawet jesc zadnych serow. Ilu ludzi w Polsce ma
                  nietolerancje laktozy???

                  Szpikowanie mleka hormonami takze powoduje bezplodnosc i poronienia u wielu
                  kobiet ale o tym nie wolno mowic bo by to podwazylo madrosci urzednikow i
                  komisarzy.

                  Bardzo nieliczni ludzie na swiecie maja luksus picia mleka od krowy ktora je
                  sobie trawke pod lasem.


                  • albert.flasz Re: Zdrowe mleko! 09.04.04, 20:54
                    Co do tych hormonów, to rozumiem że pojęcie "Zachód" - znaczy USA (bo prawie
                    wszystkie preparaty hormonalne, które w Europie czasem się stosuje ale zawsze
                    nielegalnie pochodzą właśnie z tamtąd)?
                  • krzysztofsf Re: Zdrowe mleko! 09.04.04, 21:15
                    dwamiecze2 napisał:
                    >
                    > Bardzo nieliczni ludzie na swiecie maja luksus picia mleka od krowy ktora je
                    > sobie trawke pod lasem.
                    >
                    Temat rzeka, i nie tylko w powiazaniu z unia.
                    Pseudoklasie sredniej wydaje sie, ze jest klasa srednia, je i uzywa srodkow
                    zastepczych, tak naprawde bedac plebsem wspolczesnej cywilizacji.
                    Tak jak prawdziwa zywnosc przesuwa sie ( i to w sposob nieuswiadomiony przez
                    konsumenta) poza mozliwosci nabywcze (przynajmniej gdyby chcialoby sie zywic
                    wylacznie prawdziwa, nieszpikowana hormonami, konserwantami , soja i woda
                    zywnoscia) przecietnego obywatela, tak inne dobra rowniez sa usuwane przez
                    masowa mode z kregu jego zainteresowan. Kto moze umeblowac sobie mieszkanie
                    prawdziwymi debowymi lub z orzecha meblami, kupic sofe z dobrego drewna kryta
                    skora i z dobrej jakosci naturalna wysciolka...?
                    Niestety normy unijne sa na tyle niezyczliwe, opracowane w pruskim duchu,
                    regulujace wszystko i wszedzie, ze wymuszaja unifikacje zywnosciowa w znacznie
                    wiekszym zakresie, niz jest to konieczne z prostych wzgledow finansowych.
                    Przykladowe mleko, ktore dla mas jest przerabiane w mleczarniach, zawsze bedzie
                    moglo byc dostarczone dla "wybranych" z pianka w godzine po udoju - z tym, ze
                    ta grupa robi sie coraz bardziej elitarna i eliminowane sa wszelkie stadia
                    posrednie na "froncie mlecznym" jakie sugerowalem w jednym z postow w tym
                    watku, umozliwiajace nabycie nienormalizowanego mleka szerszemu gronu nabywcow.

                    Jednoczesnie naturalne produkty robia sie na tyle drogie (szynka rozdeta pod
                    cisnieniem zastrzykami wody w porownaniu do 3-4 razy drozszej podobnej
                    optycznie szynki tradycyjnej), ze spada na nie popyt okazyjnych nabywcow, nie
                    wyczuwajacych smakowo specjalnej roznicy - co powoduje spadek produkcji i
                    zawezenie grona do bogatych "uswiadomionych" odbiorcow.
                    Uwazam to za proces normalny, ale sztucznie zintensyfikowany wszechobecnymi
                    normami opracowanymi pod duze "fabryki zywnosci", ponad rzeczywiste potrzeby,
                    wymuszajacy w wydaniu unijnym zmniejszenie produkcji zywnosci "prawdziwej" a
                    przez to odsuwajacy jej cene poza mozliwosci nabywcze coraz wiekszej grupy
                    obywateli.

                    pzdr
                    Krzysztof
                    • dwamiecze2 Re: Zdrowe mleko! 09.04.04, 22:29
                      Wspanialy komentarz. Nie zgadzam sie jednak ze ten proces pozbawiania sredniej
                      klasy przyjemnosci w zyciu jest gdziekolwiek naturalny.

                      Znam problem dobrze. Kiedy pokazalem paru otwartym na fakty Amerykanom zdjecia
                      wnetrza domu ktory kupilem i w ktorym teraz mieszkam w Polsce - to prawie
                      zemdleli patrzac na recznie zrobiona boazerie dookola schodow - nic specjalnego
                      w Polsce oczywiscie. W USA za same drewniane porecze wydalbym wiecej a taka
                      boazeria kosztowalaby co najmniej ~$100,000 - czyli wiecej niz caly moj dom. W
                      Kaliforni - o wiele gorzej - za kostke a zwlaszcza jej wylozenie kosztuje ok
                      $3000 za metr kwadratowy.

                      Mowie tutaj o nielicznych "otwartych" Amerykanach bo zazwyczaj sie spotyka tam
                      ludzi tak zapranych propaganda ze zupelnie nic nie wiedza i nie chca wiedziec o
                      swiecie. Z takimi zazwyczaj trzeba po prostu ooh and ahh kedy pokazuja swoje
                      drewniane cuda pokryte papa wraz przegnilymi regipsami w lazienkach za ktorymi
                      w srodku sciany biegaja karaluchy i myszy.

                      O co na przwde chodzi - Podam ciekawy praktyczny przyklad. Paru anarchistow w
                      stanach kiedys otworzylo "wymiane barterowa." Wygladalo to w ten sposob ze na
                      przyklad dentysta oferowal swoja konkretna usluge za tyle i tyle jednostek
                      barterowych. Hotelarz w jakims uzdrowisku oferowal tydzien pobytu za tyle i
                      tyle jednostek barterowych itd. Mechanik proponowal przebudowe silnika za tyle
                      jednostek, itd. Jak ktos sie skusil - to zarabial barterowe kredyty - ktore
                      mogl potem wydawac u innych uczestnikow. Szybko okazalo sie ze wszyscy byli w
                      stanie uzyskac uslugi i dobra za 1/5 do 1/10 tego ile musieliby zaplacic gdyby
                      uzywali "oficjalnych srodkow platniczych." Amerykanskie baby ktore nigdy na
                      przyklad nie pieka ciastek w domu zaczely to robic kiedy zobaczyly
                      ile "barterowych kredytow" moga za nie dostac.

                      Federalni komisarze USA szybko oczywiscie zamkneli operacje twierdzac ze to
                      umozliwia nieplacenie podatkow federalnych :) Ale czy tu tylko o to chodzi?

                      "Oficjalna" teoria ekonomiczna glosi ze barter jest malo wydajny i
                      niepraktyczny. Jesli chodziloby tutaj tylko o nieplacenie podatkow to
                      najwydajniejszy barter powinien oferowac zyski w najlepszym wypadku o 40%
                      lepsze niz "oficjalna ekonomia." Zyski jednak byly co najmniej pieciokrotne.
                      Dlaczego????

                      Odpowiedz na to pytanie jest najwazniejszym sekretem dzisiejszej "globalnej
                      gospodarki." Dzieki wynalazkowi "fractional banking" (bankowanie czastkowe)
                      banki powiazane z rzadami produkuja pieniadze (tak na prawde kredyt/dlug) o
                      rownowartoci 10 razy tyle co zlozone depozyty w banku co w konsekwencji
                      prowadzi do tego ze za kazym razem kiedy wytworca realnego produktu lub uslugi
                      zarabia dolara - to rzad i banki natychmiast produkuja 7 do 10 dolarow po to
                      aby zaplacic armi swoich biurokratow i agentow czy po to aby zaplacic zasilki
                      lub kredyty "wybranym grupom."

                      Czyli, w konsekwencji prawdziwy wytworca jest rabowany z prawie 90% dorobku
                      swojej pracy, wszyscy zyja w niskim standarcie zycia a wielu z nich plajtuje.

                      System barterowy po prostu to uniemozliwial. Nasz barterowy dentysta mial wtedy
                      szanse otrzymania 100% a nie 10% wartosci swojej uslugi.

                      Co to wszyskto oznacza dla Polakow. Dzieki nieustannym okupacjom, wojnom i
                      rewolucjom Polacy wciaz maja funkcjonujacy system barterowy (otwarte rynki w
                      kazdym miescie) i szara strefe. W konsekwencji to czyni nas prawdopodobnie
                      najwolniejszymi ludzmi na swiecie - ale oczywiscie niewielu ludzi o tym wie -
                      bo to wymaga lat edukacji poprzez jezdzenie po calym swiecie. To takze oznacza
                      ze kazdy mozliwe swinstwo bedzie probowane w Polsce aby nasza barterowo-rynkowa
                      szara gospodarke zniszczyc.

                      Pierwszym krokiem jest zawsze namawianie ludzi na kredyty. Ludzie zyjacy w
                      domach bedacych wlasnoscia bankow nigdy nie sa w stanie pozwolic sobie na
                      rebelie.
                      • krzysztofsf Re: Zdrowe mleko! 09.04.04, 23:01
                        Ciekawe. Z tym, ze nie jestem ekonomista, tak wiec tematu nie rozwine.
                        Tak na "chlopski rozum" wydaje mie sie, ze niskie ceny we wstepnym etapie
                        gospodarki barterowej (poza niewatpliwym obcieciem czesci podatkowej :)), moga
                        wynikac z nieuwzgledniania amortyzacji srodkow produkcji. Gospodyni piekaca
                        ciastka w momencie, gdy jest zmuszona kupis nowa kuchenke, bo stara doszczetnie
                        wyeksploatowala, moze zobaczyc, ze przyjela zbyt niska marze na swoje wyroby,
                        poniewaz kuchenka wyprodukowana w systemie barterowym z czesci zakupionych poza
                        nim bedzie zbyt droga - a przy wciagnieciu w barter fabryki lancuszek przesunie
                        sie dalej.
                        Z tym, ze jest to luzna mysl i nie czuje sie na silach analizowac zasad tej
                        gospodarki.
                        Podrzuc na forum Polityka i Gospodarka - wydaje mi sie, ze temat moglby
                        zainteresowac Robiego.
                        Pozdrawiam
                        Krzysztof
                        • Gość: PABLO Re: Zdrowe mleko! IP: 81.219.126.* 10.04.04, 11:57
                          He, he po pobycie w Stanach i powrocie do Polski stwierdziłem iż większość z
                          nas jest milionerami na warunki amerykańskie. Mamy np. murowane domy co w USA
                          kosztuje cholerne pieniądze. W zasadzie wszystko co nie jest masowo produkowane
                          i wymaga "ręcznej robboty" rzemieślinika kosztuje fortunę jak wspomniane przez
                          dwa miecze poręcze. Natomiast wszytko co jest masowo produkowane jest tanie.
                          Dlatego korzystajcie póki możecie z tanich usług bo będzie tylko drożej. A
                          propos żarcia we Francji kurczak hodowlany czyli brojler kosztuje niewiele ale
                          już kurczak fermier co niby wzrata na farmie w warunkach naturalnych ma cenę
                          kilka razy wyższą, to samo z jajkami. W zasadzie zamiast małpować kretyńskie
                          wzory masowej produkcji i zabójczej konkurencji cenowej było przyjąć że my
                          produkujemy wyłącznie fermier i bardzo drogo ale bez chemii sądzę że zbyt by
                          się znalazł zwłaszcza że ceny nie odbiegałyby aż tak dramatycznie od od cen z
                          gigantycznych ferm.
                          • snajper55 Re: Zdrowe mleko! 10.04.04, 20:35
                            Gość portalu: PABLO napisał(a):

                            > He, he po pobycie w Stanach i powrocie do Polski stwierdziłem iż większość z
                            > nas jest milionerami na warunki amerykańskie. Mamy np. murowane domy co w USA
                            > kosztuje cholerne pieniądze. W zasadzie wszystko co nie jest masowo produkowa
                            > ne i wymaga "ręcznej robboty" rzemieślinika kosztuje fortunę jak wspomniane
                            > przez dwa miecze poręcze. Natomiast wszytko co jest masowo produkowane jest
                            > tanie.
                            > Dlatego korzystajcie póki możecie z tanich usług bo będzie tylko drożej. A
                            > propos żarcia we Francji kurczak hodowlany czyli brojler kosztuje niewiele ale
                            > już kurczak fermier co niby wzrata na farmie w warunkach naturalnych ma cenę
                            > kilka razy wyższą, to samo z jajkami. W zasadzie zamiast małpować kretyńskie
                            > wzory masowej produkcji i zabójczej konkurencji cenowej było przyjąć że my
                            > produkujemy wyłącznie fermier i bardzo drogo ale bez chemii sądzę że zbyt by
                            > się znalazł zwłaszcza że ceny nie odbiegałyby aż tak dramatycznie od od cen z
                            > gigantycznych ferm.

                            Tylko że my kurczaki produkujemy przede wszystkim właśnie w kurzych fermach. Te
                            z podwórek sprzedawane są w marginesowych ilościach na bazarach, a przede
                            wszystkim zjadane są przez swoich hodowców.

                            Snajper.
                            • albert.flasz Re: Zdrowe mleko! 10.04.04, 22:36
                              Stare kury, które biegają sobie po podwórku w ilości sześciu i pół (w tym jedna
                              niedorozwinięta, dwie kulawe, jedna z wydziobanym kuprem i jedna parchata)
                              nadają się co najwyżej na rosół a nie na przebój rynku!
                    • Gość: Ewa Do Krzystofa: zdrowa szynka IP: *.vie.telering.at 12.04.04, 15:10
                      "szynka rozdeta pod cisnieniem zastrzykami wody w porownaniu do 3-4 razy
                      drozszej podobnej optycznie szynki tradycyjnej"

                      To nie tylko cisnienie i nie tylko woda. Metoda jest troche bardziej
                      rozbudowana. Napeklowana (przez nastrzykiwanie) szynka normalnie jest "obijana"
                      przez jakis czas w trumblerze, potem gotowana. W tradycyjnej metodzie w czasie
                      gotowania szynka traci kolo 40% wagi.
                      Jednakze jezeli do mieszanki peklujacej do nastrzykiwania doda sie carragenow
                      (hydrokolloid izolowany z alg), to tak naszpikowana szynka w czasie gotowania
                      nie tylko nie straci, ale nawet moze przybrac na wadze. Nawet dwukrotnie.
                      Brakujacy smak mozna swietnie zamaskowac aromatem. Taki platek szyneczki nawet
                      niezle wyglada i moze lepiej smakowac, niz tradycyjny, ale po rzuceniu go na
                      patelnie trzeba go bedzie szukac z lupa.

                      Z punktu widzenia zywieniowego, taka szanka nie jest szkodliwa, malo tego, je
                      sie i tak za duzo, wiec takie niskokaloryczne produkty sa nawet mile widziane.
                      Problem w tym, ze klient placi za 100 gramow szynki, a nie za 40 gramow i wode.
                      Dlatego tez kodeks zywnosciowy w krajach zachodnich wprowadzil odpowiednie
                      normy bialkowe na szynke. A w Polsce? Robi sie standartowo jakies badania?

                      W co nikt nie uwierzy: tak propaguje sie zdrowa polska zywnosc, a
                      jednoczesnie sprowadza sie niesamowite ilosci tego carragenu do kraju.
                      Zastanawiam sie: do czego?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja